{"id":531,"date":"2013-01-26T17:00:41","date_gmt":"2013-01-26T16:00:41","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=531"},"modified":"2013-06-26T17:02:17","modified_gmt":"2013-06-26T16:02:17","slug":"andrzej-pilipiuk-zbrodnia-doskonala","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=531","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Zbrodnia Doskona\u0142a"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Zbrodnia Doskona\u0142a<\/i><\/p>\n<p>Jakub W\u0119drowycz rzadko mia\u0142 ochot\u0119 kogo\u015b zabi\u0107. To znaczy ochoty takie miewa\u0142 \u015brednio kilka razy dziennie, ale tak na powa\u017cnie, ze skutkiem \u015bmiertelnym, raczej mu si\u0119 nie zdarza\u0142o. A\u017c do pewnego mi\u0142ego wiosennego ranka, kiedy zaczerpni\u0119te ze studni wiadro wody okaza\u0142o si\u0119 by\u0107 wype\u0142nione, delikatnie m\u00f3wi\u0105c, zawarto\u015bci\u0105 szamba. Studnia Jakuba by\u0142a najstarsza w okolicy. Mia\u0142a drewnian\u0105 cembrowin\u0119 i dawa\u0142a najlepsz\u0105 wod\u0119 w czterech gminach. Jakub oprzytomnia\u0142 w ci\u0105gu kilku sekund. Zajrza\u0142 do studni. Brunatny zaciek i bij\u0105cy ze \u015brodka smr\u00f3d nie budzi\u0142y \u017cadnych w\u0105tpliwo\u015bci. Kt\u00f3ry\u015b z s\u0105siad\u00f3w noc\u0105 podjecha\u0142 szambiark\u0105 i spu\u015bci\u0142 zawarto\u015b\u0107 w\u0142a\u015bnie tu. Zreszt\u0105 \u015blady rury i k\u00f3\u0142 ci\u0119\u017car\u00f3wki dobrze odcisn\u0119\u0142y si\u0119 w wilgotnej ziemi. Jakub zawy\u0142. Mieszka\u0144cy czterech s\u0105siednich gospodarstw s\u0142ysz\u0105c to wycie, zagrzebali si\u0119 g\u0142\u0119biej w swoich \u0142\u00f3\u017ckach. Gdy Jakub by\u0142 z\u0142y, mog\u0142o si\u0119 to \u017ale sko\u0144czy\u0107. Nawet dla niewinnych. Egzorcysta amator poszed\u0142 do swojej cha\u0142upy i wydoby\u0142 z garnka na piecu kilogramow\u0105 kostk\u0119 trotylu oraz zapalnik. Umie\u015bci\u0142 trotyl w wiadrze, podpali\u0142 lont i spu\u015bci\u0142 je na d\u00f3\u0142, przezornie odsuwaj\u0105c si\u0119 jak najdalej od studni. Szcz\u0105tki belek polecia\u0142y na kilka metr\u00f3w do g\u00f3ry, po czym studnia zapad\u0142a si\u0119. Pozosta\u0142 po niej tylko d\u00f3\u0142 w ziemi, g\u0142\u0119boki na jakie\u015b dwa metry. Jakub splun\u0105\u0142 ponuro. Wybuch us\u0142ysza\u0142o p\u00f3\u0142 wsi. Ludzie zaszyli si\u0119 w cha\u0142upach i nie wy\u015bciubiali nosa za pr\u00f3g. Je\u015bli Jakub by\u0142 w takim nastroju, \u017ce bra\u0142 si\u0119 do materia\u0142\u00f3w wybuchowych, to by\u0142 to zdecydowanie dzie\u0144, kt\u00f3ry nale\u017ca\u0142o przeznaczy\u0107 na siedzenie w domu. Lepiej takiemu nie wchodzi\u0107 w oczy. Wytropienie sprawcy zatrucia studni nie zaj\u0119\u0142o Jakubowi du\u017co czasu. Osiod\u0142a\u0142 konia i ruszy\u0142 \u015bwie\u017cym jeszcze tropem za pojazdem. Szambow\u00f3z nie zrzuci\u0142 ca\u0142ego \u0142adunku i przez polne drogi ci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 szlak niewielkich plamek fekali\u00f3w. Trop ten doprowadzi\u0142 Jakuba do gospodarstwa niejakiego Guciuka. To zreszt\u0105 nawet si\u0119 zgadza\u0142o, bo tylko on mia\u0142 w gminie prywatn\u0105 szambiark\u0119. Jakub stan\u0105\u0142 za p\u0142otem i patrzy\u0142. Janusz Guciuk wylaz\u0142 ze swojej cha\u0142upy z wiadrem czego\u015b dla \u015bwi\u0144. Ich spojrzenia skrzy\u017cowa\u0142y si\u0119. Gospodarz odstawi\u0142 wiadro. &#8211; Won dziadu! &#8211; wrzasn\u0105\u0142. Oczy Jakuba zab\u0142ys\u0142y. Wyrok \u015bmierci zosta\u0142 wydany. Pozostawa\u0142o jeszcze wymy\u015bli\u0107 spos\u00f3b. To by\u0142o najtrudniejsze. Oczywi\u015bcie, zastrzelenie wroga nie stanowi\u0142o tu problemu. Pod cha\u0142up\u0105 Wedrowycz\u00f3w zakopany by\u0142 ca\u0142y arsena\u0142. Wystarczy\u0142oby tego dobra na stoczenie kr\u00f3tkiej, ale z pewno\u015bci\u0105 zwyci\u0119skiej wojny z ca\u0142\u0105 armi\u0105. Strzela\u0107 te\u017c umia\u0142, cho\u0107 oczy na skutek picia r\u00f3\u017cnych napoj\u00f3w by\u0142y ju\u017c nie tak dobre jak dawniej, wiadomo, metanol szkodzi. W celu zdobycia natchnienia Jakub uda\u0142 si\u0119 do gospody. Pomimo wczesnej pory siedzieli tu jego kumple. Wy\u0142o\u017cy\u0142 im swoje \u017cale. &#8211; \u017baden problem &#8211; powiedzia\u0142 J\u00f3zef Paczenko. &#8211; Zajdziemy go w nocy i z karabinami&#8230; Paczenkowie te\u017c zawsze skrz\u0119tnie gromadzili bro\u0144 paln\u0105 i amunicj\u0119 i troch\u0119 im tego zosta\u0142o z dawnych dobrych czas\u00f3w. &#8211; Z karabinami robaczki? &#8211; zaciekawi\u0142 si\u0119 posterunkowy Rowicki z drugiego ko\u0144ca sali. Ten facet mia\u0142 koci s\u0142uch. &#8211; Z karotenami panie w\u0142adzo &#8211; sprostowa\u0142 J\u00f3zef. &#8211; To takie barwniki ro\u015blinne, koloru czerwonego. Dodaj\u0105 ich do tego najta\u0144szego wina. &#8211; Odpada &#8211; szepn\u0105\u0142 Semen Korczaszko. &#8211; Us\u0142ysza\u0142 i nawet je\u015bli teraz uwierzy\u0142, to skojarzy. &#8211; A mo\u017ce by go tak bimbrem z jakim\u015b dodatkiem? &#8211; zaproponowa\u0142 Tomasz. &#8211; Tak jak we wojn\u0119 truli\u015bcie Niemc\u00f3w. Birski wyr\u00f3s\u0142 ko\u0142o nich. &#8211; Dobra &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Jakich Niemc\u00f3w chcecie zastrzeli\u0107? &#8211; Wspominamy sobie wojenne przygody &#8211; wyja\u015bni\u0142 Jakub z godno\u015bci\u0105. &#8211; A to ch\u0119tnie pos\u0142ucham. &#8211; Gliniarz przystawi\u0142 sobie sto\u0142ek i zam\u00f3wi\u0142 po piwie dla ka\u017cdego. Po drugiej kolejce Jakub da\u0142 si\u0119 nam\u00f3wi\u0107. &#8211; No wi\u0119c wlaz\u0142em ja i ten ca\u0142y von Stauffenberg do Wolfensteinu. On mia\u0142 przy sobie przepustk\u0119, na wypadek gdyby\u015bmy spotkali wrog\u00f3w, \u0142 ja nios\u0142em bomb\u0119, t\u0119 na Hitlera. A to by\u0142 ju\u017c dziewi\u0119tnasty lipca i zamach mia\u0142 by\u0107 nast\u0119pnego dnia, wi\u0119c wyci\u0105gali\u015bmy nogi w tych korytarzach&#8230; Birski pope\u0142ni\u0142 jeden b\u0142\u0105d, bo za cz\u0119sto zamawia\u0142 nast\u0119pne kufle. Dla Jakuba i dla siebie. Jakub snu\u0142 opowie\u015b\u0107. &#8211; No wi\u0119c on pojecha\u0142, a ja siedzia\u0142em za biurkiem, \u017ceby dopilnowa\u0107, jak Adolf rozerwie si\u0119 na kawa\u0142ki&#8230; W pijackiej fantazji nie mia\u0142 sobie r\u00f3wnych. Snu\u0142 opowie\u015b\u0107, jak schowa\u0142 si\u0119 za palm\u0105, w czasie gdy esesmani przetrz\u0105sali sztab. Wreszcie opowie\u015b\u0107 dobieg\u0142a swojego fina\u0142u. &#8211; Zobaczy\u0142em, jak stoi ko\u0142o biurka, i nacisn\u0105\u0142em detonator. \u0141up, i z Adolfa zosta\u0142y strz\u0119py. &#8211; Zaraz, zaraz. &#8211; Birski troch\u0119 si\u0119 ockn\u0105\u0142. &#8211; Zamach w wilczym sza\u0144cu si\u0119 przecie\u017c nie uda\u0142. Czyta\u0142em w ksi\u0105\u017ckach. &#8211; Ty czyta\u0142e\u015b, a ja widzia\u0142em na w\u0142asne oczy &#8211; wyja\u015bni\u0142 Jakub. &#8211; Zaraz udowodni\u0119. &#8211; Ale on prowadzi\u0142 wojn\u0119 jeszcze przez p\u00f3\u0142 roku&#8230;. &#8211; Nie dali jego sobowt\u00f3ra, bo bali si\u0119 paniki; &#8211; Egzorcysta poszukiwa\u0142 czego\u015b pilnie po kieszeniach. Wreszcie wyci\u0105gn\u0105\u0142 wyschni\u0119t\u0105 d\u0142o\u0144. &#8211; O macie. Po zamachu zabra\u0142em sobie na pami\u0105tk\u0119. Par\u0119 os\u00f3b wybieg\u0142o, aby zwymiotowa\u0107. Birski wpatrywa\u0142 si\u0119 w d\u0142o\u0144 mumii. &#8211; To jest r\u0119ka Adolfa Hitlera? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119. &#8211; Jasne. &#8211; A mo\u017cna by sprawdzi\u0107 odciski palc\u00f3w? &#8211; Masz w prezencie i postaw jeszcze jedno, bo musz\u0119 ju\u017c lecie\u0107. Birski pstrykn\u0105\u0142 palcami. Przysz\u0142a kelnerka. &#8211; Jeszcze dwa du\u017ce &#8211; poprosi\u0142. Stukn\u0119li si\u0119 kuflami i wypili. Birski patrzy\u0142 z niejakim zdziwieniem, jak Jakub odlatuje jak rakieta, wyrywaj\u0105c w suficie dziur\u0119. &#8211; Stan niewa\u017cko\u015bci? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119. Ca\u0142a knajpa kr\u0119ci\u0142a si\u0119 dooko\u0142a w\u0142asnej osi. Gdy podni\u00f3s\u0142 spostrzeg\u0142, \u017ce dziury w dachu ju\u017c nie ma. Ludzie w gospodzie mieli g\u0142owy ps\u00f3w, kr\u00f3w i koni. &#8211; To na pewno delirium &#8211; pomy\u015bla\u0142, wal\u0105c si\u0119 pod st\u00f3\u0142. Knajpa zakr\u0119ci\u0142a si\u0119 dooko\u0142a w\u0142asnej, a mo\u017ce jego osi. Gdy si\u0119 zatrzyma\u0142a, stali nad nim Adolf i jaki\u015b drugi. &#8211; Jasna cholera, kapitanie, co pan narobi\u0142?! &#8211; wydar\u0142 si\u0119 na niego Hitler. Wrzeszcza\u0142 g\u0142osem aspiranta Rowickiego. &#8211; Trzeba go chyba do izby wytrze\u017awie\u0144, ale najpierw musimy go troch\u0119 docuci\u0107. Najwa\u017cniejsze, to trzeba mu troch\u0119 wywali\u0107 z \u017co\u0142\u0105dka. Dam mu troch\u0119 \u015brodka wymiotnego, ale mo\u017ce wyci\u0105gniemy go na zewn\u0105trz. Birski rozpozna\u0142 m\u00f3wi\u0105cego. &#8211; Hailhitla, doktorze Mengele &#8211; wybe\u0142kota\u0142, a potem waln\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105 o ziemi\u0119. Nad g\u0142ow\u0105 za\u0142opota\u0142y mu nazistowskie flagi. A mo\u017ce to by\u0142y plastikowe obrusy w gospodzie? Tymczasem Jakub szed\u0142 przez pola do domu. Cz\u0119\u015b\u0107 jego umys\u0142u zaczadzona by\u0142a alkoholem, ale pozosta\u0142e dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105t procent, kt\u00f3rych cz\u0142owiek normalnie nie u\u017cywa, u niego pracowa\u0142o na przyspieszonych obrotach. Z g\u0142\u0119bin g\u0142owy wype\u0142za\u0142y wspomnienia. Te prawdziwe. Szed\u0142 ulic\u0105 Lubelsk\u0105 w Che\u0142mie zaraz po wojnie. Z bramy wyjrza\u0142a rozczochrana dziewczyna. &#8211; Mo\u017ce skorzysta pan okazji i da sobie powr\u00f3\u017cy\u0107? &#8211; zapyta\u0142a. &#8211; Nie wygl\u0105dasz na Cygank\u0119. &#8211; Ja tylko naganiam klient\u00f3w mistrzowi. &#8211; Dobra. Wszed\u0142 w bram\u0119, potem do piwnicy. Facet, kt\u00f3ry tam siedzia\u0142, wygl\u0105da\u0142 na Araba albo Turka. Siedzia\u0142 za biurkiem. Mia\u0142 na sobie wytarty radziecki mundur. Przed nim pali\u0142a si\u0119 \u015bwieca i le\u017ca\u0142a stara ksi\u0119ga w sk\u00f3rzanej oprawie. &#8211; Prosz\u0119 poda\u0107 mi lew\u0105 d\u0142o\u0144 &#8211; powiedzia\u0142 do\u015b\u0107 \u0142aman\u0105 polszczyzn\u0105. Jakub wyci\u0105gn\u0105\u0142 d\u0142o\u0144. Chiromanta odczyta\u0142 ca\u0142\u0105 jego przesz\u0142o\u015b\u0107 jak z ksi\u0105\u017cki. &#8211; Niestety, w przysz\u0142o\u015bci nie osi\u0105gniesz ani szcz\u0119\u015bcia, ani maj\u0105tku -powiedzia\u0142. &#8211; To te\u017c jest tu napisane? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 przysz\u0142y egzorcysta, patrz\u0105c na swoj\u0105 d\u0142o\u0144. &#8211; Tak. Brak linii odpowiedzialnych za bogactwo. A linia \u017cycia jest kr\u00f3ciutka i wr\u00f3\u017cy jeszcze najwy\u017cej dwa lata. Jakub poskroba\u0142 si\u0119 w g\u0142ow\u0119. &#8211; A jak to powinno wygl\u0105da\u0107, \u017ceby by\u0142o dobrze? Mag otworzy\u0142 ksi\u0105\u017ck\u0119 i pokaza\u0142 mu rysunek ludzkiej d\u0142oni z zaznaczonymi liniami. &#8211; Tak jak tutaj &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; To rysunek d\u0142oni szcz\u0119\u015bliwej. &#8211; Mog\u0119 sobie to przerysowa\u0107? &#8211; Prosz\u0119. Jakub odrysowa\u0142 sobie obrazek na kawa\u0142ku jakiej\u015b gazety. Za wizyt\u0119 zap\u0142aci\u0142 srebrn\u0105 przedwojenn\u0105 dziesi\u0119cioz\u0142ot\u00f3wk\u0105. Nim docz\u0142apa\u0142 do cha\u0142upy, by\u0142 ju\u017c prawie trze\u017awy i mia\u0142 plan. Plan by\u0142 szata\u0144ski. Szata\u0144ski w ka\u017cdym calu. Nast\u0119pnego dnia rankiem wykopa\u0142 zagrzebany pod progiem s\u0142oik z dolarami i wsiad\u0142 w pekaes. P\u00f3\u017anym popo\u0142udniem wysiad\u0142 z poci\u0105gu na dworcu w Warszawie. Jego wiadomo\u015bci okaza\u0142y si\u0119 dobre. Po drugiej stronie Alei Jerozolimskich, w podziemiach \u015bwie\u017co otwartego hotelu Mariott by\u0142 Pewex. Siedz\u0105ca za lad\u0105 kicia zamar\u0142a ze zdumienia, gdy do sklepu wtoczy\u0142 si\u0119 malowniczo obdarty typ. &#8211; S\u0142uchaj no, kicia, macie tu r\u00f3\u017cne kosmetyki? &#8211; zagadn\u0105\u0142 przymilnie. &#8211; Mamy r\u00f3\u017cne kosmetyki. Ale tu si\u0119 p\u0142aci dolarami. Jakub wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieszeni gruby plik studolarowych banknot\u00f3w. &#8211; Macie co\u015b na zmarszczki? &#8211; Kilka r\u00f3\u017cnych \u015brodk\u00f3w. &#8211; Dobra. Daj mi dziesi\u0119\u0107, albo dwadzie\u015bcia tubek najmocniejszego. Zamruga\u0142a oczami, ale pos\u0142usznie poda\u0142a mu \u017c\u0105dany specyfik. Zap\u0142aci\u0142 bez mrugni\u0119cia okiem. &#8211; Jak nie zadzia\u0142a, to wr\u00f3c\u0119 tu i spal\u0119 ten kurnik &#8211; zapowiedzia\u0142 i wyszed\u0142. O \u015bwicie by\u0142 ju\u017c z powrotem w Wojs\u0142awicach. By\u0142a czwarta rano. Guciuk spa\u0142 jeszcze snem sprawiedliwego w swoim plugawym bar\u0142ogu, gdy Jakub przenikn\u0105\u0142 cicho na jego podw\u00f3rze. Ko\u0142o szambiarki sta\u0142 du\u017cy s\u0142\u00f3j pe\u0142en \u017c\u00f3\u0142tawego kremu ochronnego do r\u0105k. Jakub u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 szata\u0144sko wcisn\u0105\u0142 do s\u0142oja dwadzie\u015bcia tubek kremu przeciw zmarszczkom i wybe\u0142ta\u0142 zawarto\u015b\u0107 patykiem. Zemsta! Zemsta! Zemsta! Min\u0119\u0142o kilka tygodni. Posterunkowy Birski by\u0142 z\u0142y na Jakuba o r\u0119k\u0119 Hitlera, kt\u00f3ra okaza\u0142a si\u0119 by\u0107 atrap\u0105 z lateksu. Z Guciukiem tymczasem dzia\u0142o si\u0119 co\u015b dziwnego Zawsze by\u0142 do\u015b\u0107 maj\u0119tny, ale teraz niespodziewanie zdziadzia\u0142. Jego \u017cona uciek\u0142a, pozbawiaj\u0105c go odrobiny szcz\u0119\u015bcia osobistego. Przy robocie te\u017c mu nie sz\u0142o. Szambiarka psu\u0142a si\u0119 raz po raz. Pewnego dnia, jaki\u015b miesi\u0105c z kawa\u0142kiem po wycieczce do Warszawy, Jakub siedzia\u0142 w gospodzie i s\u0142ucha\u0142 opowie\u015bci Tomasza. Tomasz opowiada\u0142 w\u0142a\u015bnie zmy\u015blone przygody z czas\u00f3w, jak p\u0142ywa\u0142 z rybakami po Ba\u0142tyku. Doszed\u0142 w\u0142a\u015bnie do wstrz\u0105saj\u0105cego kawa\u0142ka o tym, jak zaatakowa\u0142 ich wieloryb. Kawa\u0142ek by\u0142 podbudowany ksi\u0105\u017ck\u0105 Julesa Verne&#8217;a \u201eW\u0105\u017c Morski&#8221; i obejrzanym u syna na wideo filmem \u201eSzcz\u0119ki&#8221;, tote\u017c by\u0142o czego pos\u0142ucha\u0107. Niespodziewanie wszed\u0142 Guciuk. Choroba wyniszczy\u0142a go tak, \u017ce wygl\u0105da\u0142 jak \u017cywy trup. Popatrzy\u0142 na Jakuba z nienawi\u015bci\u0105. &#8211; To ty &#8211; wycharcza\u0142. &#8211; To twoja robota. A potem oczy nagle wywr\u00f3ci\u0142y mu si\u0119 bia\u0142kami do g\u00f3ry i wywali\u0142 si\u0119 jak d\u0142ugi. Pochylili si\u0119 nad nim. Ju\u017c nie \u017cy\u0142. Jakub uj\u0105\u0142 d\u0142o\u0144 nieboszczyka i odwr\u00f3ci\u0142 j\u0105 wewn\u0119trzn\u0105 stron\u0105 do g\u00f3ry. Sk\u00f3ra by\u0142a idealnie g\u0142adka. Jak laminowana powierzchnia sto\u0142u. Milicja i lekarz weszli po chwili. Odsun\u0105\u0142 si\u0119 od cia\u0142a. Wiedzia\u0142 ju\u017c wszystko. Birski i Rowicki stali w pomieszczeniu prosektorium szpitala miejskiego w Che\u0142mie. Na stalowym stole le\u017ca\u0142o cia\u0142o Guciuka. Obok sta\u0142 lekarz z plikiem kartek pod pach\u0105. &#8211; No c\u00f3\u017c &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Nie znajduj\u0119 tu \u017cadnych przyczyn. &#8211; Jak to \u017cadnych? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Birski. &#8211; Jaka by\u0142a przyczyna zgonu? &#8211; Wedle naszej wiedzy nie by\u0142o \u017cadnej ani naturalnej, ani nienaturalnej. To wygl\u0105da, jakby \u017cycie z niego jako\u015b wyciek\u0142o. &#8211; Trucizny, alkohol, narkotyki? &#8211; zapyta\u0142 Birski. &#8211; Nic z tych rzeczy. &#8211; A mo\u017ce sugestia posthipnotyczna? &#8211; wtr\u0105ci\u0142 si\u0119 Rowicki. &#8211; Je\u015bli pan umie wykaza\u0107 na drodze sekcji zw\u0142ok sugesti\u0119 posthipnotyczna, to prosz\u0119 bardzo. &#8211; Lekarz wykona\u0142 zach\u0119caj\u0105cy gest w stron\u0119 cia\u0142a. &#8211; A co, nie da\u0142oby si\u0119 wyci\u0105\u0107 dziury w g\u0142owie i zobaczy\u0107, o czym my\u015bla\u0142? &#8211; zaciekawi\u0142 si\u0119 posterunkowy. Lekarz wzni\u00f3s\u0142 oczy ku niebu. &#8211; A ja my\u015bla\u0142em, \u017ce te wszystkie dowcipy o milicjantach to tylko tak&#8230; &#8211; Dobra, dobra &#8211; powiedzia\u0142 Rowicki. &#8211; Od my\u015blenia to my tu jeste\u015bmy. Wi\u0119c nie ma \u017cadnych \u015blad\u00f3w? &#8211; \u017badnych. &#8211; Zbrodnia doskona\u0142a! Szefie mamy przypadek zbrodnii doskona\u0142ej! Posterunkowy westchn\u0105\u0142. &#8211; Nie ma zbrodnii doskona\u0142ej. Nie uczyli ci\u0119? &#8211; A ja my\u015bla\u0142em, \u017ce to ten przypadek, kt\u00f3ry potwierdza ka\u017cd\u0105 regu\u0142\u0119. &#8211; Wiem, kto zabi\u0142. &#8211; Kto? &#8211; zapytali jednocze\u015bnie Rowicki i lekarz. &#8211; Jakub W\u0119drowycz! Mamy motyw, bo Guciuk spu\u015bci\u0142 mu szambo do studni. Mamy cia\u0142o i zeznania \u015bwiadk\u00f3w, bo zanim denat si\u0119 przewr\u00f3ci\u0142, to powiedzia\u0142 do W\u0119drowycza, \u017ce to wszystko jego wina. &#8211; Ciekawe, co wszystko? &#8211; zamy\u015bli\u0142 si\u0119 podw\u0142adny. &#8211; Jakie\u015b dodatkowe \u015blady? &#8211; zapyta\u0142 lekarza. &#8211; Tak. Na r\u0119kach mia\u0142 resztki ma\u015bci przeciw zmarszczkom, produkcji kapitalistycznej. &#8211; Masz swoj\u0105 zbrodni\u0119 doskona\u0142\u0105! Ta ma\u015b\u0107 jest oczywi\u015bcie toksyczna? &#8211; Nie. Zupe\u0142nie nieszkodliwa. &#8211; A w bardzo du\u017cej ilo\u015bci? &#8211; Te\u017c nie. Z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 to nie ma\u015b\u0107 spowodowa\u0142a zgon. W narz\u0105dach wewn\u0119trznych nie ma po niej nawet \u015bladu. &#8211; Ale W\u0119drowycza, i tak przymkniemy &#8211; postanowi\u0142 Birski. &#8211; Mo\u017ce jednak sugestia? &#8211; Co ty. On jest na to za g\u0142upi. Jakub wdrapa\u0142 si\u0119 na wzg\u00f3rza. Wiatr wia\u0142 taki, jak wtedy gdy Beria dusi\u0142 Stalina poduszk\u0105. Jak tamtego wieczoru dwudziestego lipca czterdziestego czwartego. Bo i dzisiaj zgin\u0105\u0142 cz\u0142owiek. Wszystko zapisane jest w liniach, a gdy nie ma linii, to nie ma te\u017c przeznaczenia. Gdy nie ma linii \u017cycia, to te\u017c oczywi\u015bcie&#8230; Wracaj\u0105c do cha\u0142upy oddawa\u0142 si\u0119 wspomnieniom. Wtedy, czterdzie\u015bci lat temu, po wyj\u015bciu od chiromaty odczuwa\u0142 strach. Dwa lata \u017cycia. Ale W\u0119drowycze nigdy nie poddawali si\u0119 losowi. Nigdy. Kupi\u0142 butelk\u0119 piwa i usiad\u0142 na \u0142awce w parku. Nale\u017ca\u0142o si\u0119 spieszy\u0107. Wypi\u0142 piwo i rozbi\u0142 flaszk\u0119. Kartk\u0119 z rysunkiem po\u0142o\u017cy\u0142 obok siebie na \u0142awce. Przygni\u00f3t\u0142 j\u0105 kawa\u0142kiem ceg\u0142y, aby nie odlecia\u0142a. Kawa\u0142kiem szk\u0142a przyst\u0105pi\u0142 do pracy. Zacz\u0105\u0142 od linii \u017cycia. Ryj\u0105c szklanym odpryskiem w ciele przed\u0142u\u017cy\u0142 j\u0105 sobie a\u017c na drug\u0105 stron\u0119 d\u0142oni. Potem wgryz\u0142 si\u0119 w cia\u0142o tworz\u0105c grub\u0105 i wyra\u017an\u0105 lini\u0119 bogactwa. Wysz\u0142a mu \u015blicznie. Na koniec zostawi\u0142 sobie lini\u0119 szcz\u0119\u015bcia. Zaledwie j\u0105 sko\u0144czy\u0142, zza zakr\u0119tu alejki wysz\u0142a \u015bliczna dziewczyna. O\u017ceni\u0142 si\u0119 z ni\u0105 p\u00f3\u0142 roku p\u00f3\u017aniej. A jeszcze rok p\u00f3\u017aniej zaci\u0105\u0142 si\u0119 w d\u0142o\u0144 drutem i powsta\u0142a kolejna linia. Ta odpowiedzialna za paranormalne zdolno\u015bci. I zosta\u0142 egzorcyst\u0105&#8230; A linia pecha, sprawiaj\u0105ca, \u017ce bez przerwy go pud\u0142owali do mamra, powsta\u0142a przez pomy\u0142k\u0119 przy podwa\u017caniu wieka trumny pewnego domniemanego wampira. I nawet nie wiedzia\u0142, \u017ce ona tam jest. Radiow\u00f3z rykn\u0105\u0142 silnikiem i wyjecha\u0142 z w\u0105wozu. Jak zwykle&#8230;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; Zbrodnia Doskona\u0142a Jakub W\u0119drowycz rzadko mia\u0142 ochot\u0119 kogo\u015b zabi\u0107. To znaczy ochoty takie miewa\u0142 \u015brednio kilka razy dziennie, ale tak na powa\u017cnie, ze skutkiem \u015bmiertelnym, raczej mu si\u0119 nie zdarza\u0142o. A\u017c do pewnego mi\u0142ego wiosennego ranka, kiedy zaczerpni\u0119te ze studni wiadro wody okaza\u0142o si\u0119 by\u0107 wype\u0142nione, delikatnie m\u00f3wi\u0105c, zawarto\u015bci\u0105 szamba. Studnia Jakuba [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-531","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/531","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=531"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/531\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":532,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/531\/revisions\/532"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=531"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=531"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=531"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}