{"id":511,"date":"2013-01-26T16:35:41","date_gmt":"2013-01-26T15:35:41","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=511"},"modified":"2013-06-26T16:36:11","modified_gmt":"2013-06-26T15:36:11","slug":"andrzej-pilipiuk-swinska-rebelia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=511","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; \u015awi\u0144ska Rebelia"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; \u015awi\u0144ska Rebelia<\/i><\/p>\n<p align=\"center\"><b>I<\/b><b><\/b><\/p>\n<p>Kropla wybielacza ACE wpad\u0142a do flaszki z denaturatem. Jakub W\u0119drowycz popatrzy\u0142 w zadumie na zachodz\u0105ce w butelce procesy i u\u015bmiechn\u0105wszy si\u0119 promiennie, wpu\u015bci\u0142 kroplomierzem jeszcze jedn\u0105 kropl\u0119. Fioletowy barwnik powolutku wytr\u0105ca\u0142 si\u0119 z cieczy. Usta egzorcysty wykrzywi\u0142y si\u0119 w triumfalnym u\u015bmiechu.<\/p>\n<p>B\u00f3l przyszed\u0142 nagle. Jakub W\u0119drowycz j\u0119kn\u0105\u0142 i kopn\u0105\u0142 konwulsyjnie, nogami trafiaj\u0105c w wiadro z karm\u0105 dla \u015bwi\u0144, a ono odbi\u0142o si\u0119 od pod\u0142ogi i potoczy\u0142o, rozlewaj\u0105c zawarto\u015b\u0107. W chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej on sam uderzy\u0142 o klepisko, a\u017c dom zadr\u017ca\u0142. Walcz\u0105c rozpaczliwie z ogarniaj\u0105cym go bezw\u0142adem, zdo\u0142a\u0142 za\u0142o\u017cy\u0107 blokad\u0119 mentaln\u0105. Zrobi\u0142 to w ostatniej chwili, bo nast\u0105pi\u0142o kolejne uderzenie. S\u0142oiki i gliniane garnki stoj\u0105ce na szafce rozprys\u0142y si\u0119 w py\u0142. Jednocze\u015bnie wylecia\u0142y szyby w oknach, a \u017car\u00f3wka wisz\u0105ca pod sufitem zapali\u0142a si\u0119 bez niczyjej pomocy i po chwili tak\u017ce rozlecia\u0142a na kawa\u0142ki. Ogie\u0144 pod p\u0142yt\u0105 wygas\u0142. Samego Jakuba obr\u00f3ci\u0142o kilkakrotnie wok\u00f3\u0142 osi, po czym wyrzuci\u0142o przed dom, na skr\u00f3ty przez \u015bcian\u0119. Na szcz\u0119\u015bcie, w tym miejscu belki by\u0142y troch\u0119 przegni\u0142e. Zetkni\u0119cie z pylist\u0105 powierzchni\u0105 podw\u00f3rza by\u0142o \u015brednio przyjemne. Egzorcysta amator znieruchomia\u0142 i udawa\u0142 nie\u017cywego. Mia\u0142 nadziej\u0119, \u017ce wr\u00f3g, niezale\u017cnie kim jest, zostawi go teraz w spokoju. Niespodziewanie poczu\u0142, jak czyja\u015b my\u015bl wciska mu si\u0119 do m\u00f3zgu. Wr\u00f3g istotnie sprawdza\u0142, czy jeszcze \u017cyje. Jakub u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 lekko, wiedzia\u0142 ju\u017c, co zrobi. Umie\u015bci\u0142 sobie zegarek w zasi\u0119gu wzroku, po czym wy\u0142\u0105czy\u0142 my\u015bli. Wy\u0142\u0105czania m\u00f3zgu nauczy\u0142 si\u0119 kiedy\u015b w knajpie, po kilkunastu g\u0142\u0119bszych, i teraz ta umiej\u0119tno\u015b\u0107 przyda\u0142a mu si\u0119. My\u015bl wroga wtargn\u0119\u0142a do \u015brodka jego cia\u0142a. Zbada\u0142a uszkodzenie, a potem skontrolowa\u0142a stan m\u00f3zgu. M\u00f3zg nie pracowa\u0142. Uspokojony nieprzyjaciel wycofa\u0142 si\u0119. Wskaz\u00f3wka zegarka dotkn\u0119\u0142a dwunastki. Punkt sz\u00f3sta rano. My\u015bli Jakuba w\u0142\u0105czy\u0142y si\u0119 samoczynnie. Nie lubi\u0142 telepatii i innych takich nowomodnych sztuczek, ale jak musia\u0142, to potrafi\u0142 z nich skorzysta\u0107. Za\u0142o\u017cy\u0142 now\u0105 blokad\u0119, po czym zbada\u0142 stan swojego cia\u0142a. Pomijaj\u0105c drobne otarcia i st\u0142uczenie, by\u0142o dok\u0142adnie tak zdewastowane jak zwykle. Wr\u00f3g grzebi\u0105c w jego umy\u015ble, zostawi\u0142 \u015blad. Przej\u015bcie by\u0142o nadal aktywne i w\u0142a\u015bnie nim Jakub pu\u015bci\u0142 kontr\u0119 z\u0142o\u017con\u0105 z najbrudniejszych my\u015bli, jakie tylko przysz\u0142y mu do g\u0142owy. Nast\u0119pnie chytrze zerwa\u0142 po\u0142\u0105czenie mi\u0119dzy umys\u0142ami. Wsta\u0142 i otrzepa\u0142 si\u0119 z wszelakiego \u015bmiecia, kt\u00f3re przywar\u0142o do niego na podw\u00f3rku, po czym zadowolony z siebie podrepta\u0142 do kuchni. Eksperyment naukowy nie wyszed\u0142, bo butelk\u0119 z denaturatem rozerwa\u0142o na kawa\u0142ki. Troszk\u0119 go to zmartwi\u0142o, ale mia\u0142 jeszcze troch\u0119 wybielacza, a z \u201ejagodziank\u0105 na ko\u015bciach&#8221; nie by\u0142o problemu, mo\u017cna j\u0105 by\u0142o naby\u0107 w ka\u017cdym okolicznym sklepiku. Zza pieca wyci\u0105gn\u0105\u0142 nowiutk\u0105, nigdy jeszcze nie u\u017cywan\u0105 szufelk\u0119 do \u015bmieci (szufelk\u0119 podarowa\u0142 mu syn, ale staruszek nie bardzo wiedzia\u0142, jak si\u0119 tego u\u017cywa, i na wszelki wypadek nie u\u017cywa\u0142), po czym za jej pomoc\u0105 pozamiata\u0142 do wiadra rozchlapan\u0105 karm\u0119. Czy chcieli go zabi\u0107, czy nie, zwierzaki trzeba by\u0142o nakarmi\u0107.<\/p>\n<p>Dochodzi\u0142 w\u0142a\u015bnie do chlewika, gdy dosi\u0119gn\u0105! go trzeci strza\u0142. Upu\u015bci\u0142 wiadro i znowu zawarto\u015b\u0107 wyla\u0142a si\u0119 na ziemi\u0119, po czym wyprowadzi\u0142 pot\u0119\u017cne kontruderzenie. Tym razem by\u0142 gotowy. Dwie moce o zbli\u017conym potencjale star\u0142y si\u0119 nad wsi\u0105. Dla postronnego obserwatora to, co si\u0119 dzia\u0142o, musia\u0142o wygl\u0105da\u0107 jak potop, po\u017car i huragan jednocze\u015bnie. Wreszcie wr\u00f3g wycofa\u0142 si\u0119. Tym razem musia\u0142 zdrowo oberwa\u0107. Jakub poszed\u0142 po szufelk\u0119 i ponownie pozgarnia\u0142 \u015bwi\u0144skie \u017carcie do wiadra.<\/p>\n<p>We wsi ludzie zacz\u0119li ostro\u017cnie wychodzi\u0107 z ruin swoich domostw. Kilkunastosekundowe wy\u0142adowanie mocy przepali\u0142o wszystkie korki, pozrywa\u0142o dachy dom\u00f3w i wybi\u0142o szyby. Stare cha\u0142upy poprzekrzywia\u0142y si\u0119, nowe murowa\u0144ce sta\u0142y go\u0142e, pozbawione ca\u0142kowicie tynku. Li\u015bcie drzew zalega\u0142y ziemi\u0119, a powalone p\u0142oty niczego ju\u017c nie ogradza\u0142y. Mieszka\u0144cy jak zwykle, gdy dzia\u0142o si\u0119 co\u015b dziwnego, podnie\u015bli oczy na stoj\u0105ce na wzg\u00f3rzu domostwo W\u0119drowycza. W\u015br\u00f3d powszechnego zniszczenia jego cha\u0142upa i okalaj\u0105ce j\u0105 budynki sta\u0142y sobie, weso\u0142o bielej\u0105c w s\u0142o\u0144cu. Nie tkni\u0119te. Ale tak to ju\u017c w \u017cyciu bywa. Przypadki chodz\u0105 po ludziach, jednego rozdepcz\u0105, a drugiego nie.<\/p>\n<p>Jakub z wiadrem wszed\u0142 do chlewa. Pierwotnie budynek ten funkcjonowa\u0142 jako rupieciarnia, gospodarz na\u015bci\u0105ga\u0142 tu wszelkiego<\/p>\n<p>mo\u017cliwego szmelcu w rodzaju starych telewizor\u00f3w, pralek, cz\u0119\u015bci r\u00f3\u017cnych maszyn i innego badziewia, pozyskanego z gminnego wysypiska \u015bmieci. W wolnych chwilach w przyp\u0142ywie dobrego humoru zamyka\u0142 si\u0119 w \u015brodku z kilkoma flaszkami i a\u017c do rana w \u015bwietle lampy naftowej zg\u0142\u0119bia\u0142 zasady dzia\u0142ania wsp\u00f3\u0142czesnej techniki.<\/p>\n<p>W k\u0105cie szopy zbudowa\u0142 kojec, w kt\u00f3rym przybiera\u0142y stopniowo na wadze jego dwa prosiaki, Mielony i Schabowy. Jakub sam wymy\u015bli\u0142 im te imiona i by\u0142 z siebie bardzo dumny. Podszed\u0142 jak zwykle do barierki kojca i przechyli\u0142 wiadro, celuj\u0105c do koryta. A potem sta\u0142o si\u0119 co\u015b tak zaskakuj\u0105cego, \u017ce po raz trzeci upu\u015bci\u0142 kube\u0142. Schabowy przem\u00f3wi\u0142 do niego ludzkim g\u0142osem:<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142uchaj no, W\u0119drowycz, musimy sobie ustali\u0107 pewne zasady.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie, zdarza\u0142o si\u0119 czasami, zazwyczaj gdy by\u0142 bardzo pijany, \u017ce s\u0142ysza\u0142 g\u0142osy zwierz\u0105t, .ale zdawa\u0142 sobie prawie zawsze spraw\u0119 z tego, \u017ce to tylko urojenie. Tym razem by\u0142 trze\u017awy jak niemowl\u0119 i nawet nie mia\u0142 kaca, a to dzia\u0142o si\u0119 naprawd\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Czego chcesz \u015bwinio? &#8211; zapyta\u0142.<\/p>\n<p>Postara\u0142 si\u0119 \u017ceby to \u201e\u015bwinio&#8221; zabrzmia\u0142o odpowiednio pogardliwie i chyba nawet mu si\u0119 to uda\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; Mamy pewne uwagi natury formalnej &#8211; powiedzia\u0142 Mielony. &#8211; Musimy to przedyskutowa\u0107.<\/p>\n<p>Jakub nie lubi\u0142 dyskutowa\u0107. A zw\u0142aszcza z trzod\u0105 chlewn\u0105. Zastanawia\u0142 si\u0119 przez chwil\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Czego? &#8211; zagadn\u0105\u0142 prawie uprzejmie.<\/p>\n<p>&#8211; No c\u00f3\u017c &#8211; stwierdzi\u0142 Schabowy &#8211; nie odpowiadaj\u0105 nam og\u00f3lne warunki bytowania i wy\u017cywienie.<\/p>\n<p>&#8211; Do tego ciekawi jeste\u015bmy, dlaczego nosimy takie dziwne imiona? &#8211; r\u0105ba\u0142 s\u0142owo po s\u0142owie Schabowy.<\/p>\n<p>&#8211; A za bezprawne wykastrowanie nas przed trzema miesi\u0105cami chcemy uzyska\u0107 zado\u015b\u0107uczynienie. Finansowe.<\/p>\n<p>&#8211; O kurde &#8211; powiedzia\u0142 Jakub, po czym chy\u0142kiem wybieg\u0142 z chlewika i zatrzasn\u0105wszy drzwi, podpar\u0142 je ko\u0142kiem.<\/p>\n<p>&#8211; Diabli nadali &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie. &#8211; Zachcia\u0142o mi si\u0119 na stare lata hodowl\u0119 zak\u0142ada\u0107.<\/p>\n<p>Wyci\u0105gn\u0105\u0142 z przybud\u00f3wki motor i odpali\u0142 silnik. By\u0142a \u015broda. Dzie\u0144 targu. Od siedemdziesi\u0119ciu lat, nie opuszczaj\u0105c ani jednego tygodnia, sp\u0119dza\u0142 ten dzie\u0144 w knajpie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>II<\/b><b><\/b><\/p>\n<p>Jakub W\u0119drowycz idzie przez zrujnowan\u0105 wie\u015b. Ludzie schodz\u0105 mu z oczu. Domy to tylko ceg\u0142y i drewno, a \u017cycie ma si\u0119 jedno. Ka\u017cdy kryj\u0105c si\u0119 w zgliszczach cha\u0142upy, robi rachunek sumienia. Jakub nigdy nikogo nie zaatakowa\u0142 pierwszy. Musia\u0142 by\u0107 jaki\u015b pow\u00f3d. Egzorcysta potkn\u0105\u0142 si\u0119 o kawa\u0142 belki le\u017c\u0105cej w poprzek drogi. Wstrz\u0105s wyrwa\u0142 go z zamy\u015blenia. Rozejrza\u0142 si\u0119 woko\u0142o, spostrzeg\u0142 uszkodzone cha\u0142upy.<\/p>\n<p>&#8211; O cholera, trz\u0119sienie ziemi przegapi\u0142em? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>III<\/b><b><\/b><\/p>\n<p>Ju\u017c \u015bwita\u0142o, gdy przycz\u0142apa\u0142 z powrotem. By\u0142 zalany bardziej ni\u017c w trupa, ale przed uwaleniem si\u0119 spa\u0107 pomy\u015bla\u0142 sobie, \u017ce przecie\u017c w sumie nie wa\u017cne, czy \u015bwinie m\u00f3wi\u0105, czy nie, ale nakarmi\u0107 je na noc trzeba. Wzi\u0105\u0142 do r\u0119ki wiadro, nawrzuca\u0142 do niego r\u00f3\u017cnych r\u00f3\u017cno\u015bci i zani\u00f3s\u0142 do chlewa. Otworzy\u0142 drzwi i zmru\u017cy\u0142 oczy pora\u017cone nag\u0142ym blaskiem. Cicho warcza\u0142 elektryczny agregat. \u017bar\u00f3wka u powa\u0142y o\u015bwietla\u0142a Mielonego, kt\u00f3ry trzymaj\u0105c w racicy o\u0142\u00f3wek, szkicowa\u0142 na pobielonej \u015bcianie jaki\u015b skomplikowany rysunek techniczny.<\/p>\n<p>&#8211; A Jakub \u2014 ucieszy\u0142 si\u0119 prosiak. &#8211; M\u00f3g\u0142by\u015b nam odpali\u0107 tak z p\u00f3\u0142 litra benzynki? Jako\u015b si\u0119 odwdzi\u0119czymy.<\/p>\n<p>Jakub zawsze lubi\u0142 pomaga\u0107 znajomym, wi\u0119c poszed\u0142 do drugiej szopy, gdzie oparty o \u015bcian\u0119 drzema\u0142 jego motocykl. Poniewa\u017c nie wiedzia\u0142, jak przynie\u015b\u0107 benzyn\u0119 nie wylewaj\u0105c jej z baku, przetoczy\u0142 go w ca\u0142o\u015bci do chlewa.<\/p>\n<p>&#8211; Sami sobie spu\u015bcicie &#8211; powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Silnik o du\u017cej mocy \u2014 ucieszy\u0142 si\u0119 Schabowy. \u2014 Zbudujemy samo&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Ci &#8211; uciszy\u0142 go drugi tucznik. &#8211; P\u00f3\u017aniej&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Czego jeszcze wam potrzeba? &#8211; zagadn\u0105\u0142 Jakub &#8211; Bo ju\u017c id\u0119 spa\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Nic nic, \u015bpij sobie &#8211; uspokoi\u0142a go trzoda.<\/p>\n<p>I poszed\u0142 spa\u0107. Obudzi\u0142 si\u0119 w \u015brodku nocy i przypomnia\u0142 sobie jak przez mg\u0142\u0119, \u017ce na targu widzia\u0142 kobiet\u0119, kt\u00f3ra kupowa\u0142a kurcz\u0119ta. Same czarne.<\/p>\n<p>&#8211; Czary &#8211; mrukn\u0105\u0142 sam do siebie.<\/p>\n<p>Zwl\u00f3k\u0142 si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka i podrepta\u0142 do kuchni. Do du\u017cego emaliowanego garnka wrzuci\u0142 gar\u015b\u0107 suszonych muchomor\u00f3w sromotnikowych, doda\u0142 ko\u0144ski p\u0105czek i kilka w\u0142asnych w\u0142os\u00f3w, nast\u0119pnie zagotowa\u0142 to wszystko i wyszed\u0142szy przed dom, sporz\u0105dzonym wywarem wymalowa\u0142 wielki dziwny znak na ziemi.<\/p>\n<p>&#8211; Me\u0142ge\u0142e &#8211; rzuci\u0142 w przestrze\u0144 i z\u0142o\u017cy\u0142 palce w odpowiedni spos\u00f3b.<\/p>\n<p>W promieniu czterdziestu kilometr\u00f3w do rana pad\u0142y wszystkie czarne kury.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>IV<\/b><b><\/b><\/p>\n<p>Jakub wyszed\u0142 przed cha\u0142up\u0119 i przeci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119. Uni\u00f3s\u0142 ku wschodz\u0105cemu s\u0142o\u0144cu butelk\u0119 z denaturatem. Barwnik wytr\u0105ci\u0142o na dno. Uni\u00f3s\u0142 j\u0105 do nosa. Zapach nie zmieni\u0142 si\u0119 jako\u015b specjalnie, a nawet jakby sta\u0142 si\u0119 bardziej obrzydliwy.<\/p>\n<p>&#8211; To by by\u0142o na tyle &#8211; mrukn\u0105\u0142 sam do siebie, odstawiaj\u0105c butelk\u0119 na kamie\u0144 ko\u0142o schod\u00f3w. I wtedy j\u0105 zobaczy\u0142. Kobieta z targu sta\u0142a przed nim.<\/p>\n<p>&#8211; Nu czego? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Pan Jakub W\u0119drowycz? &#8211; zagadn\u0119\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; A kt\u00f3\u017c by inny? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Chc\u0119 si\u0119 tu osiedli\u0107.<\/p>\n<p>Jakub usiad\u0142 na schodkach i \u015bcisn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0119 d\u0142o\u0144mi. W zasadzie to sprawami meldunkowymi zajmowali si\u0119 gliniarze z posterunku w Wojs\u0142awicach, ale by\u0142 pewien wyj\u0105tek.<\/p>\n<p>&#8211; A czym si\u0119 pani zajmuje? &#8211; zagadn\u0105\u0142 uprzejmie.<\/p>\n<p>&#8211; Potrzebuj\u0119 miejsca, gdzie mog\u0142abym si\u0119 uczy\u0107. &#8211; Zmaterializowa\u0142a z powietrza niedu\u017c\u0105 kul\u0119 ognia.<\/p>\n<p>&#8211; Ach. Mi\u0142o. Najpierw usi\u0142uje mnie pani zabi\u0107&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Nie zabi\u0107, tylko podporz\u0105dkowa\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; To si\u0119 nie uda. Nie znalaz\u0142 si\u0119 jeszcze nikt, kto by\u0142by ode mnie silniejszy.<\/p>\n<p>&#8211; Nie ma tu kolizji interes\u00f3w. W tej gminie nie ma czarownika. Nie ma te\u017c znachora. Jakub skrzywi\u0142 si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Gdzie\u015b dzwoni\u0142o, tylko nie wiadomo w jakim ko\u015bciele &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie. &#8211; Struktura jest inna. Po pierwsze nie liczy si\u0119 obecny podzia\u0142 administracyjny kraju. My, ludzie obdarzeni, stosujemy sie\u0107 parafialn\u0105. I w danej parafii mo\u017ce by\u0107 tylko jeden. Jeden obdarzony. Nie ma znaczenia, \u017ce nie ma tu nikogo poza mn\u0105. Ja jestem, a tym samym brak wolnych miejsc.<\/p>\n<p>Oczy nieznajomej zw\u0119zi\u0142y si\u0119 w szparki.<\/p>\n<p>&#8211; A znachorka z Grabowieckiej? Ona umar\u0142a, ale tyle lat \u017cy\u0142a tu pod twoim bokiem.<\/p>\n<p>Egzorcysta skrzywi\u0142 si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; By\u0142a moj\u0105 dalek\u0105 krewn\u0105. W rodzinie pewne rzeczy za\u0142atwia si\u0119 inaczej. Poza tym ona nie dysponowa\u0142a moc\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Ty te\u017c nie dysponujesz.<\/p>\n<p>&#8211; Najpierw zajrzyj do swoich kurczak\u00f3w, a potem pogadamy, kto czego nie ma.<\/p>\n<p>Zamkn\u0119\u0142a oczy i skoncentrowa\u0142a si\u0119. Jej astral opu\u015bci\u0142 cia\u0142o i polecia\u0142 gdzie\u015b na p\u00f3\u0142nocny wsch\u00f3d. Do Wojs\u0142awic. Po chwili otworzy\u0142a oczy.<\/p>\n<p>&#8211; Cofam to, co powiedzia\u0142am. Masz moc.<\/p>\n<p>&#8211; Dobra. Teraz sobie id\u017a.<\/p>\n<p>&#8211; Ja nie zrezygnuj\u0119. Jedno z nas pozostanie na tej ziemi, a drugie w niej.<\/p>\n<p>&#8211; Niech b\u0119dzie i tak &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; Nigdy jeszcze nie zabi\u0142em kobiety, ale je\u015bli trzeba, to chyba mog\u0119 spr\u00f3bowa\u0107.<\/p>\n<p>Wykona\u0142a gest r\u0119k\u0105 w powietrzu i znikn\u0119\u0142a. Co\u015b nie\u015bmia\u0142o zabrz\u0119cza\u0142o mu pod czaszk\u0105. Nie by\u0142 to tym razem atak. Tylko informacja.<\/p>\n<p>Zajrzyj do chlewika.<\/p>\n<p>Poskroba\u0142 si\u0119 po g\u0142owie, a potem poszed\u0142. Zaraz za drzwiami czatowa\u0142 jaki\u015b taki cz\u0142ekopodobny sukinsyn, zmajstrowany z r\u00f3\u017cnych takich tam elektronicznych g\u00f3wien. Jakub przy\u0142adowa\u0142 mu kopa gumofilcem i robot wywali\u0142 si\u0119 jak d\u0142ugi. Jeden prosiak siedzia\u0142 w fotelu i co\u015b stuka\u0142 w klawisze komputera, a drugi bebeszy\u0142 stary telewizor. Stosik cz\u0119\u015bci le\u017ca\u0142 obok na stole.<\/p>\n<p>&#8211; Czego? &#8211; zagadn\u0105\u0142 ten od komputera. &#8211; Prosz\u0119 si\u0119 um\u00f3wi\u0107 na wizyt\u0119. Nie widzi, \u017ce pracujemy?<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam &#8211; wymamrota\u0142 Jakub.<\/p>\n<p>Postawi\u0142 robota na nogi i wycofa\u0142 si\u0119 speszony. Usiad\u0142 na progu domu i \u015bcisn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0119 r\u0119kami. Folwark Zwierz\u0119cy, psia krew.<\/p>\n<p>Wypi\u0142 \u0142yczek odbarwionego denaturatu i poprawi\u0142 zaraz swoim bimbrem. W g\u0142owie szumia\u0142o mu. Ale trzeba by\u0142o walczy\u0107. Zastanawia\u0142 si\u0119 przez chwil\u0119, a potem poszed\u0142 do cha\u0142upy.<\/p>\n<p>Kiedy\u015b dawno temu, podczas okupacji us\u0142ysza\u0142 tak\u0105 histori\u0119. Do cha\u0142upy jego kumpla przysz\u0142o dw\u00f3ch wermachtowc\u00f3w i za\u017c\u0105da\u0142o wiadra gor\u0105cej wody. Zagrza\u0142 im takie na piecu. Gdy woda zagotowa\u0142a si\u0119, jeden z Niemc\u00f3w wsypa\u0142 do niej gar\u015b\u0107 dziwnego proszku i wiadro wody zamieni\u0142o si\u0119 w wiadro w\u00f3dki. Niemcy zabrali je i poszli. Jakub pyta\u0142 o to wielu ludzi, niekt\u00f3rzy byli nawet uczeni, i wszyscy zgodnie twierdzili, \u017ce to niemo\u017cliwe. Nie zrazi\u0142 si\u0119 tym. Nakupi\u0142 r\u00f3\u017cnych odczynnik\u00f3w chemicznych i spr\u00f3bowa\u0142 sam sporz\u0105dzi\u0107 cudowny proszek. M\u0119czy\u0142 si\u0119 pi\u0119\u0107 lat i nie zdo\u0142a\u0142 tego dokona\u0107. Ale przy okazji odkry\u0142 co\u015b ciekawego. I tego w\u0142a\u015bnie potrzebowa\u0142 teraz. Z szafki wydoby\u0142 s\u0142\u00f3j szarego py\u0142u. Py\u0142 wygl\u0105da\u0142 podejrzanie i mia\u0142 obrzydliwy zapach. Z szafy wyci\u0105gn\u0105\u0142 garnitur i lakierowane p\u00f3\u0142buty. Z torby papierowej ol\u015bniewaj\u0105co bia\u0142e skarpetki. Westchn\u0105\u0142 ci\u0119\u017cko, jak zawsze gdy musia\u0142 post\u0105pi\u0107 wbrew swoim zasadom. Umy\u0142 si\u0119, przezwyci\u0119\u017caj\u0105c sw\u00f3j wstr\u0119t do wody i myd\u0142a (zawsze s\u0105dzi\u0142, \u017ce myd\u0142o produkowane jest ze zdech\u0142ych kr\u00f3w). Wyszczotkowa\u0142 w\u0142osy i na sw\u00f3j codzienny str\u00f3j naci\u0105gn\u0105\u0142 garnitur. Nast\u0119pnie stan\u0105\u0142 przed zamglonym lustrem, nabra\u0142 sto\u0142ow\u0105 \u0142y\u017ck\u0105 proszku ze s\u0142oika i wsypawszy do g\u0119by, zala\u0142 zaraz bimbrem. Sta\u0142 czekaj\u0105c. To nadchodzi\u0142o. Niespodziewanie zatoczy\u0142 si\u0119. Przez jego cia\u0142o przelatywa\u0142y skurcze. Gdy wreszcie zmusi\u0142<\/p>\n<p>si\u0119, by spojrze\u0107 w lustro, by\u0142 ju\u017c kim\u015b innym. Tomasz Ochyd strzepn\u0105\u0142 niewidoczne py\u0142ki z garnituru. Za\u0142o\u017cy\u0142 tkwi\u0105ce w kieszeni druciane okulary. Spojrza\u0142 na trzyman\u0105 w w\u0105skiej, wypiel\u0119gnowanej d\u0142oni flaszk\u0119 i z wyrazem g\u0142\u0119bokiego obrzydzenia odstawi\u0142 j\u0105 na szafk\u0119. Poprawi\u0142 w\u0119ze\u0142 krawata.<\/p>\n<p>&#8211; Nareszcie &#8211; mrukn\u0105\u0142 sam do siebie. &#8211; Nareszcie wolny.<\/p>\n<p>Otworzy\u0142 w zamy\u015bleniu radzieck\u0105 lod\u00f3wk\u0119 rz\u0119\u017c\u0105c\u0105 w k\u0105cie. W lod\u00f3wce tkwi\u0142a wbita na sztorc p\u00f3\u0142tusza z wilczura. Wybieg\u0142 na zewn\u0105trz i porzyga\u0142 si\u0119. Wyp\u0142uka\u0142 twarz w rudej wodzie leniwie kapi\u0105cej z kranu. \u017baden z r\u0119cznik\u00f3w nie nadawa\u0142 si\u0119 do u\u017cytku. Wytar\u0142 si\u0119 wisz\u0105c\u0105 w szafie szmat\u0105, kt\u00f3r\u0105 jego drugie wcielenie uwa\u017ca\u0142o za od\u015bwi\u0119tn\u0105 koszul\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Dobra &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie. &#8211; Po pierwsze do Che\u0142ma po lewe papiery. Potem s\u0142oik z dolarami i hajda na Ziemie Odzyskane albo przez g\u00f3ry do RFN. \u017bycia du\u017co nie zosta\u0142o, ale mo\u017ce jeszcze zd\u0105\u017c\u0119 dochrapa\u0107 si\u0119 magistra.<\/p>\n<p>Przypomnia\u0142 sobie poprzedni raz przed trzydziestu laty. Dlaczego w\u00f3wczas musia\u0142 ust\u0105pi\u0107? Nie m\u00f3g\u0142 sobie przypomnie\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Ochyd, ty sukinsynu! &#8211; rozleg\u0142o si\u0119 pod jego czaszk\u0105. &#8211; Nie my\u015bl tyle, tylko do roboty.<\/p>\n<p>Rozpozna\u0142 g\u0142os Jakuba W\u0119drowycza.<\/p>\n<p>&#8211; Wa\u0142a &#8211; powiedzia\u0142 g\u0142o\u015bno i z przekonaniem.<\/p>\n<p>Rysy twarzy wykrzywi\u0142y mu si\u0119 w nieoczekiwanej m\u0119ce. Po chwili wsta\u0142 i ruszy\u0142 sztywno do Wojs\u0142awic. Szed\u0142 jak zombie, nie my\u015bla\u0142 o niczym. Godzin\u0119 p\u00f3\u017aniej dotar\u0142 do wsi. Jakub siedz\u0105cy wewn\u0105trz prze\u0142\u0105czy\u0142 m\u00f3zg na postrzeganie ponadzmys\u0142owe. Czarownica pozostawia\u0142a za sob\u0105 wyra\u017any \u015blad. Dogoni\u0142 j\u0105 na targu, gdzie bezskutecznie szuka\u0142a czarnych kurcz\u0105t. Poczu\u0142a jego my\u015bl i odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 gwa\u0142townie. Rozgl\u0105da\u0142a si\u0119 d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119, zdezorientowana. Jakuba W\u0119drowycza nigdzie nie by\u0142o. Uspokojona odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 do sprzedawcy. W\u00f3wczas Ochyd wyci\u0105gn\u0105\u0142 spod garnituru maczet\u0119 i jednym p\u0142ynnym ruchem odci\u0105\u0142 jej g\u0142ow\u0119. Ludziska zawyli ze zgrozy. Gdzie\u015b od strony budki z piwem b\u0142ysn\u0105\u0142 flesz. Ochyd rzuci\u0142 si\u0119 do ucieczki, wymachuj\u0105c zakrwawion\u0105 maczet\u0105. Wpad\u0142 w g\u0119ste krzaki porastaj\u0105ce brzegi rzeczki<\/p>\n<p>i znikn\u0105\u0142. W chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej uzbrojona w co popadnie wataha wdar\u0142a si\u0119 w g\u0105szcz. Na brzegu rzeczki moczy\u0142 nogi Jakub W\u0119drowycz.<\/p>\n<p>&#8211; Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; zagadn\u0105\u0142 uprzejmie. Wo\u0144 denaturatu nios\u0142a si\u0119 woko\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; Widzia\u0142e\u015b tego faceta? &#8211; zawy\u0142 kto\u015b.<\/p>\n<p>&#8211; Tam pobieg\u0142 &#8211; Jakub machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 w kierunku krzak\u00f3w po drugiej stronie.<\/p>\n<p>T\u0142um wyj\u0105c, zacz\u0105\u0142 si\u0119 przeprawia\u0107. Egzorcysta u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 leciutko. Garnitur le\u017c\u0105cy na dnie zosta\u0142 z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 wdeptany w mu\u0142. A nawet je\u015bli nie, nie mia\u0142o to najmniejszego znaczenia.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>V<\/b><b><\/b><\/p>\n<p>Powr\u00f3ciwszy do domu, ruszy\u0142 prosto do chlewika. Spodziewa\u0142 si\u0119, \u017ce po usuni\u0119ciu czarownicy, wszystko wr\u00f3ci do normy, ale najwyra\u017aniej nie wr\u00f3ci\u0142o. Oba prosiaki ko\u0144czy\u0142y w\u0142a\u015bnie budowa\u0107 co\u015b w rodzaju samolotu odrzutowego.<\/p>\n<p>&#8211; Wybieracie si\u0119 gdzie\u015b? &#8211; zagadn\u0105\u0142 z\u0142o\u015bliwie.<\/p>\n<p>&#8211; Tak &#8211; powiedzia\u0142 Mielony. &#8211; Zamierzamy wyemigrowa\u0107 do Zjednoczonych Emirat\u00f3w Arabskich. Tam nie jada si\u0119 wieprzowiny.<\/p>\n<p>&#8211; A ja co b\u0119d\u0119 jad\u0142, ha? &#8211; zagadn\u0105\u0142 Jakub.<\/p>\n<p>&#8211; Dla pana panie W\u0119drowycz zbudowali\u015bmy syntetyzator \u017cywno\u015bci &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 Schabowy. &#8211; To ta maszyna w k\u0105cie. Wystarczy wsypa\u0107 piasku i dola\u0107 wody, a ona zrobi, co tylko pan sobie \u017cyczy.<\/p>\n<p>Jakub popatrzy\u0142 nieufnie na dwa rz\u0119dy przycisk\u00f3w, pokr\u0119t\u0142a i mrugaj\u0105ce kolorowo lampki. Przypomnia\u0142 sobie, jak dawno temu usi\u0142owa\u0142 zrozumie\u0107 zasady dzia\u0142ania pralki \u201eFrania&#8221;.<\/p>\n<p>&#8211; To zbyt skomplikowane jak dla mnie &#8211; powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Nauczymy pana&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Ech, nie.<\/p>\n<p>W jego d\u0142oni b\u0142ysn\u0105\u0142 rewolwer. Szopa by\u0142a ma\u0142a, a robot nie dzia\u0142a\u0142. S\u0105siedzi us\u0142yszeli dwa strza\u0142y i ukryli si\u0119 pod \u0142\u00f3\u017ckami. Przez nast\u0119pny miesi\u0105c Jakub jad\u0142 wy\u0142\u0105cznie kotlety. Na przemian schabowe i mielone.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; \u015awi\u0144ska Rebelia I Kropla wybielacza ACE wpad\u0142a do flaszki z denaturatem. Jakub W\u0119drowycz popatrzy\u0142 w zadumie na zachodz\u0105ce w butelce procesy i u\u015bmiechn\u0105wszy si\u0119 promiennie, wpu\u015bci\u0142 kroplomierzem jeszcze jedn\u0105 kropl\u0119. Fioletowy barwnik powolutku wytr\u0105ca\u0142 si\u0119 z cieczy. Usta egzorcysty wykrzywi\u0142y si\u0119 w triumfalnym u\u015bmiechu. B\u00f3l przyszed\u0142 nagle. Jakub W\u0119drowycz j\u0119kn\u0105\u0142 i kopn\u0105\u0142 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-511","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/511","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=511"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/511\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":512,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/511\/revisions\/512"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=511"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=511"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=511"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}