{"id":488,"date":"2013-01-26T16:20:05","date_gmt":"2013-01-26T15:20:05","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=488"},"modified":"2013-06-26T16:20:56","modified_gmt":"2013-06-26T15:20:56","slug":"andrzej-pilipiuk-ostateczna-polisa-na-zycie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=488","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Ostateczna Polisa Na \u017bycie"},"content":{"rendered":"<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Ostateczna Polisa Na \u017bycie<\/i><\/p>\n<p>Po\u015brodku Wojs\u0142awic stercza\u0142a w niebo malowniczo odrapana pi\u0119tro\u00adwa rudera. Rudera od strony ulicy mia\u0142a \u015bcian\u0119 z pociemnia\u0142ych desek, pozosta\u0142e \u015bciany zbudowane by\u0142y z cegie\u0142. Deski wypaczy\u0142y si\u0119, a tynk pop\u0119ka\u0142. Dach leciutko si\u0119 zapad\u0142, ale wygl\u0105da\u0142 jeszcze ca\u0142kiem solidnie. Drzwi i okna zabito na g\u0142ucho. Woko\u0142o ruiny ci\u0105gn\u0119\u0142y si\u0119 chaszcze lebio\u00addy, ost\u00f3w i \u0142opianu. Budynek ozdabia\u0142 miasteczko jak grzyb \u015bcian\u0119. A prze\u00adcie\u017c mia\u0142o by\u0107 zupe\u0142nie inaczej&#8230; W zamierzch\u0142ej przesz\u0142o\u015bci, gdy Wojs\u0142awice by\u0142y jeszcze miastem, rad\u00adni miejscy wpadli na ambitny pomys\u0142 wzniesienia po\u015brodku osady okaza\u00ad\u0142ego ratusza z wie\u017c\u0105, kt\u00f3ry pomie\u015bci\u0142by przy okazji cyrku\u0142 i inne przydat\u00adne instytucje. Roboty wyko\u0144czeniowe i przebudowy ci\u0105gn\u0119\u0142y si\u0119 do\u015b\u0107 d\u0142u\u00adgo, ale wreszcie, akurat na powstanie styczniowe, prace uko\u0144czono, dzi\u0119\u00adki czemu powsta\u0144cy mieli gdzie zanocowa\u0107, a wojska rosyjskie mia\u0142y co spali\u0107, w ramach represji. Zaraz po powstaniu odbudowano ratusz, tyle, \u017ce miasto zaraz po tym straci\u0142o prawa miejskie. Radni wykazali si\u0119 wyj\u0105tkow\u0105 genialno\u015bci\u0105 i na dobre sto trzydzie\u015b\u00adci lat przed nadej\u015bciem epoki prywatyzacji sprywatyzowali ratusz, sprze\u00addaj\u0105c go miejscowemu \u017cydowskiemu \u201ebiznesmenowi&#8221;, za psie pieni\u0105\u00addze zreszt\u0105. Budynek przechodzi\u0142 r\u00f3\u017cne koleje losu, staj\u0105c si\u0119 po kolei: domem mieszkalnym, sklepem, masarni\u0105 i w\u0119dzarni\u0105, siedzib\u0105 w\u0142adz odrodzonego kraju, a\u017c wreszcie tu\u017c przed drug\u0105 wojn\u0105 \u015bwiatow\u0105 sta\u0142 si\u0119 knajp\u0105. Tej szlachetnej funkcji nie pe\u0142ni\u0142 d\u0142ugo, w\u0142a\u015bciciel bowiem podpisa\u0142 folkslist\u0119 i wywiesi\u0142 sobie na frontonie budynku wielk\u0105, pi\u0119k\u00adn\u0105 niemieck\u0105 flag\u0119 z ogrooomn\u0105 swastyk\u0105. Pech chcia\u0142, \u017ce gdzie\u015b w czterdziestym trzecim w okolice miasteczka zapu\u015bci\u0142 si\u0119 niewielki od\u00addzia\u0142 ukrai\u0144skiej partyzantki, kt\u00f3ry widz\u0105c tak oznakowany budynek, wysadzi\u0142 go w nocy w powietrze, bior\u0105c za koszary SS. Po wybuchu z ratusza ocala\u0142o jedno skrzyd\u0142o. Budynek s\u0142u\u017cy\u0142 znowu jako knajpa, a\u017c w ko\u0144cu uleg\u0142 ca\u0142kowitej dewastacji i zosta\u0142 ostatecznie porzucony. I Pawe\u0142 Skorli\u0144ski zatrzyma\u0142 p\u00f3\u0142ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0119 i wysiad\u0142 mru\u017c\u0105c oczy w os\u00adtrych promieniach wrze\u015bniowego s\u0142o\u0144ca. &#8211; Hy hy &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni akt w\u0142asno\u015bci i por\u00f3wna\u0142 zawarte w nim dane z tab\u00adliczk\u0105 ozdabiaj\u0105c\u0105 fronton budynku. &#8211; Cholera &#8211; powiedzia\u0142 pod adresem swojego nieobecnego wsp\u00f3lnika. Zatrzasn\u0105\u0142 drzwi samochodu i podszed\u0142 do obiektu. Klepn\u0105\u0142 jadowi\u00adcie r\u00f3\u017cow\u0105 \u015bcian\u0119. \u015aciana odpowiedzia\u0142a g\u0142uchym odg\u0142osem. Tynk wi\u00addocznie odszed\u0142 od muru. &#8211; Jasna cholera &#8211; powt\u00f3rzy\u0142 wolno i z namys\u0142em biznesmen. Wy\u0142owi\u0142 z kieszeni p\u0119czek kluczy i wybrawszy jeden z nich, wsa\u00addzi\u0142 go do dziurki pod klamk\u0105. Zamek chodzi\u0142 g\u0142adko, kto\u015b musia\u0142 go ostatnio przeczy\u015bci\u0107. Przekr\u0119ci\u0142 klucz i poci\u0105gn\u0105\u0142 drzwi do sie\u00adbie. Otworzy\u0142y si\u0119 ze zgrzytem. Ten, kto przeczy\u015bci\u0142, zamek najwy\u00adra\u017aniej zapomnia\u0142 o naoliwieniu zawias\u00f3w. Wewn\u0105trz by\u0142o ciemna\u00adwo. Namaca\u0142 na \u015bcianie kontakt i przekr\u0119ci\u0142 go. Znajdowa\u0142 si\u0119 w spo\u00adrej sali. Tu zapewne koncentrowa\u0142o si\u0119 miejscowe \u017cycie w czasach, gdy ratusz by\u0142 knajp\u0105. Pod \u015bcian\u0105 nadal kr\u00f3lowa\u0142a pot\u0119\u017cna murowana lada, dalej wida\u0107 by\u00ad\u0142o drzwi prowadz\u0105ce gdzie\u015b w trzewia budynku. Pawe\u0142 podszed\u0142 do la\u00addy i zajrza\u0142 za ni\u0105. Za lad\u0105 co\u015b le\u017ca\u0142o. W pierwszej chwili biznesmen pomy\u015bla\u0142, \u017ce to nieboszczyk, ale owo co\u015b wyra\u017anie pochrapywa\u0142o. Pod\u00adni\u00f3s\u0142 z pod\u0142ogi pogrzebacz i walcz\u0105c z obrzydzeniem odrzuci\u0142 na bok jaki\u015b \u0142achman b\u0119d\u0105cy zapewne w zamierzch\u0142ej przesz\u0142o\u015bci derk\u0105 do na\u00adkrywania koni. Na starym brudnym pasiastym materacu drzema\u0142 jaki\u015b malowniczo obdarty typ. &#8211; Halo! &#8211; zagadn\u0105\u0142 Pawe\u0142 &#8211; Prosz\u0119 si\u0119 obudzi\u0107! Typ otworzy\u0142 jedno oko i zlustrowa\u0142 nim otoczenie. Poderwa\u0142 si\u0119 nie\u00adspodziewanie z ziemi i wbi\u0142 luf\u0119 odrapanego rewolweru w brzuch nowe\u00adgo w\u0142a\u015bciciela. Stali tak na przeciw siebie przez chwil\u0119. R\u0119ka Pawia nie\u00adznacznie w\u0119drowa\u0142a w stron\u0119 kieszeni gdzie ukryty mia\u0142 w\u0142asny rewol\u00adwer. Niespodziewanie staruszek czkn\u0105\u0142 woni\u0105 czosnkowej kie\u0142basy i prze\u00adtrawionego wysokooktanowego alkoholu. &#8211; Hy &#8211; powiedzia\u0142 &#8211; Pawe\u0142 Skorli\u0144ski, biznesmen. Kop\u0119 lat. Pawe\u0142 zdumia\u0142 si\u0119, ale niespodziewanie przypomnia\u0142 sobie t\u0119 twarz. &#8211; Jakub W\u0119drowycz? &#8211; domy\u015bli\u0142 si\u0119. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni akt w\u0142asno\u015bci i por\u00f3wna\u0142 zawarte w nim dane z tab\u00adliczk\u0105 ozdabiaj\u0105c\u0105 fronton budynku. &#8211; Cholera &#8211; powiedzia\u0142 pod adresem swojego nieobecnego wsp\u00f3lnika. Zatrzasn\u0105\u0142 drzwi samochodu i podszed\u0142 do obiektu. Klepn\u0105\u0142 jadowi\u00adcie r\u00f3\u017cow\u0105 \u015bcian\u0119. \u015aciana odpowiedzia\u0142a g\u0142uchym odg\u0142osem. Tynk wi\u00addocznie odszed\u0142 od muru. &#8211; Jasna cholera &#8211; powt\u00f3rzy\u0142 wolno i z namys\u0142em biznesmen. Wy\u0142owi\u0142 z kieszeni p\u0119czek kluczy i wybrawszy jeden z nich, wsa\u00addzi\u0142 go do dziurki pod klamk\u0105. Zamek chodzi\u0142 g\u0142adko, kto\u015b musia\u0142 go ostatnio przeczy\u015bci\u0107. Przekr\u0119ci\u0142 klucz i poci\u0105gn\u0105\u0142 drzwi do sie\u00adbie. Otworzy\u0142y si\u0119 ze zgrzytem. Ten, kto przeczy\u015bci\u0142, zamek najwy\u00adra\u017aniej zapomnia\u0142 o naoliwieniu zawias\u00f3w. Wewn\u0105trz by\u0142o ciemna\u00adwo. Namaca\u0142 na \u015bcianie kontakt i przekr\u0119ci\u0142 go. Znajdowa\u0142 si\u0119 w spo\u00adrej sali. Tu zapewne koncentrowa\u0142o si\u0119 miejscowe \u017cycie w czasach, gdy ratusz by\u0142 knajp\u0105. Pod \u015bcian\u0105 nadal kr\u00f3lowa\u0142a pot\u0119\u017cna murowana lada, dalej wida\u0107 by\u00ad\u0142o drzwi prowadz\u0105ce gdzie\u015b w trzewia budynku. Pawe\u0142 podszed\u0142 do la\u00addy i zajrza\u0142 za ni\u0105. Za lad\u0105 co\u015b le\u017ca\u0142o. W pierwszej chwili biznesmen pomy\u015bla\u0142, \u017ce to nieboszczyk, ale owo co\u015b wyra\u017anie pochrapywa\u0142o. Pod\u00adni\u00f3s\u0142 z pod\u0142ogi pogrzebacz i walcz\u0105c z obrzydzeniem odrzuci\u0142 na bok jaki\u015b \u0142achman b\u0119d\u0105cy zapewne w zamierzch\u0142ej przesz\u0142o\u015bci derk\u0105 do na\u00adkrywania koni. Na starym brudnym pasiastym materacu drzema\u0142 jaki\u015b malowniczo obdarty typ. &#8211; Halo! &#8211; zagadn\u0105\u0142 Pawe\u0142 &#8211; Prosz\u0119 si\u0119 obudzi\u0107! Typ otworzy\u0142 jedno oko i zlustrowa\u0142 nim otoczenie. Poderwa\u0142 si\u0119 nie\u00adspodziewanie z ziemi i wbi\u0142 luf\u0119 odrapanego rewolweru w brzuch nowe\u00adgo w\u0142a\u015bciciela. Stali tak na przeciw siebie przez chwil\u0119. R\u0119ka Pawia nie\u00adznacznie w\u0119drowa\u0142a w stron\u0119 kieszeni gdzie ukryty mia\u0142 w\u0142asny rewol\u00adwer. Niespodziewanie staruszek czkn\u0105\u0142 woni\u0105 czosnkowej kie\u0142basy i prze\u00adtrawionego wysokooktanowego alkoholu. &#8211; Hy &#8211; powiedzia\u0142 &#8211; Pawe\u0142 Skorli\u0144ski, biznesmen. Kop\u0119 lat. Pawe\u0142 zdumia\u0142 si\u0119, ale niespodziewanie przypomnia\u0142 sobie t\u0119 twarz. &#8211; Jakub W\u0119drowycz? &#8211; domy\u015bli\u0142 si\u0119. Egzorcysta wyskoczy\u0142 zza lady i usiad\u0142 na niej. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieszeni kapciuch z tytoniem, dwa kawa\u0142ki gazety i z niebywa\u0142\u0105 wpraw\u0105 skr\u0119ci\u0142 z tego dwa papierosy grubo\u015bci kuba\u0144skich cygar. Podsun\u0105\u0142 jeden z nich Skorli\u0144skiemu. Ten wzi\u0105\u0142 i wsadzi\u0142 do ust. Jakub wyj\u0105\u0142 z kieszeni zapal\u00adniczk\u0119 Zippo i poda\u0142 mu ogie\u0144. Sobie te\u017c poda\u0142. Zaci\u0105gn\u0119li si\u0119 g\u0142\u0119boko. Biznesmen zakrztusi\u0142 si\u0119 i przez chwil\u0119 rozpaczliwie walczy\u0142 o odzyska\u00adnie oddechu. &#8211; Za mocne? &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119 W\u0119drowycz. &#8211; To tyto\u0144 pierwszego gatunku. Na skupie nie chcieli, powiedzieli, \u017ce za du\u017co nikotyny. Sze\u015b\u0107 razy norma, co\u015b takiego. Na &#8211; poda\u0142 znajomemu manierk\u0119 odczepion\u0105 od paska. Pawe\u0142 zgasi\u0142 skr\u0119ta o lad\u0119, po czym odkr\u0119ciwszy korek, poci\u0105gn\u0105\u0142 \u0142yk. Czymkolwiek by\u0142o to, co poci\u0105gn\u0105\u0142, zwali\u0142 si\u0119 na ziemi\u0119 i znowu nie m\u00f3g\u0142 z\u0142apa\u0107 oddechu. Jakub poda\u0142 mu wy\u0142owion\u0105 zza lady butelk\u0119 piwa i po\u00adm\u00f3g\u0142 usi\u0105\u015b\u0107 z powrotem. &#8211; Wy, miastowi, jeste\u015bcie s\u0142abi &#8211; powiedzia\u0142, puszczaj\u0105c k\u00f3\u0142ka smoli\u015b\u00adcie czarnego dymu. &#8211; Byle nap\u00f3j i ju\u017c z n\u00f3g zwala. Zarechota\u0142 ucieszony. Nast\u0119pnie \u0142ykn\u0105\u0142 nieco bimbru z manierki. Z kie\u00adszeni wyci\u0105gn\u0105\u0142 kawa\u0142ek gazety. Odwin\u0105\u0142 z niego p\u0119to kaszanki i odgryz\u0142 kawa\u0142 a reszt\u0119 poda\u0142 biznesmenowi. Ten odm\u00f3wi\u0142 kr\u0119c\u0105c g\u0142ow\u0105. Wola\u0142 nie ryzykowa\u0107 trzeciego takiego wstrz\u0105su. &#8211; Also gut &#8211; Jakub nieoczekiwanie odezwa\u0142 si\u0119 po niemiecku. &#8211; Co potrzeba? Znowu duchy wy\u0142a\u017c\u0105 z dywanu, czy mo\u017ce trzeba wygna\u0107 egzo\u00adrcyst\u00f3w? Pawe\u0142 pokr\u0119ci\u0142 g\u0142ow\u0105. &#8211; Nie, nie tym razem &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Mieszkasz tu? &#8211; Gestem poka\u00adza\u0142, \u017ce chodzi mu o budynek. &#8211; Nie, tak tylko sobie przysn\u0105\u0142em, wracaj\u0105c z knajpy, \u017ceby nie le\u017a\u0107 smerfom na oczy. A co? &#8211; To teraz moje. Jakub zacz\u0105\u0142 si\u0119 \u015bmia\u0107, \u017ce ma\u0142o si\u0119 nie zwali\u0142 na pod\u0142og\u0119. &#8211; No co ty? Kupi\u0142e\u015b to? &#8211; Tak jakby. M\u00f3j wsp\u00f3lnik kupi\u0142. &#8211; A to go w jajo zrobili &#8211; Jakub by\u0142 pe\u0142en uznania dla przedstawicieli gminy. &#8211; Nie mia\u0142 g\u0142upszego pomys\u0142u? &#8211; Wida\u0107 co nie. &#8211; A tak w\u0142a\u015bciwie, to po co wam biznesmenom ta szopa? &#8211; zaciekawi\u0142 si\u0119 Jakub. &#8211; Mam zamiar otworzy\u0107 tu hurtowni\u0119 &#8211; wyja\u015bni\u0142 Skorli\u0144ski. &#8211; W Ho\u00adrodle otworzyli granic\u0119. T\u0119dy b\u0119dzie jecha\u0142 jeden samoch\u00f3d pe\u0142en rus\u00adkich na godzin\u0119. Jakub natychmiast straci\u0142 poz\u0119 wioskowego przyg\u0142upa. &#8211; To wygl\u0105da wcale nie g\u0142upio &#8211; powiedzia\u0142 &#8211; Czym chcecie obra\u00adca\u0107? &#8211; Tekstyliami &#8211; wyja\u015bni\u0142 biznesmen &#8211; Kurtki, spodnie, inne takie. Mo\u017ce garnitury. &#8211; Ja widzia\u0142em, jak tak czasem je\u017cd\u017c\u0105, \u017ce oni g\u0142\u00f3wnie to wo\u017c\u0105 kapust\u0119 i pralki. &#8211; Kapust\u0119? &#8211; Aha. Wida\u0107 u nich jest dro\u017csza ni\u017c u nas. Albo zupe\u0142nie jej nie ma. Ale ciuchy te\u017c pewnie wo\u017c\u0105, tylko w baga\u017cnikach i nie wida\u0107. Wyj\u0105\u0142 Skorli\u0144skiemu z d\u0142oni butelk\u0119 z piwem w wypi\u0142 reszt\u0119. Zgasi\u0142 niedopa\u0142ek o lad\u0119. &#8211; Nu, czas na mnie &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Wpadn\u0119 na dniach&#8230; &#8211; Czekaj &#8211; zatrzyma\u0142 go Pawe\u0142. &#8211; B\u0119d\u0119 potrzebowa\u0142 ekipy, \u017ceby tu chocia\u017c troch\u0119 odmalowa\u0107. Nie znasz tu jakich\u015b fachowc\u00f3w? &#8211; Czemu nie &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; To nawet ja sam odmaluj\u0119. Tylko pi\u0119tro jest schrzanione. Te belki &#8211; pokaza\u0142 palcem na sufit. &#8211; Ja bym tam na wszelki wypadek nie w\u0142azi\u0142. &#8211; Mo\u017ce wymieni\u0107? &#8211; Stropowe? To by sporo kosztowa\u0142o, ale chyba nie g\u0142upi pomys\u0142. Dob\u00adra. Wymienimy. &#8211; Dwadzie\u015bcia tysi\u0119cy starczy? &#8211; I, za dwadzie\u015bcia tysi\u0119cy, to ja bym pi\u0119\u0107 takich cha\u0142up kupi\u0142. Daj pi\u0119\u0107, reszt\u0119 oddam najwy\u017cej. Pawe\u0142 odliczy\u0142 pi\u0119\u0107dziesi\u0105t banknot\u00f3w i wsiad\u0142 do samochodu. &#8211; Na przysz\u0142y tydzie\u0144 b\u0119dzie zrobione &#8211; zapewni\u0142 go Jakub. &#8211; Zd\u0105\u017cysz? &#8211; Pewnie..Zagoni\u0119 do roboty kilku takich nierob\u00f3w. Biznesmenowi nie spodoba! si\u0119 jego u\u015bmiech, ale nie zastanawia\u0142 si\u0119 nad tym. Wcisn\u0105\u0142 peda\u0142 gazu i samoch\u00f3d dr\u0105c ko\u0142ami \u0142any lebiody i ostu odjecha\u0142. &#8211; No to do dzie\u0142a &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. I zarechota\u0142 ob\u0142\u0119dnie. Szykowa\u0142a si\u0119 zabawa. II Ostatnio nic si\u0119 jako\u015b nie dzia\u0142o.Gliniarze przychodzili na posteru\u00adnek, odsiedzieli swoje osiem godzin i szli do domu. Gmin\u0119 ogarn\u0119\u0142a je\u00adsienna melancholia i nawet czo\u0142owi rozrabiacy tacy jak W\u0119drowycz, Paczenko, Korczaszko czy Bardak siedzieli dziwnie cicho. Nawet donosy zia\u0142y nud\u0105. Posterunkowy Birski siedzia\u0142 W swoim gabinecie opieraj\u0105c nogi o politurowany blat biurka. &#8211; Chyba zaczyna si\u0119 martwy sezon &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie. Poci\u0105gn\u0105\u0142 ostro\u017cnie \u0142yk \u015bwie\u017co zaparzonej kawy. Jego wyczulone na niebezpiecze\u0144stwa policyjne podniebienie wyczu\u0142o \u015blad jakiego\u015b obcego posmaku. &#8211; Rowicki! &#8211; wrzasn\u0105\u0142. Rowicki wszed\u0142 do gabinetu i zasalutowa\u0142. &#8211; Obywatel kapitan mnie wzywa\u0142? &#8211; Tak. Co to za kawa? &#8211; Chodzi\u0142a taka dziewuszka i rozdawa\u0142a z koszyczka. Powiedzia\u0142a, \u017ce to promocja. &#8211; Promocja &#8211; wycedzi\u0142 kapitan. &#8211; A mo\u017ce ona chcia\u0142a nas otru\u0107? &#8211; Co pan. Przecie\u017c ja pi\u0142em ju\u017c rano i nic. &#8211; Czym\u015b to zaje\u017cd\u017ca. Jakby zio\u0142ami. &#8211; Mo\u017cemy sprawdzi\u0107&#8230; Rowicki przyni\u00f3s\u0142 paczk\u0119 i wysypa\u0142 jej zawarto\u015b\u0107 na blat przed kapitanem. W br\u0105zowym pyle poniewiera\u0142y si\u0119 pokruszone kawa\u0142ki jakiego\u015b zielska. &#8211; Widzisz? &#8211; Przepraszam kapitanie. &#8211; Z pude\u0142ka odciski palc\u00f3w tej dziewczyny. Portret pami\u0119ciowy wy\u00adkona\u0107. Zielsko do laboratorium. &#8211; Tak jest! &#8211; wrzasn\u0105\u0142 Rowicki ucieszony z takiego obrotu sprawy. Wreszcie co\u015b do roboty. W tym momencie trzasn\u0119\u0142y drzwi wej\u015bciowe. W progu stan\u0105\u0142 Jakub W\u0119drowycz. Dziwnie si\u0119 jako\u015b u\u015bmiecha\u0142. Birski popatrzy\u0142 na niego uwa\u017cnie i nagle u\u015bwiadomi\u0142 sobie, \u017ce to na pewno on zatru\u0142 kaw\u0119. &#8211; Czego sobie..? &#8211; zagadn\u0105\u0142, nadaj\u0105c swojemu g\u0142osowi wyj\u0105tkowo pas\u00adkudne brzmienie. Jakub popatrzy\u0142 mu prosto w oczy. Posterunkowym wstrz\u0105sn\u0119\u0142o co\u015b na kszta\u0142t uderzenia pr\u0105dem. &#8211; Pan &#8211; podpowiedzia\u0142 Jakub. Birski poczu\u0142 dziwny zam\u0119t w g\u0142owie. To pewnie ta kawa &#8211; pomy\u015bla\u0142. A potem pos\u0142usznie powt\u00f3rzy\u0142: &#8211; Czego pan sobie \u017cyczy\u0142 Natychmiast stwierdzi\u0142, \u017ce jego pytanie nadal jest ordynarne i nie li\u00adcuje z powag\u0105 go\u015bcia. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 z przymusem. &#8211; Czym mo\u017cemy s\u0142u\u017cy\u0107? &#8211; zapyta\u0142. G\u0142os Jakuba wyja\u015bni\u0142 wszystkie zasz\u0142o\u015bci. &#8211; Zdejmijcie mundury, \u017ceby si\u0119 nie pobrudzi\u0142y. &#8211; Rzuci\u0142 im pod nogi dwa komplety ubra\u0144 roboczych. &#8211; I go\u0144cie do ratusza. Gliniarze przebierali si\u0119 jak roboty. Jakub u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. Wycho\u00addz\u0105c z gabinetu posterunkowego, natkn\u0105\u0142 si\u0119 na sekretark\u0119. &#8211; Odbieraj telefony i zapisuj kto czego chcia\u0142 &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Jak si\u0119 pojawi zmiana, to przy\u015blij ich do ratusza. Tylko nie zapomnij nala\u0107 im termosu kawy na drog\u0119. Dzie\u0144 taki ch\u0142odny&#8230; Pokiwa\u0142a g\u0142ow\u0105. Po po\u0142udniu na budow\u0119 dotar\u0142y posi\u0142ki w postaci trzech funkcjonariuszy. Dwaj byli odurzeni spreparowan\u0105 kaw\u0105, trzeci niestety nie. Tego Jakub nie przewidzia\u0142. &#8211; Zmienia\u0107 mundury na drelichy i do roboty &#8211; zakomenderowa\u0142. &#8211; Widzicie przecie\u017c, \u017ce kumple ledwo \u0142a\u017c\u0105. Dwaj nie kazali sobie tego dwa razy powtarza\u0107 i pos\u0142usznie zacz\u0119li si\u0119 przebiera\u0107. Trzeci patrzy\u0142 na to zdumiony. &#8211; Co wam si\u0119 sta\u0142o? &#8211; zapyta\u0142. Jakub zaszed\u0142 go od ty\u0142u i pukn\u0105\u0142 ceg\u0142\u0105 w g\u0142ow\u0119. Nieprzytomnemu wiat nieco mikstury do gard\u0142a i ocuci\u0142 wiadrem wody. Gdy gliniarz oc\u00adkn\u0105\u0142 si\u0119, stwierdzi\u0142, \u017ce ma na sobie robocze ubranie. &#8211; Co si\u0119 dzieje? &#8211; zapyta\u0142. &#8211; Wstawaj bumelancie &#8211; powiedzia\u0142 Jakub weso\u0142o. &#8211; Kumple haruj\u0105, a ty si\u0119 wylegujesz. Id\u017a miesza\u0107 zapraw\u0119. Gliniarz pomy\u015bla\u0142, \u017ce faktycznie trzeba pom\u00f3c, i pos\u0142usznie zabra\u0142 si\u0119 do pracy. Jakub popatrzy\u0142 jeszcze przez chwil\u0119, jak im to sprawnie idzie, po czym wsiad\u0142 w radiow\u00f3z i pojecha\u0142 na posterunek. Wymin\u0105\u0142 panienk\u0119, wszed\u0142 do gabinetu posterunkowego. Przebra\u0142 si\u0119 w mundur i wr\u00f3ci\u0142 do sali og\u00f3lnej. &#8211; By\u0142y telefony? &#8211; zapyta\u0142. &#8211; Tak. Dzwonili z Kolonii Partyzant\u00f3w, jaka\u015b rozr\u00f3ba. &#8211; Dawno? &#8211; Dopiero co. &#8211; Prosz\u0119 zaparzy\u0107 termos kawy. Gdzie s\u0105 kajdanki? &#8211; W sejfie. Jakub stan\u0105\u0142 przed stalow\u0105 skrzyni\u0105 i zamy\u015bli\u0142 si\u0119 na chwil\u0119. Przy\u0142o\u00ad\u017cy\u0142 do stalowych drzwi ucho i pokr\u0119ci\u0142 przez chwil\u0119 pokr\u0119t\u0142ami. Dawno nie obrabia\u0142 bank\u00f3w, ale jeszcze umia\u0142. Otworzy\u0142 drzwi zabra\u0142- sze\u015b\u0107 par, wsiad\u0142 w samoch\u00f3d i pojecha\u0142. Rozr\u00f3ba by\u0142a na ca\u0142ego. Sze\u015bciu m\u0142odzie\u0144\u00adc\u00f3w pijanych w sztok ok\u0142ada\u0142o si\u0119 pi\u0119\u015bciami przy wt\u00f3rze wyj\u0105tkowo nie\u00adcenzuralnych wrzask\u00f3w. Jakub nie patyczkowa\u0142 si\u0119. Rzuci\u0142 mi\u0119dzy nich granat z gazem obezw\u0142adniaj\u0105cym, sku\u0142 kajdankami i zawi\u00f3z\u0142 na komen\u00add\u0119. Wywali\u0142 ich na stos w g\u0142\u00f3wnej sali. Kawa w\u0142a\u015bnie si\u0119 zaparzy\u0142a. &#8211; Macie tu lejek? &#8211; zagadn\u0105\u0142 dziewczyn\u0119. &#8211; Tak. W kuchni na suszarce &#8211; wyja\u015bni\u0142a ochoczo. Wla\u0142 ka\u017cdemu w gard\u0142o tak po p\u00f3\u0142 szklanki. &#8211; I co, szmaciarze? &#8211; zagadn\u0105\u0142. &#8211; Popracujecie tydzie\u0144, to wam durne pomys\u0142y z pustych \u0142b\u00f3w wyparuj\u0105. W czasie gdy gliniarze odsypiali, \u017culiki pracowali a\u017c milo. Do \u015brody budynek zosta\u0142 ca\u0142kowicie wyremontowany. Nowe tynki l\u015bni\u0142y biel\u0105. Bel\u00adki i deski pod\u0142ogi na pi\u0119trze zosta\u0142y wymienione. Piece przemurowano. Jakub ustawi\u0142 swoich robotnik\u00f3w rz\u0119dem. &#8211; To si\u0119 nigdy nie wydarzy\u0142o &#8211; powiedzia\u0142 z naciskiem. &#8211; A teraz spieprza\u0107. III Pawe\u0142 Skorli\u0144ski siedzia\u0142 sobie wygodnie na ladzie. Stos spodni d\u017cin\u00adsowych pospinanych drutem w paczki po sto sztuk pi\u0119trzy\u0142 si\u0119 pod \u015bcia\u00adn\u0105. Pr\u00f3bki towaru le\u017ca\u0142y obok niego. Skorli\u0144ski popija\u0142 sobie coca-col\u0119 z glinianego kubka i rozmy\u015bla\u0142. &#8211; Przej\u015bcia graniczne to filary kapitalizmu &#8211; powiedzia\u0142 wreszcie z na\u00admaszczeniem. Przez drzwi wszed\u0142 Jakub W\u0119drowycz. &#8211; Jak leci? &#8211; zagadn\u0105\u0142, &#8211; Nie\u017ale. Ca\u0142kiem nie\u017ale &#8211; powiedzia\u0142 biznesmen. &#8211; A co u ciebie? &#8211; Wpad\u0142em na taki ma\u0142y pomys\u0142 &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; Nie s\u0105dzisz, \u017ce powiniene\u015b si\u0119 ubezpieczy\u0107? &#8211; Zosta\u0142e\u015b agentem ubezpieczeniowym? &#8211; zaciekawi\u0142 si\u0119 Skorli\u0144ski. Widzia\u0142 w \u017cyciu tyle dziwnych rzeczy, \u017ce nawet w co\u015b takiego by\u0142 w sta\u00adnie uwierzy\u0107. &#8211; Tak jakby &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 Jakub. &#8211; Chyba troch\u0119 \u017ale trafi\u0142e\u015b. Jestem ju\u017c ubezpieczony. W Warcie i PZU. Wargi Jakuba wykrzywi\u0142y si\u0119 z pogard\u0105. &#8211; A co oni mog\u0105? &#8211; A ty, kogo reprezentujesz? &#8211; zaciekawi\u0142 si\u0119 biznesmen. Jakub przysiad\u0142 ko\u0142o niego i wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieszeni z\u0142o\u017con\u0105 starannie kartk\u0119 papieru. &#8211; A o! &#8211; poda\u0142 j\u0105 kumplowi. &#8211; Ostateczna polisa na \u017cycie &#8211; przeczyta\u0142 Skorli\u0144ski. &#8211; Co to takiego? &#8211; A to ja rysowa\u0142em &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; \u0141adne? &#8211; \u015aliczne. Dobra, ile chcesz za to ubezpieczenie? &#8211; Daj mi par\u0119 portek i styknie &#8211; Jakub u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 promiennie. Skorli\u0144ski te\u017c si\u0119 u\u015bmiechn\u0105\u0142 i poda\u0142 mu granatowe d\u017cinsy. Jakub przy\u00ad\u0142o\u017cy\u0142 je i sprawdzi\u0142, czy nogawki maj\u0105 odpowiedni\u0105 d\u0142ugo\u015b\u0107. &#8211; Fajne &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; S\u0142uchaj, musz\u0119 ju\u017c lecie\u0107. Schowaj polis\u0119. i uwa\u017caj na siebie. Jak si\u0119 robi interesy z rusami, to czasami mo\u017ce si\u0119 noga podwin\u0105\u0107. &#8211; Spokojna marchewka &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 biznesmen. Si\u0119gn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 za lad\u0119 i wyci\u0105gn\u0105\u0142 ze stoj\u0105cego tam akwarium metrowe\u00adgo pytonka. &#8211; To jest Ciapu\u015b &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Fajne &#8211; ucieszy\u0142 si\u0119 Jakub. &#8211; To si\u0119 je? &#8211; Nie, chocia\u017c podobno smaczne. To zamiast pieska. &#8211; A rozumiem. Zeskoczy\u0142 z lady. Zwin\u0105\u0142 spodnie w rulon i umie\u015bci\u0142 troskliwie pod pach\u0105. Po chwili znikn\u0105\u0142. IV &#8211; Chyba sobie poszli &#8211; pomy\u015bla\u0142 Skorli\u0144ski. Le\u017ca\u0142 za lad\u0105 i czeka\u0142 z rewolwerem w d\u0142oni. \u015acian\u0119 nad jego g\u0142o\u00adw\u0105 ozdabia\u0142 rz\u0105d dziur po kulach. Trzej ukrai\u0144scy mafioso z ka\u0142asznikowami musieli ju\u017c zwia\u0107. Jak si\u0119 robi strzelanin\u0119 w \u015brodku mias\u00adta, to trzeba si\u0119 szybko ulatnia\u0107. Poprawi\u0142 uchwyt palc\u00f3w na kolbie. Zdziwi\u0142o go nieco, \u017ce a\u017c tak si\u0119 poci. Ostatecznie bywa\u0142 ju\u017c w gor\u00adszych opa\u0142ach. &#8211; Poszli &#8211; zdecydowa\u0142. Ostro\u017cnie wychyli\u0142 g\u0142ow\u0119 zza lady. Oczy zd\u0105\u017cy\u0142y uchwyci\u0107 widok fa\u00adceta z ka\u0142asznikowem. Poczu\u0142 uderzenie w czo\u0142o. Jego uszy przekaza\u0142y jeszcze paskudny odg\u0142os, gdy pocisk przebija\u0142 mu czaszk\u0119. &#8211; A wi\u0119c tak to wygl\u0105da &#8211; zd\u0105\u017cy\u0142 pomy\u015ble\u0107. A potem wszystko ogarn\u0119\u0142a ciemno\u015b\u0107. V Prowizoryczna kostnica urz\u0105dzona by\u0142a w piwnicy gminnego o\u015brodka zdrowia w Wojs\u0142awicach. Zbigniew Podpa\u0142ko podni\u00f3s\u0142 si\u0119 znad sto\u0142u. By\u0142 bardzo blady. &#8211; Tak, to m\u00f3j wsp\u00f3lnik &#8211; powiedzia\u0142 wreszcie. &#8211; Kto go? &#8211; Jeszcze nie wiemy, ale pracujemy nad tym &#8211; powiedzia\u0142 Birski. -Chyba mo\u017ce pan zabra\u0107 cia\u0142o. Je\u015bli kogo\u015b znajdziemy, to powiadomimy pana. &#8211; Dobrze zajm\u0119 si\u0119 pogrzebem &#8211; powiedzia\u0142 biznesmen. &#8211; Chyba w Warszawie na Pow\u0105zkach. &#8211; Chce go pan wie\u017a\u0107 taki kawa\u0142 samochodem? &#8211; By\u0142 moim przyjacielem. Jestem mu to winny. &#8211; Mamy na posterunku trumn\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 Rowicki. &#8211; Zabrali\u015bmy kiedy\u015b na zabawie w remizie. &#8211; Skocz\u0119 po ni\u0105? Birski przyzwalaj\u0105co machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105. P\u00f3\u0142 godziny p\u00f3\u017aniej Podpa\u0142\u00adko jecha\u0142 ju\u017c samochodem w stron\u0119 Warszawy. Gdzie\u015b na wysoko\u015bci Starego Majdanu drog\u0119 zabieg\u0142 mu malowniczo obdarty typ w no\u00adwiutkich spodniach. Zamacha\u0142 r\u0119kami jak wiatrak. Biznesmen zatrzyma\u0142 samoch\u00f3d. Potrzebowa\u0142 towarzystwa. Cholernie potrze\u00adbowa\u0142. &#8211; Dok\u0105d podrzuci\u0107 dziadku? &#8211; zagadn\u0105\u0142, otwieraj\u0105c drzwi. &#8211; Na Stary Majdan &#8211; wyja\u015bni\u0142 domniemany autostopowicz. &#8211; Gdzie to jest? &#8211; Tam &#8211; d\u0142o\u0144 machn\u0119\u0142a w zupe\u0142nie nieoczekiwanym kierunku. &#8211; Troch\u0119 mi nie po drodze, ale podrzuc\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 Podpa\u0142ko. Zawsze mia\u0142 mi\u0119kkie serce. &#8211; Ty nie rozumiesz &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; Wiem, kim jeste\u015b. Po samo\u00adchodzie pozna\u0142em. Wiem, co masz tam z ty\u0142u. Si\u0119gn\u0105\u0142 za pazuch\u0119 i wydoby\u0142 Ciapusia. &#8211; Byli\u015bmy kumplami, a zreszt\u0105 on ma polis\u0119 na \u017cycie. Biznesmen nic nie zrozumia\u0142 z tej przemowy, ale pom\u00f3g\u0142 go\u015bcio\u00adwi wsi\u0105\u015b\u0107. Pojechali na Stary Majdan. Wal\u0105ce si\u0119 budynki gospodar\u00adcze sprawia\u0142y przygn\u0119biaj\u0105ce wra\u017cenie. Po niebie przesuwa\u0142 si\u0119 wa\u0142 ciemnych, burzowych chmur. Jakub wysiad\u0142 z szoferki i poci\u0105gn\u0105\u0142 boczne drzwi. Drzwi odjecha\u0142y na bok. W\u0119drowycz szarpn\u0105\u0142 trumn\u0119 i wywl\u00f3k\u0142 j\u0105 z wozu. Odwali\u0142 kopem wieko. Zbigniew usi\u0142owa\u0142 zapro\u00adtestowa\u0107, ale jeden rzut oka na szalon\u0105 twarz egzorcysty amatora zniech\u0119ci\u0142 go do jakichkolwiek komentarzy. Plastikowy worek ust\u0105pi\u0142 od jednego poci\u0105gni\u0119cia no\u017cem. Zbigniew zamkn\u0105\u0142 oczy. Jego wsp\u00f3lnik wygl\u0105da\u0142 tragicznie. Dziura wlotowa w czo\u00adle by\u0142a jeszcze w sumie ma\u0142a. Dziura wylotowa na potylicy&#8230; &#8211; Pom\u00f3\u017c &#8211; warkn\u0105\u0142 W\u0119drowycz. Przenie\u015bli wsp\u00f3lnym wysi\u0142kiem zw\u0142oki do wal\u0105cej si\u0119 szopy. B\u0142ysn\u0119\u0142o, a po chwili dobieg\u0142 ich grzmot. VI Pawe\u0142 Skorli\u0144ski otworzy\u0142 oczy. W pierwszej chwili nie wiedzia\u0142, gdzie si\u0119 znajduje, w nast\u0119pnych chwilach te\u017c si\u0119 tego nie dowiedzia\u0142. Le\u017ca\u0142 na stole, pod wybrzuszonymi nieco deskami jakiego\u015b sufitu. Przechyli\u0142 g\u0142o\u00adw\u0119 w prawo i zobaczy\u0142 szaf\u0119 wype\u0142nion\u0105 dziesi\u0105tkami butelek. We flasz\u00adkach leniwie fermentowa\u0142y jakie\u015b dziwnie substancje. Ci\u0105gn\u0119\u0142y si\u0119 od nich szklane rurki. Wygl\u0105da\u0142o to tak, jak gdyby kto\u015b zrobi\u0142 sobie labora\u00adtorium z wygrzebanych ze \u015bmietnika surowc\u00f3w i tak te\u017c by\u0142o w rzeczy\u00adwisto\u015bci. Obr\u00f3ci\u0142 g\u0142ow\u0119 w drug\u0105 stron\u0119 i zobaczy\u0142 siedz\u0105cego na zwich\u00adrowanym krze\u015ble Jakuba W\u0119drowycza. &#8211; No i jak? &#8211; zagadn\u0105\u0142 egzorcysta. &#8211; W porz\u0105dku &#8211; wychrypia\u0142 biznesmen. Nagle przypomnia\u0142 sobie strzelanin\u0119. Odruchowo dotkn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 czo\u00ad\u0142a. Nie by\u0142o w nim dziury, ale te\u017c nie wszystko z nim by\u0142o w porz\u0105dku. Pod palcami wyczu\u0142 co\u015b dziwnego. Usiad\u0142 i powi\u00f3d\u0142 wzrokiem po po\u00admieszczeniu. W ciemnym k\u0105cie sta\u0142a trumna. Wygl\u0105da\u0142a na \u015bwie\u017co wy\u00adkopan\u0105, jej wieko okleja\u0142y jeszcze drobiny gliny. Obok le\u017ca\u0142a wiertarka z zamontowan\u0105 niewielk\u0105 pi\u0142\u0105 tarczow\u0105. Pi\u0142a by\u0142a umazana czym\u015b czer\u00adwonym, mo\u017ce nawet krwi\u0105. Jakub poda\u0142 mu spore lustro. Lustro by\u0142o zmatowia\u0142e, ale biznesmen spostrzeg\u0142, \u017ce ma po\u015brodku czo\u0142a wszyt\u0105 \u0142at\u0119 ze sk\u00f3ry odrobin\u0119 innej karnacji. Szwy wygl\u0105da\u0142y pas\u00adkudnie, zupe\u0142nie jak te, kt\u00f3rymi W\u0119drowycz pocerowa\u0142 swoj\u0105 koszul\u0119. Jakub nie umia\u0142 szy\u0107. &#8211; Warunki zawarte w polisie zosta\u0142y z mojej strony wype\u0142nione &#8211; za\u00adgdaka\u0142 Jakub. &#8211; Je\u015bli chcesz przed\u0142u\u017cy\u0107 ubezpieczenie, to musisz za\u0142at\u00adwi\u0107 mi sk\u00f3rzan\u0105 kurtk\u0119. Zdziwi\u0142 si\u0119. Ko\u0142o drzwi siedzia\u0142 jego wsp\u00f3lnik od hurtowni &#8211; Zbigniew. Podpa\u0142ko by\u0142 blady jak \u015bciana i mia\u0142 zasikane spodnie. &#8211; Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; zagadn\u0105\u0142 go Skorli\u0144ski. Zbigniew zawy\u0142 i wyczo\u0142ga\u0142 si\u0119 gdzie\u015b na zewn\u0105trz. &#8211; Co z nim? &#8211; zapyta\u0142 Pawe\u0142 Jakuba. &#8211; Chyba b\u0119dziesz musia\u0142 poszuka\u0107 sobie nowego wsp\u00f3lnika &#8211; powiedzia\u0142 Jakub beztrosko. &#8211; Ten wygl\u0105da\u0142 ca\u0142kiem nie\u017ale, ale nerwy mia\u0142 za s\u0142abe. &#8211; Nowego wsp\u00f3lnika? Jakub uderzy\u0142 si\u0119 kciukiem w dumnie wypi\u0119t\u0105 do przodu pier\u015b. &#8211; Ach tak&#8230; Skorli\u0144ski zeskoczy\u0142 ze sto\u0142u. Jego bosa stopa nadepn\u0119\u0142a na co\u015b dziw\u00adnego. &#8211; Nie depcz podr\u0119cznika! &#8211; wrzasn\u0105\u0142 na niego W\u0119drowycz. Skorli\u0144ski popatrzy\u0142 odruchowo. Stal na le\u017c\u0105cej, grzbietem do g\u00f3ry, otwartej ksi\u0105\u017cce. Spod bosej stopy wystawa\u0142 kawa\u0142ek tytu\u0142u: \u201e&#8230;enstein&#8221; Ach, to pewnie o fizykach &#8211; pomy\u015bla\u0142.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&nbsp; Andrzej Pilipiuk &#8211; Ostateczna Polisa Na \u017bycie Po\u015brodku Wojs\u0142awic stercza\u0142a w niebo malowniczo odrapana pi\u0119tro\u00adwa rudera. Rudera od strony ulicy mia\u0142a \u015bcian\u0119 z pociemnia\u0142ych desek, pozosta\u0142e \u015bciany zbudowane by\u0142y z cegie\u0142. Deski wypaczy\u0142y si\u0119, a tynk pop\u0119ka\u0142. Dach leciutko si\u0119 zapad\u0142, ale wygl\u0105da\u0142 jeszcze ca\u0142kiem solidnie. Drzwi i okna zabito na g\u0142ucho. Woko\u0142o ruiny [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-488","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/488","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=488"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/488\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":489,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/488\/revisions\/489"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=488"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=488"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=488"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}