{"id":504,"date":"2013-01-26T16:30:37","date_gmt":"2013-01-26T15:30:37","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=504"},"modified":"2013-06-26T16:31:08","modified_gmt":"2013-06-26T15:31:08","slug":"andrzej-pilipiuk-przeciw-pierwszemu-przykazaniu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=504","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Przeciw Pierwszemu Przykazaniu"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Przeciw Pierwszemu Przykazaniu<\/i><\/p>\n<p>Gospodyni wygl\u0105da\u0142a dziwnie. Mia\u0142a oko\u0142o sze\u015b\u0107dziesi\u0105tki, by\u0142a w wieku, w kt\u00f3rym czas zaczyna ju\u017c zaciera\u0107 defekty oblicza, ale patrz\u0105c na ni\u0105, nie mo\u017cna by\u0142o si\u0119 oprze\u0107 paskudnemu wra\u017ceniu, \u017ce ma si\u0119 przed sob\u0105 star\u0105 wylenia\u0142a gorylic\u0119. Mia\u0142a wystaj\u0105ce ko\u015bci policzkowe, silnie zaznaczone \u0142uki nadoczodo\u0142owe, czo\u0142o jej nachyla\u0142o si\u0119 pod dziwnym k\u0105tem i prawie nie mia\u0142a brody. &#8211; Znaczy tu b\u0119dzie ksi\u0105dz teraz mieszka\u0142 &#8211; powiedzia\u0142a, otwieraj\u0105c drzwi pokoju. M\u00f3wi\u0142a niewyra\u017anie, jakby przez nos a, w jej g\u0142osie drga\u0142y dziwne nuty. Ksi\u0105dz Pawe\u0142 Markowski wszed\u0142 do pomieszczenia i ciekawie si\u0119 rozejrza\u0142. Pok\u00f3j by\u0142 dziwnie umeblowany. Prycza z nie heblowanych desek nakryta siennikiem, uszytym chyba ze starych work\u00f3w, prosty st\u00f3\u0142 do pracy wykonany z grubej p\u0142yty pa\u017adzierzowej opartej na solidnych nogach zespawanych ze starych rur wodoci\u0105gowych, w k\u0105cie sekretarzyk z wstawionymi grubymi tomikami oprawionymi w sk\u00f3r\u0119. Jedynym niecodziennym elementem by\u0142 stoj\u0105cy na stoliku pod oknem komputer. Kable wala\u0142y si\u0119 po pod\u0142odze. Jego poprzednik pozostawi\u0142 po sobie sterty papier\u00f3w. Lu\u017ane kartki zapisane maczkiem pi\u0119trzy\u0142y si\u0119 r\u00f3wnym stosikiem w k\u0105cie. Na stole le\u017ca\u0142y odbitki ksero, by\u0142o ich bardzo du\u017co, co najmniej dwie ryzy. Na \u015bcianie pyszni\u0142 si\u0119 pot\u0119\u017cny Krzy\u017c z przytwierdzon\u0105 do niego figur\u0105 wykonan\u0105 z czarnego d\u0119bu. Ksi\u0105dz odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do gospodyni z u\u015bmiechem. &#8211; Co to za papiery? &#8211; A ja tam nie wiem &#8211; powiedzia\u0142a. &#8211; Spali\u0107 by to wszystko, z tej pisaniny nigdy nic dobrego nie wynika. Ja jak poczytam gazet\u0119, to potem g\u0142owa boli. Na kolacj\u0119, co b\u0119dzie jad\u0142? &#8211; Cokolwiek &#8211; wzruszy\u0142 ramionami. Pocz\u0142apa\u0142a sobie gdzie\u015b w g\u0142\u0105b domu. Ksi\u0105dz poczu\u0142 nieoczekiwan\u0105 ulg\u0119. Jak gdyby pozby\u0142 si\u0119 ci\u0119\u017caru. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i podszed\u0142 do \u0142\u00f3\u017cka. Po\u0142o\u017cy\u0142 na nim swoj\u0105 walizk\u0119. Wyjrza\u0142 przez okno. Okno wychodzi\u0142o na \u0142\u0105ki, mia\u0142 st\u0105d \u0142adny widok. Za \u0142\u0105kami by\u0142y niewielkie pag\u00f3rki, nad horyzontu. Chwyci\u0142 d\u0142o\u0144mi kraw\u0119d\u017a \u0142\u00f3\u017cka i wykona\u0142 kilka pompek. Krew \u017cywiej zacz\u0119\u0142a mu kr\u0105\u017cy\u0107 w \u017cy\u0142ach. Spl\u00f3t\u0142 palce, a potem wykr\u0119ci\u0142 r\u0119ce d\u0142o\u0144mi na zewn\u0105trz. Zrobi\u0142 jeszcze kilka wymach\u00f3w ramionami, a potem podszed\u0142 do komputera i w\u0142\u0105czy\u0142 go. Wej\u015bcie do systemu zabezpieczone by\u0142o has\u0142em. To go odrobin\u0119 zaskoczy\u0142o. &#8211; Ano nic, pobawimy si\u0119 przy okazji &#8211; mrukn\u0105\u0142 do siebie. Zamkn\u0105\u0142 pok\u00f3j na zamek \u201egerda&#8221; i wyszed\u0142 przed plebani\u0119. Jego oczom ukaza\u0142 si\u0119 ko\u015bci\u00f3\u0142. Niedu\u017ca \u0142adna barokowa \u015bwi\u0105tynia obsadzona woko\u0142o starymi lipami. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 i ruszy\u0142 w jej stron\u0119. Z bliska spostrzeg\u0142 do\u015b\u0107 \u015bwie\u017ce paskudne p\u0119kni\u0119cia muru. To go zaniepokoi\u0142o. Drzwi zamkni\u0119te by\u0142y na g\u0142ucho. Mia\u0142 w kieszeni klucz. W\u0142o\u017cy\u0142 go w zamek i przekr\u0119ci\u0142. Drzwi otworzy\u0142y si\u0119 ze skrzypni\u0119ciem i ksi\u0105dz wszed\u0142 do kruchty. Posadzka zrobiona z kamienia nie pasowa\u0142a mu do tego wn\u0119trza. Spodziewa\u0142 si\u0119, \u017ce b\u0119dzie wy\u015blizgana nogami wiernych i g\u0142adka jak lustro, ona tymczasem by\u0142a do\u015b\u0107 chropowata. By\u0142a nowa. Pchn\u0105\u0142 drzwi prowadz\u0105ce w g\u0142\u0105b \u015bwi\u0105tyni. Uchyli\u0142y si\u0119 ze skrzypni\u0119ciem. Zaraz na progu w pod\u0142og\u0119 wpuszczono epitafium. Zatrzyma\u0142 si\u0119 pora\u017cony. Tablica, wykonana ze zwyk\u0142ego, szarego \u017cy\u0142kowanego kamienia, teoretycznie powinna by\u0107 ju\u017c od dawna nieczytelna. Tymczasem, je\u015bli wierzy\u0107 dacie na niej wyrytej, le\u017ca\u0142a tu od trzystu lat, a wygl\u0105da\u0142a jak po\u0142o\u017cona dopiero wczoraj. Litery mia\u0142y ostre kraw\u0119dzie. Wszystkie szczeg\u00f3\u0142y herb\u00f3w by\u0142y wyra\u017anie widoczne. Ruszy\u0142 naprz\u00f3d. Wspi\u0105\u0142 si\u0119 po schodkach do prezbiterium i min\u0105\u0142 o\u0142tarz. Za o\u0142tarzem znajdowa\u0142y si\u0119 dwie pary drzwi. Jedne prowadzi\u0142y do zakrystii, drugie kry\u0142y schodki w d\u00f3\u0142 do podziemi. Spokojnie przekr\u0119ci\u0142 klucz w zamku. Z otworu powia\u0142o wilgoci\u0105 i st\u0119chlizn\u0105. Wymaca\u0142 na \u015bcianie kontakt, a gdy go przekr\u0119ci\u0142, zach\u0119caj\u0105co zapali\u0142 si\u0119 rz\u0105d \u017car\u00f3wek. Ruszy\u0142 po schodach. By\u0142o tu czysto i sucho. \u015aciany pobielono przed kilku laty, ale ju\u017c szpeci\u0142y je zacieki. Ko\u0142o kabla powiewa\u0142o kilka nitek paj\u0119czyny. Schodzi\u0142 coraz ni\u017cej. Schodki, a\u017c wreszcie znalaz\u0142 si\u0119 w kryptach. Pomieszczenie by\u0142o niskie, domy\u015bli\u0142 si\u0119, \u017ce podczas jakiej\u015b wi\u0119kszej powodzi musia\u0142a wedrze\u0107 si\u0119 tutaj woda, a potem nie usuni\u0119to b\u0142ota. Pot\u0119\u017cne, wa\u017c\u0105ce wiele setek kilogram\u00f3w, sarkofagi z marmuru sta\u0142y w d\u0142ugim pos\u0119pnym szeregu. W ostrym \u015bwietle \u017car\u00f3wek l\u015bni\u0142y z\u0142ocone napisy na kamiennych pokrywach. Kruszewscy herbu Habdank. Litery oznaczaj\u0105ce d\u0142ugo\u015b\u0107 ich \u017cycia zaciera\u0142y si\u0119 gdzieniegdzie. Pierwsze sarkofagi wstawiono tu w szesnastym wieku. Widocznie ko\u015bci\u00f3\u0142 by\u0142 przebudowywany, ale krypta nie zosta\u0142a naruszona. Sarkofagi by\u0142y r\u00f3\u017cne. Dwa lub trzy musia\u0142y zawiera\u0107 po dwie trumny. Gdy star\u0142 d\u0142oni\u0105 kurz z inskrypcji, przekona\u0142 si\u0119, \u017ce tak te\u017c by\u0142o w rzeczywisto\u015bci. Kilka zupe\u0142nie malutkich kry\u0142o w sobie zw\u0142oki dzieci. Przechodz\u0105c do drugiej sali pochyli\u0142 g\u0142ow\u0119. Tu nie by\u0142o sarkofag\u00f3w, to znaczy by\u0142o ich klika, ale dostrzeg\u0142 je dopiero po chwili. Pod\u0142og\u0119 pokrywa\u0142o b\u0142oto. Woda \u015bcieka\u0142a po \u015bcianach. Pod \u015bcian\u0105 sta\u0142y trumny. By\u0142o ich kilkana\u015bcie. Zwalone jedna na drug\u0105, pop\u0119ka\u0142y, ods\u0142aniaj\u0105c swoj\u0105 zawarto\u015b\u0107. Bia\u0142e i \u017c\u00f3\u0142te ko\u015bci, resztki ubra\u0144 i wy\u015bci\u00f3\u0142ki. Majestat \u015bmierci w ca\u0142ej okaza\u0142o\u015bci. Te najni\u017cej przegni\u0142y i pokry\u0142y si\u0119 ko\u017cuchem bia\u0142ej ple\u015bni. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 tkni\u0119ty l\u0119kiem. Obok w karnym szeregu sta\u0142y trumny znaczniejszych obywateli miasteczka. Nie by\u0142o na nich \u017cadnych napis\u00f3w, m\u00f3g\u0142 tylko si\u0119 domy\u015bla\u0107, kto mo\u017ce w nich spoczywa\u0107. Opu\u015bci\u0142 krypty z ulg\u0105. Zamkn\u0105\u0142 drzwi, a potem zamkn\u0105\u0142 ko\u015bci\u00f3\u0142. Wr\u00f3ci\u0142 do plebanii. Zdj\u0105\u0142 sutann\u0119 i ubra\u0142 si\u0119 w cywiln\u0105 szar\u0105 kurtk\u0119 z szorstkiego p\u0142\u00f3tna i d\u017cinsowe spodnie. Tylko koloratka pod szyj\u0105 wskazywa\u0142a na jego przynale\u017cno\u015b\u0107 do stanu duchownego. Z sieni wyci\u0105gn\u0105\u0142 rower &#8211; rozklekotan\u0105 \u201eUkrain\u0119&#8221;. Podpompowa\u0142 ko\u0142a i pojecha\u0142 na przeja\u017cd\u017ck\u0119 po okolicy. Rower chodzi\u0142 ci\u0119\u017cko, ale niebawem wyjecha\u0142 poza wie\u015b i wspi\u0105\u0142 si\u0119 na wzg\u00f3rze. Niedaleko od szosy le\u017ca\u0142 cmentarz. Zsiad\u0142 z roweru i prowadz\u0105c go, wszed\u0142 przez uchylon\u0105 \u017celazn\u0105 bram\u0119. To, co zasta\u0142 na cmentarzu, zaskoczy\u0142o go. Jedynie nieliczne grobowce by\u0142y jako tako zadbane. Miejsca poch\u00f3wk\u00f3w wi\u0119kszo\u015bci mieszka\u0144c\u00f3w okolicy zaznacza\u0142y jedynie kopczyki ziemi, zaro\u015bni\u0119te traw\u0105 z powbijanymi krzywymi drewnianymi krzy\u017cami. Usiad\u0142 na rozklekotanej \u0142awce i \u015bcisn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0119 d\u0142o\u0144mi. Co\u015b mu si\u0119 tu nie zgadza\u0142o. Cmentarz nie by\u0142 podobny do \u017cadnego z tych, kt\u00f3re widzia\u0142 poprzednio. Podni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119 i spostrzeg\u0142 przed sob\u0105 \u015bwie\u017cy kopczyk ziemi. Poszed\u0142 do niego i przyjrza\u0142 si\u0119 tabliczce przybitej jednym gwo\u017adziem do drewna. Jego poprzednik, rezydent tej parafii. Zmar\u0142 w wieku dwudziestu sze\u015bciu lat. Jego nazwisko nic mu nie m\u00f3wi\u0142o, cho\u0107 zna\u0142 je z listu biskupa z poleceniem obj\u0119cia tej parafii. Poni\u017cej tabliczki kto\u015b zardzewia\u0142\u0105 pinezk\u0105 przypi\u0105\u0142 kawa\u0142ek papieru: Do Wynaj\u0119cia. Najlepszy cywilny egzorcysta w kraju. Jakub W\u0119drowycz Poni\u017cej by\u0142 adres. Adres nic proboszczowi nie m\u00f3wi\u0142. Poskroba\u0142 si\u0119 po g\u0142owie, po czym zdj\u0105\u0142 kartk\u0119 z krzy\u017ca i zajrza\u0142 na jej drug\u0105 stron\u0119. Straszliwymi kulfonami naniesiono kr\u00f3tk\u0105, a tre\u015bciw\u0105 informacj\u0119: Do aktualnego proboszcza. Jego zabili. Sprawd\u017a w teczkach. Tam znajdziesz odpowied\u017a. Poskroba\u0142 si\u0119 w g\u0142ow\u0119. Schowa\u0142 kartk\u0119 do kieszeni. Wkr\u00f3tce wr\u00f3ci\u0142 na plebani\u0119. Gospodyni przedstawi\u0142a mu ko\u015bcielnego. By\u0142 to wyj\u0105tkowo ponury typ z mord\u0105 zawodowego mordercy. Jego rysy przypomina\u0142y rysy gospodyni do tego stopnia, \u017ce wydawali si\u0119 by\u0107 rodze\u0144stwem. Rozmowa by\u0142a kr\u00f3tka i ponura. Ko\u015bcielny stwierdzi\u0142, \u017ce p\u0119kni\u0119cia mur\u00f3w s\u0105 stare i nic si\u0119 nie dzieje. Pomys\u0142 wykopania studni dla odwodnienia krypt skwitowa\u0142 bezczelnym u\u015bmieszkiem i o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce p\u0142ac\u0105 mu tylko tyle, \u017ceby nie zdech\u0142, wi\u0119c on sobie nie b\u0119dzie dok\u0142ada\u0142 obowi\u0105zk\u00f3w. Ksi\u0105dz wszed\u0142 do swojego pokoju. Zamkn\u0105\u0142 drzwi i zas\u0142oni\u0142 okno. Zapali\u0142 \u015bwiat\u0142o i odsun\u0105\u0142 \u0142\u00f3\u017cko. Kawa\u0142ek pod\u0142ogi pod \u0142\u00f3\u017ckiem da\u0142 si\u0119 bez wi\u0119kszego wysi\u0142ku wyj\u0105\u0107. Duchowny ods\u0142oni\u0142 masywne drzwiczki du\u017cego sejfu wpuszczone w pod\u0142og\u0119. Zna\u0142 kod. Po chwili drzwiczki ust\u0105pi\u0142y. Pochyli\u0142 si\u0119 nad ciemnym wn\u0119trzem skrzyni. Znajdowa\u0142y si\u0119 w niej tekturowe teczki. By\u0142o ich oko\u0142o setki. Wyjmowa\u0142 je i uk\u0142ada\u0142 obok na pod\u0142odze. Pod teczkami by\u0142o jeszcze metalowe pud\u0142o zawieraj\u0105ce dokumenty zwi\u0105zane z ustanowieniem parafii oraz spory woreczek z czym\u015b ci\u0119\u017ckim. Wysypa\u0142 jego zawarto\u015b\u0107 na pod\u0142og\u0119. Plastikowe woreczki wype\u0142nione by\u0142y z\u0142otem. Sztabki i monety. Woreczki mia\u0142y metryczki wype\u0142nione zgodnie z wytycznymi, kt\u00f3rych i on si\u0119 uczy\u0142. Rezerwa na wypadek wojny, rezerwa na sieroty w wypadku wojny, bie\u017c\u0105ca dzia\u0142alno\u015b\u0107 misyjna, \u015bwi\u0119topietrze, podatki dla kurii. W niedu\u017cym czarnym zeszyciku zapisano starannie ka\u017cd\u0105 pozycj\u0119. Musia\u0142 to przeliczy\u0107. W jakiej\u015b wolnej chwili. Wsypa\u0142 z\u0142oto z powrotem do woreczka i umie\u015bci\u0142 go ponownie w sejfie. W oddzielnej teczce ze sk\u00f3ry znajdowa\u0142a si\u0119 cienka paczka kanadyjskich dolar\u00f3w. Wrzuci\u0142 j\u0105 do sejfu, po czym zabra\u0142 si\u0119 do teczek. Jego poprzednik bardzo starannie prowadzi\u0142 ewidencj\u0119. Teczki opatrzone by\u0142y napisami zrobionymi kopiowym o\u0142\u00f3wkiem. R\u00f3d wymar\u0142. R\u00f3d przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 do&#8230; &#8211; tu nast\u0119powa\u0142a nazwa parafii. Rodziny, kt\u00f3rych cz\u0142onkowie wst\u0105pili do \u015awiadk\u00f3w Jehowy, tak\u017ce by\u0142y zaznaczone za pomoc\u0105 namazanych na teczkach niebieskich tr\u00f3jk\u0105t\u00f3w. Na szcz\u0119\u015bcie w tej parafii tej zarazy nie by\u0142o du\u017co. Na jednej teczce odkry\u0142 znak cyrkla i k\u0105townika. Kto\u015b z nich wst\u0105pi\u0142 do mason\u00f3w. Gdzieniegdzie widnia\u0142y czerwone gwiazdki, ci mieli sympatie lewicowe. Na kilku widnia\u0142y sierpy i m\u0142oty. Cz\u0142onkowie gminnej organizacji PZPR. Niemal wszystkie teczki oznaczone zosta\u0142y ponadto dziwnym rysunkiem czym\u015b w rodzaju litery n i przekre\u015blon\u0105 rzymsk\u0105 jedynk\u0105. O ile wszystkie poprzednie symbole by\u0142y mu znane (by\u0142 to zwyk\u0142y wyuczony w seminarium kod do oznaczania teczek), o tyle te by\u0142y wyra\u017anie produktem umys\u0142u jego poprzednika. Poskroba\u0142 si\u0119 po g\u0142owie, po czym rozsznurowa\u0142 jedn\u0105 z nich. Zawarto\u015b\u0107 teczki by\u0142a zwyczajna do znudzenia. Drzewo genealogiczne rodziny, karty ewidencyjne wszystkich jej cz\u0142onk\u00f3w, tak\u017ce wype\u0142nione szyfrem. W kartach by\u0142o wszystko. Data pierwszych komunii, p\u00f3\u017aniejsza cz\u0119stotliwo\u015b\u0107 przyst\u0119powania do sakrament\u00f3w, wreszcie data \u015bmierci i liczba mszy odprawionych za pok\u00f3j duszy zmar\u0142ego. Tego ostatniego nie by\u0142o. Zaraz za dat\u0105 pogrzebu naniesiono za pomoc\u0105 czerwonej kredki inn\u0105 dat\u0119. Czerwona data zaopatrzona by\u0142a w ma\u0142y czerwony znak zapytania. Zdziwi\u0142 si\u0119 nieco. Z sejfu wygrzeba\u0142 ksi\u0119g\u0119 przychodu i rozchodu parafii. Zag\u0142\u0119bi\u0142 si\u0119 w lekturze. Wp\u0142ywy z niedzielnej tacy by\u0142y minimalne. \u015alub\u00f3w najwyra\u017aniej prawie wcale nie udzielano. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 ludzi zosta\u0142a pochowana bez udzia\u0142u ksi\u0119dza. &#8211; Co to mo\u017ce by\u0107? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119. Mszy za zmar\u0142ych prawie nie odprawiano. Czyta\u0142 ksi\u0119g\u0119 coraz bardziej zdumiony. Parafia musia\u0142a sta\u0107 ca\u0142y czas na kraw\u0119dzi bankructwa. Jedyny powa\u017cniejszy doch\u00f3d pochodzi\u0142 ze sprzeda\u017cy sprowadzonych bezc\u0142owe samochod\u00f3w. Uzyskane fundusze posz\u0142y na remont dachu ko\u015bcio\u0142a, op\u0142acenie organisty, ko\u015bcielnego i na KUL. Zgromadzenie tej odrobiny z\u0142ota zakrawa\u0142o w tych warunkach na cud. Raz jeszcze wyj\u0105\u0142 zeszycik za\u0142\u0105czony do rezerwy. Przekartkowa\u0142 go. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 monet trafi\u0142a do worka jeszcze przed pierwsz\u0105 wojn\u0105 \u015bwiatow\u0105. Najnowszym wpisem by\u0142y cztery sztabki po dziesi\u0119\u0107 gram. Zestawienie dat pozwoli\u0142o ustali\u0107, \u017ce zakupiono je z pieni\u0119dzy za sprzedane samochody. Przejrza\u0142 jeszcze kilka teczek, ale nie wyja\u015bni\u0142 zagadki. Schowa\u0142 je i zamkn\u0105\u0142 sejf. Siad\u0142 na chwil\u0119 na \u0142\u00f3\u017cku i opar\u0142 si\u0119 o \u015bcian\u0119. Nagle poczu\u0142 ch\u0142\u00f3d. Sk\u0105d ten tajemniczy Jakub W\u0119drowycz wiedzia\u0142 o teczkach? Przecie\u017c nikt nie wiedzia\u0142. Z wyj\u0105tkiem proboszcz\u00f3w. Ewidencj\u0119 wiernych \u015bci\u015ble ukrywano przed maluczkimi. Podszed\u0142 do komputera i w\u0142\u0105czy\u0142 go. System zapyta\u0142 go o has\u0142o. Na pocz\u0105tek sprawdzi\u0142, czy nie jest zapisane cieniutkim o\u0142\u00f3wkiem na obudowie lub odwrotnej stronie klawiatury. Nie by\u0142o go tam. Spr\u00f3bowa\u0142 z imieniem zmar\u0142ego. Potem wpisa\u0142 nazw\u0119 parafii. System odrzuca\u0142 jego pr\u00f3by. Wpisa\u0142 imiona \u015bwi\u0119tych, kt\u00f3rych obrazy wisia\u0142y w ko\u015bciele. Nadal nic. Wreszcie w desperacji wpisa\u0142 imiona kilku upad\u0142ych anio\u0142\u00f3w i wybitnych dzia\u0142aczy partyjnych. To tak\u017ce nie pomog\u0142o. Wyj\u0105\u0142 ze swojej walizki dyskietk\u0119 systemow\u0105 i zresetowa\u0142 komputer. Tym razem powiod\u0142o mu si\u0119 lepiej. Wszed\u0142 do systemu i wy\u015bwietli\u0142a si\u0119 lista plik\u00f3w. Jego poprzednik odwali\u0142 tu mr\u00f3wcz\u0105 prac\u0119, wpisuj\u0105c w pami\u0119\u0107 maszyny zawarto\u015b\u0107 kronik i ksi\u0105g parafialnych. Zapewne tych, kt\u00f3re le\u017ca\u0142y wsz\u0119dzie woko\u0142o. Westchn\u0105\u0142 i postanowi\u0142 wej\u015b\u0107 w pierwszy z brzegu plik. System zapyta\u0142 go ponownie o has\u0142o, a potem maszyna zrobi\u0142a automatyczny reset. Duchowny poczu\u0142 zm\u0119czenie. Otar\u0142 czo\u0142o. Wy\u0142\u0105czy\u0142 z\u0142o\u015bliw\u0105 maszyn\u0119. Posk\u0142ada\u0142 troch\u0119 papiery, tworz\u0105c z nich jeden wielki stos. Wreszcie po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 na \u0142\u00f3\u017cku. Us\u0142ysza\u0142 podejrzany szelest spod poduszki. Si\u0119gn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 i wyci\u0105gn\u0105\u0142 zeszyt ob\u0142o\u017cony w cerat\u0119. Otworzy\u0142 go. Na pierwszej stronie widnia\u0142 napis: Sprawy do Za\u0142atwienia. Zacz\u0105\u0142 go kartkowa\u0107 machinalnie. Zaraz na pocz\u0105tku wspomniano o dachu ko\u015bcio\u0142a. Jako spos\u00f3b finansowania remontu wpisano \u201esamochody&#8221;. Domy\u015bli\u0142 si\u0119, o co chodzi\u0142o. Strona zosta\u0142a skre\u015blona na czerwono i nosi\u0142a adnotacj\u0119 \u201eZa\u0142atwiono&#8221;. Na nast\u0119pnej by\u0142a wymiana instalacji elektrycznej w ko\u015bciele i na plebani. To tak\u017ce zosta\u0142o sfinansowane z pieni\u0119dzy za czyj\u015b pogrzeb i pieni\u0119dzy zaoszcz\u0119dzonych na zakupie w\u0119gla na zim\u0119. Na nast\u0119pnej by\u0142o co\u015b o wielodzietnej rodzinie, kt\u00f3rej dwie latoro\u015ble wybiera\u0142y si\u0119 do liceum. W rubryce spos\u00f3b finansowania wpisano \u201eR\u00f3\u017ca\u0144ce&#8221;. Podobna adnotacja znajdowa\u0142a si\u0119 kawa\u0142ek dalej, w miejscu gdzie proboszcz zanotowa\u0142 konieczno\u015b\u0107 wzmocnienia p\u0119kni\u0119tego fundamentu ko\u0142o kaplicy. &#8211; Co te\u017c mog\u0105 oznacza\u0107 te r\u00f3\u017ca\u0144ce? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 ksi\u0105dz Markowski. &#8211; Podatek od k\u00f3\u0142ek \u017cywego r\u00f3\u017ca\u0144ca? Wyszed\u0142 z pokoju i odszuka\u0142 gospodyni\u0119. &#8211; Ile mamy w\u0119gla na zim\u0119? &#8211; zapyta\u0142. &#8211; A tam taki w\u0105gil. Musi co z p\u00f3\u0142 metra. Ni jak nie starczy. Zapisa\u0142 sobie w zeszycie, \u017ce musi kupi\u0107 w\u0119gla. Jak si\u0119 okaza\u0142o, wymiany wymaga\u0142a tak\u017ce kanalizacja. Pomy\u015bla\u0142, \u017ce warto by za\u0142o\u017cy\u0107 francuskie szambo biologiczne. Ostatecznie Ko\u015bci\u00f3\u0142 powinien poza warto\u015bciami duchowymi sia\u0107 tak\u017ce ziarna post\u0119pu cywilizacyjnego. Zanotowa\u0142 sobie to na nast\u0119pnej stronie i wysz\u0142o mu, \u017ce deficyt si\u0119ga ju\u017c ponad czterech tysi\u0119cy z\u0142otych. Czterdzie\u015bci tac, albo i lepiej. Westchn\u0105\u0142 ci\u0119\u017cko. Mo\u017ce kuria udzieli\u0142aby mu kredytu, albo wr\u0119cz dofinansowania? Chcia\u0142 napisa\u0107 list w tej sprawie, ale komputer by\u0142 nieczynny. Zablokowany. Siad\u0142 i napisa\u0142 list r\u0119cznie. Poprosi\u0142 o dofinansowanie lub przys\u0142anie przynajmniej w\u0119gla, gdyby uda\u0142o si\u0119 go gdzie\u015b taniej kupi\u0107. Ponadto poprosi\u0142 o przys\u0142anie informatyka, \u017ceby odblokowa\u0142 komputer. Kolacj\u0119 zjad\u0142 skromn\u0105. Gospodyni najwyra\u017aniej nie umia\u0142a gotowa\u0107. Chleb by\u0142 nieco zat\u0119ch\u0142y, a w\u0119dliny z pewno\u015bci\u0105 pami\u0119ta\u0142y czasy jego poprzednika. Pod koniec posi\u0142ku zmusi\u0142 si\u0119 do jedzenia jedynie wysi\u0142kiem woli. Powtarza\u0142 w my\u015blach star\u0105 m\u0105dr\u0105 sentencj\u0119: Lepiej niech grzeszne cia\u0142o p\u0119knie, ni\u017c mia\u0142yby si\u0119 zmarnowa\u0107 dary \u201eBo\u017ce&#8221;. Po kolacji po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 spa\u0107. Czu\u0142 si\u0119 zm\u0119\u00adczony. Obudzi\u0142o go w \u015brodku nocy walenie do okna. Zerwa\u0142 si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka i otworzy\u0142 okno. Za oknem sta\u0142 jaki\u015b malowniczo obdarty typ w czarnej kurtce mundurowej SS i rudej papasze na g\u0142owie. &#8211; No o co chodzi? &#8211; zapyta\u0142 rozespany. &#8211; M\u00f3j przyjaciel umiera. Potrzebuje ksi\u0119dza. Mam motor &#8211; wyrzuci\u0142 z siebie dziwny go\u015b\u0107. &#8211; Minut\u0119! Wci\u0105gn\u0105\u0142 na siebie sutann\u0119 i porwa\u0142 ma\u0142\u0105 walizeczk\u0119 zawieraj\u0105c\u0105 potrzebne przybory. Zatrzasn\u0105\u0142 drzwi i wybieg\u0142 przed plebani\u0119. Dziwny przybysz siedzia\u0142 na r\u00f3wnie jak on starym i zdewastowanym motorze. &#8211; Prosz\u0119 siada\u0107 do przyczepki &#8211; poleci\u0142. Ksi\u0105dz zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 ulokowa\u0107 i motor ruszy\u0142 z rykiem silnika. &#8211; Tam jest kask &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; A pan? &#8211; Mi nie trzeba. Ksi\u0105dz wymaca\u0142 co\u015b kulistego i ku swojemu zdumieniu wydoby\u0142 z przyczepki kask stra\u017cacki. Za\u0142o\u017cy\u0142 go na g\u0142ow\u0119. Motor nabiera\u0142 szybko\u015bci. &#8211; Kim pan jest? &#8211; Wo\u0142aj\u0105 mnie Jakub W\u0119drowycz. &#8211; Znalaz\u0142em kartk\u0119 od pana. &#8211; P\u00f3\u017aniej. &#8211; G\u0142os jego dziwnego towarzysza uton\u0105\u0142 w ryku torturowanego silnika. Motor p\u0119dzi\u0142 bezdro\u017cami, przeskakuj\u0105c rowy i miedze. Przez chwil\u0119 gdy p\u0119dzili po jakiej\u015b szosie, reflektory nadje\u017cd\u017caj\u0105cego z naprzeciwka samochodu o\u015bwietli\u0142y twarz W\u0119drowycza. Na obliczu tym malowa\u0142o si\u0119 szale\u0144stwo i ekstaza. Jakub doda\u0142 gazu. Motor p\u0119dzi\u0142 teraz z szybko\u015bci\u0105 tak osza\u0142amiaj\u0105c\u0105, \u017ce ksi\u0119dzu wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce w og\u00f3le nie dotyka ziemi. Wreszcie zaparkowali gwa\u0142townie przed wal\u0105c\u0105 si\u0119 cha\u0142up\u0105 stoj\u0105c\u0105 wysoko na wzg\u00f3rzach. Jakub zeskoczy\u0142 na ziemi\u0119. W drzwiach stan\u0119\u0142o kilka os\u00f3b. Ksi\u0105dz przestraszy\u0142 si\u0119. Wygl\u0105dali strasznie. Ubrani w byle co, przygarbieni, ich twarze nosi\u0142y pi\u0119tno grzechu. Nigdy nie przypuszcza\u0142, \u017ce to mo\u017ce by\u0107 a\u017c tak widoczne. Pewnie by\u0142a to cecha charakterystyczna okolicznej ludno\u015bci, ale wszyscy mieli troch\u0119 ma\u0142pie rysy. &#8211; Czego? &#8211; zapyta\u0142 najstarszy z nich, spluwaj\u0105c Jakubowi pod nogi. &#8211; Przywioz\u0142em ksi\u0119dza do Mychaj\u0142y. Facet splun\u0105\u0142 ponownie i wykona\u0142 wysoce obra\u017aliwy gest. &#8211; On tego chce &#8211; powiedzia\u0142 Jakub z naciskiem. &#8211; Wyno\u015bcie si\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 jeden z m\u0142odszych. Jakub wyci\u0105gn\u0105\u0142 zza pasa siekier\u0119, a potem wytrz\u0105sn\u0105\u0142 z r\u0119kawa kawa\u0142 krowiego \u0142a\u0144cucha. &#8211; Nu co? &#8211; zagadn\u0105\u0142 trzeci z nich. Jego twarz do tego stopnia przypomina\u0142a mord\u0119 ma\u0142py, \u017ce duchowny zdziwi\u0142 si\u0119, gdy ten przem\u00f3wi\u0142. &#8211; Mychaj\u0142o sobie tego \u017cyczy &#8211; powiedzia\u0142 Jakub z naciskiem. Za jego plecami pojawi\u0142o si\u0119 jeszcze dwu. Jeden trzyma\u0142 w r\u0119ce sztachet\u0119. Ze sztachety stercza\u0142y dwa gwo\u017adzie. &#8211; Padnij &#8211; powiedzia\u0142 Jakub do ksi\u0119dza. Markowski pos\u0142ucha\u0142 natychmiast. Rozleg\u0142 si\u0119 ryk W\u0119drowycza i \u0142a\u0144cuch zatoczy\u0142 w powietrzu kr\u0105g. W kiepskim \u015bwietle padaj\u0105cym z zawieszonej nad drzwiami \u017car\u00f3wki zal\u015bni\u0142 jak b\u0142yskawica. Ksi\u0105dz Pawe\u0142 podni\u00f3s\u0142, si\u0119. Trzej przeciwnicy le\u017celi na ziemi. Jeden trzyma\u0142 si\u0119 d\u0142oni\u0105 za twarz i skowycza\u0142. Drugi le\u017ca\u0142 kawa\u0142ek dalej z w\u0142asn\u0105 sztachet\u0105 wbit\u0105 w bebechy, ale wygl\u0105da\u0142o na to, \u017ce niespecjalnie g\u0142\u0119boko. Trzeci usi\u0142owa\u0142 w\u0142a\u015bnie wsta\u0107 na czworaka. Jakub kopn\u0105\u0142 go w twarz kaloszem i wr\u00f3g opad\u0142 na ziemi\u0119. Egzorcysta amator podni\u00f3s\u0142 z ziemi siekier\u0119. Podszed\u0142 do drzwi. &#8211; Lepiej otw\u00f3rzcie &#8211; powiedzia\u0142. Z wn\u0119trza dobieg\u0142 odg\u0142os przesuwania czego\u015b ci\u0119\u017ckiego. Jakub zawy\u0142 ponownie i zacz\u0105\u0142 r\u0105ba\u0107 drzwi. &#8211; Czy tak mo\u017cna? &#8211; zagadn\u0105\u0142 ksi\u0105dz. &#8211; Chyba nas tu nie chc\u0105. &#8211; Oni nie, ale umieraj\u0105cy tak. Drzwi pad\u0142y. Za drzwiami sta\u0142 ci\u0119\u017cki kredens. Jakub r\u0105ba\u0142 z furi\u0105 i niebawem usun\u0105\u0142 przeszkod\u0119. Zapali\u0142 latark\u0119 i po\u015bwieci\u0142 do \u015brodka. Z pokoju na wprost wyjrza\u0142 ten najstarszy z dubelt\u00f3wk\u0105 w d\u0142oni. Egzorcysta zbi\u0142 duchownego z n\u00f3g. Kula przelecia\u0142a im nad g\u0142owami. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieszeni odrapany rewolwer i odda\u0142 kilka strza\u0142\u00f3w do \u015brodka. Dubelt\u00f3wka odezwa\u0142a si\u0119 ponownie. Poderwa\u0142 si\u0119 z ziemi i wskoczy\u0142 do wn\u0119trza. Ksi\u0119dza dobieg\u0142y odg\u0142osy gwa\u0142townej bijatyki. Wsta\u0142, otrzepa\u0142 sutann\u0119 i zacz\u0105\u0142 chy\u0142kiem wycofywa\u0107 si\u0119 w stron\u0119 szosy. Odg\u0142osy bijatyki urwa\u0142y si\u0119. Przez po\u0142amane deski przeskoczy\u0142 Jakub. &#8211; Droga wolna &#8211; powiedzia\u0142 dumnie. &#8211; Chyba&#8230; &#8211; zacz\u0105\u0142 Markowski, ale oczy egzorcysty zw\u0119zi\u0142y si\u0119 nagle w szparki, a w jego d\u0142oni b\u0142ysn\u0119\u0142a bro\u0144. &#8211; Do \u015brodka &#8211; powiedzia\u0142. Tak jak do konia, \u0142agodnie, ale z naciskiem wykluczaj\u0105cym niepos\u0142usze\u0144stwo. Weszli. Stary le\u017ca\u0142 pod \u015bcian\u0105 i wygl\u0105da\u0142o na to, \u017ce usi\u0142uje doj\u015b\u0107 do siebie. Potrz\u0105sa\u0142 g\u0142ow\u0105, ale na jego twarzy nie by\u0142o oznak, \u017ce co\u015b to pomaga. Jakub kopn\u0105\u0142 drzwi. By\u0142y zamkni\u0119te. Strzeli\u0142 pod klamk\u0119, a potem kopn\u0105\u0142 je jeszcze raz. Znale\u017ali si\u0119 w pokoju. Przy \u0142\u00f3\u017cku, na kt\u00f3rym le\u017ca\u0142 jaki\u015b starzec, sta\u0142o trzech ponurych facet\u00f3w. &#8211; Spada\u0107 &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. Zamiast zastosowa\u0107 si\u0119 do jego pro\u015bby, skoczyli na niego. \u0141a\u0144cuch uderzy\u0142 na krzy\u017c. Zostali sprowadzeni do parteru. Reszt\u0119 za\u0142atwi\u0142 kaloszami. Po chwili przestali zdradza\u0107 oznaki \u017cycia. Wypchn\u0105\u0142 ich na korytarz i zamkn\u0105\u0142 drzwi. Nast\u0119pnie przesun\u0105\u0142 ci\u0119\u017ck\u0105 szaf\u0119, a drug\u0105 zas\u0142oni\u0142 okno. Podszed\u0142 do le\u017c\u0105cego na \u0142\u00f3\u017cku. &#8211; Mychaj\u0142o, to ja Jakub. &#8211; Jakub, kumplu, my\u015bla\u0142em, \u017ce ju\u017c ci\u0119 nie doczekam. &#8211; Przyprowadzi\u0142em ksi\u0119dza. &#8211; Dzi\u0119kuj\u0119. &#8211; Prosz\u0119 teraz go wyspowiada\u0107 &#8211; powiedzia\u0142 do duchownego. &#8211; A ja popilnuj\u0119 drzwi. Chory m\u00f3wi\u0142 z wysi\u0142kiem, powtarzaj\u0105c kanon spowiedzi. Wreszcie dotar\u0142 do cz\u0119\u015bci po\u015bwi\u0119conej grzechom. &#8211; Zgrzeszy\u0142em przeciw pierwszemu przykazaniu &#8211; powiedzia\u0142 z wysi\u0142kiem. A potem oczy wywr\u00f3ci\u0142y mu si\u0119 do g\u00f3ry i skona\u0142. &#8211; Za p\u00f3\u017ano &#8211; powiedzia\u0142 egzorcysta i opatrzy\u0142 swoj\u0105 wypowied\u017a przekle\u0144stwem. &#8211; Nie, chcia\u0142 si\u0119 wyspowiada\u0107, b\u0119dzie mu zaliczone &#8211; uspokoi\u0142 go ksi\u0105dz. &#8211; Je\u015bli tam na g\u00f3rze. &#8211; Egzorcysta zazezowa\u0142 na sufit. &#8211; Je\u015bli tam go chcieli, to nie mogli poczeka\u0107? &#8211; Nie nam o tym roztrz\u0105sa\u0107. &#8211; Dobra. Bierzemy cia\u0142o i wychodzimy. &#8211; Zaraz, po co nam cia\u0142o? &#8211; \u017beby je po chrze\u015b\u0107ja\u0144sku pochowa\u0107 oczywi\u015bcie! &#8211; A rodzina? &#8211; Rzeczywi\u015bcie. Zapomnia\u0142em o tej ho\u0142ocie, ale je\u015bli spr\u00f3buj\u0105 go zatrzyma\u0107, to wystrzelam im dziurki w uszach na kolczyki. &#8211; Ale czy oni nie zadbaj\u0105 o poch\u00f3wek? &#8211; O jak cholera. Sam ksi\u0105dz widzia\u0142. &#8211; Zaraz. To, \u017ce nas nie lubi\u0105, o niczym nie \u015bwiadczy. Egzorcysta podszed\u0142 do niego. Stali twarz\u0105 w twarz. &#8211; Pok\u00f3j jest zbyt ma\u0142y i s\u0142ysza\u0142em, co m\u00f3wi\u0142. Zreszt\u0105 zna\u0142em jego grzechy. &#8211; To znaczy? &#8211; Oni z\u0142amali pierwsze przykazanie. I nie tylko oni. Ale do ko\u015bcio\u0142a go przynios\u0105. Mo\u017cemy i\u015b\u0107. Duchowny ruszy\u0142 w stron\u0119 drzwi. &#8211; Nie t\u0119dy. Odsun\u0105\u0142 szaf\u0119 blokuj\u0105c\u0105 dost\u0119p do okna. Wybi\u0142 kolb\u0105 szyb\u0119. &#8211; S\u0142uchajcie &#8211; powiedzia\u0142 do tych, kt\u00f3rzy czaili si\u0119 w mroku. &#8211; Nie ma ju\u017c powodu, \u017ceby\u015bcie na nas polowali. Mychaj\u0142o nie \u017cyje i zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 wyspowiada\u0107. Licz\u0119 do pi\u0119ciu, a potem wychodzimy. Ka\u017cdy, kto znajdzie si\u0119 w zasi\u0119gu mojego wzroku, umrze. W odpowiedzi nadlecia\u0142 kamie\u0144. Trafi\u0142 go w twarz, ale on jakby tego nie poczu\u0142. &#8211; Raz, dwa, trzy, cztery, pi\u0119\u0107! &#8211; policzy\u0142 g\u0142o\u015bno, a potem wyj\u0105\u0142 z kieszeni granat i wyrwawszy zawleczk\u0119, wyrzuci\u0142 za okno. Wybuch o\u015bwietli\u0142 wal\u0105ce si\u0119 zabudowania, a podmuch wybi\u0142 reszt\u0119 szyb. Jakub skoczy\u0142 oknem, a potem pom\u00f3g\u0142 wydosta\u0107 si\u0119 duchownemu, kt\u00f3ry zapl\u0105ta\u0142 si\u0119 w sutann\u0119. Pod ich nogami le\u017ca\u0142o co\u015b mi\u0119kkiego. Chyba cia\u0142o. Obiegli budynek dooko\u0142a. Motor p\u0142on\u0105\u0142. &#8211; Cholera &#8211; zawy\u0142 Jakub, &#8211; Przegi\u0119li\u015bcie pa\u0142\u0119. Na ziemi\u0119 &#8211; rozkaza\u0142 duchownemu. Z przytroczonej do pasa sakwy wydoby\u0142 kilka lasek dynamitu z lontami. Laski wsadzono fachowo w metalowe rurki. Zapali\u0142 pierwszy lont i przez wy\u0142amane drzwi wrzuci\u0142 \u0142adunek do wn\u0119trza domu. Eksplozja podrzuci\u0142a do g\u00f3ry dach i spowodowa\u0142a pop\u0119kanie \u015bcian. Kolejn\u0105 lask\u0119 wyekspediowa\u0142 silnym rzutem w stron\u0119 stodo\u0142y. Z\u0142o\u017cy\u0142a si\u0119 jak domek z kart. Nadal nikt si\u0119 nie pojawia\u0142. &#8211; Dobra, wynosimy si\u0119 &#8211; rozkaza\u0142 le\u017c\u0105cemu. Ruszyli szybkim krokiem. Przed nimi wyr\u00f3s\u0142 p\u0142ot od ogrodu. Ust\u0105pi\u0142 pod ciosem siekiery. Zaraz za p\u0142otem sta\u0142 stary volkswagen \u201egarbus&#8221;. W\u0119drowycz wywali\u0142 siekier\u0105 szyb\u0119, otworzy\u0142 drzwiczki, rozbi\u0142 stacyjk\u0119 i zwar\u0142 na kr\u00f3tko druty. Silnik zagra\u0142. &#8211; Prosz\u0119 wsiada\u0107- zach\u0119ci\u0142. &#8211; Ale to kradzie\u017c. Ja&#8230; &#8211; Ksi\u0105dz nie b\u0119dzie mia\u0142 grzechu, bo to pod przymusem. &#8211; W ciemno\u015bci znowu b\u0142ysn\u0119\u0142a odrapana lufa. Ruszyli ze znaczn\u0105 szybko\u015bci\u0105 przez podw\u00f3rko. Po drodze Jakub cisn\u0105\u0142 w otwarte drzwiczki jakiej\u015b szopy trzeci\u0105 ostatni\u0105 lask\u0119 dynamitu. Wygasi\u0142 \u015bwiat\u0142a i wyjecha\u0142 na poln\u0105 drog\u0119. Szopa przesta\u0142a istnie\u0107. W oddali wida\u0107 by\u0142o b\u0142yskaj\u0105ce niebiesko \u015bwiate\u0142ko. Zbli\u017ca\u0142o si\u0119. &#8211; Cholerne gliny &#8211; mrukn\u0105\u0142 i doda\u0142 gazu. &#8211; Mog\u0119 uzyska\u0107 wyja\u015bnienia? &#8211; zagadn\u0105\u0142 ostro\u017cnie ksi\u0105dz. &#8211; A co tu wyja\u015bnia\u0107? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 egzorcysta. &#8211; Z t\u0105 ho\u0142ot\u0105 trzeba na ostro. &#8211; Napisa\u0142 pan, \u017ce wszystko jest w teczkach. Co to znaczy? &#8211; Pa\u0144ski poprzednik widzia\u0142 za du\u017co. Zabili go. &#8211; O tym s\u0142ysza\u0142em. Nie uda\u0142o si\u0119 ustali\u0107 kto. &#8211; Jest taka m\u0105dra maksyma po \u0142acinie. Nie pami\u0119tam, jak to sz\u0142o, ale sens jest taki, \u017ce ten jest winny, kto odnosi korzy\u015b\u0107. Zala\u0142 im sad\u0142a za sk\u00f3r\u0119. Dlatego musia\u0142 zgin\u0105\u0107. &#8211; A policja? &#8211; Ta sama sitwa. Swoich nie rusz\u0105. Gdybym by\u0142 potrzebny&#8230; &#8211; Mam adres. &#8211; Tam na razie nie b\u0119d\u0119 mieszka\u0142. Z pewno\u015bci\u0105 mnie poznali. Raczej przyczaj\u0119 si\u0119 gdzie\u015b na jaki\u015b czas. Gdybym by\u0142 potrzebny, to prosz\u0119 zadzwoni\u0107 do Semena Korczaszki w Wojs\u0142awiach. Telefon numer sto dziesi\u0119\u0107. Tak jak w tym enerdowskim filmidle o ichnich glinach. Zatrzyma\u0142 si\u0119 przed plebani\u0105. &#8211; Do zobaczenia. W razie czego, jestem do dyspozycji. &#8211; Ale o co tu chodzi? &#8211; Wkr\u00f3tce sam si\u0119 dowiesz. Silnik rykn\u0105\u0142 i samoch\u00f3d znikn\u0105\u0142 w ciemno\u015bci. &#8211; \u201eGdyby ludzie znali ci\u0119\u017car prawdziwej wiary, by\u0142oby wi\u0119cej ateist\u00f3w&#8221; &#8211; zacytowa\u0142 w zadumie zas\u0142yszane kiedy\u015b zdanie. A potem przypomnia\u0142 sobie, jak jego dziwny towarzysz r\u0105ba\u0142 drzwi siekier\u0105 po to, aby umieraj\u0105cemu przyjacielowi umo\u017cliwi\u0107 odbycie spowiedzi i poczu\u0142 mimowolny szacunek. Sam chyba nie zdoby\u0142by si\u0119 na taki czyn. Wszed\u0142 do swojego pokoju. Zamkn\u0105\u0142 drzwi i otworzy\u0142 sejf. Szuka\u0142 teczki Jakuba W\u0119drowycza, ale nie znalaz\u0142. Dopiero potem przypomnia\u0142 sobie, \u017ce przecie\u017c Wojs\u0142awice le\u017c\u0105 w s\u0105siedniej parafii. Westchn\u0105\u0142 sobie jeszcze raz i po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 spa\u0107. *** Kurki dzioba\u0142y okruszki ze \u015bniadania. Ksi\u0105dz Markowski patrzy\u0142 na nie z rozczuleniem. Nocne wypadki zatar\u0142y mu si\u0119 nieco w pami\u0119ci. Prawie zdo\u0142a\u0142 sobie wm\u00f3wi\u0107, \u017ce to by\u0142 tylko koszmarny sen. Wie\u015b w dziennym \u015bwietle wygl\u0105da\u0142a uroczo. Typowa ulic\u00f3wka ci\u0105gn\u0105ca si\u0119 kilometrami, le\u017c\u0105ca w dolinie. Pola wspina\u0142y si\u0119 na wzg\u00f3rza, by skry\u0107 si\u0119 w g\u0119stych lasach. Wzd\u0142u\u017c drogi ros\u0142y topole. By\u0142a jesie\u0144. Drog\u0105 przejecha\u0142 ci\u0105gnik. Sobota. Jutro odprawi pierwsz\u0105 msz\u0119. Westchn\u0105\u0142 z lubo\u015bci\u0105. Ju\u017c lubi\u0142 t\u0119 wie\u015b. Na podw\u00f3rko wtoczy\u0142 si\u0119 radiow\u00f3z. Radiow\u00f3z by\u0142 zniszczony, podwozie trzyma\u0142o si\u0119 chyba tylko na warstwie rdzy. By\u0142 ub\u0142ocony i mia\u0142 brudne szyby. Zatrzyma\u0142 si\u0119 i wysiedli z niego dwaj faceci. W\u0142a\u015bciwie to nie wygl\u0105dali na gliniarzy. Przypominali dwa ma\u0142poludy wci\u015bni\u0119te w byle jak wykonane mundury. Byli do siebie podobni jak rodzeni bracia i w pewien spos\u00f3b przypominali ludzi, z kt\u00f3rymi bi\u0142 si\u0119 w nocy Jakub. Mieli wyra\u017ane grube wa\u0142y nadoczodo\u0142owe, lekko przyp\u0142aszczone nosy, wystaj\u0105ce ko\u015bci policzkowe i cofni\u0119te brody. &#8211; Ksi\u0105dz Markowski? &#8211; upewni\u0142 si\u0119 pierwszy ma\u0142polud. &#8211; Jestem tu posterunkowy. Wo\u0142aj\u0105 mnie J\u00f3zwa. &#8211; Czym mog\u0119 s\u0142u\u017cy\u0107, po\u015bwi\u0119ci\u0107 posterunek? &#8211; My tu nie na g\u0142upoty przyszli, tylko zeznania &#8211; wyja\u015bni\u0142 drugi pitekantrop. &#8211; Widzieli ksi\u0119dza ludzie w nocy, jak si\u0119 spali\u0142a zagroda Bardaka. &#8211; Owszem dzi\u015b w nocy spowiada\u0142em umieraj\u0105cego cz\u0142owieka w jakiej\u015b zagrodzie na wzg\u00f3rzach. &#8211; Nu, a kto tam ksi\u0119dza zawi\u00f3z\u0142? &#8211; Poniewa\u017c nie wolno mi k\u0142ama\u0107, zmuszony jestem wykorzysta\u0107 klauzul\u0119 o wolno\u015bci sumienia i odmawiam dalszych zezna\u0144 &#8211; o\u015bwiadczy\u0142 z godno\u015bci\u0105. &#8211; \u017be co? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 gliniarz. &#8211; Znaczy, \u017ce nie powie &#8211; wyja\u015bni\u0142 mu pierwszy. &#8211; Co nie powie? &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 drugi, \u0142api\u0105c za pa\u0142k\u0119. &#8211; Nu ostaw. &#8211; Ostudzi\u0142 go J\u00f3zwa. &#8211; To niedobrze. Trzeba si\u0119 b\u0119dzie po ksi\u0119dzu przejecha\u0107 &#8211; powiedzia\u0142 &#8211; idziemy. Ale jak dorwiemy transport, to b\u0119d\u0105 b\u0119cki. Urz\u0105d celny zawiadomimy, co tu wyrabiacie. Zakichana czarna mafia. Wsiedli do swojego radiowozu i odjechali. Ksi\u0105dz wr\u00f3ci\u0142 do swojego pokoju i w zadumie zacz\u0105\u0142 kartkowa\u0107 zeszyt z zapisami machinacji finansowych. Kilkana\u015bcie ostatnich kartek by\u0142o pustych. Niespodziewanie spostrzeg\u0142, \u017ce s\u0105 oznaczone w rogu male\u0144kim znaczkiem przedsta\u00adwiaj\u0105cym dw\u00f3jk\u0119 z przekre\u015blonym ogonkiem. Szyfr. Co\u015b, co zosta\u0142o ukryte. Pow\u0105cha\u0142 zeszyt. Leciutki ledwie wyczuwalny zapach cebuli przebi\u0142 si\u0119 przez wo\u0144 starego papieru. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 lekko. Sok z cebuli. Najprostszy atrament sympatyczny. Poszed\u0142 do gospodyni i po\u017cyczy\u0142 od niej \u017celazko. Przeprasowa\u0142 starannie kartk\u0119. Linie narysowane sokiem pociemnia\u0142y szybko. Odda\u0142 \u017celazko i zag\u0142\u0119bi\u0142 si\u0119 w lektur\u0119. Zapisek opatrzony zosta\u0142 dat\u0105. Dat\u0105 sprzed tygodnia. Ten, kt\u00f3ry go zostawi\u0142, mia\u0142 \u017cy\u0107 jeszcze dwa dni. Do mojego ewentualnego nast\u0119pcy. Wydaje mi si\u0119, \u017ce wiem, o co chodzi. Przeanalizowa\u0142em wszystkie dost\u0119pne dokumenty. Ta parafia to miejsce zes\u0142ania dla ksi\u0119\u017cy o nieco bardziej liberalnych pogl\u0105dach. Czas pobytu na tym probostwie wynosi w przybli\u017ceniu oko\u0142o roku. Ko\u0144czy si\u0119 zawsze \u015bmierci\u0105. Trzy wyj\u0105tki w ci\u0105gu ostatnich dwustu lat. Za ka\u017cdym razem okres przebywania wyni\u00f3s\u0142 wielokrotnie za du\u017co. Od dwudziestu pi\u0119ciu do czterdziestu lat. Zapewne ksi\u0119\u017ca pokumali si\u0119 z t\u0105 ho\u0142ot\u0105. Kuria po\u0142o\u017cy\u0142a krzy\u017cyk na tej ziemi i tych ludziach. S\u0105 za s\u0142abi, \u017ceby nakaza\u0107 ich eksterminacj\u0119, cho\u0107 to chyba jedyny spos\u00f3b, \u017ceby pozby\u0107 si\u0119 tej zarazy. Czuj\u0119, jak woko\u0142o mnie zaciska si\u0119 p\u0119tla. Wiem ju\u017c jak, nie wiem jeszcze, dlaczego przymykaj\u0105 na to oczy. Parafia jest deficytowa. Oni chc\u0105, \u017ceby ko\u015bci\u00f3\u0142 popad\u0142 w ruin\u0119 i \u017ceby mo\u017cna go by\u0142o zamkn\u0105\u0107. Tu zachodzi zbie\u017cno\u015b\u0107 interes\u00f3w kurii i ich. Zawioz\u0142em zdj\u0119cia znajomym archeologom. Oni twierdz\u0105, \u017ce to rzadkie nagromadzenie cech recesywnych. To na dobr\u0105 spraw\u0119 rasowi neandertalczycy. Nie wiem jeszcze, jak to mo\u017cliwe. Jest ich siedem klan\u00f3w. W\u0119drowycz twierdzi, \u017ce stary Mychaj\u0142o Bardak si\u0119 wy\u0142amuje. Trzeba by z nim pogada\u0107, ale on ju\u017c nie wychodzi z domu, a wej\u015b\u0107 do \u015brodka, to znaczy narazi\u0107 si\u0119 na pewn\u0105 \u015bmier\u0107. Na tym zapiski urywa\u0142y si\u0119. &#8211; Neandertalczycy? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 ksi\u0105dz. &#8211; Oni rzeczywi\u015bcie tak wygl\u0105dali&#8230; I zna\u0142 W\u0119drowycza. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni telefon kom\u00f3rkowy i wystuka\u0142 numer domu emerytowanych ksi\u0119\u017cy w Lublinie. Poprosi\u0142 do telefonu ojca Rogowskiego. &#8211; S\u0142ucham? &#8211; rozleg\u0142 si\u0119 w s\u0142uchawce g\u0142os starego spowiednika. &#8211; Pawe\u0142 Markowski si\u0119 k\u0142ania. &#8211; Witaj ch\u0142opcze. Jakie to problemy zaprz\u0105taj\u0105 twoj\u0105 g\u0142ow\u0119? &#8211; Szukam odpowiedzi na kilka pyta\u0144. Dosta\u0142em w\u0142a\u015bnie w\u0142asn\u0105 parafi\u0119&#8230; &#8211; Gratuluj\u0119. Jak ci idzie? &#8211; Tu dzieje si\u0119 co\u015b dziwnego. Nie wiem co. Ca\u0142a ta D\u0119binka&#8230; &#8211; Zrobili ci\u0119 proboszczem w D\u0119bince Dworskiej? -Tak. &#8211; Co przeskroba\u0142e\u015b? &#8211; Wi\u0119c jest tu co\u015b? &#8211; Ma\u0142o powiedziane. Tam si\u0119 umiera. Dziwnie szybko. I ma\u0142o kt\u00f3ry proboszcz zmar\u0142 naturaln\u0105 \u015bmierci\u0105. Gdy ja studiowa\u0142em w seminarium, a by\u0142o to ponad sze\u015b\u0107dziesi\u0105t lat temu, to chodzi\u0142y s\u0142uchy, \u017ce to przekl\u0119te miejsce. Ilu mia\u0142e\u015b wiernych w niedziel\u0119 na mszy? &#8211; Jeszcze nie odprawia\u0142em. Dopiero co osiad\u0142em. &#8211; Hm. To si\u0119 zdziwisz. No nie wa\u017cne. Musisz uwa\u017ca\u0107 na dawnych mieszka\u0144c\u00f3w tej dziury. Na autochton\u00f3w. &#8211; To s\u0105 jacy\u015b nowi? &#8211; Tak. Przesiedle\u0144cy zza Bugu. Starych rozpoznasz od razu. Tacy mocno ma\u0142powaci. Jakby cofni\u0119ci w rozwoju. Wielopokoleniowe chroniczne niedo\u017cywienie i alkoholizm, jak s\u0105dz\u0119. Uszkodzenia genotypu. Siedem albo osiem rozga\u0142\u0119zionych rodzin. Wyj\u0105tkowo odporni na S\u0142owo Bo\u017ce. &#8211; Mam jeszcze drugi problem. Grasuje tu niejaki Jakub W\u0119drowycz&#8230; &#8211; Racja. Wojs\u0142awice blisko. Hy, hy. Stary Jakub. &#8211; No w\u0142a\u015bnie. Kto to jest? &#8211; Jakub? Wszechstronny specjalista. Najlepszy cywilny egzorcysta w kraju. To znaczy tak d\u0142ugo, jak d\u0142ugo jest trze\u017awy, a raczej nie cz\u0119sto mu si\u0119 to zdarza. Czasami Ko\u015bci\u00f3\u0142 korzysta po cichu z jego umiej\u0119tno\u015bci. &#8211; Na czym one polegaj\u0105? Co on potrafi? &#8211; Jest taki dowcip o wyp\u0119dzaniu diabla belzebubem. To z grubsza na tym polega. Wydaje si\u0119, \u017ce ciemne moce nie s\u0105 w stanie wytrzyma\u0107 w jego towarzystwie. Dwaj ksi\u0119\u017ca, kt\u00f3rzy pr\u00f3bowali go spowiada\u0107, doznali szoku. &#8211; To brzmi niezbyt zach\u0119caj\u0105co. &#8211; E, nie jest tak \u017ale. To po prostu ob\u0142\u0105kany alkoholik i socjopata. \u0141amie wszelkie mo\u017cliwe przepisy z czystej rado\u015bci, jak\u0105 daje mu ich \u0142amanie. Ale swoich nie skrzywdzi. &#8211; Swoich? &#8211; Je\u015bli zaproponowa\u0142 ci swoj\u0105 pomoc, to mo\u017cesz spa\u0107 spokojnie. W\u0142os ci z g\u0142owy nie spadnie. A je\u015bli poprosisz go o pomoc, to udzieli. &#8211; Hym. Jeszcze jedno pytanie. &#8211; Wiem jakie. O co tutaj w\u0142a\u015bciwie chodzi? Ta parafia jest skazana. Istnieje pi\u0119\u0107set lat. Niedawno doszli do wniosku, \u017ce czas si\u0119 dope\u0142ni\u0142 i nale\u017cy si\u0119 podda\u0107. &#8211; Nie rozumiem. &#8211; To wszystko, co mog\u0119 ci powiedzie\u0107. W s\u0142uchawce rozleg\u0142 si\u0119 d\u017awi\u0119k \u015bwiadcz\u0105cy o przerwaniu po\u0142\u0105czenia. W zadumie wy\u0142\u0105czy\u0142 telefon. Wr\u00f3cili gliniarze. Tym razem na dachu radiowozu mieli przymotan\u0105 trumn\u0119 zbit\u0105 byle jak z desek.. Z radiowozu wygramoli\u0142 si\u0119 J\u00f3\u017awa. &#8211; Nu ociec, trza go pochowa\u0107 po chrze\u015bcija\u0144sku &#8211; powiedzia\u0142 bez wst\u0119p\u00f3w. &#8211; Wnie\u015bcie do ko\u015bcio\u0142a &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie. &#8211; Zaraz poszukam katafalku. Msza chyba jutro rano? &#8211; Wolimy dzi\u015b wieczorem &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 drugi z gliniarzy. M\u00f3wi\u0142 niewyra\u017anie, jakby d\u017awi\u0119ki ludzkiej mowy rodzi\u0142y mu si\u0119 g\u0142\u0119boko w gardle. &#8211; Jutro niedziela. Nie chcemy przeszkadza\u0107. Kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105. &#8211; Ile to b\u0119dzie kosztowa\u0142o? &#8211; zapyta\u0142 J\u00f3\u017awa. Mo\u017ce sprawi\u0142 to ton jego wypowiedzi, ale ksi\u0105dz nieoczekiwanie poczu\u0142 dziwn\u0105 pewno\u015b\u0107, \u017ce je\u015bli poda sum\u0119 zbyt wyg\u00f3rowan\u0105, to zostanie natychmiast zabity tymi ow\u0142osionymi \u0142apami. &#8211; Nie ma cennika. P\u0142aci si\u0119 co \u0142aska &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Powinny min\u0105\u0107 trzy dni&#8230; &#8211; Mamy akt zgonu &#8211; powiedzia\u0142 ten drugi. &#8211; Zakopa\u0107 wieczorkiem i zapomnie\u0107, &#8211; Ale to ca\u0142a ceremonia&#8230; &#8211; B\u0119dziemy wszyscy &#8211; przerwa\u0142 J\u00f3\u017awa. &#8211; Odpowiada na pi\u0105t\u0105? &#8211; Oczywi\u015bcie. Dwaj gliniarze zarzucili sobie trumn\u0119 na ramiona i zanie\u015bli j\u0105 do \u015bwi\u0105tyni. D\u017awign\u0119li j\u0105 bez wysi\u0142ku, jak gdyby nic nie wa\u017cy\u0142a. Pobieg\u0142 przodem otworzy\u0142 drzwi i z piwnicy przyni\u00f3s\u0142 katafalk z\u0142o\u017cony z kilku cz\u0119\u015bci. Zmontowa\u0142 podwy\u017cszenie i gliniarze postawili na nim trumn\u0119. Wyszli z ko\u015bcio\u0142a i zaraz za bram\u0105 zawyli syren\u0105. Tak jakby zwo\u0142ywali swoich. Ksi\u0105dz opar\u0142 g\u0142ow\u0119 o kamienny portal ko\u015bcio\u0142a. &#8211; Jestem chyba przewra\u017cliwiony &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie. Popatrzy\u0142 w zadumie na mur budowli. P\u0119kni\u0119cie pod oknem by\u0142o paskudne. Zagryz\u0142 wargi. Fundament osiada\u0142. Trzeba zrobi\u0107 odk\u00f3wk\u0119 w\u0142o\u017cy\u0107 stalow\u0105 szyn\u0119 i zala\u0107 cementem, a szczelin\u0119 zamurowa\u0107. Tylko za co? Wszed\u0142 do wn\u0119trza i popatrzy\u0142 w zadumie. Nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 oprze\u0107 wra\u017ceniu, \u017ce co\u015b jest nie tak. Podszed\u0142 do jednego z bocznych o\u0142tarzy i przesun\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 po poczernia\u0142ym drewnie. O\u0142tarz wygl\u0105da\u0142 na bardzo wiekowy, ale dotyk rozwiewa\u0142 z\u0142udzenia. Drewno by\u0142o do\u015b\u0107 nowe. Tandetnie oszlifowane, mia\u0142o zadziory i poci\u0105gni\u0119to je czarn\u0105 bejc\u0105, a potem nawoskowano. Przyjrza\u0142 si\u0119 gotyckim rze\u017abom zdobi\u0105cym o\u0142tarze. Nie trzyma\u0142y zbyt dobrze kanonu. Falsyfikaty. Pod trumn\u0119 wsuni\u0119to kopert\u0119. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 j\u0105 i przeliczy\u0142 zawarto\u015b\u0107. \u015arednia miesi\u0119czna. Dobre i to. W\u0119giel na zim\u0119. Ale remont fundament\u00f3w trzeba by przeprowadzi\u0107, zanim nadejd\u0105 mrozy. Warto by \u015bci\u0105gn\u0105\u0107 inspektora nadzoru budowlanego, \u017ceby okre\u015bli\u0142 stopie\u0144 uszkodze\u0144. Mo\u017ce wojew\u00f3dzki konserwator zabytk\u00f3w m\u00f3g\u0142by pom\u00f3c? Westchn\u0105\u0142. Zamkn\u0105\u0142 \u015bwi\u0105tyni\u0119 i wyszed\u0142. Musia\u0142 si\u0119 przygotowa\u0107. Do pi\u0105tej wcale nie zosta\u0142o zbyt wiele czasu. *** Zebrali si\u0119 chyba w komplecie. Siedzieli w \u0142awkach, jakby kije po\u0142kn\u0119li. Msza za zmar\u0142ego nie interesowa\u0142a ich. Wykonywali wprawdzie wszystkie konieczne ruchy i odmawiali modlitwy tam, gdzie by\u0142o trzeba je odm\u00f3wi\u0107, ale Pawe\u0142 nie m\u00f3g\u0142 pozby\u0107 si\u0119 wra\u017cenia, \u017ce w ich pozie jest fa\u0142sz. Tak jakby przyszli, \u017ceby pokaza\u0107, jakimi to gorliwymi s\u0105 katolikami. Patrzy\u0142 na nich i z ka\u017cd\u0105 chwil\u0105 ogarnia\u0142o go coraz wi\u0119ksze zdumienie. Przekle\u0144stwo, pi\u0119tno grzechu, czy co to by\u0142o, dotkn\u0119\u0142o ich w r\u00f3\u017cnym stopniu. Obaj gliniarze wydawali si\u0119 prawie normalni w por\u00f3wnaniu z niekt\u00f3rymi cz\u0142onkami klanu. Nie m\u00f3g\u0142 pozby\u0107 si\u0119 wra\u017cenia, \u017ce oto odkry\u0142 zaginione ogniwo. Zw\u0142aszcza trzej m\u0142odzie\u0144cy siedz\u0105cy na samym przodzie wywo\u0142ywali w nim szok swoim wygl\u0105dem. Mieli ow\u0142osione \u0142apska wielkie jak \u0142opaty, a z dziurek w sp\u0142aszczonych nosach stercza\u0142y im k\u0119pki czarnego w\u0142osia. Wygl\u0105da\u0142o to ohydnie. Ledwo zd\u0105\u017cy\u0142 zako\u0144czy\u0107, ju\u017c kilka par silnych r\u0105k porwa\u0142o trumn\u0119 i ruszy\u0142o do wyj\u015bcia. Spieszy\u0142o im si\u0119 jak diabli. Ledwo zd\u0105\u017cy\u0142 zamkn\u0105\u0107 ko\u015bci\u00f3\u0142, ko\u015bcielny gdzie\u015b znikn\u0105\u0142 i dogoni\u0142 ich tu\u017c ko\u0142o bramy cmentarza. D\u00f3\u0142 czeka\u0142. Mo\u017ce nale\u017ca\u0142o by napisa\u0107 gr\u00f3b, ale to nie by\u0142 gr\u00f3b. Dziura w ziemi g\u0142\u0119boka na dwa metry o nieregularnym kszta\u0142cie przypomina\u0142a g\u0142odn\u0105 gardziel. &#8211; Hej, hop &#8211; zawy\u0142 stary i cisn\u0119li trumn\u0119 w d\u00f3\u0142. Ksi\u0105dz ma\u0142o nie zemdla\u0142, s\u0142ysz\u0105c, jak zw\u0142oki przemie\u015bci\u0142y si\u0119 wewn\u0105trz skrzyni. &#8211; No!- przynagli\u0142 go ten najstarszy. Zd\u0105\u017cy\u0142 wypowiedzie\u0107 sakramentaln\u0105 formu\u0142\u0119 o obracaniu si\u0119 w proch i po\u015bwi\u0119ci\u0107 mogi\u0142\u0119, gdy ma\u0142powaci porwali za \u0142opaty i zasypali gr\u00f3b. W kopczyk ziemi wbili zbity byle jak z desek krzy\u017c i rozeszli si\u0119 bez s\u0142owa. Ksi\u0105dz opad\u0142 bezsilnie na kamienny nagrobek obok. Z krzak\u00f3w wyszed\u0142 Jakub W\u0119drowycz. Stan jego stroju wskazywa\u0142 na to, \u017ce sp\u0119dzi\u0142 w tych krzakach ca\u0142\u0105 noc. &#8211; Nu i jak si\u0119 podoba\u0142o? &#8211; zapyta\u0142. &#8211; S\u0142ysza\u0142em, \u017ce \u015bwiadkowie Jechowy tak robi\u0105. Zakopa\u0107 i do widzenia, ale nie s\u0105dzi\u0142em&#8230; &#8211; \u015awiadki nie pokazuj\u0105 si\u0119 tu od lat. Boj\u0105 si\u0119. &#8211; Dlaczego? &#8211; Pami\u0119taj, z czego si\u0119 spowiada\u0142. Jakub wyci\u0105gn\u0105\u0142 z krzak\u00f3w dwa szpadle. Wr\u0119czy\u0142 jeden ksi\u0119dzu. &#8211; Nu nie ma si\u0119 co zasiadywa\u0107. &#8211; Chwileczk\u0119, co pan zamierza zrobi\u0107? &#8211; Pochowamy go pod ko\u015bcio\u0142em. Lepiej, \u017ceby tu nie zostawa\u0142. &#8211; Ale oni&#8230; &#8211; Oni si\u0119 nie licz\u0105. Je\u015bli go nie wykopiemy, to wr\u00f3c\u0105 po niego w nocy. A tego przecie\u017c nie chcemy. &#8211; Prosz\u0119 dodatkowe wyja\u015bnienia. &#8211; Maj\u0105 w\u0142asne miejsce grzebania. I w\u0142asne obrz\u0119dy. Do dzie\u0142a. &#8211; Odmawiam. To by\u0142aby profanacja. Zreszt\u0105 nie ma dowod\u00f3w. Troch\u0119 s\u0105 upo\u015bledzeni, ale&#8230; &#8211; Wi\u0119c spotkajmy si\u0119 tu o p\u00f3\u0142nocy. Albo lepiej o jedenastej. &#8211; Nie przyjd\u0119. Nie ma po co. On zosta\u0142 pogrzebany. Znajd\u0105 go za pi\u0119\u0107set lat archeolodzy. Jakub prychn\u0105\u0142. &#8211; My\u015bla\u0142em, przys\u0142ali m\u0142odego i zdolnego. My\u015bla\u0142em przys\u0142ali fachowca. Pomyli\u0142em si\u0119. Trudno, nie pierwszy raz w \u017cyciu. Podni\u00f3s\u0142 oba szpadle i oddali\u0142 si\u0119 z godno\u015bci\u0105. Ksi\u0105dz wzruszy\u0142 ramionami i wr\u00f3ci\u0142 na plebani\u0119. W\u0142\u0105czy\u0142 komputer. Maszyna za\u017c\u0105da\u0142a od niego has\u0142a. Wpisa\u0142 ze z\u0142o\u015bci: W\u0118DROWYCZ Maszyna ruszy\u0142a. Wszystkie aplikacje by\u0142y aktywne. Wszed\u0142 w plik pod tytu\u0142em RAPARCHIT.DOC. Raport Architektoniczny dotycz\u0105cy ko\u015bcio\u0142a w miejsco\u00adwo\u015bci D\u0119binka Dworska. Dla zbadania stopnia zniszczenia fundament\u00f3w przeprowadzi\u0142em cztery wykopy sonda\u017cowe. W ich toku ujawni\u0142em trzy rurki drenuj\u0105ce, za\u0142o\u017cone w spos\u00f3b wskazuj\u0105cy na celowe z\u0142e dzia\u0142anie. Rurki zamiast odprowadza\u0107 wod\u0119, transportuj\u0105 j\u0105 w pobli\u017ce \u015bciany od p\u00f3\u0142nocnej strony ko\u015bcio\u0142a. Zbieraj\u0105ca si\u0119 tam wilgo\u0107 mia\u0142a za zadanie uszkadza\u0107 fundamenty poprzez ich regularne podmywanie. Rurki za\u0142o\u017cone zosta\u0142y \u015bwie\u017co na kilka dni przed obj\u0119ciem przeze mnie parafii. Wnioski. Hipoteza A: Miejscowe klany negatywnie nastawione do instytucji Ko\u015bcio\u0142a planowa\u0142y jego stopniowe zniszczenie. Hipoteza B: System zbudowano na polecenie Kurii w tym samym celu. Zamkn\u0105\u0142 plik i otworzy\u0142 kolejny. By\u0142 to spis wyposa\u017cenia \u015bwi\u0105tyni. Raport potwierdza\u0142 jego obserwacje. Ca\u0142e wyposa\u017cenie wymieniono na nowe, podrobione. Zapewne w tym celu, aby wraz ze zniszczeniem budynku nie utraci\u0107 tego, co cenne i zabytkowe. Potar\u0142 czo\u0142o, a potem otworzy\u0142 kolejny plik. Dziennik Bazylego Swojaka. 12 marca 1834 Chyba wiem ju\u017c, o co tutaj chodzi, cho\u0107 dysponowa\u0107 mog\u0119 zaledwie jedn\u0105 nici\u0105 wi\u0105\u017c\u0105c\u0105 fakt znikni\u0119cia zw\u0142ok z cmentarza za wzg\u00f3rzem. To dziwne, \u017ce nikt nigdy nie sprawdzi\u0142, co naprawd\u0119 zawieraj\u0105 trumny w podziemiach ko\u015bcio\u0142a i dlaczego groby na cmentarzu s\u0105 puste&#8230; Poderwa\u0142 si\u0119 jak d\u017agni\u0119ty spr\u0119\u017cyn\u0105. Groby na cmentarzu s\u0105 puste. Co m\u00f3wi\u0142 W\u0119drowycz? \u017be przyjd\u0105 w nocy go wykopa\u0107? Trumny w podziemiach ko\u015bcio\u0142a. Z\u0142apa\u0142 z p\u00f3\u0142ki klucz i wybieg\u0142 z pokoju. Zmierzcha\u0142o si\u0119. Ko\u015bci\u00f3\u0142 sta\u0142 milcz\u0105cy i cichy. Otworzy\u0142 drzwi i wszed\u0142 do \u015brodka. Zapali\u0142 \u015bwiat\u0142o. Przez chwile m\u0119czy\u0142 si\u0119 z drzwiami krypty, a potem przekr\u0119ci\u0142 kontakt i skacz\u0105c po kilka stopni zbieg\u0142 na d\u00f3\u0142. Wszed\u0142 miedzy sarkofagi. Z\u0142apa\u0142 za pokryw\u0119 pierwszego z nich i poci\u0105gn\u0105\u0142. Zaraz jednak zrezygnowa\u0142. Pokrywa by\u0142a kamienna i mog\u0142a wa\u017cy\u0107 kilkaset kilogram\u00f3w. Poszed\u0142 dalej, tam gdzie w kupie jedna na drugiej pi\u0119trzy\u0142y si\u0119 trumny. Szarpn\u0105\u0142 za jedn\u0105 z nich i \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 j\u0105 na ziemi\u0119. Od uderzenia o posadzk\u0119 odpad\u0142o jej wieko. Szkielet wygl\u0105da\u0142 zupe\u0142nie normalnie. Otworzy\u0142 s\u0105siedni\u0105, a potem jeszcze jedn\u0105. Nic. A potem odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 tam, gdzie sta\u0142y w karnym szeregu trumny miasteczkowych notabli. Spr\u00f3bowa\u0142 otworzy\u0107 pierwsz\u0105 z nich, ale wieko by\u0142o solidnie przykr\u0119cone. Namaca\u0142 w kieszeni n\u00f3\u017c my\u015bliwski. Wbi\u0142 go w szczelin\u0119 pod wiekiem i podwa\u017cy\u0142. Drewno podda\u0142o si\u0119 z j\u0119kiem. W trumnie nie by\u0142o cia\u0142a. Le\u017ca\u0142o w niej tylko kilka kamieni okr\u0119conych szmatami. &#8211; Tylko waga si\u0119 zgadza\u0142a &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie. &#8211; To znalaz\u0142? Otworzy\u0142 kolejn\u0105. W tej dla odmiany by\u0142 w\u00f3r z piaskiem. W trzeciej jakie\u015b stare ceg\u0142y. W czwartej le\u017ca\u0142 szkielet. Szkielet by\u0142 do\u015b\u0107 bogato odziany. Resztki materia\u0142u trzyma\u0142y si\u0119 nadal na zw\u0142okach. Duchowny pochyli\u0142 si\u0119 i wyj\u0105\u0142 z grobu czaszk\u0119. Obraca\u0142 j\u0105 przez chwil\u0119 w d\u0142oniach. Czaszka mia\u0142a silnie zaznaczone \u0142uki nadoczodo\u0142owe. Ko\u015bci policzkowe stercza\u0142y w postaci niemal guz\u00f3w. Szcz\u0119ka zako\u0144czona by\u0142a g\u0142adko. Potylica wysuni\u0119ta silnie do ty\u0142u. Obr\u00f3ci\u0142 j\u0105, by popatrze\u0107 na ni\u0105 z boku. Czo\u0142o tego cz\u0142owieka p\u00f3ki \u017cy\u0142, musia\u0142o znajdowa\u0107 si\u0119 pod wybitnie ostrym ma\u0142pim k\u0105tem. Od\u0142o\u017cy\u0142 j\u0105 na miejsce, zamkn\u0105\u0142 ko\u015bci\u00f3\u0142 i pobieg\u0142 na cmentarz. Jakub pracowa\u0142 i na jego widok nie przerwa\u0142 swojego zaj\u0119cia. Krzy\u017c sta\u0142 oparty o drzewo. Gr\u00f3b otacza\u0142 wa\u0142 wyrzuconej z niego ziemi. \u0141opata W\u0119drowycza postukiwa\u0142a ju\u017c o wieko trumny. &#8211; Jakub&#8230; &#8211; No i jak? Rozum do g\u0142owy? &#8211; S\u0105dzisz, \u017ce on jeszcze tam jest? Egzorcysta amator wbi\u0142 kraw\u0119d\u017a szpadla w wieko i depn\u0105\u0142 pot\u0119\u017cnie. Kilkoma nast\u0119pnymi ciosami poszerzy\u0142 otw\u00f3r. W trumnie le\u017ca\u0142a owini\u0119ta w szmat\u0119 o\u015b od ci\u0105gnika. &#8211; Sk\u0105d wiedzia\u0142e\u015b? &#8211; zapyta\u0142, wygramoliwszy si\u0119 na g\u00f3r\u0119. &#8211; Zajrza\u0142em do trumien w podziemiach ko\u015bcio\u0142a. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 by\u0142a taka, a w jednej znalaz\u0142em co\u015b dziwnego&#8230; Jakub otar\u0142 pot z czo\u0142a, potem wyj\u0105\u0142 z kieszeni piersi\u00f3wk\u0119 i poci\u0105gn\u0105\u0142 kilka \u0142yk\u00f3w, po czym poda\u0142 ksi\u0119dzu. Pawe\u0142 poci\u0105gn\u0105\u0142 jeden \u0142yk, po czym zatka\u0142o go. Zanim wst\u0105pi\u0142 do seminarium, pija\u0142 r\u00f3\u017cne rzeczy. Alpag\u0119, jabole, r\u00f3\u017cne wynalazki produkcji swoich kumpli, ale czego\u015b takiego w \u017cyciu nie pr\u00f3bowa\u0142. To by\u0142o gorsze ni\u017c politura. Wprawdzie nie wiedzia\u0142, jak politura smakuje, ale by\u0142 pewien, \u017ce znacznie lepiej. &#8211; Przepraszam &#8211; powiedzia\u0142 Jakub, klepi\u0105c go po plecach. &#8211; Mo\u017ce troch\u0119 za mocne. &#8211; Co to jest? Rozpuszczalnik? &#8211; Nie, to tylko m\u00f3j bimber. Wsta\u0142 i podszed\u0142 z \u0142opat\u0105 do s\u0105siedniego grobu, w kt\u00f3rym spoczywa\u0107 mia\u0142y zw\u0142oki poprzedniego proboszcza. Wyrwa\u0142 krzy\u017c i troskliwie wetkn\u0105\u0142 go w ziemie byle gdzie, po czym zacz\u0105\u0142 kopa\u0107. &#8211; Czy to potrzebne? &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119 Pawe\u0142. &#8211; Niezb\u0119dne. Zreszt\u0105 to ciekawe. Trumna by\u0142a p\u0142ytko. Ods\u0142oni\u0142 j\u0105 i przez d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119 wpatrywa\u0142 si\u0119 w wieko, zanim wbi\u0142 pod nie \u0142opat\u0119. Trumna by\u0142a pusta. Rzuci\u0142 szpadel na ziemi\u0119. &#8211; Chyba czas na nas &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Co mamy zrobi\u0107? &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119 duchowny. &#8211; Trzeba zakopa\u0107 te trumny. &#8211; Nie chce mi si\u0119. Musimy jecha\u0107. Dawno trzeba by\u0142o z tym sko\u0144czy\u0107. &#8211; Ale&#8230; Jakub bezceremonialnie z\u0142apa\u0142 go za rami\u0119 i poprowadzi\u0142. W krzakach za cmentarzem sta\u0142a szambiarka przyczepiona do traktora. W kabinie siedzia\u0142 kto\u015b i pali\u0142 papierosa. Na widok nadchodz\u0105cych wysiad\u0142 z drugiej strony i znikn\u0105\u0142 w mroku. &#8211; Mog\u0142e\u015b polecie\u0107 na orbit\u0119 &#8211; wrzasn\u0105\u0142 za nim Jakub. &#8211; Kto to by\u0142? &#8211; zapyta\u0142 ksi\u0105dz. &#8211; Och, po prostu przyjaciel. Woli nie pokazywa\u0107 swojej twarzy. W drog\u0119. Ksi\u0105dz usiad\u0142 niewygodnie na b\u0142otniku. Jakub wrzuci\u0142 pierwszy bieg i pojechali poln\u0105 drog\u0105. Niebawem zakr\u0119cili w las. W lesie by\u0142a spora g\u00f3rka. Na jej szczycie ros\u0142o uschni\u0119te drzewo i sta\u0142a niedu\u017ca szopka. Ko\u0142o szopki parkowa\u0142o osiem samochod\u00f3w, w tym policyjny radiow\u00f3z. Jakub odbezpieczy\u0142 bro\u0144. Weszli do szopy. By\u0142a pusta. Tylko w k\u0105cie s\u0105czy\u0142 si\u0119 gdzie\u015b z pod\u0142ogi s\u0142aby blask. Jakub podni\u00f3s\u0142 klap\u0119 i zeszli po drabince w d\u00f3\u0142. By\u0142o tu elektryczne o\u015bwietlenie. Ksi\u0105dz milcza\u0142 zdumiony. Przygl\u0105da\u0142 si\u0119 \u015bcianom. Zbudowane zosta\u0142y z wielkich kamiennych p\u0142yt pokrytych rze\u017abionymi falistymi liniami. &#8211; Widzia\u0142em takie we Francji &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Megality, nieprawda? Tak si\u0119 to nazywa? &#8211; Tak ale&#8230; &#8211; Chod\u017amy dalej. Ruszyli naprz\u00f3d. Niebawem dotarli do poprzecznej galerii. W niskim chodniku le\u017ca\u0142y tysi\u0105ce ko\u015bci. Zwalono je na stos. Poszli naprz\u00f3d i zatrzymali si\u0119 u progu wielkiej sali. Po\u015brodku pomieszczenia nakrytego kamienn\u0105 p\u0142yt\u0105 o \u015brednicy pi\u0119ciu metr\u00f3w dogasa\u0142o ognisko. Woko\u0142o wala\u0142y si\u0119 ko\u015bci, butelki po piwie i w\u00f3dce. Wszyscy uczestnicy spali zmorzeni alkoholem i \u017carciem. Ksi\u0105dz patrzy\u0142 zdumiony. Na \u015bcianach wyryto rysunki przedstawiaj\u0105ce mamuty. Jakub dotkn\u0105\u0142 jego ramienia. Wycofali si\u0119. &#8211; To si\u0119 nie zgadza &#8211; szepn\u0105\u0142 duchowny. &#8211; Ci, kt\u00f3rzy zbudowali megality, \u017cyli trzydzie\u015bci tysi\u0119cy lat po tym jak wybito mamuty. I siedemdziesi\u0105t tysi\u0119cy p\u00f3\u017aniej ni\u017c neandertalczycy.. &#8211; Widocznie wymalowali sobie wed\u0142ug zdj\u0119\u0107 z ksi\u0105\u017cek &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; To w sumie nie wa\u017cne. Wa\u017cne, \u017ce s\u0105 tu wszyscy. \u0141\u0105cznie z dzieciakami. Wyszli z szopki. Egzorcysta odmota\u0142 od szambiarki rur\u0119 i wt\u0142oczy\u0142 j\u0105 pod klap\u0119. &#8211; Co chcesz zrobi\u0107? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 ksi\u0105dz. &#8211; Spal\u0119 to \u015bwi\u0144stwo. Za mojego ze\u017cartego kumpla i dla og\u00f3lnego dobra ludzko\u015bci. &#8211; Ale tak nie mo\u017cna. &#8211; Dlaczego? &#8211; Przecie\u017c ich zabijesz. &#8211; A c\u00f3\u017c to znaczy? Przecie\u017c to nie s\u0105 ludzie. To neandertalczyki. Nie wiem, jak uda\u0142o im si\u0119 tak d\u0142ugo przetrwa\u0107, ale teraz to ju\u017c koniec. Krzy\u017cowali si\u0119 mi\u0119dzy sob\u0105. Mieli w\u0142asn\u0105 religi\u0119, z\u017cerali swoich. Nale\u017cy im si\u0119 to, cho\u0107by za twojego poprzednika. Otworzy\u0142 spust. Tysi\u0105c litr\u00f3w ropy pop\u0142yn\u0119\u0142o w d\u00f3\u0142. &#8211; Ale naprawd\u0119&#8230; Jakub odbezpieczy\u0142 rewolwer i przystawi\u0142 mu pod brod\u0119. &#8211; Z punku widzenia nauki Ko\u015bcio\u0142a w og\u00f3le ich nie ma. Dlatego nic si\u0119 nie stanie. Opu\u015bci\u0142 bro\u0144 i wyprostowa\u0142 zagi\u0119cie parcianego w\u0119\u017ca. Ksi\u0105dz schyli\u0142 si\u0119 i podni\u00f3s\u0142 po\u0142\u00f3wk\u0119 ceg\u0142y. Po\u0142\u00f3wka zatoczy\u0142a w powietrzu kr\u00f3tki \u0142uk. Jakub zobaczy\u0142 przed sob\u0105 fontann\u0119 iskier. W pierwszej chwili przestraszy\u0142 si\u0119, \u017ce szambiarka napompowana rop\u0105 wybuch\u0142a, a potem pad\u0142 na ziemi\u0119 i wszelkie problemy przesta\u0142y by\u0107 dla niego aktualne. *** Gdy doszed\u0142 do siebie dnia\u0142o. Dotkn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 bol\u0105cego miejsca z ty\u0142u czaszki. Szambiarki nie by\u0142o. Samochody te\u017c znikn\u0119\u0142y. Zajrza\u0142 do szopki. Dziura prowadz\u0105ca do \u015bwi\u0105tyni by\u0142a zasypana. Zszed\u0142 do wioski. Wie\u015b by\u0142a jak wymar\u0142a. Otwarte drzwi cha\u0142up chwia\u0142y si\u0119 na wietrze. Nigdzie nie by\u0142o ani \u015bladu mieszka\u0144c\u00f3w. Tylko r\u00f3\u017cne porzucone graty \u015bwiadczy\u0142y o tym, \u017ce opu\u015bcili swoje domy w szale\u0144czym po\u015bpiechu. Podszed\u0142 do ko\u015bcio\u0142a. Wrota \u015bwi\u0105tyni by\u0142y otwarte na o\u015bcie\u017c. W bramie wisia\u0142 chwiej\u0105c si\u0119 na solidnym sznurze trup ksi\u0119dza Markowskiego. &#8211; Ma\u0142pia wdzi\u0119czno\u015b\u0107 &#8211; mrukn\u0105\u0142 sam do siebie. &#8211; Wynie\u015bli si\u0119. Ale wr\u00f3c\u0105. Oni zawsze wracaj\u0105. Za dziesi\u0119\u0107 lat, za dwadzie\u015bcia. Ale to nie m\u00f3j problem. Dotkn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 muru ko\u015bcio\u0142a. Popatrzy\u0142 na p\u0119kni\u0119te \u015bciany. Na t\u0119 \u015bwi\u0105tyni\u0119 tak czy siak wydano ju\u017c wyrok. &#8211; Je\u015bli do\u017cyj\u0119 to b\u0119d\u0119 na nich czeka\u0142 &#8211; powiedzia\u0142 Paw\u0142owi. Cia\u0142o chwia\u0142o si\u0119 na s\u0142abym wietrze. Poczu\u0142, \u017ce tym razem zawi\u00f3d\u0142.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; Przeciw Pierwszemu Przykazaniu Gospodyni wygl\u0105da\u0142a dziwnie. Mia\u0142a oko\u0142o sze\u015b\u0107dziesi\u0105tki, by\u0142a w wieku, w kt\u00f3rym czas zaczyna ju\u017c zaciera\u0107 defekty oblicza, ale patrz\u0105c na ni\u0105, nie mo\u017cna by\u0142o si\u0119 oprze\u0107 paskudnemu wra\u017ceniu, \u017ce ma si\u0119 przed sob\u0105 star\u0105 wylenia\u0142a gorylic\u0119. Mia\u0142a wystaj\u0105ce ko\u015bci policzkowe, silnie zaznaczone \u0142uki nadoczodo\u0142owe, czo\u0142o jej nachyla\u0142o si\u0119 pod [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-504","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/504","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=504"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/504\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":506,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/504\/revisions\/506"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=504"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=504"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=504"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}