{"id":526,"date":"2013-01-26T16:57:15","date_gmt":"2013-01-26T15:57:15","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=526"},"modified":"2013-06-26T16:57:46","modified_gmt":"2013-06-26T15:57:46","slug":"andrzej-pilipiuk-wiedzma-monika","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=526","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Wied\u017ama Monika"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Wied\u017ama Monika<\/i><\/p>\n<p>Li\u015bcie sypa\u0142y si\u0119 z drzew, targane podmuchami ciep\u0142ego jak na t\u0119 por\u0119 roku wiatru. W powietrzu dominowa\u0142 zapach ziemi i li\u015bci. Tak by\u0142o przynajmniej na pocz\u0105tku. Ziemia by\u0142a wilgotna, brudzi\u0142a stopy. Stopy dziewczyny prowadzonej z zamku w Uchaniach. Dziewczyna mia\u0142a na imi\u0119 Monika i by\u0142a ca\u0142kiem \u0142adna, cho\u0107 to akurat nie mia\u0142o specjalnego znaczenia. A przynajmniej nie w tej chwili. W po\u0142owie drogi z zamku do ko\u015bcio\u0142a czeka\u0142 t\u0142um. Ludzie zjechali si\u0119 ju\u017c poprzedniego dnia wieczorem. Niekt\u00f3rzy przybyli z odleg\u0142ych o dziesi\u0105tki mil wiosek. Ch\u0142opi, szlachta zagrodowa, \u017bydzi, Rusini. Roz\u0142o\u017cyli si\u0119 pomi\u0119dzy op\u0142otkami wsi, pili piwo, \u017carli przywieziony chleb i cebul\u0119, rozmawiali. Woko\u0142o woz\u00f3w kr\u0119ci\u0142y si\u0119 bezpa\u0144skie psy \u017cebrz\u0105c o resztki po\u017cywienia. Dziewczyna unios\u0142a g\u0142ow\u0119. Jej dumne spojrzenie przesun\u0119\u0142o si\u0119 powoli po kurnych cha\u0142upach chyl\u0105cych si\u0119 w wi\u0119kszo\u015bci do ziemi, po zgromadzonym t\u0142umie, zatrzyma\u0142o si\u0119 na chwil\u0119 na masywnych drzwiach ko\u015bcio\u0142a. A potem popatrzy\u0142a w niebo. By\u0142o pi\u0119kne, b\u0142\u0119kit mia\u0142 t\u0105 g\u0142\u0119bok\u0105 barw\u0119 jakiej daremnie wypatrujemy we wszystkie mgliste poranki. By\u0142o czyste, jedynie nisko nad horyzontem wisia\u0142y bia\u0142e k\u0142aczki chmur. By\u0142o zamkni\u0119te. Na zawsze. W po\u0142owie drogi mi\u0119dzy zamkiem a wsi\u0105 i ko\u015bcio\u0142em czeka\u0142 stos. Gdy wreszcie zmusi\u0142a si\u0119 aby na\u0144 popatrze\u0107 w jej oczach odmalowa\u0142a si\u0119 najwy\u017csza pogarda. W por\u00f3wnaniu z doskona\u0142o\u015bci\u0105 nieba ziemia by\u0142a kalekim tworem, owocem drobnego roztargnienia swojego Stw\u00f3rcy. Wszystko by\u0142o tandetne. Zbudowane na \u0142apu capu, bez wcze\u015bniejszego zamys\u0142u. Zamek o krzywych \u015bcianach cz\u0119\u015bciowo wzniesionych z miejscowego bia\u0142ego kamienia, cz\u0119\u015bciowo z kiepsko wypalonych pop\u0119kanych cegie\u0142. Wie\u015b, domy zbudowane z drewnianych belek, nieokorowanych, pokryte glin\u0105, kt\u00f3ra odpada\u0142a p\u0142atami, a nikt nie my\u015bla\u0142, \u017ceby polepi\u0107 je na nowo. Ch\u0142opom nie \u015bpieszy\u0142o si\u0119. Zima mia\u0142a nadej\u015b\u0107 dopiero za kilka tygodni. Ko\u015bci\u00f3\u0142 wzniesiony cz\u0119\u015bciowo z drewna, cz\u0119\u015bciowo murowany by\u0142 szary i przechylony sm\u0119tnie na jedn\u0105 stron\u0119. W niedu\u017cym bajorze p\u0142awi\u0142y si\u0119 pospo\u0142u p\u00f3\u0142dzikie \u015bwinie i kaczki. Stos tak\u017ce by\u0142 byle jaki, wzniesiony na odwal. Centralny s\u0142up by\u0142 krzywo wbity, a polana woko\u0142o dobrano zupe\u0142nie przypadkowo. Stare ko\u0142o od wozu pozbawione obr\u0119czy le\u017ca\u0142o obok niego szyderczo szczerz\u0105c po\u0142amane szprychy. I nawet sznur kt\u00f3rym sp\u0119tano jej r\u0119ce na plecach by\u0142 cz\u0119\u015bciowo sparcia\u0142y. Zreszt\u0105 nawet gdyby go zerwa\u0142a to i tak nie mia\u0142a dok\u0105d uciec. Otacza\u0142o j\u0105 pi\u0119ciu rycerzy, tak\u017ce miejscowej produkcji, w he\u0142mach z grubo wyprawionej sk\u00f3ry, kaftanach naszytych metalowymi k\u00f3\u0142kami, kt\u00f3re nawet nie usi\u0142owa\u0142y imitowa\u0107 kolczug, w dziurawych butach i brudnych portkach z grubego p\u0142\u00f3tna. Ale ich podrdzewia\u0142e miecze, mimo \u017ce roboty miejscowego kowala, by\u0142y ostre. Przed nimi post\u0119powa\u0142 zamkowy ksi\u0105dz w poplamionej kusej sutannie, zaraz za ni\u0105 szed\u0142 pan zamku, Piotr Ucha\u0144ski. Wielki feuda\u0142 w\u0142adaj\u0105cy wal\u0105cym si\u0119 zamkiem i trzema wioskami, posiadaj\u0105cy ponadto kilka tysi\u0119cy hektar\u00f3w las\u00f3w i bagien. Piotr ubrany by\u0142 w swoj\u0105 zbroj\u0119 w kt\u00f3rej jego pradziad walczy\u0142 pod Grunwaldem lat temu sto kilkadziesi\u0105t&#8230;Za nim t\u0142oczyli si\u0119 bez\u0142adn\u0105 kup\u0105 inni mieszka\u0144cy zamku. Dziewki od kr\u00f3w o usmarowanych gnojem \u0142ydkach, kilku s\u0142u\u017c\u0105cych o lizusowskich u\u015bmiechach, pacho\u0142kowie o s\u0142omianych w\u0142osach i drewnianych m\u00f3zgach, zapasiony kucharz i ci wszyscy inni, bez kt\u00f3rych \u017cycie sta\u0142o by si\u0119 niezno\u015bnie uci\u0105\u017cliwe a z kt\u00f3rymi by\u0142o jeszcze gorsze. Ludzie kt\u00f3rych mija\u0142a codziennie na korytarzach. Ale jej ojca zamkowego pisarza nie by\u0142o w\u015br\u00f3d nich. Zamkni\u0119to go na wszelki wypadek w wierzy. I zupe\u0142nie s\u0142usznie zamkni\u0119to. T\u0142um na widok zbli\u017caj\u0105cego si\u0119 orszaku o\u017cywi\u0142 si\u0119. Ch\u0142opi chowali kawa\u0142ki chleba za pazuch\u0119, odk\u0142adali \u0142y\u017cki kt\u00f3rymi wcze\u015bniej wygarniali z garnk\u00f3w r\u00f3\u017cne obrzydliwo\u015bci. Rozmowy powoli umilk\u0142y. Woje otoczyli stos, cho\u0107 to nie by\u0142o potrzebne. Jedyne niebezpiecze\u0144stwo polega\u0142o na tym, \u017ce cisn\u0105ca si\u0119 spragniona sensacji t\u0142uszcza potratuje si\u0119 w \u015bcisku. Piotr po\u0142o\u017cy\u0142 Monice tward\u0105 d\u0142o\u0144 na ramieniu i wprowadzi\u0142 j\u0105 na rusztowanie. Stos zatrz\u0105s\u0142 si\u0119 i przez chwil\u0119 wygl\u0105da\u0142o na to \u017ce zawali si\u0119, ale jako\u015b nie zrobi\u0142 tego. Teraz gdy znalaz\u0142a si\u0119 po\u015br\u00f3d t\u0142umu w jej delikatne nozdrza uderzy\u0142a z ca\u0142ym impetem jego wo\u0144. Potworna mieszanka rozmaitych zapach\u00f3w. Ludzie cuchn\u0119li czosnkiem i cebul\u0105, sztywnymi od brudu \u0142achami i przepoconymi owijaczami. Kilka par \u015bwie\u017co zzutych but\u00f3w wietrza\u0142o na furmankach. W nos wciska\u0142 si\u0119 jadowity zapach zje\u0142cza\u0142ego t\u0142uszczu, przypalonej sier\u015bci i pi\u00f3r. Odchody ludzkie i zwierz\u0119ce poniewiera\u0142y si\u0119 pod nogami ludzi. Szarpni\u0119cie obudzi\u0142o j\u0105 z zamy\u015blenia. Przez chwil\u0119 nie wiedzia\u0142a co si\u0119 sta\u0142o, a potem zrozumia\u0142a. Piotr przeci\u0105\u0142 mizerykordi\u0105 sznur petaj\u0105cy jej r\u0119ce. Popchn\u0105\u0142 j\u0105 w stron\u0119 pala. Poczu\u0142a w \u017co\u0142\u0105dku niezno\u015bne zimno. A wi\u0119c to ju\u017c. Chcia\u0142a zozetrze\u0107 bol\u0105ce nadgarstki ale nie pozwoli\u0142 jej na to. Korzystaj\u0105c z pomocy ksi\u0119dza przywi\u0105za\u0142 j\u0105 do pala \u015bci\u0105gaj\u0105c mocno sznury. Powia\u0142 wiatr, rozproszy\u0142 na moment wo\u0144 ci\u017cby ludzkiej, dmuchn\u0105\u0142 jej prosto w twarz te wszystkie cudowne zapachy jesieni. W parowach za zamkiem z pewno\u015bci\u0105 dojrzewa\u0142y ju\u017c kasztany. Lubi\u0142a co roku chodzi\u0107 tam sama lub z ojcem i zbiera\u0107 je, g\u0142adkie, l\u015bni\u0105ce. Poczu\u0142a \u017cal. Znowu. \u017bal za odchodz\u0105cym niespe\u0142na siedemnastoletnim \u017cyciem. A potem poczu\u0142a nienawi\u015b\u0107. Nienawi\u015b\u0107 do zamkowego ksi\u0119dza, do tych wszystkich kt\u00f3rzy szpiegowali j\u0105 od tak d\u0142ugiego czasu. Nienawi\u015b\u0107 do rycerza, kt\u00f3ry p\u0119ta\u0142 jej d\u0142onie tak mocno, \u017ce sznur przeci\u0105\u0142 delikatn\u0105 sk\u00f3r\u0119. Poczu\u0142a wo\u0144 \u0142achman\u00f3w w kt\u00f3re by\u0142a ubrana. Ach jak dobrze by\u0142oby teraz wyci\u0105gn\u0105\u0107 si\u0119 w ciep\u0142ej wodzie w tej du\u017cej balii w zamkowej \u0142a\u017ani. Zmy\u0107 z siebie ca\u0142y brud, zm\u0119czenie, pot i krew. Znowu ockn\u0119\u0142a si\u0119 z zamy\u015blenia. Ksi\u0105dz zamkowy i proboszcz k\u0142\u00f3cili si\u0119 o co\u015b po cichu u st\u00f3p stosu. Zapewne o przywilej podpalenia. Straszna wo\u0144 wioski znowu nap\u0142yn\u0119\u0142a fal\u0105. Monika pomy\u015bla\u0142a sobie jeszcze, \u017ce gdy podpal\u0105 wreszcie stos wo\u0144 pal\u0105cego si\u0119 drewna zag\u0142uszy wreszcie tem smr\u00f3d. A potem popatrzy\u0142a pod nogi i nadzieje te rozwia\u0142y si\u0119. W stos wetkni\u0119to du\u017co smolnych szczap i starych szmat. Poczuje wo\u0144 smo\u0142y. Nie drewna. Rozczarowanie by\u0142o bolesne. Obaj ksi\u0119\u017ca stan\u0119li przed stosem z zapalonymi pochodniami w d\u0142oniach. Ludzie uciszyli si\u0119. Przemow\u0119 zacz\u0105\u0142 kapelan zamkowy. -Drodzy bracia. Zebrali\u015bmy si\u0119 tu dzisiaj aby dokona\u0107 aktu najwy\u017cszej sprawiedliwo\u015bci &#8211; tu urwa\u0142 i zamy\u015bli\u0142 si\u0119. Proboszcz wykorzysta\u0142 to natychmiast. -Zebrali\u015bmy si\u0119 tutaj aby spali\u0107 pod\u0142\u0105 wied\u017am\u0119, oblubienic\u0119 szatana kt\u00f3ra ukrywa\u0142a si\u0119 mi\u0119dzy wami s\u0105cz\u0105c w wasze dusze jad swoich czar\u00f3w, ale\u0107 \u017ale zacz\u0105\u0142em. Ta tutaj wied\u017ama by\u0142a c\u00f3rk\u0105 pisarza zamkowego. Znali\u015bcie j\u0105 wszyscy, chodzi\u0142a bezbo\u017cnie u\u015bmiechni\u0119ta&#8230; -Du\u017co ty o niej mo\u017cesz wiedzie\u0107 &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 kapelan. &#8211; Ja b\u0119d\u0119 m\u00f3wi\u0142! Chodzi\u0142a u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 bezbo\u017cnie tak g\u0142adka rozkoszna i mi\u0142a a tymczasem w sercu skrywa\u0142a tego samego w\u0119\u017ca kt\u00f3rego nasza pramatka Ewa poda\u0142a z jab\u0142kiem&#8230; -G\u0142upi nieuku, nie tak by\u0142o &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 proboszcz. &#8211; Ja powiem. Skrywa\u0142a w sercu w\u0119\u017ca kt\u00f3rego jab\u0142ko nasza pramatka Ewa&#8230; -Jab\u0142ka rosn\u0105 na drzewach &#8211; zaoponowa\u0142 kapelan. &#8211; Za dnia potulna jak owieczka nocami lata\u0142a na miotle. Czyni\u0142a rozliczne szkody bli\u017anim jak na przyk\u0142ad&#8230;- wysili\u0142 pami\u0119\u0107, ale bezskutecznie. &#8211; Wszyscy wiedz\u0105 jakie &#8211; rzuci\u0142 odkrywczo. &#8211; Tak wiec po wielodniowym procesie udowodnili\u015bmy jej, \u017ce jest s\u0142u\u017ck\u0105 diab\u0142a, to jest szatana &#8211; uzna\u0142 \u017ce s\u0142owo &#8220;szatan&#8221; brzmi lepiej. -Na czarownice jest tylko jeden spos\u00f3b &#8211; doda\u0142 proboszcz. &#8211; Czarownice trafi\u0107 powinny na stos. Dla \u017cmijowego plemienia nie mo\u017ce by\u0107 \u017cadnej lito\u015bci jak m\u00f3wi Pismo \u015bwi\u0119te. Monika unios\u0142a g\u0142ow\u0119 i popatrzy\u0142a na niebo. Nad jej g\u0142ow\u0105 przelecia\u0142 \u017curaw. Spu\u015bci\u0142a wzrok ku ziemi. Niebo by\u0142o dla niej zamkni\u0119te. Czarownice trafiaj\u0105 do piek\u0142a. -Pami\u0119tajcie drodzy parafianie, \u017ce czarownice trafiaj\u0105 ze stosu pro\u015bciutko do piek\u0142a &#8211; grzmia\u0142 pleban.- Na stosie poczuj\u0105 przedsmak tych m\u0105k kt\u00f3re ju\u017c na nie czekaj\u0105&#8230; Unios\u0142a g\u0142ow\u0119 i popatrzy\u0142a wstron\u0119 drogi i nagle zobaczy\u0142a co\u015b nowego. Zaraz za k\u0142\u0119bi\u0105cym si\u0119 t\u0142umem pojawi\u0142 si\u0119 jeszcze jeden widz. Na pot\u0119\u017cnej czarnej klaczy siedzia\u0142 ciemno ubrany m\u0119\u017cczyzna. Szatan osobi\u015bcie przyby\u0142 po mnie &#8211; pomy\u015bla\u0142a. Podr\u00f3\u017cny nie wygl\u0105da\u0142 na szatana. Gdy podjecha\u0142 bli\u017cej toruj\u0105c sobie drog\u0119 przez zbit\u0105 ci\u017cb\u0119 dostrzeg\u0142a \u017ce jest bardzo szczup\u0142y, wr\u0119cz wychud\u0142y ma kr\u00f3tko \u015bci\u0119te ciemnobr\u0105zowe w\u0142osy oraz jasne p\u0142on\u0105ce oczy. Ubi\u00f3r jego by\u0142 nieskazitelnie czysty, cho\u0107 troch\u0119 pognieciony. Oczy ich spotka\u0142y si\u0119 na chwil\u0119 i w\u00f3wczas poczu\u0142a fizycznie promieniuj\u0105c\u0105 z nich dobro\u0107. Zsiad\u0142 z gracj\u0105 z konia. Obaj kap\u0142ani przerwali uzupe\u0142niany wzajemnie plasyczny opis m\u0105k piekielnych i w zdumieniu wpatrzyli si\u0119 w przybysza. -Wybaczcie bracia, ze przerywam wam tak uczon\u0105 dysput\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 mi\u0119kkim \u0142agodnym smutnym g\u0142osem. &#8211; Jak r\u00f3wnie\u017c to \u017ce uniemo\u017cliwiam wam spalenie tego dziewcz\u0119cia. Wasz smutek g\u0142\u0119boko rani moje serce, lecz dowiedziawszy si\u0119 o waszym problemie przyby\u0142em tu prosto z Lublina i jak widz\u0119 mia\u0142em pecha dotrze\u0107 na czas. -Kim jeste\u015b w\u0119drowcze? &#8211; zapyta\u0142 kapelan. &#8211; Mowa twoja jest gladka i przymilna, ale przecie\u017c narzucasz nam swoj\u0105 wol\u0119 w kwestii kt\u00f3ra&#8230; -Wybaczcie czcigodni bracia powinienem przedstawi\u0107 si\u0119 na pocz\u0105tku. Jestem Pablo de Torralba, inkwizytor, jestem cz\u0142onkiem \u015bwi\u0119tego Oficjum obecnie w podr\u00f3\u017cy naukowej na wsch\u00f3d w celu badania stopnia zszatanienia i szerz\u0105cych si\u0119 w\u015br\u00f3d mieszka\u0144c\u00f3w tych stron herezji. Przejmuj\u0119 t\u0105 spraw\u0119 w swoje r\u0119ce. Kapelan skrzywi\u0142 si\u0119. -W razie oporu mog\u0119 rzuci\u0107 kl\u0105tw\u0119 i ob\u0142o\u017cy\u0107 ekskomunik\u0105 ca\u0142\u0105 parafi\u0119 &#8211; zagrozi\u0142 przybysz. Obaj ksi\u0119\u017ca opu\u015bcili pochodnie. -W\u0142a\u015bciwie to sprawa jest jasna &#8211; powiedzia\u0142 kapelan. &#8211; To czarownica. Wystarczy popatrze\u0107. Ma rude w\u0142osy i zro\u015bni\u0119te brwi. -A pr\u00f3bowali\u015bcie j\u0105 zwa\u017cy\u0107? -Po co? -Nie wiecie? Czarownice s\u0105 znacznie l\u017cejsze ni\u017c zwyk\u0142a kobiety. -Mamy dowody, \u015bwiadkowie zeznali. -B\u0119dzie z mojej strony aktem pokory przes\u0142ucha\u0107 ich jeszcze raz. Piotr poczu\u0142 nagle nieokre\u015blony l\u0119k przed tym cz\u0142owiekiem. Podszed\u0142 bli\u017cej -Jestem Piotr Ucha\u0144ski w\u0142a\u015bciciel tego zamku &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Zechciej czcigodny go\u015bciu post\u0105pi\u0107 w moje progi. Twoim \u017cyczeniom stanie si\u0119 zado\u015b\u0107. Ile czasu zajmie ci panie rozpatrzenie tej sprawy? -Jeden dzie\u0144. -Wobec tego pozwolisz \u017ce nie b\u0119dziemy rozbiera\u0107 stosu. Mo\u017ce by\u0107 jeszcze potrzebny&#8230; jutro. -Takie\u017c i moje zdanie. Feuda\u0142 stan\u0105\u0142 przed lud\u017ami i gromkim g\u0142osem zacz\u0105\u0142 im klarowa\u0107, \u017ce dla lepszego zbadania sprawy egzekucj\u0119 odk\u0142ada na dzie\u0144 nast\u0119pny. Tymczasem przybysz wdrapa\u0142 si\u0119 na rusztowanie stosu i srebrnym sztyletem przeci\u0105\u0142 wi\u0119zy dziewczyny. Dopiero gdy jej bose stopy dotkn\u0119\u0142y z powrotem zimnej wilgotnej ziemi uwierzy\u0142a \u017ce to dzieje si\u0119 naprawd\u0119. D\u0142o\u0144 inkwizytora nadal spoczywa\u0142a na jej ramieniu. P\u0142yn\u0119\u0142o z niej ciep\u0142o i poczucie bezpiecze\u0144stwa. Orszak zawr\u00f3ci\u0142 do zamku. W t\u0142umie kt\u00f3ry pozosta\u0142 za jej plecami rozleg\u0142y si\u0119 westchnienia rozczarowania. A potem t\u0142um ruszy\u0142 za nimi. Wiedziony ciekawo\u015bci\u0105 odprowadzi\u0142 ich a\u017c do bramy zamku. Dalej go nie wpuszczono. -Masz jakie\u015b \u017cyczenia inkwizytorze? &#8211; zapyta\u0142 Piotr gdy znale\u017ali si\u0119 na dziedzi\u0144cu. -Owies siano i woda dla mojej klaczy. Chcia\u0142bym te\u017c umy\u0107 si\u0119 po podr\u00f3\u017cy. Dziewczyn\u0119 te\u017c umyjcie i ubierzcie w co\u015b \u015bwie\u017cego. Nos mo\u017ce odpa\u015b\u0107. Czy nie wiecie \u017ce wied\u017am\u0119 na stos nale\u017cy ubra\u0107 w nieu\u017cywan\u0105 bia\u0142\u0105 koszul\u0119? -Wybacz inkwizytorze, nie wiedzieli\u015bmy. Czy zrobisz nam ten zaszczyt i zjesz z nami obiad? -To ja poczytam sobie za zaszczyt mog\u0105c posila\u0107 si\u0119 z wami, ale chc\u0119 nadmieni\u0107, \u017ce spo\u017cywam wy\u0142\u0105cznie chleb i wod\u0119. -Stanie si\u0119 wedle twojego \u017cyczenia. Kiedy zaczniesz przes\u0142uchania? -Zaraz po posi\u0142ku. * * * Monika siedzia\u0142a w bali pozwalaj\u0105c aby ciep\u0142a woda wtargn\u0119\u0142a we wszystkie zakamarki jej cia\u0142a. Szare plamy brudu znika\u0142y jak z\u0142y sen. Jeszcze jedna wi\u0105zka mydelnicy, w\u0142osy&#8230;Wyciera\u0142a si\u0119 powoli p\u0142\u00f3ciennym r\u0119cznikiem. By\u0142 szorstki, przyjemnie by\u0142o czu\u0107 jego faktur\u0119. Ubiera\u0142a si\u0119 powoli. Przyniesiono jej suknie. Zwi\u0105za\u0142a rzemieniem w\u0142osy z ty\u0142u. Wprawdzie lubi\u0142a chodzi\u0107 z rozpuszczonymi, ale nie chcia\u0142a robi\u0107 z\u0142ego wra\u017cenia na inkwizytorze. Jak on si\u0119 nazywa\u0142? Ach tak Pablo de Torralba. Zapewne Hiszpan. Pi\u0119kny m\u0119\u017cczyzna. Przystojny, kulturalny, wida\u0107, \u017ce posiada znaczn\u0105 wiedz\u0119. Nagle jakby si\u0119 obudzi\u0142a. Znowu si\u0119 zamy\u015bli\u0142a a przecie\u017c jutro ten cz\u0142owiek podpali jej stos. Zblad\u0142a i zacz\u0119\u0142a dr\u017ce\u0107. Wysz\u0142a z \u0142a\u017ani przed drzwiami stali dwaj woje, a za nimi oparty o \u015bcian\u0119 sta\u0142 on. Czeka\u0142 na swoj\u0105 kolej. Cierpliwie. S\u0142uga ca\u0142ego \u015bwiata. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 do niej smutno. Zobaczy\u0142a w jego oczach b\u00f3l i \u017cyczliwo\u015b\u0107. Woje poprowadzili j\u0105 schodami do g\u00f3ry a on wszed\u0142 do \u0142a\u017ani. Gdybym umia\u0142a mog\u0142abym zatru\u0107 wod\u0119 &#8211; pomy\u015bla\u0142a. &#8211; Zanurzy\u0142by si\u0119 w niej i umar\u0142. Zamkn\u0119li za ni\u0105 drzwi celi. Siad\u0142a na brzegu sto\u0142ka. Nie pozostawa\u0142a d\u0142ugo sama. Do celi wszed\u0142 kuchcik. W r\u0119ku trzyma\u0142 glinian\u0105 mis\u0119. Misa wype\u0142niona by\u0142a kasz\u0105 ze skwarkami i kilkoma kawa\u0142kami mi\u0119sa. -To dla mnie? -zdziwi\u0142a si\u0119. -Inkwizytor kaza\u0142 &#8211; wyja\u015bni\u0142 kuchcik. Jad\u0142a wolno niewielkimi k\u0119sami. Przez te kilka tygodni uwi\u0119zienia zd\u0105\u017cy\u0142a zapomnie\u0107, o tym, \u017ce jedzenie mo\u017ce by\u0107 przyjemno\u015bci\u0105. O tym, \u017ce mo\u017ce mie\u0107 smak i zapach. W kaszy p\u0142ywa\u0142y skwarki. Im bli\u017cej dna tym by\u0142o ich wi\u0119cej. Kucharz by\u0142 zawsze przyjacielem jej ojca. Sko\u0144czywszy je\u015b\u0107 podesz\u0142a do okna celi i wyjrza\u0142a. Zobaczy\u0142a kawa\u0142ek b\u0142otnistego dziedzi\u0144ca. Zamkowy kowal podkuwa\u0142 wielkiego czarnego konia. Podkowa przy\u0142o\u017cona do kopyta l\u015bni\u0142a jak wypolerowane zwierciad\u0142o. -Srebro? &#8211; zdziwi\u0142a si\u0119. Z drzwi po lewej stronie dziedzi\u0144ca wyszed\u0142 kapelan. Przeszed\u0142 przez podw\u00f3rze d\u017awigaj\u0105c znajom\u0105 jej skrzynk\u0119. Z innych drzwi wyszed\u0142 inkwizytor. Zapatrzy\u0142a si\u0119 na niego. Przeci\u0105gn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 po l\u015bni\u0105cych wilgoci\u0105 w\u0142osach. Musia\u0142 poczu\u0107 jej wzrok bo uni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119 do g\u00f3ry i pomacha\u0142 jej przyja\u017anie r\u0119k\u0105. Odwzajemni\u0142a si\u0119 s\u0142abym u\u015bmiechem. Poszed\u0142 dalej popatrzy\u0142 na dzie\u0142o kowala, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie wbija\u0142 ostatni hufnal. Zapyta\u0142 o co\u015b. Rozmawiali przez chwil\u0119. Pog\u0142adzi\u0142 klacz po nosie. Zar\u017ca\u0142a. Poklepa\u0142 j\u0105 po boku i znikn\u0105\u0142 w drzwiach domu. Zaraz potem przez podw\u00f3rze przedefilowali s\u0142udzy i pacho\u0142kowi nios\u0105cy anta\u0142ki wina i jedzenie. Wszystko to znika\u0142o w drzwiach. Obiad. Ludzie zajmowali si\u0119 swoimi obowi\u0105zkami i tylko ona sta\u0142a na uboczu. Odsuni\u0119ta. Skazana. Ale zobaczy jeszcze wsch\u00f3d s\u0142o\u0144ca. My\u015bla\u0142a, \u017ce ten dzi\u015b rano b\u0119dzie ostatnim w jej \u017cyciu. * * * Inkwizytor Pablo de Torralba siedzia\u0142 przy stole i wolno z namys\u0142em prze\u017cuwa\u0142 kawa\u0142ek suchego chleba. Popija\u0142 go \u0179r\u00f3dlan\u0105 wod\u0105 z cynowego dzbana. Milcza\u0142. Zgromadzeni przy stole rycerze i obaj kap\u0142ani usi\u0142owali go pocz\u0105tkowo zabawia\u0107 rozmow\u0105, ale szybko zrezygnowali. Go\u015b\u0107 najwyra\u017aniej b\u0142\u0105dzi\u0142 my\u015blami gdzie\u015b daleko. My\u015bli go\u015bcia w\u0119drowa\u0142y do ojczyzny. Nie widzia\u0142 jej ju\u017c pi\u0119\u0107 lat. Pi\u0119\u0107 lat zaj\u0119\u0142a mu ta bezsensowna podr\u00f3\u017c. Zebra\u0142 relacje o czarach, zanotowa\u0142 kilka ma\u0142ych przypadk\u00f3w schizmy. Spali\u0142 dwu heretyk\u00f3w i jedn\u0105 czarownic\u0119. Wraca\u0142 ju\u017c do siebie gdy us\u0142ysza\u0142 o tym przypadku. Wyruszy\u0142 zamiast w drog\u0119 do s\u0142onecznej Hiszpanii do tego zamku ukrytego w\u015br\u00f3d wzg\u00f3rz i las\u00f3w. Podr\u00f3\u017c przeci\u0105gnie si\u0119 o co najmniej dwa tygodnie. Przyb\u0119dzie do ojczyzny dopiero na wiosn\u0119. Odpocznie kilka dni a potem znowu zacznie si\u0119 praca. Zreszt\u0105 w\u0142a\u015bciwie wcale nie b\u0119dzie odpoczywa\u0142. Zda relacj\u0119 z podr\u00f3\u017cy i poprosi \u015bwi\u0119te Oficjum o skierowanie do kt\u00f3rego\u015b z trybuna\u0142\u00f3w. Zbuduj\u0105 wiele pi\u0119knych stos\u00f3w. Zap\u0142on\u0105 \u015bwi\u0119te ognie. Wielu pogan nawr\u00f3ci si\u0119 na ten widok. Uratuj\u0105 wiele dusz. Ale wiele im si\u0119 niestety wymknie. Zbyt wiele. \u0141zy stan\u0119\u0142y mu w oczach. Poczu\u0142 straszliw\u0105 nienawi\u015b\u0107 do szatana. Przypomnia\u0142 sobie jakie zm\u0119czenie ogarnia\u0142o go po ka\u017cdym auto da&#8217; fe. Stosy p\u0142on\u0119\u0142y dzie\u0144 w dzie\u0144 a machina s\u0105dowa wykrywa\u0142a coraz to nowe i nowe przypadki. \u017bydzi i Machometanie ci\u0105gle dzia\u0142ali, toczyli jak choroba zdrowe katolickie spo\u0142ecze\u0144stwo. Trzeba by\u0142o co\u015b zrobi\u0107 z tym koszmarem. A on zmarnowa\u0142 pi\u0119\u0107 lat \u017cycia na \u015bciganie przypadk\u00f3w herezji w tym dalekim niego\u015bcinnych dzikim kraju. Tylko po to \u017ceby jego prze\u0142o\u017ceni mogli okre\u015bli\u0107 stopie\u0144 zagro\u017cenia w tej cz\u0119\u015bci \u015bwiata. Nigdy tu nie si\u0119gniemy &#8211; pomy\u015bla\u0142.- Zabraknie nam si\u0142y. A miejscowi toleruj\u0105 pogan obok siebie. A potem przypomnia\u0142 sobie o pot\u0119dze Boga i poczu\u0142 ulg\u0119. B\u00f3g nie dopu\u015bci by jego sprawy by\u0142y zaniedbane. On daje miejscowym grzesznikom czas na opami\u0119tanie si\u0119 a potem uderzy ze straszn\u0105 si\u0142\u0105. Tak jak starotestamentowy Jahwe &#8211; Elohim. Koniec \u015bwiata zbli\u017ca\u0142 si\u0119. Wszyscy powinni zosta\u0107 do tego czasu zbawieni. * * * Sala rycerska nie by\u0142a specjalnie du\u017ca. Ale mie\u015bci\u0142a si\u0119 na przeciwko sali tortur co mog\u0142o by\u0107 przydatne. Ustawiono tu st\u00f3\u0142 za kt\u00f3rym zasiedli obaj ksi\u0119\u017ca i pan zamku. Obok przy pulpicie stan\u0105\u0142 pisarz sprowadzony z zamku w Wojs\u0142awicach. Pod \u015bcian\u0105 mie\u015bci\u0142a si\u0119 \u015bwie\u017co skonstruowana waga. Inkwizytor sta\u0142 na parapecie wysokiego ostro\u0142ukoego okna i spogl\u0105da\u0142 w dal. Przepa\u015b\u0107 u jego st\u00f3p nie robi\u0142a na nim wra\u017cenia. -By\u0142by znakomitym \u017co\u0142nierzem &#8211; szepn\u0105\u0142 pisarz do pana Piotra. &#8211; Nie ma w nim l\u0119ku. -On jest \u017co\u0142nierzem &#8211; odpowiedzia\u0142 Ucha\u0144ski. &#8211; Jest \u017co\u0142nierzem swojej sprawy. Wprowadzono Monik\u0119. Inkwizytor zeskoczy\u0142 z parapetu. Dziewczyna stan\u0119\u0142a po\u015brodku komnaty i rozejrza\u0142a si\u0119 sp\u0142oszona. Pablo u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 do niej uspokajaj\u0105co. -Istnieje kilka metod zbadania czy kobieta jest czarownic\u0105 &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Ka\u017cda metoda dzia\u0142a tylko w okre\u015blonym przypadku i wystarczy aby dwie z pi\u0119ciu pr\u00f3b wypad\u0142y na jej niekorzy\u015b\u0107 aby m\u00f3c uzna\u0107 j\u0105 za podejrzan\u0105. Zza sto\u0142u wydoby\u0142 swoje krzes\u0142o i postawi\u0142 je na \u015brodku pomieszczenia. Nast\u0119pnie zmusi\u0142 j\u0105 aby na nim usiad\u0142a. -Pierwsz\u0105 podejrzan\u0105 cech\u0105 s\u0105 rude w\u0142osy. Jak widzicie jej w\u0142osy maj\u0105 lekko rudawy odcie\u0144, nie s\u0105 jednak zupe\u0142nie rude. Drug\u0105 cech\u0105 s\u0105 zielone oczy. W naszym przypadku ten wyznacznik nie ma \u017cadnego zastosowania, bowiem jej oczy maj\u0105 przyjemny br\u0105zowy kolor. Trzeci\u0105 cech\u0105 s\u0105 zro\u015bni\u0119te brwi. W por\u00f3wnaniu z kilkoma przypadkami z jakimi zetkn\u0105\u0142em si\u0119 na \u015bl\u0105sku tych kilka w\u0142osk\u00f3w mi\u0119dzy jej brwiami jest dla sprawy bez znaczenia. Monika siedzia\u0142a zas\u0142uchana w jego mi\u0142y spokojny g\u0142os. Patrzenie w jego mi\u0142\u0105 i szczer\u0105 twarz sprawia\u0142o jej przyjemno\u015b\u0107. Gdyby\u015bmy spotkali si\u0119 w innych okoliczno\u015bciach zapewne mog\u0142abym go pokocha\u0107 &#8211; pomy\u015bla\u0142a, ale zaraz przypomnia\u0142a sobie gdzie jest i co tu si\u0119 dzieje. -Drug\u0105 cech\u0105 mog\u0105c\u0105 wskazywa\u0107 na zajmowanie si\u0119 czarami jest nienaturalna waga cia\u0142a. Czarownice s\u0105 z regu\u0142y znacznie l\u017cejsze ni\u017c inni ludzie. Ja jestem od niej s\u0105dz\u0105c na oko l\u017cejszy. Je\u015bli waga zr\u00f3wnowa\u017cy si\u0119 lub ja j\u0105 przewa\u017c\u0119 b\u0119dzie to znaczy\u0142o \u017ce jej waga jest zbyt ma\u0142a. Gestem poprosi\u0142 j\u0105 na wag\u0119. Stan\u0119\u0142a na jednej szali podczas gdy on stan\u0105\u0142 na drugiej. -Usun\u0105\u0107 podp\u00f3rki &#8211; rozkaza\u0142. Pisarz porzuci\u0142 pergamin i pi\u00f3ro i wyj\u0105\u0142 dwie podp\u00f3rki. Waga przez chwil\u0119 by\u0142a nieruchoma po czym dziewczyna opad\u0142a wyra\u017anie w d\u00f3\u0142. Pablo zeskoczy\u0142 na ziemi\u0119 i pom\u00f3g\u0142 jej zej\u015b\u0107 z drugiej szali. Nast\u0119pnie ponownie posadzi\u0142 j\u0105 na swoim krze\u015ble a sam podszed\u0142 do okna i popatrzy\u0142 przez nie. Gdy si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142 by\u0142 lekko poblad\u0142y na twarzy. -Tak wi\u0119c wa\u017cenie wykaza\u0142o, \u017ce jej waga nie odbiega od normy. Pozosta\u0142y nam jeszcze dwie pr\u00f3by. Podni\u00f3s\u0142 ze sto\u0142u swoj\u0105 Bibli\u0119. -To Pismo \u015bwi\u0119te pob\u0142ogos\u0142awi\u0142 osobi\u015bcie papie\u017c &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Podejd\u017a i po\u0142\u00f3\u017c na nim r\u0119k\u0119. Wykona\u0142a to co kaza\u0142. Popatrzy\u0142 jej w oczy i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. -Istnieje rozpowszechniony pogl\u0105d \u017ce czarownica umrze natychmiast gdy dotknie przedmiotu pob\u0142ogos\u0142awionego przez papie\u017ca &#8211; powiedzia\u0142. Znowu odes\u0142a\u0142 j\u0105 gestem na krzes\u0142o. Wyj\u0105\u0142 z pochwy przy pasie sw\u00f3j sztylet.-Srebro jest cudownym metalem. Leczy rany, chroni przed szatanem i urokami. Gdy przy\u0142o\u017cymy czarownicy kawa\u0142ek srebra do cia\u0142a wyst\u0105pi po chwili czerwone znami\u0119. Przy\u0142o\u017cy\u0142 jej sztylet do policzka i po chwili oderwa\u0142. Czekali w skupieniu przez kilka minut. Sk\u00f3ra nie zmieni\u0142a koloru. -Uwalniam j\u0105 z cz\u0119\u015bci podejrze\u0144 &#8211; o\u015bwiadczy\u0142. -Wezwa\u0107 \u015bwiadk\u00f3w? &#8211; zapyta\u0142 proboszcz. &#8211; Czekaj\u0105 za drzwiami aby z\u0142o\u017cy\u0107 zeznania. -Wezwijcie. Wprowadzono pierwszego pacho\u0142ka. Twarz inkwizytora dot\u0105d dobrotliwie u\u015bmiechni\u0119ta st\u0119\u017ca\u0142a. Odmalowa\u0142a si\u0119 na niej surowo\u015b\u0107. Wzi\u0105\u0142 ze sto\u0142u kart\u0119 pergaminu. -Wa\u015bko syn Jana &#8211; odczyta\u0142.- Zezna\u0142e\u015b poprzednio, \u017ce widzia\u0142e\u015b jak obecna tu c\u00f3rka pisarza zamkowego panna Monika lata\u0142a nago na miotle. -No tak &#8211; g\u0142os pacho\u0142ka pod badawczym spojrzeniem inkwizytora \u0142ama\u0142 si\u0119. -Czy powt\u00f3rzysz swoje zeznanie trzymaj\u0105c r\u0119k\u0119 po\u0142o\u017con\u0105 na znak przysi\u0119gi na Pi\u015bmie \u015bwi\u0119tym i zbawieniem w\u0142asnej duszy zagwarantujesz prawdziwo\u015b\u0107 swoich s\u0142\u00f3w? Pacho\u0142ek prze\u0142kn\u0105\u0142 \u015blin\u0119. -By\u0142o ciemno. Mo\u017ce to nie by\u0142a ona. -Co widzia\u0142e\u015b? Po\u0142\u00f3\u017c r\u0119k\u0119 na Bibli! -Chyba mi si\u0119 przywidzia\u0142o. By\u0142o ciemno&#8230; -Zostanie ukarany ch\u0142ost\u0105 za sk\u0142adanie fa\u0142szywych zezna\u0144 i k\u0142amstwo przed poprzednim s\u0105dem &#8211; zawyrokowa\u0142 Inkwizytor. &#8211; Tak si\u0119 stanie &#8211; powiedzia\u0142 Piotr wbijaj\u0105c w pacho\u0142ka spojrzenie bazyliszka. &#8211; A potem zostanie usuni\u0119ty ze s\u0142u\u017cby. Na moim zamku nie ma miejsca dla k\u0142amc\u00f3w. &#8211; To zbyteczne &#8211; powiedzia\u0142 Inkwizytor. &#8211; Teraz gdy wie jak srogo karane jest k\u0142amstwo b\u0119dzie go unika\u0142 i w ci\u0105gu paru lat stanie si\u0119 twoim najlepszym giermkiem. &#8211; Czy ch\u0142osta ma nast\u0105pi\u0107 od razu? &#8211; Jutro przed po\u0142udniem. Je\u015bli oczy\u015bcimy dziewczyn\u0119 z zarzut\u00f3w trzeba b\u0119dzie da\u0107 ludziom inne widowisko. Chyba trzeba b\u0119dzie zaprzysi\u0119\u017cy\u0107 wszystkich waszych \u015bwiadk\u00f3w. Tak na wszelki wypadek. Jeste\u015b wolny &#8211; machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 na pacho\u0142ka a potem podszed\u0142 do okna i opar\u0142 ci\u0119\u017cko o parapet. &#8211; Wezwa\u0107 kolejnego \u015bwiadka? &#8211; zapyta\u0142 zamkowy kapelan. &#8211; Zaczekajmy kilka chwil. Musz\u0119 sobie co\u015b u\u0142o\u017cy\u0107 w my\u015blach. Wzrok jego w\u0119drowa\u0142 po pag\u00f3rkach i dolinach. Nad zamkiem przelecia\u0142 klucz \u017curawi. W Hiszpanii ich nie b\u0119dzie&#8230; Wreszcie oderwa\u0142 si\u0119 od okna. -Prosi\u0107 nast\u0119pnego. -Zygfryd Niemiec &#8211; odczyta\u0142 z listy Piotr. Pisarz wyszed\u0142 aby go zawo\u0142a\u0107 a po chwili wr\u00f3ci\u0142. By\u0142 zdziwiony. -Panie, za drzwiami pozosta\u0142 tylko jeden \u015bwiadek. Reszta gdzie\u015b sobie posz\u0142a. Inkwizytor przywo\u0142a\u0142 na twarz u\u015bmiech. -Tak my\u015bla\u0142em &#8211; powiedzia\u0142. -Wyja\u015bnij nam to panie &#8211; za\u017c\u0105da\u0142 proboszcz. -Pope\u0142nili\u015bcie b\u0142\u0105d. Trzeba by\u0142o \u017c\u0105da\u0107 od ka\u017cdego przysi\u0119gi na krzy\u017c przed przes\u0142uchaniem. Nie mieliby a\u017c tyle do powiedzenia. No c\u00f3\u017c. Pro\u015bcie tego jednego. Bo i on sobie p\u00f3jdzie. Wszed\u0142 jeden z zamkowych rycerzy. Nie mia\u0142 na sobie kolczugi, na sk\u00f3rzany kubrak za\u0142o\u017cy\u0142 jedynie sw\u00f3j rycerski pas. Z mieczem. -Jak si\u0119 nazywasz panie? -Jestem Jan Top\u00f3r. -Prosz\u0119 po\u0142o\u017cy\u0107 d\u0142o\u0144 na Biblii i z\u0142o\u017cy\u0107 przysi\u0119g\u0119. Rycerz podszed\u0142 i po\u0142o\u017cywszy r\u0119k\u0119 na ksi\u0119dze powiedzia\u0142. -Przysi\u0119gam m\u00f3wi\u0107 prawd\u0119. Je\u015blibym sk\u0142ama\u0142 niech zostan\u0119 str\u0105cony do piekie\u0142 i na miejsce Kaina powo\u0142any. Brwi inkwizytora unios\u0142y si\u0119 do g\u00f3ry. -Wobec tego s\u0142uchamy panie co masz nam do zakomunikowania. -Obecna tu Monika rzuci\u0142a n mnie urok. Od tamtej pory jestem chory, utraci\u0142em swoj\u0105 si\u0142\u0119 a strza\u0142y z mojej kuszy chybiaj\u0105 celu. -Jak si\u0119 objawia ta choroba? -Czuj\u0119 b\u00f3le w brzuchu, mam w ustach gorzki smak i ci\u0105g\u0142e pragnienie. -Wyci\u0105gnij przed siebie r\u0119ce. Rycerz wyci\u0105gn\u0105\u0142. D\u0142onie dr\u017ca\u0142y mu wyra\u017anie. -Zdejmij kaftan. Zdj\u0105\u0142. Inkwizytor podszed\u0142 i przesun\u0105\u0142 mu d\u0142oni\u0105 po obrzmia\u0142ym bandziochu. -W tym miejscu boli najbardziej? -Tak. -Chorob\u0119 twoj\u0105 sprowadzi\u0142y na ciebie nie czary ale nadmiar trunk\u00f3w. Pami\u0119taj \u017ce ci kt\u00f3rzy tarzaj\u0105 si\u0119 w nieprzytomno\u015bci pod sto\u0142ami nie s\u0105 mili naszemu Panu. -Mam dow\u00f3d \u017ce rzucono na mnie urok! -Oka\u017c go wi\u0119c. Rycerz wydoby\u0142 z sakwy przy pasie kawa\u0142ek deski na kt\u00f3rym krwi\u0105 namalowano magiczny symbol. Skrzy\u017cowanie litery V i z\u0142amanej strza\u0142y. -T\u0105 desk\u0119 oderwa\u0142em od drzwi mojej komnaty. To znak szatana. Inkwizytor pokiwa\u0142 smutno g\u0142ow\u0105. -To rzeczywi\u015bcie magiczny znak maj\u0105cy sprowadzi\u0107 nieszcz\u0119\u015bcie na mieszka\u0144ca domu nim oznaczonego. Dlaczego jednak s\u0105dzisz \u017ce namalowa\u0142a go ta dziewczyna? Rycerz milcza\u0142. Inkwizytor patrzy\u0142 mu przez chwil\u0119 w oczy. -Nastawa\u0142e\u015b ma jej cze\u015b\u0107 &#8211; powiedzia\u0142. -Nie&#8230; -Sk\u0142ada\u0142e\u015b przysi\u0119g\u0119. Musisz m\u00f3wi\u0107 prawd\u0119. -Wobec tego b\u0119d\u0119 milcza\u0142. -Jako inkwizytor wydaj\u0119 na tego cz\u0142owieka wyrok infamii i pozbawienia praw do wykonywania rzemios\u0142a rycerskiego za pr\u00f3b\u0119 zbrukania czci nieletniej. -Podtrzymuj\u0119 wyrok w mocy &#8211; powiedzia\u0142 Piotr. Rycerz j\u0119kn\u0105\u0142 i pad\u0142 na kolana. -Wsta\u0144 i wyjd\u017a &#8211; powiedzia\u0142 Pablo. &#8211; Splami\u0142e\u015b swoimi \u017c\u0105dzami stan rycerski. Grozi\u0142e\u015b jej \u015bmierci\u0105. -Sk\u0105d wiesz? &#8211; zapyta\u0142 kapelan. &#8211; Nie spowiada\u0142 si\u0119 z tego. -\u015aciany tego zamku mog\u0105 da\u0107 \u015bwiadectwo. Tak by\u0142o? -Tak. Grozi\u0142em jej \u015bmierci\u0105 w razie je\u015bli komu\u015b powie. -Uznaj\u0119 ci\u0119 dodatkowo winnym spowiedzi \u015bwi\u0119tokradczej i obci\u0105\u017cam kl\u0105tw\u0105 i ekskomunik\u0105 na lat trzy. Po tym czasie mo\u017cesz dopiero odby\u0107 spowied\u017a. A teraz wyjd\u017a. Rycerz wyszed\u0142. -Dlaczego to zrobi\u0142a\u015b? &#8211; zapyta\u0142 Pablo dziewczyn\u0119. -Ba\u0142am si\u0119 go. Chcia\u0142am sprowadzi\u0107 na niego \u015bmier\u0107 aby da\u0142 mi spok\u00f3j. Grozi\u0142, \u017ce zabije mnie i mojego ojca&#8230; -Jest winna czar\u00f3w, ale na razie nie ma jeszcze podstaw aby uzna\u0107 j\u0105 za czarownic\u0119 &#8211; zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do pozosta\u0142ych. &#8211; Czy dysponujecie jeszcze jakimi\u015b dowodami? Twarze pozosta\u0142ej tr\u00f3jki wykrzywi\u0142y z\u0142o\u015bliwe u\u015bmiechy. -S\u0105 dowody &#8211; powiedzia\u0142 kapelan.- Ca\u0142a skrzynka. Postawi\u0142 rzeczon\u0105 drewnian\u0105 skrzynk\u0119 na stole i wydoby\u0142 z kieszeni kawa\u0142ek pergaminu. -Znale\u017ali\u015bmy podczas przeszukania jej komnaty co nast\u0119puje: Wst\u0105\u017cek do w\u0142os\u00f3w sztuk osiemdziesi\u0105t jeden. -Ile? &#8211; zdumia\u0142 si\u0119 inkwizytor. -Osiemdziesi\u0105t jeden. Kasztan\u00f3w sztuk sze\u015b\u0107set sze\u015b\u0107dziesi\u0105t sze\u015b\u0107. To liczba bestii. Ponadto woreczek ziemi z cmentarza &#8211; potrz\u0105sn\u0105\u0142 niedu\u017cym woreczkiem.- R\u00f3\u017cnych dziewcz\u0119cych fata\u0142aszk\u00f3w nie b\u0119d\u0119 nawet wspomina\u0142. Ponadto sze\u015b\u0107dziesi\u0105t groszy srebrnych i dwa z\u0142ote dukaty, kt\u00f3re skonfiskowali\u015bmy. -Na jakiej podstawie? -E&#8230;tego, na wszelki wypadek. -Do konfiskat mienia os\u00f3b oskar\u017conych o czary uprawniona jest jedynie \u015bwi\u0119ta Inkwizycja, kt\u00f3ra mo\u017ce z nich p\u00f3\u017aniej wyp\u0142aci\u0107 nagrody dla os\u00f3b kt\u00f3re przyczyni\u0142y si\u0119 do uj\u0119cia czarownicy. -Nie jeste\u015bmy w Hiszpanii Inkwizytorze. -Bulla papieska zezwala nam \u015bciga\u0107 czarownik\u00f3w i heretyk\u00f3w na terenie ca\u0142ego \u015bwiata podleg\u0142ego w\u0142adzy ko\u015bcio\u0142a rzymskiego. -Ponadto znale\u017ali\u015bmy kilka kart pergaminu pokrytych rysunkami a pismo przecie\u017c m\u00f3wi, \u017ce kobieta nie b\u0119dzie zajmowa\u0107 si\u0119 sztukami wyzwolonymi&#8230; -Jakie pismo? -Pismo \u015bwi\u0119te. -Zechciej mi wobec tego bracie przytoczy\u0107 stosowny ust\u0119p gdy\u017c najwyra\u017aniej zawiod\u0142a mnie pami\u0119\u0107. Proboszcz zamilk\u0142 skonfudowany. Inkwizytor znowu zacz\u0105\u0142 przechadza\u0107 si\u0119 po pomieszczeniu. -Dlaczego kasztan\u00f3w by\u0142o w\u0142a\u015bnie 666? &#8211; zapyta\u0142 niespodziewanie dziewczyn\u0119. Monika kt\u00f3ra w\u0142a\u015bnie oddawa\u0142a si\u0119 marzeniom o wsp\u00f3lnym \u017cyciu i podr\u00f3\u017cach jej i Inkwizytora ockn\u0119\u0142a si\u0119. -Pewnie przez przypadek &#8211; wyja\u015bni\u0142a.- Zbiera\u0142am je co roku i widocznie&#8230; -A ziemia? -Ziemia jest z cmentarza. Podobno przynosi szcz\u0119\u015bcie&#8230; -Raczej nie. Pablo de Torralba przysiad\u0142 ci\u0119\u017cko na stole i otworzywszy jedn\u0105 z le\u017c\u0105cych na nim ksi\u0105\u017cek czyta\u0142 j\u0105 przez chwil\u0119. Gdy znowu si\u0119 odezwa\u0142 w g\u0142osie jego s\u0142ycha\u0107 by\u0142o wyra\u017anie zm\u0119czenie. -Katalog magii brata Rudolfa podaje \u017ce ziemi z cmentarza u\u017cywaj\u0105 kobiety aby przywi\u0105za\u0107 do siebie m\u0119\u017ca lub ukochanego. Tak by\u0142o? -Nikt jeszcze nie sk\u0142ada\u0142 mojemu ojcu takich propozycji. -Kobieta cz\u0119sto sama szuka dla siebie m\u0119\u017cczyzny. A upatrzywszy jakiego\u015b gestami zach\u0119ca go do poufa\u0142o\u015bci. Jeste\u015b jeszcze virgo intakta? -Jestem dziewic\u0105 &#8211; potwierdzi\u0142a. -Je\u015bli nie macie innych dowod\u00f3w to uwolni\u0119 j\u0105 z zarzutu g\u0142\u00f3wnego i uznam jedynie winn\u0105 czar\u00f3w w obronie w\u0142asnej i ba\u0142wochwalstwa, obu czyn\u00f3w pope\u0142nionych z nie\u015bwiadomo\u015bci. -Nie! &#8211; wrzasn\u0119\u0142y zgodnie trzy gard\u0142a a trzy pi\u0119\u015bci wyl\u0105dowa\u0142y z hukiem na stole.Na Inkwizytorze nie zrobi\u0142o to wra\u017cenia. -Wybaczam wam wasze niestosowne zachowanie i s\u0142ucham co macie do powiedzenia. Kapelan zamkowy u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 jadowicie i po\u0142o\u017cy\u0142 nastole kilka kart pergaminu. Inkwizytor wzi\u0105\u0142 je w r\u0119k\u0119 i zacz\u0105\u0142 przegl\u0105da\u0107 z zaciekawieniem. Na kartach w\u0119glem wykonano szkice. Pierwszy przedstawia\u0142 zamek w Uchaniach widziany jakby troch\u0119 z g\u00f3ry. -Tylko lec\u0105c na miotle mog\u0142a zobaczy\u0107 zamek w ten spos\u00f3b &#8211; powiedzia\u0142 Piotr m\u015bciwie. Drugi szkic przedstawia\u0142 zamkowego kapelana jak p\u00f3\u0142przytomny z przepicia przewraca dzban z winem. Na trzecim kr\u0105g kobiet bi\u0142 pok\u0142on wielkiemu czarnemu psu. Na czwartym czarownica na miotle lecia\u0142a ponad ko\u015bcio\u0142em. Na pi\u0105tym widnia\u0142a posta\u0107 nagiej dziewczyny. Inkwizytor obejrza\u0142 wszystkie dwadzie\u015bcia. Pochyli\u0142 smutno g\u0142ow\u0119. -To ty rysowa\u0142a\u015b? &#8211; zapyta\u0142 cichym zgaszonym g\u0142osem. -Tak. -Dlaczego to zrobi\u0142a\u015b? -Nie wiem. Rysowa\u0142am rysunki do opowie\u015bci kt\u00f3re s\u0142ysza\u0142am w wiosce. -Obna\u017c ramiona. Uczyni\u0142a co kaza\u0142 a silny rumieniec okrasi\u0142 jej twarz. Przygl\u0105da\u0142 si\u0119 jej d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119. -Sk\u0105d masz to znami\u0119 &#8211; zapyta\u0142 dotykaj\u0105c jej r\u0119ki powy\u017cej \u0142okcia. -Rozdrapa\u0142am krostk\u0119. -Powt\u00f3rzysz to pod przysi\u0119g\u0105? -Tak. -K\u0142amie! &#8211; wrzasn\u0105\u0142 pan zamku.- To \u015blad poca\u0142unku diab\u0142a. Zaprzeda\u0142a mu si\u0119. Inkwizytor uciszy\u0142 go jednym gestem. -Ubierz si\u0119 &#8211; poleci\u0142. &#8211; Co wiecie o op\u0119taniu? &#8211; zapyta\u0142. -Niewiele &#8211; przyzna\u0142 niech\u0119tnie proboszcz. &#8211; Wiemy \u017ce szatan mo\u017ce wej\u015b\u0107 w cz\u0142owieka i tam pozostawa\u0107. Czasem daje si\u0119 egzorcyzmowa\u0107, ale nie zawsze skutecznie. Inkwizytor u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 smutno. -Czasami diabe\u0142 mo\u017ce wej\u015b\u0107 w cz\u0142owieka bez jego wiedzy i zgody. Siedzi w\u00f3wczas w \u015brodku i popycha go do szale\u0144czych czyn\u00f3w. Mieli\u015bmy takie przypadki w Hiszpanii i tym razem te\u017c tak jest. Nie ma w tym winy ze strony tej dziewczyny. -Wi\u0119c co mamy robi\u0107? &#8211; zapyta\u0142 Ucha\u0144ski. -Zabrn\u0119\u0142a w to zbyt daleko. Jedynym wyj\u015bciem jest stos &#8211; powiedzia\u0142 Inkwizytor. Monika krzykn\u0119\u0142a z przera\u017ceniem. By\u0142a ju\u017c prawie pewna, \u017ce \u015bmierci uda si\u0119 jej unikn\u0105\u0107. -S\u0142usznie &#8211; powiedzia\u0142 kapelan m\u015bciwie. &#8211; Niech sp\u0142onie. Inkwizytor popatrzy\u0142 na niego zimnym twardym wzrokiem. -Dlaczego s\u0142usznie? Czy\u017cby\u015b si\u0119 cieszy\u0142 bracie, z tego \u017ce jej m\u0142ode \u017cycie zostanie jutro przerwane? -Dlaczego nie? Przecie\u017c to czarownica! -Nie z jej winy. Stos jest dla niej jedynym ratunkiem. -Drwisz z nas? &#8211; zdumia\u0142 si\u0119 proboszcz. &#8211; Stos jest kar\u0105! -Wybaczcie bracia, ale wasz pogl\u0105d jest ca\u0142kowicie mylny. Dostrzeg\u0142em to ju\u017c rankiem gdy s\u0142ucha\u0142em waszych s\u0142\u00f3w. Wydaje wam si\u0119 \u017ce czarownice i heretyk\u00f3w&#8230; -U nas nie pali si\u0119 heretyk\u00f3w. -S\u0142usznie. Uwa\u017cacie ze czarownice pali si\u0119 na stosie aby zada\u0107 im cierpienia. Tak te\u017c jest istotnie. Ale co dzieje si\u0119 z dusza czarownicy p\u00f3\u017aniej? -Oczywi\u015bcie idzie do piek\u0142a! -Mylicie si\u0119 bracia. W pierwszych wiekach istnienia chrze\u015bcija\u0144stwa stosowano niezwykle rzadko drugi rodzaj chrztu. Chrzest przez ogie\u0144. Stosowano go gdy poganin pragn\u0105cy wst\u0105pi\u0107 do gminy chrze\u015bcija\u0144skiej umar\u0142 przed otrzymaniem chrztu. Palono w\u00f3wczas jego cia\u0142o aby je oczy\u015bci\u0107 z grzech\u00f3w moc\u0105 ognia kt\u00f3ry b\u0119d\u0105c symbolem Ducha \u015bwi\u0119tego ma najwi\u0119ksz\u0105 moc oczyszczaj\u0105c\u0105. Je\u015bli my inkwizytorzy palimy kogo\u015b na stosie dokonujemy ca\u0142kowitego oczyszczenia jego duszy. Je\u015bli by\u0142by to poganin wystarczy\u0142by chrzest z wody, jednak wi\u0119kszo\u015b\u0107 czarownic i heretyk\u00f3w by\u0142a ju\u017c raz chrzczona. W\u00f3wczas pozostaje nam ta mo\u017cliwo\u015b\u0107 jako smutna ostateczno\u015b\u0107. Zamilkli. Inkwizytor sk\u0142oni\u0142 g\u0142ow\u0119 i wyszed\u0142. * * * Monika siedzia\u0142a \u0142kaj\u0105c w swojej celi. Rozleg\u0142o si\u0119 pukanie i do wn\u0119trza wszed\u0142 Pablo de Torralba. Inkwizytor. -Nie smu\u0107 si\u0119 &#8211; powiedzia\u0142. -Wyjd\u017acie panie. Nie mam ochoty was ogl\u0105da\u0107. -Jestem twoim przyjacielem. Przyszed\u0142em doda\u0107 ci otuchy przed jutrzejszym dniem. -Nie jeste\u015b moim przyjacielem. -Jestem. Przyj\u0105\u0142em za ciebie najwy\u017csz\u0105 odpowiedzialno\u015b\u0107. Jutro osobi\u015bcie przeprowadz\u0119 ci\u0119 przez bram\u0119 do nieba. -S\u0142ysza\u0142am co m\u00f3wili\u015bcie. Ile grzech\u00f3w \u015bci\u0105gn\u0119li\u015bcie na siebie podpalaj\u0105c stosy? Ile cierpie\u0144&#8230; -Nikt kto jest niewinny nie zgin\u0105\u0142 z mojej r\u0119ki. B\u00f3g mnie powo\u0142a\u0142 abym sta\u0142 si\u0119 Inkwizytorem. Cierpi\u0119 za ka\u017cdym razem gdy stwierdz\u0119 czyj\u0105\u015b win\u0119. Cierpi\u0119 za ka\u017cdym razem gdy podpalam stos. Cierpienie cz\u0119\u015bciowo zmazuje moje grzechy. Ale oczywi\u015bcie nie do ko\u0144ca. Gdy B\u00f3g da mi znak sko\u0144cz\u0119 swoj\u0105 prac\u0119 dla Niego z ulg\u0105. -Czy musisz mnie zabi\u0107? -Czy wolisz jutro wieczorem wieczerza\u0107 w raju, czy b\u0142\u0105ka\u0107 si\u0119 po ziemi brukaj\u0105c si\u0119 w coraz wi\u0119kszym grzechu z diab\u0142em w duszy a\u017c do \u015bmierci kt\u00f3ra nie zmyje z ciebie nawet dziesi\u0105tej cz\u0119\u015bci \u0142uta twoich win? -Co sprawia ze cz\u0142owiek taki jak wy panie staje si\u0119 tak bezlitosny? -Nie jestem bezlitosny. Ja tak\u017ce cierpi\u0119 gdy musz\u0119 zadawa\u0107 cierpienia innym. Cho\u0107 s\u0105 w\u015br\u00f3d nas tacy kt\u00f3rzy to lubi\u0105, kt\u00f3rym sprawia przyjemno\u015b\u0107 zadawanie innym cierpie\u0144 to jednak s\u0105 to jedynie nieliczne jednostki, kt\u00f3re staramy si\u0119 usuwa\u0107 z naszych szereg\u00f3w. Ja si\u0119 do nich nie zaliczam. -Czy nie ma mo\u017cliwo\u015bci abym unikn\u0119\u0142a mojego przeznaczenia? -Skazaniec heretyk mo\u017ce unikn\u0105\u0107 stosu je\u015bli podczas auto da&#8217; fe wyrzeknie si\u0119 swojej herezji a potem odb\u0119dzie pokut\u0119. W przypadku czarownik\u00f3w i czarownic zadajemy pytanie Bogu i czekamy na znak. Je\u015bli nadejdzie odst\u0119pujemy. -Jak cz\u0119sto tak si\u0119 dzieje? -Jak do tej pory s\u0142ysza\u0142em o jednym przypadku. -Czy nie m\u00f3g\u0142by\u015b zabi\u0107 mnie najpierw a potem spali\u0107 mego cia\u0142a? -Zbyt du\u017ce jest ryzyko \u017ce szatan pochwyci w mi\u0119dzyczasie twoj\u0105 dusz\u0119. -A poganie o kt\u00f3rych m\u00f3wi\u0142e\u015b? -Nikt nie wr\u00f3ci\u0142 z tamtego \u015bwiata aby powiedzie\u0107 czy zostali przyj\u0119ci w niebie. -To i ze mn\u0105 nie ma pewno\u015bci. -Ufasz mi? -Nie bardzo. -Boisz si\u0119 cierpienia. To naturalne. Nie przejmuj si\u0119, b\u0119d\u0119 ca\u0142y czas przy tobie. Je\u015bli chcesz si\u0119 teraz wyspowiada\u0107, cho\u0107 w\u0142a\u015bciwie nie musisz bo jutrzejszy stos zmyje wszystkie twoje grzechy, to jestem got\u00f3w udzieli\u0107 ci rozgrzeszenia. -Moim najwi\u0119kszym grzechem jest to ze pokocha\u0142am ci\u0119 panie gdy tylko ci\u0119 zobaczy\u0142am. Na twarzy Inkwizytora odmalowa\u0142o si\u0119 zdziwienie. * * * T\u0142um czeka\u0142. A nawet zg\u0119stnia\u0142. W powietrzu unosi\u0142 si\u0119 fetor obozowiska. Na obrze\u017cach gotowano straw\u0119. Stos troch\u0119 si\u0119 skurczy\u0142, rozkradziono cz\u0119\u015b\u0107 opa\u0142u. Ale ci\u0105gle by\u0142 wystarczaj\u0105co wysoki. Od strony zamku nadszed\u0142 orszak. Monika w bia\u0142ej sukni wygl\u0105da\u0142a znacznie lepiej ni\u017c dnia poprzedniego. Starannie wyczesane w\u0142osy mia\u0142a zwi\u0105zane z ty\u0142u. Ko\u0142o niej kroczy\u0142 chudy wysoki cz\u0142owiek w czerni. Inkwizytor. Ludzie wpatrywali si\u0119 w niego z szacunkiem. Opowiadano o nim od wczoraj zdumiewaj\u0105ce rzeczy. Jego d\u0142onie mia\u0142y przynosi\u0107 ukojenie b\u00f3lu, jego spojrzenie ka\u017cdego zmusza\u0142o do uleg\u0142o\u015bci a jego kl\u0105twa mog\u0142a zabi\u0107. Pierwsza cz\u0119\u015b\u0107 widowiska by\u0142a ciekawa. Wych\u0142ostano publicznie jednego z zamkowych pacho\u0142k\u00f3w za k\u0142amstwo w obecno\u015bci Inkwizytora. szacunek ludzi pog\u0142\u0119bi\u0142 si\u0119. Ale teraz nadesz\u0142a uroczysta chwila. Dwaj kap\u0142ani zapalili pochodnie. Pablo po\u0142o\u017cy\u0142 r\u0119k\u0119 na ramieniu dziewczyny. Nast\u0119pnie po polsku aby lepiej zrozumieli go nie znaj\u0105cy \u0142aciny ch\u0142opi zapyta\u0142 g\u0142o\u015bno. -Bo\u017ce, je\u015bli pope\u0142niamy b\u0142\u0105d daj nam znak swojej woli. Min\u0119\u0142a d\u0142u\u017csza chwila. Ludzie milczeli nawet wiatr ucich\u0142. -B\u00f3g mnie nienawidzi &#8211; szepn\u0119\u0142a Monika. -Nie my\u015bl tak. B\u00f3g ci\u0119 kocha &#8211; powiedzia\u0142. Zemdla\u0142a. Usta posinia\u0142y jej. -A wi\u0119c taki jest tw\u00f3j znak Panie? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Pablo. &#8211; Ja niegodny tw\u00f3j s\u0142uga mam dost\u0105pi\u0107 tej \u0142aski? Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w stron\u0119 t\u0142umu. -Pami\u0119tajcie \u017ce czyny pope\u0142nione w imi\u0119 mi\u0142o\u015bci rozs\u0105dzone b\u0119d\u0105 nie ludzk\u0105 miar\u0105. Podpalajcie stos &#8211; poleci\u0142 kap\u0142anom. -Ale&#8230; &#8211; kapelan wskaza\u0142 gestem le\u017c\u0105c\u0105 dziewczyn\u0119. -Podpalajcie. Wszystko b\u0119dzie dobrze. Podpalili z dwu stron. P\u0142omienie obj\u0119\u0142y podstaw\u0119 stosu. Inkwizytor pochyli\u0142 si\u0119, podni\u00f3s\u0142 zemdlon\u0105 dziewczyn\u0119 i po przystawionej drabinie wdrapa\u0142 si\u0119 na rusztowanie. Stan\u0105\u0142 ko\u0142o s\u0142upa trzymaj\u0105c j\u0105 w obj\u0119ciach. -B\u00f3g da\u0142 znak. Pozbawi\u0142 j\u0105 przytomno\u015bci aby oszcz\u0119dzi\u0107 jej cierpie\u0144 a mnie wezwa\u0142 mnie do siebie razem z ni\u0105 &#8211; powiedzia\u0142, ale huk p\u0142omieni zag\u0142uszy\u0142 jego s\u0142owa. Powia\u0142 wiatr ludzie zgromadzeni woko\u0142o stosu spostrzegli \u017ce pochyli\u0142 si\u0119 i poca\u0142owa\u0142 dziewczyn\u0119 w czo\u0142o a zaraz potem stos zapad\u0142 si\u0119 do \u015brodka. W ostatniej chwili dostrze\u017cono jeszcze \u017ce u\u015bmiecha si\u0119 do otaczaj\u0105cego stos t\u0142umu i b\u0142ogos\u0142awi mu podniesion\u0105 r\u0119k\u0105. A w jego oczach p\u0142on\u0105 ogniki szcz\u0119\u015bcia. A mo\u017ce to odbija\u0142y si\u0119 p\u0142omienie?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; Wied\u017ama Monika Li\u015bcie sypa\u0142y si\u0119 z drzew, targane podmuchami ciep\u0142ego jak na t\u0119 por\u0119 roku wiatru. W powietrzu dominowa\u0142 zapach ziemi i li\u015bci. Tak by\u0142o przynajmniej na pocz\u0105tku. Ziemia by\u0142a wilgotna, brudzi\u0142a stopy. Stopy dziewczyny prowadzonej z zamku w Uchaniach. Dziewczyna mia\u0142a na imi\u0119 Monika i by\u0142a ca\u0142kiem \u0142adna, cho\u0107 to akurat [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-526","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/526","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=526"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/526\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=526"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=526"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=526"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}