{"id":528,"date":"2013-01-26T16:58:40","date_gmt":"2013-01-26T15:58:40","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=528"},"modified":"2013-06-26T16:59:18","modified_gmt":"2013-06-26T15:59:18","slug":"andrzej-pilipiuk-zabojca","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=528","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Zab\u00f3jca"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Zab\u00f3jca<\/i><\/p>\n<p>Jakub W\u0119drowycz wioskowy egzorcysta-amator drgn\u0105\u0142 nieznacznie, gdy nie wiadomo przez kogo wystrzelona kula urwa\u0142a mu kawa\u0142ek ucha i zag\u0142\u0119bi\u0142a si\u0119 w \u015bcianie szopy. Brwi jego unios\u0142y si\u0119 lekko do g\u00f3ry. Rzadko si\u0119 zdarza\u0142o, \u017ceby kto\u015b go chcia\u0142 zastrzeli\u0107, a zw\u0142aszcza w taki pi\u0119kny jesienny poranek, ale skoro kto\u015b w\u0142a\u015bnie usi\u0142owa\u0142 to zrobi\u0107, nie by\u0142o czasu do stracenia. W nast\u0119pnym u\u0142amku sekundy le\u017ca\u0142 ju\u017c plackiem na ziemi, a jego w\u0142asny rewolwer tkwi\u0142 odbezpieczony w spracowanej d\u0142oni. Kolejny pocisk zag\u0142\u0119bi\u0142 si\u0119 w drzwi dobre p\u00f3\u0142 metra od jego g\u0142owy. Jakub wydoby\u0142 z kieszeni okulary i za\u0142o\u017cy\u0142 je na nos. Chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej rozbryzn\u0119\u0142a si\u0119 ziemia, zasypuj\u0105c je du\u017c\u0105 ilo\u015bci\u0105 piasku. Zakl\u0105\u0142 w\u015bciekle i zacz\u0105\u0142 si\u0119 czo\u0142ga\u0107. Strzelec usadowiony niewiedzie\u0107 gdzie, ale w ka\u017cdym razie do\u015b\u0107 daleko, umila\u0142 mu czo\u0142ganie, wystrzeliwuj\u0105c kolejne pociski. G\u0142ucho zabrz\u0119cza\u0142o trafione wiadro. Rozprys\u0142a si\u0119 szyba w oknie szopy. Zadzwoni\u0142a rynna. Egzorcysta doczo\u0142ga\u0142 si\u0119 do zapasowego wej\u015bcia do piwniczki i tam dopiero odetchn\u0105\u0142 z ulg\u0105. Kimkolwiek by\u0142 ten, kt\u00f3ry strzela\u0142, z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 chcia\u0142 go zabi\u0107. Jakub prze\u017cy\u0142 ju\u017c tyle zamach\u00f3w na swoje \u017cycie, \u017ce czu\u0142 to w ko\u015bciach. \u015aci\u0105gn\u0105\u0142 z g\u0142owy czapk\u0119 i uni\u00f3s\u0142 j\u0105 na kawa\u0142ku kija przez dymnik. Nic si\u0119 nie sta\u0142o. Gdy jednak wysun\u0105\u0142 j\u0105 przez drzwi piwniczki, niewidoczny snajper znowu da\u0142 o sobie zna\u0107. Uderzenie kuli przebi\u0142o czapk\u0119 i wyrwa\u0142o staruszkowi kij z r\u0119ki. S\u0105dz\u0105c z poszarpanego ko\u0144ca kija, strzelec u\u017cywa\u0142 wrednego kalibru i paskudnie rozpryskowych pocisk\u00f3w. Poskroba\u0142 si\u0119 luf\u0105 rewolweru za uchem. Nast\u0119pnie zaryglowa\u0142 drzwi i wydobywszy z jakiego\u015b k\u0105ta butelk\u0119 bimbru, poci\u0105gn\u0105\u0142 z lubo\u015bci\u0105 solidny \u0142yk. &#8211; Je\u015bli naprawd\u0119 chce mnie zabi\u0107, to zaraz tu b\u0119dzie &#8211; wydedukowa\u0142. P\u00f3\u0142 flaszki p\u00f3\u017aniej us\u0142ysza\u0142 skradaj\u0105ce si\u0119 kroki. Kto\u015b majstrowa\u0142 przy drzwiach wiod\u0105cych do piwniczki. Jakub czkn\u0105\u0142, poprawi\u0142 tkwi\u0105cy za paskiem majcher i odbezpieczywszy rewolwer, podkrad\u0142 si\u0119 do drzwi. Ten po drugiej stronie wsadzi\u0142 w szczelin\u0119 ostrze \u0142adnego niemieckiego no\u017cyka, d\u0142ugo\u015bci dobrych trzydziestu centymetr\u00f3w i usi\u0142owa\u0142 podwa\u017cy\u0107 nim zasuw\u0119. Egzorcysta popatrzy\u0142 na ostrze i poskroba\u0142 si\u0119 z frasunkiem po g\u0142owie. Ten tam na zewn\u0105trz to by\u0142 lepszy fachowiec. Szkoda tylko, \u017ce zezulec. Jakub zabezpieczy\u0142 rewolwer i cofn\u0105\u0142 si\u0119 z powrotem w g\u0142\u0105b pomieszczenia. \u0141ykn\u0105\u0142 jeszcze troch\u0119, a potem z dziury w \u015bcianie wyci\u0105gn\u0105\u0142 lekko zardzewia\u0142\u0105 pepesz\u0119. Za\u0142o\u017cy\u0142 nowy talerz naboi, a potem wycelowa\u0142 w drzwi i od niechcenia pu\u015bci\u0142 seri\u0119. W drzwiach powsta\u0142y liczne dziurki, skrobanie no\u017cem ucich\u0142o. Egzorcysta opu\u015bci\u0142 karabin i pogmera\u0142 nieznacznie palcem w uchu. Kanonada \u017adziebko go og\u0142uszy\u0142a. \u0141ykn\u0105\u0142 sobie jeszcze \u0142yk bimbru i og\u0142uszenie stopniowo przesz\u0142o. Co\u015b ciek\u0142o mu za ko\u0142nierzyk. Krew. Ta z ucha. Zdezynfekowa\u0142 ran\u0119 resztk\u0105 zawarto\u015bci butelki, a potem wdrapa\u0142 si\u0119 po schodkach i odryglowawszy drzwi, otworzy\u0142 je z rozmachem. Za drzwiami nie by\u0142o nikogo. By\u0142o to o tyle dziwne, \u017ce bior\u0105c pod uwag\u0119 ilo\u015b\u0107 ku\u0142, kt\u00f3re w nie wpakowa\u0142, za drzwiami mog\u0142aby le\u017ce\u0107 po\u0142owa wioski. A tu nie by\u0142o ani jednego zakichanego nieboszczyka. Jakub poskroba\u0142 si\u0119 frasobliwie po g\u0142owie. Niespodziewanie przesta\u0142 si\u0119 drapa\u0107 i przyjrza\u0142 si\u0119 tkwi\u0105cemu mu za paznokciem wydrapanemu paprochowi. Paproch rusza\u0142 si\u0119. Zidentyfikowawszy go jako wesz, zlaz\u0142 zn\u00f3w do piwniczki i pola\u0142 g\u0142ow\u0119 bimbrem z drugiej butelki. Zapiek\u0142o. Popatrzy\u0142 na sw\u00f3j zegarek. Zegarek sta\u0142 od kilku lat, ale przyzwyczajenie pozosta\u0142o. Strzelanina z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 by\u0142a s\u0142yszana we wsi i zaraz m\u00f3g\u0142 si\u0119 spodziewa\u0107 wizyty smerf\u00f3w. Podni\u00f3s\u0142 z ziemi n\u00f3\u017c i obejrza\u0142 go uwa\u017cnie. N\u00f3\u017c mia\u0142 pokryt\u0105 gum\u0105 r\u0119koje\u015b\u0107 i by\u0142 ostry jak brzytew. Jakub bez \u017cenady przyw\u0142aszczy\u0142 go sobie. &#8211; To si\u0119 przyda &#8211; powiedzia\u0142 w przestrze\u0144. Wylaz\u0142 z loszku. Zamachowca nigdzie nie by\u0142o wida\u0107. Nie by\u0142o te\u017c \u015blad\u00f3w krwi. Ba, na ziemi nie odcisn\u0119\u0142y si\u0119 nawet \u015blady st\u00f3p. Z frasunkiem depn\u0105\u0142 mocniej nog\u0105. Jego \u015blad by\u0142 wyra\u017any. Niedawno pada\u0142o. To by\u0142o dziwne i nawet co\u015b mu przypomina\u0142o. Pocz\u0142apa\u0142 do domu. Zabra\u0142 stamt\u0105d siod\u0142o i osiod\u0142awszy swoj\u0105 klaczk\u0119, pojecha\u0142 do gospody w Wojslawicach. Po drodze rozgl\u0105da\u0142 si\u0119 uwa\u017cnie, ale nie wypatrzy\u0142 niczego podejrzanego. W gospodzie siedzia\u0142o kilku jego kumpli od kieliszka i takich og\u00f3lnych. By\u0142o te\u017c paru takich, z kt\u00f3rymi do kieliszka nie siada\u0142 nigdy. Jakub wzi\u0105\u0142 kufel piwa i przysiad\u0142 si\u0119 do sto\u0142u. Akurat m\u00f3wi\u0142 niejaki Witkowski. &#8211; No i ta skatina w\u0142azi mi z wiatr\u00f3wk\u0105 do kurnika i bach, bach w moje kury! No to ja za orczyk, job jewo w \u0142eb, a\u017c si\u0119 nogami nakry\u0142. &#8211; Fajo, fajno &#8211; powiedzia\u0142 Semen, kt\u00f3rego te\u017c tutaj dzisiaj przynios\u0142o. &#8211; A s\u0142yszeli\u015bcie ju\u017c o tym nowym piwie? \u201ePer\u0142a Mocna&#8221; si\u0119 nazywa. &#8211; Ja tam wol\u0119 wino &#8211; powiedzia\u0142 Miszczuk, miejscowy rze\u017abiarz. &#8211; Wino to nap\u00f3j artyst\u00f3w. &#8211; A mnie dzisiaj rano chcieli zabi\u0107 &#8211; wtr\u0105ci\u0142 Jakub niewinnie. &#8211; A ja wam m\u00f3wi\u0119, \u017ce wino jest niczego sobie, ale trzeba je tak jak denaturat przez sk\u00f3rk\u0119 od razowca, to wtedy jest mniej szkodliwe. Bo jak czasem zajedzie siar\u0105 to a\u017c&#8230; &#8211; nauczyciel wylany par\u0119 lat temu z pracy w szkole wtr\u0105ci\u0142 swoje dwa grosze. &#8211; Denaturat to o\u015blepi z wolna &#8211; powiedzia\u0142 Bardak, kt\u00f3ry sam ledwo co widzia\u0142. &#8211; Ale spirytus salicylowy jak si\u0119 przepu\u015bci przez destylark\u0119, to nawet salicyl traci. Zostajo takie bia\u0142e kryszta\u0142ki. Cienkie i d\u0142ugie. &#8211; To co si\u0119 pije? &#8211; zaciekawi\u0142 si\u0119 Semen. &#8211; No jak to? Kryszta\u0142ki zostaj\u0105 z jednej strony, a esencja z drugiej. &#8211; Prawie mnie zastrzelili &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; A to \u0142obuzy? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Tomasz. &#8211; Na pohybel. Kilka szklanek unios\u0142o si\u0119 ku sufitowi i zaraz opad\u0142o w stron\u0119 garde\u0142. Wielkie mecyje, \u017ce kto\u015b chcia\u0142 sprz\u0105tn\u0105\u0107 Jakuba. Ci\u0105gle co\u015b mu si\u0119 przytrafia\u0142o. A to gliny go ganiali, a to Ruscy z KGB porywali do Moskwy. Mia\u0142 szerokie znajomo\u015bci. &#8211; A ja wam m\u00f3wi\u0119, \u017ce ajent dosta\u0142 skrzynk\u0119 \u201ePer\u0142y Mocnej&#8221; i schowa\u0142 na zaplecze dla swoich kumpli. &#8211; Schowa\u0142 znaczy si\u0119? Uch, dawno ju\u017c nikt nie podpali\u0142 mu chyba stodo\u0142y&#8230;- obudzi\u0142 si\u0119 drzemi\u0105cy w k\u0105cie Marek z Tru\u015bcianki. &#8211; Co dla kumpli? &#8211; w\u015bciek\u0142 si\u0119 zza baru ajent. &#8211; Trza by\u0142o powiedzie\u0107, \u017ce chcecie spr\u00f3bowa\u0107! &#8211; Ja! &#8211; wydar\u0142o si\u0119 kilka garde\u0142. Ustawili butelki rz\u0105dkiem na stoliku. Po jednej dla ka\u017cdego. &#8211; Jaki toast? &#8211; zapyta\u0142 Jakub. W tym momencie przez okno wpad\u0142a kula i roztrzaska\u0142a ca\u0142y rz\u0105dek flaszek. &#8211; K&#8230;a! Co jest? &#8211; w\u015bciek\u0142 si\u0119 Bardak. &#8211; Jakub, to ciebie rano chcieli zabi\u0107? Co? &#8211; No tak. Mo\u017ce nie zabi\u0107, mo\u017ce tak tylko dla postrachu. &#8211; \u017be ciebie chc\u0105 zabi\u0107, to my tracimy tyle piwa! Won mi st\u0105d, niech ci\u0119 zabij\u0105 przed sklepem. &#8211; Uch ty, zaraz ci mord\u0119 skuj\u0119, \u017ce ci\u0119 rodzona chudoba nie pozna. &#8211; Ty do mnie? Krzes\u0142a i butelki zawirowa\u0142y w powietrzu. Pospada\u0142y lampy. W oknach powsta\u0142y dziury. &#8211; Mam jeszcze jedn\u0105 skrzynk\u0119 &#8211; dar\u0142 si\u0119 ajent, ale nikt go nie s\u0142ucha\u0142. K\u0142\u0105b splecionych cia\u0142, na kt\u00f3rego dnie znajdowali si\u0119 Jakub i Bardak, przetacza\u0142 si\u0119 po pomieszczeniu, \u0142ami\u0105c sto\u0142ki i krzes\u0142a. Kolejna kula wpad\u0142a przez drzwi i roztrzaska\u0142a pi\u0119ciolitrow\u0105 butl\u0119 Stolnicznej, kt\u00f3ra kr\u00f3lowa\u0142a nad barem. Walcz\u0105cy przerwali na chwil\u0119. &#8211; No nie &#8211; powiedzia\u0142 Bardak. &#8211; Pobijemy si\u0119 p\u00f3\u017aniej. Najpierw trzeba sprawdzi\u0107, kto to. Macie bro\u0144? Mieli wszyscy. Pot\u0142uczone butelki, \u0142a\u0144cuchy od kr\u00f3w, siekiery, no\u017ce. Uzbrojona po z\u0119by gromada wysypa\u0142a si\u0119 przed gospod\u0119. Dziesi\u0119\u0107 par ponurych oczu potoczy\u0142o o\u0142owianym spojrzeniem najpierw w prawo, potem w lewo. Na ulicy panowa\u0142 spok\u00f3j. Kimkolwiek by\u0142 tajemniczy strzelec, znikn\u0105\u0142 bez \u015bladu. &#8211; Tam jest &#8211; krzykn\u0105\u0142 Semen, pokazuj\u0105c jakiego\u015b typka w szarym garniturze, kt\u00f3ry znika\u0142 w perspektywie ulicy. Typek ni\u00f3s\u0142 futera\u0142 na skrzypce, a ostatecznie od czasu do czasu ogl\u0105da\u0142o si\u0119 r\u00f3\u017cne filmid\u0142a. Dziesi\u0119\u0107 garde\u0142 zawy\u0142o ponuro i wataha pu\u015bci\u0142a si\u0119 w \u015blad za nim. Cz\u0142owiek w garniturze odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 lekko zdziwiony i na moment zamar\u0142 z przera\u017cenia. A potem rzuci\u0142 si\u0119 do ucieczki. Pobieg\u0142 prosto, przeci\u0105\u0142 g\u0142\u00f3wny trakt miasta i wypad\u0142 na placyk ko\u0142o zrujnowanej synagogi. Tam obejrza\u0142 si\u0119. Dzika banda zawy\u0142a ponownie. Nieznajomy znowu rzuci\u0142 si\u0119 do ucieczki. Za synagog\u0105 sta\u0142o kilka zrujnowanych po\u017cydowskich cha\u0142up. I w\u0142a\u015bnie do jednej z nich wbieg\u0142. Zaryglowa\u0142 nawet za sob\u0105 drzwi. Kumple Jakuba wybili wszystkie okna i nimi to w\u0142a\u015bnie wdarli si\u0119 do \u015brodka. Nieznajomy ze zdumiewaj\u0105c\u0105, bior\u0105c pod uwag\u0119 jego mizern\u0105 posta\u0107, energi\u0105, wdrapa\u0142 si\u0119 tymczasem na strych i wci\u0105gn\u0105\u0142 za sob\u0105 drabin\u0119. &#8211; No i co dalej? &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 Jakub. &#8211; Wykurzymy drania &#8211; zawy\u0142 kt\u00f3ry\u015b, podpalaj\u0105c zapalniczk\u0105 tapet\u0119. &#8211; Ja bym raczej podszed\u0142 po gliny &#8211; powiedzia\u0142 egzorcysta, ale nikt go nie s\u0142ucha\u0142. Pali\u0142o si\u0119 ju\u017c wszystko. Pod\u0142oga i \u015bciany, a uwi\u0119ziony na strychu wzywa\u0142 rozpaczliwie pomocy. Podpalacze opu\u015bcili lokal dopiero w\u00f3wczas, gdy zapali\u0142y si\u0119 na nich ubrania. Przed p\u0142on\u0105c\u0105 cha\u0142up\u0105 sta\u0142y ju\u017c oba wojs\u0142awickie radiowozy, a w\u00f3z stra\u017cy po\u017carnej w\u0142a\u015bnie przeciska\u0142 si\u0119 od strony \u0142\u0105k pomi\u0119dzy drzewami. Cokolwiek uw\u0119dzony snajper, kt\u00f3ry zlaz\u0142 po dachu, w\u0142a\u015bnie wylewa\u0142 swoje \u017cale. &#8211; Ja to p\u00f3\u0142 biedy, cho\u0107 ma\u0142o nie zaczadzia\u0142em. Ale moje skrzypce &#8211; otworzy\u0142 futera\u0142. &#8211; Tak wysoka temperatura mog\u0142a je zniszczy\u0107&#8230;O tam s\u0105 ci bandyci! Podpalacze rzucili si\u0119 do ucieczki. Gliniarze nawet za nimi nie pobiegli. Ostatecznie musieli pom\u00f3c przy gaszeniu i spisa\u0107 protok\u00f3\u0142. Wataha tubylc\u00f3w zatrzyma\u0142a si\u0119 dopiero na Zamczysku. &#8211; Cholera, to nie by\u0142 ten &#8211; stwierdzi\u0142 Jakub. &#8211; Czy kto\u015b ma jeszcze jakie\u015b pomys\u0142y? W tej chwili nadlecia\u0142a kolejna kula. Otar\u0142a si\u0119 o kawa\u0142 muru pozosta\u0142ego z ruin stajni dworskiej i zag\u0142\u0119bi\u0142a si\u0119 w nog\u0119 Tomasza. Tomasz zawy\u0142. &#8211; Cholera Jakub, mo\u017ce ty sobie ju\u017c id\u017a, bo jeszcze nas skasuje przez pomy\u0142k\u0119 zamiast ciebie! &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 Bardak. &#8211; A pewnie, \u017ce p\u00f3jd\u0119. Nie potraficie mi pom\u00f3c, to si\u0119 ob\u0119d\u0119. Ruszy\u0142 w stron\u0119 miasteczka. Tylko Semen poszed\u0142 za nim. Reszta zosta\u0142a. Trzeba by\u0142o przecie\u017c opatrzy\u0107 rannego. Postrza\u0142 zosta\u0142 zdezynfekowany spor\u0105 ilo\u015bci\u0105 spirytusu. To znaczy na ran\u0119 posz\u0142o w sumie niewiele, ale przecie\u017c wiadomo, \u017ce ka\u017cda kula zostawia tak\u017ce w ciele troch\u0119 r\u00f3\u017cnego brudu i dlatego niezb\u0119dne jest odka\u017cenie wewn\u0119trzne. &#8211; Nu i co teraz, ha? &#8211; zapyta\u0142 Semen. &#8211; E, wracam do cha\u0142upy. Nie wysz\u0142a nam dzisiaj balanga. &#8211; Mo\u017ce pojad\u0119 z tob\u0105? &#8211; Sam sobie poradz\u0119. Po drodze zaopatrzy\u0142 si\u0119 w jeszcze jedn\u0105 butelk\u0119 w\u00f3dki, dzi\u0119ki czemu nie poczu\u0142 zm\u0119czenia, a nawet je\u015bli si\u0119 zmacha\u0142, w\u0142a\u017c\u0105c na swoj\u0105 g\u00f3r\u0119, to i tak tego p\u00f3\u017aniej nie pami\u0119ta\u0142. Dotar\u0142szy, uwali\u0142 si\u0119 do swojego bar\u0142ogu i zapad\u0142 w sen. A ko\u0144 sam wr\u00f3ci\u0142 do domu. Obudzi\u0142 si\u0119 do\u015b\u0107 wcze\u015bnie rano. Przebudzenie nie nale\u017ca\u0142o do najprzyjemniejszych, poniewa\u017c jaki\u015b \u0142obuz wykorzystuj\u0105c jego mocny sen, zwi\u0105za\u0142 go starannie. \u0141obuz siedzia\u0142 sobie na stole i ostrzy\u0142 d\u0142ugi n\u00f3\u017c o kawa\u0142ek sk\u00f3rzanego pasa. Wygl\u0105da\u0142 do\u015b\u0107 dziwnie. Ubrany by\u0142 ca\u0142kiem na czarno. W\u0142osy i oczy tak\u017ce mia\u0142 czarne. Twarz mia\u0142 poci\u0105g\u0142\u0105 z mocno wystaj\u0105cymi ko\u015b\u0107mi policzkowymi. W oczach p\u0142on\u0119\u0142y mu dziwne iskierki. Gdy ostrzy\u0142 n\u00f3\u017c, jego j\u0119zyk nieznacznie oblizywa\u0142 w\u0105skie wargi. &#8211; Rozwi\u0105\u017c mnie &#8211; za\u017c\u0105da\u0142 egzorcysta. &#8211; No co ty? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 siedz\u0105cy. M\u0119tne spojrzenie Jakuba omiot\u0142o ca\u0142e pomieszczenie i zatrzyma\u0142o si\u0119 na stoj\u0105cym ko\u0142o drzwi snajperskim karabinie. &#8211; Znaczy to ty do mnie strzela\u0142e\u015b? &#8211; zainteresowa\u0142 si\u0119. &#8211; Aha. &#8211; Kto ci\u0119 wynaj\u0105\u0142? &#8211; Widzisz W\u0119drowycz jestem zawodowym zab\u00f3jc\u0105 egzorcyst\u00f3w. I co ty na to? Jakub prze\u017cy\u0142 w \u017cyciu wiele niebezpiecze\u0144stw i spotka\u0142 wielu szale\u0144c\u00f3w na swojej drodze, ale z takim przypadkiem jeszcze si\u0119 nie spotka\u0142. &#8211; Chyba dzisiaj nie la\u0142e\u015b &#8211; wyrazi\u0142 swoje zdumienie. Zab\u00f3jca egzorcyst\u00f3w sprawdzi\u0142 na swojej r\u0119ce, czy n\u00f3\u017c jest wystarczaj\u0105co ostry. Wygl\u0105da\u0142o na to, \u017ce jest, bo w\u0142oski posypa\u0142y si\u0119 na ziemie. &#8211; No to wybieraj sobie egzorcysto spos\u00f3b, w jaki umrzesz. Jakub mia\u0142 ochot\u0119 poskroba\u0107 si\u0119 po g\u0142owie, ale jego r\u0119ce by\u0142y zwi\u0105zane. &#8211; Mo\u017ce ze staro\u015bci? &#8211; zaproponowa\u0142. &#8211; Ju\u017c jeste\u015b stary, wi\u0119c to na jedno wyjdzie. Wymy\u015bl co\u015b innego. Jakub my\u015bla\u0142 przez chwil\u0119. &#8211; Ciapu\u015b! &#8211; wrzasn\u0105\u0142 wreszcie. &#8211; Gdzie jeste\u015b zdechlaku? &#8211; Przecie\u017c nie masz psa &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 morderca. Dwumetrowy pyton wystrzeli\u0142 spod \u0142\u00f3\u017cka i owin\u0105\u0142 mu si\u0119 wok\u00f3\u0142 n\u00f3g. &#8211; Co to jest? &#8211; zawy\u0142. &#8211; Zdziwiony? To jest w\u0142a\u015bnie Ciapu\u015b. Ciapu\u015b, udu\u015b pana. Pyton najwyra\u017aniej i bez tej zach\u0119ty mia\u0142 ochot\u0119 to zrobi\u0107. Nawija\u0142 si\u0119 coraz wy\u017cej i wy\u017cej. Morderca wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kabury pistolet i zastrzeli\u0142 w\u0119\u017ca. &#8211; Cholera &#8211; powiedzia\u0142 Jakub w zadumie. &#8211; Zdziwiony? &#8211; zapyta\u0142 zab\u00f3jca. &#8211; Troch\u0119. &#8211; Tw\u00f3j wyb\u00f3r? &#8211; Sam, wymy\u015bl. &#8211; Dobra. Wstrzykn\u0119 ci taki \u015brodek, kt\u00f3ry ci\u0119 sparali\u017cuje na trzy dni. Pochowaj\u0105 ci\u0119 \u017cywcem. Egzorcysta pr\u00f3bowa\u0142 si\u0119 wyrwa\u0107, ale nie zdo\u0142a\u0142 uwolni\u0107 si\u0119 z wi\u0119z\u00f3w. Niebawem straci\u0142 przytomno\u015b\u0107. Przebudzenie nie nale\u017ca\u0142o do najprzyjemniejszych. By\u0142o mu duszno, ciasno i w dodatku wok\u00f3\u0142 panowa\u0142a ciemno\u015b\u0107. Obmaca\u0142 r\u0119kami kieszenie. Mia\u0142 na sobie bia\u0142ogwardyjski mundur, zapewne jeszcze z zapas\u00f3w Semena. W g\u00f3rnej kieszeni znalaz\u0142 zapalniczk\u0119 i paczk\u0119 papieros\u00f3w. Zapali\u0142 j\u0105. Przeczucie nie myli\u0142o go. Znajdowa\u0142 si\u0119 w trumnie. W dodatku za\u0142o\u017cyli mu za ciasne buty. Spr\u00f3bowa\u0142 pchn\u0105\u0107 wieko trumny r\u0119kami. Zgodnie z jego przewidywaniami nie drgn\u0119\u0142o nawet. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 stopy z but\u00f3w i kopn\u0105\u0142 kilkakrotnie w tyln\u0105 \u015bciank\u0119. Ta r\u00f3wnie\u017c nawet nie drgn\u0119\u0142a. W zadumie zacz\u0105\u0142 obmacywa\u0107 r\u0119kami \u015bciany swojego wi\u0119zienia. W bok uwiera\u0142 go jaki\u015b znajomy kszta\u0142t. Butelka. Kto\u015b ze znajomych w\u0142o\u017cy\u0142 mu butelk\u0119 w\u00f3dki do trumny. Jakub odkorkowa\u0142 i z lubo\u015bci\u0105 poci\u0105gn\u0105\u0142 kilka \u0142yk\u00f3w. Okowita poprawi\u0142a mu nastr\u00f3j. Ostatecznie bywa\u0142 w gorszych opa\u0142ach. Rozbi\u0142 butelk\u0119 o burt\u0119 trumny i sporz\u0105dziwszy z d\u0142ugiego szklanego wi\u00f3ra co\u015b w rodzaju rylca, zacz\u0105\u0142 nim ze zdwojon\u0105 energi\u0105 drapa\u0107 w wieko. Kumple Jakuba zebrali si\u0119 w gospodzie. Wiadomo, po tak wybitnym cz\u0142owieku nale\u017cy wyprawi\u0107 styp\u0119. Ajent dostarczy\u0142 piwo \u201ePer\u0142\u0119 Mocn\u0105\u201d, z browaru w Lublinie. Pili. Wspominali. Nie zwracali praktycznie uwagi na siedz\u0105cego w k\u0105cie dziwnego, chudego typka ubranego na czarno. By\u0142o ju\u017c dobrze po dwudziestej i wszyscy byli zdrowo podchmieleni, gdy otworzy\u0142y si\u0119 drzwi. Drzwi zaskrzypia\u0142y z\u0142owrogo, wi\u0119c wszystkie g\u0142owy odwr\u00f3ci\u0142y si\u0119 w ich stron\u0119. Nast\u0119pnie par\u0119 os\u00f3b zemdla\u0142o. Pochowany tego dnia rankiem egzorcysta, wszed\u0142 jak gdyby nigdy nic do gospody i przepchn\u0105\u0142 si\u0119 do baru. &#8211; Jedn\u0105 \u201ePer\u0142\u0119&#8221; &#8211; zadysponowa\u0142. Ajent nic nie odpowiedzia\u0142. Le\u017ca\u0142 za lad\u0105 nieprzytomny. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 go\u015bci opuszcza\u0142a w\u0142a\u015bnie lokal, skacz\u0105c przez okna. &#8211; Co jest? &#8211; w\u015bciek\u0142 si\u0119. &#8211; Ducha zobaczyli\u015bcie czy co? &#8211; Nie &#8211; wykrztusi\u0142 z siebie Tomasz. &#8211; Nic nie widzimy, prawda ch\u0142opaki? Ch\u0142opak\u00f3w ju\u017c nie by\u0142o. Tylko Semen zosta\u0142 w k\u0105cie nad kuflem piwa. &#8211; M\u00f3wi\u0142em im, \u017ceby zaczekali te trzy dni &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie. &#8211; A tak na marginesie, to mog\u0142e\u015b zmy\u0107 z siebie warstw\u0119 gleby, zanim przyszed\u0142e\u015b mi\u0119dzy ludzi. Niekt\u00f3rzy maj\u0105 s\u0142abe serca. I \u0142achy trzeba by\u0142o zmieni\u0107. Paru takich, kt\u00f3rzy ockn\u0119li si\u0119 z omdlenia, pe\u0142z\u0142o w\u0142a\u015bnie w stron\u0119 wyj\u015bcia. &#8211; Cholera, co za ciemnota &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Jakub. &#8211; Ty chyba jeste\u015b temu winien. &#8211; Ja? &#8211; A kto polowa\u0142 na duchy przez-te wszystkie lata? &#8211; No dobra. Jestem winien. Si\u0119gn\u0105\u0142 za lad\u0119 i wyj\u0105wszy sobie ze skrzynki butelk\u0119, odkorkowa\u0142 j\u0105 o kant sto\u0142u, po czym wla\u0142 jej zawarto\u015b\u0107 do gard\u0142a. Gdy piwo sp\u0142yn\u0119\u0142o do jego \u017co\u0142\u0105dka, rozejrza\u0142 si\u0119 woko\u0142o i spostrzeg\u0142 zab\u00f3jc\u0119 egzorcyst\u00f3w siedz\u0105cego spokojnie w k\u0105cie. Wygl\u0105da\u0142 na lekko zaskoczonego. Jakub trzasn\u0105\u0142 butelk\u0105 o kant baru i uzbrojony w \u015bmierciono\u015bne narz\u0119dzie zbli\u017cy\u0142 si\u0119 wolnym, skradaj\u0105cym si\u0119 krokiem do nieznajomego. &#8211; Zdziwiony? Nieznajomy wypi\u0142 resztk\u0119 z dna kufla, po czym niespodziewanie skoczy\u0142. W jego d\u0142oniach b\u0142ysn\u0119\u0142y jakie\u015b ostrza czy pazury. Egzorcysta wsadzi\u0142 mu butelk\u0105 w twarz, ale to go nie zatrzyma\u0142o. Semen wyrwa\u0142 zza pasa siekier\u0119 i zaszed\u0142 ich od ty\u0142u. Siekiera b\u0142ysn\u0119\u0142a w powietrzu i jej obuch uderzy\u0142 zab\u00f3jc\u0119 w potylic\u0119. Semen znany by\u0142 z tego, \u017ce potrafi zabi\u0107 jednym takim uderzeniem tucznika. Wr\u00f3g pad\u0142 na pod\u0142og\u0119. &#8211; Kto to do cholery jest? &#8211; zapyta\u0142 Semen. &#8211; Czepi\u0142 si\u0119 mnie. Twierdzi, \u017ce chce mnie zabi\u0107. Z rozbitej g\u0142owy wroga ciek\u0142a krew. W s\u0142abym \u015bwietle jednej \u017car\u00f3wki pod sufitem wydawa\u0142a si\u0119 by\u0107 zupe\u0142nie czarna. Odkorkowali jeszcze po jednej \u201ePerle&#8221;. &#8211; To co robimy? &#8211; zapyta\u0142 Semen. &#8211; Zaraz tu b\u0119d\u0105 smerfy. &#8211; No to niech mu sprawdz\u0105 kieszenie. A je\u015bli nawet kipn\u0105\u0142, to w obronie w\u0142asnej. Trzeba go\u015bcia wyja\u015bni\u0107&#8230; &#8211; Mo\u017ce sami sprawdzimy? Troch\u0119 waluty czy bro\u0144 mog\u0142aby si\u0119&#8230; Wzrok jego skierowa\u0142 si\u0119 na le\u017c\u0105cego i umilk\u0142. Cia\u0142o znikn\u0119\u0142o. \u015alady krwi wskazywa\u0142y na to, \u017ce poczo\u0142ga\u0142 si\u0119 do wyj\u015bcia. &#8211; Za nim! Wybiegli przed gospod\u0119. By\u0142o tu zupe\u0142nie pusto. \u015alady urywa\u0142y si\u0119 na schodkach. Obaj kumple kl\u0119li d\u0142ugo i g\u0142o\u015bno. A potem wr\u00f3cili do gospody, bo by\u0142o bli\u017cej. Ajent doszed\u0142 w\u0142a\u015bnie do siebie. Wyszed\u0142 chwiejnym krokiem zza baru i popatrzy\u0142 sm\u0119tnie na wywalone okna i pot\u0142uczone butelki. Zatrzyma\u0142 si\u0119 przy plamie czarnej krwi. Wzi\u0105\u0142 jej troch\u0119 na palec i pow\u0105cha\u0142. Potem podni\u00f3s\u0142 wzrok i popatrzy\u0142 na Jakuba. &#8211; Uch, ty &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Znaczy \u017cyjesz? &#8211; Tak. \u017byj\u0119. &#8211; To zap\u0142acisz sukinsynu za straszenie go\u015bci i wybite szyby. Z zaplecza przyni\u00f3s\u0142 szmat\u0119 i butelk\u0119 rozpuszczalnika. &#8211; I jeszcze zasmarowali\u015bcie pod\u0142og\u0119 smo\u0142\u0105. No i czego tak stoicie? Won w diab\u0142y, b\u0119dzie zamkni\u0119te do ko\u0144ca tygodnia!<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; Zab\u00f3jca Jakub W\u0119drowycz wioskowy egzorcysta-amator drgn\u0105\u0142 nieznacznie, gdy nie wiadomo przez kogo wystrzelona kula urwa\u0142a mu kawa\u0142ek ucha i zag\u0142\u0119bi\u0142a si\u0119 w \u015bcianie szopy. Brwi jego unios\u0142y si\u0119 lekko do g\u00f3ry. Rzadko si\u0119 zdarza\u0142o, \u017ceby kto\u015b go chcia\u0142 zastrzeli\u0107, a zw\u0142aszcza w taki pi\u0119kny jesienny poranek, ale skoro kto\u015b w\u0142a\u015bnie usi\u0142owa\u0142 to [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-528","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/528","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=528"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/528\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":529,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/528\/revisions\/529"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=528"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=528"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=528"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}