Vandrovec.net

Vítejte v krajině, kde cizák zahyne

Andrzej představil svoji značku truňku…

Dámy a pánové, kdo by pil pořádné a silně procentní nápoje v domácích podmínkách? Tohle jsem já a moje značka – nízko kvalitní nápoj, vyrobený z ovocného odpadu, který už ani hladoví špačci nechtějí žrát.


Recenzja Karpie bijem #andrzejpilipiuk #karpiebijem Andrzej Pilipiuk IGN Polska

Homo bimbrownikus powraca!
Jakuba Wędrowycza nie trzeba nikomu przedstawiać. Emerytowany egzorcysta, zawodowy bimbrownik, człowiek, który przedłużył sobie linię życia, uratował Wojsławice/Polskę/świat/galaktykę (niepotrzebne skreślić) już kilkukrotnie – biada tym, którzy nie znają tego bohatera. Bohatera, którego potrzebowaliśmy, ale na którego nie zasłużyliśmy!

Po tym doniosłym wstępie, wypadałoby powiedzieć, o co chodzi. Ano Andrzej Pilipiuk dostarczył kolejny, dziewiąty już tom opowiadań o Wędrowyczu. Wielki Grafoman nie stracił pazura i po raz kolejny snuje malownicze historie o losach Jakuba i jego oddanego przyjaciela, Semena. Nie będę Wam nawet w skrócie przedstawiał, gdzie trafili i czego dokonali, bo byłby to niechlubny spoiler. Gwarantuję jednak, że każde opowiadanie wypełnione jest specyficznym humorem oraz skażone jakubową myślą.

Nie żartuję, dzięki Karpie bijem poznacie nietypowe rozwiązania typowych problemów oraz odwrotnie – Jakub czasami stosuje bardzo niekonwencjonalne sposoby na rozwiązywanie pozornie prostych spraw. Pilipiuk z kolei poprzez swojego bohatera rozprawi się lub skomentuje aktualne tematy. Zalecam zatem podchodzić do wszystkiego z należytym dystansem. No chyba, że wierzycie w teorię o płaskiej Ziemi.

Powiem więcej, w Karpie bijem znajdziecie doskonały dowód, potwierdzający ją. Usłyszycie również o kosmitach, alternatywnych rzeczywistościach, światach równoległych, kwestii żydowskiej, znajdą się dwa słowa o gender – do wyboru, do koloru!

Ostatni zbiór opowiadań zdecydowanie broni się i jest pozycją, którą warto posiadać na półce. Wymagają jednak chociażby pobieżnej wiedzy o tym pijaku-egzorcyście, aby zwyczajnie nie pogubić się w meandrach niektórych jego losów.

Niemniej nawet historie o Wędrowyczu nie są pozbawione wad. W ciągu tych około 400 stron, stężenie alkoholu było wyjątkowo wysokie, ale całemu zbiorowi brakowało pewnej spójności. Znalazłem dwa opowiadania, które były moim zdaniem źle umiejscowione w książce – burzyły pewną nieoficjalną chronologię wydarzeń. Czy w jakiś sposób psuło to kosztowanie najlepszego, książkowego bimbru w Polsce, za który odpowiada Andrzej Pilipiuk? Zdecydowanie nie.

Można byłoby się czepiać jedynie, że niektóre opowiada są zwyczajnie za krótkie. Historia nie zdążyła się dobrze rozkręcić, a tu już butelka sięgnęła dna. Niestety, pod ręką nie mamy nic w podobnym tonie, więc przyjdzie nam czekać kolejne miesiące na szalone przygody Jakuba Wędrowycza. Obawiam się jednak, że ta formuła będzie wymagała pewnych zmian. Karpie bijem wchłonąłem wyjątkowo szybko, ale po strawieniu pozostał pewien niedosyt. Bawiłem się doskonale, ale odniosłem wrażenie, że te historie już gdzieś czytałem.

Oczywiście, że przy takim dorobku ciężko oczekiwać, by Andrzej Pilipiuk sprawił, żeby przygody Jakuba Wędrowycza nie opierały się na dziwnych przypadkach, alkoholu, Bardakach, alkoholu oraz alkoholu. Niemniej przydałby się powiew świeżego powietrza. To pisząc, równocześnie (hipokryta ze mnie!) cieszę się, że emerytowany egzorcysta wrócił do nas w starej, sprawdzonej formie. Niby zatem człowiek chciałby czegoś nowego, ale to co jest, w sumie jest zadowalające – ech, nie dogodzisz!

Plusy

  • Jakub i Semen powracają!
  • 17 zwariowanych historii
  • Lekki i niepowtarzalny styl
  • Satyryczny komentarz rzeczywistości

Minusy

  • Nierówne opowiadania
  • Powtarzalny schemat

Werdykt

W skali Wędrowycza Karpie bijem otrzymuje solidne 8.5/10. Nie jest to najlepszy zbiór historii o staruszkach z Wojsławic, ale zdecydowanie trzyma poziom i przyjemnie się go czyta. Uwagi Andrzeja Pilipiuka co do wydarzeń ze świata bawią i autor nie pozostawia suchej nitki właściwie na niczym. Jeśli zatem szukacie lekkostrawnej i satyrycznej literatury, to serdecznie zapraszam. No chyba, żeś Bardak, wtedy won, bo widłami pogonię!

Karpie bijem
8.5
Świetna
Karpie bijem to wciągający zbiór opowiadań o szalonych przygodach emerytowanego egzorcysty i bimbrownika. Całość trzyma poziom, ale czuć zapach nieprzetrawionego alkoholu – przydałby się zatem powiew świeżego powietrza.

https://pl.ign.com/karpie-bijem/24316/review/wedrowycz-zyje-i-wciaz-pije-recenzja-ksiazki-andrzeja-pilipiuka-karpie-bijem?fbclid=IwAR0XNhIHfe_ID_mCfzoJnMV6XYKK6omfrBIIsMxpwrVGtrhisGqM3x6LcFo