{"id":485,"date":"2013-01-26T16:16:54","date_gmt":"2013-01-26T15:16:54","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=485"},"modified":"2013-06-26T16:19:01","modified_gmt":"2013-06-26T15:19:01","slug":"andrzej-pilipiuk-okazja","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=485","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Okazja"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Okazja<\/i><\/p>\n<p>Pawe\u0142 Bardak ora\u0142 zagon za stodo\u0142\u0105. Dychawiczna szkapa leniwie ci\u0105g\u00adn\u0119\u0142a p\u0142ug przez rozmi\u0119k\u0142\u0105 po deszczach ziemi\u0119. Oracz \u017cu\u0142 wygas\u0142y niedo\u00adpa\u0142ek zwisaj\u0105cy mu z k\u0105cika warg. W ustach me\u0142\u0142 przekle\u0144stwa. Po\u015brod\u00adku pola lemiesz zatrzyma\u0142 si\u0119, nieoczekiwanie uderzywszy w co\u015b twarde\u00adgo. Do zamroczonego bimbrem umys\u0142u Bardaka przenikn\u0119\u0142a my\u015bl, \u017ce w tym miejscu co roku trafia\u0142 na jak\u0105\u015b przeszkod\u0119. Mo\u017ce kamie\u0144? &#8211; za\u00adkl\u0105\u0142 siarczy\u015bcie i cofn\u0105\u0142 si\u0119 nieco, ci\u0105gn\u0105c za r\u0105czki p\u0142uga. Nast\u0119pnie mach\u00adn\u0105\u0142 batem i zdzieli\u0142 szkap\u0119. Ko\u0144 szarpn\u0105\u0142 si\u0119. Co\u015b zazgrzyta\u0142o, po czym uwolniony ko\u0144 pobieg\u0142 do przodu, ci\u0105gn\u0105c za sob\u0105 drewnian\u0105 ram\u0119. Le\u00admiesz zosta\u0142 w ziemi. Bardak zakl\u0105\u0142 w\u015bciekle, a potem poszed\u0142 do cha\u0142u\u00adpy. Po p\u00f3\u0142godzinie powr\u00f3ci\u0142 uzbrojony w szpadel. Kln\u0105c pod nosem, wy\u00adkopa\u0142 spor\u0105 dziur\u0119 i wyrwa\u0142 z ziemi \u017celaza. Ogl\u0105da\u0142 d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119 st\u0119\u00adpiony grot i p\u0119kni\u0119t\u0105 odk\u0142adnic\u0119. Z kieszeni wyci\u0105gn\u0105\u0142 flaszk\u0119 i pi\u0142 chci\u00adwie. Letni bimber doda\u0142 mu si\u0142. Zacz\u0105\u0142 macha\u0107 szybko szpadlem i po godzinie z ok\u0142adem ods\u0142oni\u0142 le\u017c\u0105cy w ziemi dwumetrowej d\u0142ugo\u015bci ka\u00admienny s\u0142up. &#8211; Kurde &#8211; powiedzia\u0142, w zadumie. &#8211; Musi poga\u0144ski ba\u0142wan. S\u0142up pokrywa\u0142y jakie\u015b zapa\u0107kane ziemi\u0105 wyd\u0142ubane w kamieniu ry\u00adsunki. W pierwszej chwili chcia\u0142 je oczy\u015bci\u0107, ale zrezygnowa\u0142. Ziemia by\u00ad\u0142a wilgotna, a on cz\u0142owiek ocze\u0144 kulturalnyj nie lubi\u0142 brudzi\u0107 si\u0119 bez po\u00adwodu. &#8211; Przewr\u00f3ci\u0142o si\u0119, niech le\u017cy &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie, a potem troskli\u00adwie przysypa\u0142 pos\u0105g cienk\u0105 warstw\u0105 ziemi. &#8211; Siem sprzeda &#8211; wydedukowa\u0142. &#8211; Musi co, archeologi kupiom. Z kieszeni wyci\u0105gn\u0105\u0142 kalkulator i zrogowacia\u0142ym paznokciem zacz\u0105\u0142 wystukiwa\u0107 na nim r\u00f3\u017cne numery. Przelicza\u0142 z\u0142ot\u00f3wki na dolary, a dolary na irackie dinary i stawa\u0142 si\u0119 coraz weselszy. Dopi\u0142 resztk\u0119 bimbru i cis\u00adn\u0105\u0142 butelk\u0119 w stron\u0119 stodo\u0142y. Trafi\u0142 w drzwi. Flaszka rozprys\u0142a si\u0119 na ty\u00adsi\u0105ce od\u0142amk\u00f3w. Nadal zatopiony w my\u015blach ruszy\u0142 do cha\u0142upy. Jego za\u00admroczony m\u00f3zg nadal prowadzi\u0142 obliczenia. Taki pos\u0105g wart jest co naj\u00admniej z tysi\u0105c zielonych. A mo\u017ce tysi\u0105c pi\u0119\u0107set? Nim doszed\u0142 do stodo\u0142y, by\u0142 ju\u017c \u015bwi\u0119cie przekonany, \u017ce nie mo\u017ce odda\u0107 pos\u0105gu za mniej ni\u017c pi\u0119\u0107 tysi\u0119cy baks\u00f3w. B\u00f3l, kt\u00f3ry nieoczekiwanie przeszy\u0142 jego stop\u0119, na chwil\u0119 przerwa\u0142 mu precyzyjny tok my\u015blenia. Zawy\u0142 i przewr\u00f3ci\u0142 si\u0119. Padaj\u0105c poczu\u0142, jak co\u015b wbija si\u0119 w jego \u0142opatk\u0119. Uni\u00f3s\u0142 ub\u0142ocony gumofilc do oczu i spostrzeg\u0142, \u017ce depn\u0105\u0142 na denko przed chwil\u0105 opr\u00f3\u017cnionej flaszki. Z denka stercza\u0142o kilka paskudnych szklanych drzazg i jedna z nich widocznie przebiwszy podeszw\u0119, ugodzi\u0142a go w podbicie. Z niejakim trudem wyrwa\u0142 denko, a po\u00adtem wydoby\u0142 nog\u0119 z buta. Stopa krwawi\u0142a, a dziurawa skarpetka zgni\u0142o-zielonego koloru zrobi\u0142a si\u0119 w kilku miejscach czerwona. &#8211; Diabli nadali &#8211; zakl\u0105\u0142. Poczu\u0142, \u017ce co\u015b \u015bcieka mu po plecach. Si\u0119gn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 i stwierdzi\u0142, \u017ce gdy upad\u0142, inny kawa\u0142ek szk\u0142a wbi\u0142 mu si\u0119 w plecy. Wyrwa\u0142 to kalecz\u0105c palce, a potem wspar\u0142 si\u0119 drug\u0105 r\u0119k\u0105 o ziemi\u0119, aby \u0142atwiej wsta\u0107. Od\u0142a\u00admek szk\u0142a rozci\u0105\u0142 mu d\u0142o\u0144. Kulej\u0105c i brocz\u0105c krwi\u0105 jak szlachtowana \u015bwi\u00adnia, pocz\u0142apa\u0142 do domu, mniej pokaleczon\u0105 r\u0119k\u0105 nadal obliczaj\u0105c przy\u00adsz\u0142e zyski. Nim otworzy\u0142 drzwi cha\u0142upy, zaklejony krwi\u0105 kalkulator od\u00adm\u00f3wi\u0142 pos\u0142usze\u0144stwa. Jakub W\u0119drowycz szarpn\u0105\u0142 si\u0119 gwa\u0142townie do ty\u0142u, ale ju\u017c by\u0142o za p\u00f3\u017a\u00adno. Aparatura eksplodowa\u0142a obsypuj\u0105c go gradem od\u0142amk\u00f3w defibratora, ch\u0142odnicy i termometru. Go\u0142a \u017car\u00f3wka zawieszona u powa\u0142y piwnicy zamigota\u0142a, ale nie zgas\u0142a. Z rurki biegn\u0105cej od pokrywy kot\u0142a z zacierem nadal wydobywa\u0142y si\u0119 ob\u0142oczki pary nios\u0105cej alkohol, ale obecnie marno\u00adwa\u0142y si\u0119 bezproduktywnie. Ca\u0142y uk\u0142ad skraplaj\u0105cy diabli wzi\u0119li. Egzorcys\u00adta przez chwil\u0119 wpatrywa\u0142 si\u0119 ze smutkiem, jak dopiero co przedestylowany samogon p\u0142onie b\u0142\u0119kitnym p\u0142omieniem, a potem z k\u0105ta pomiesz\u00adczenia wzi\u0105\u0142 \u0142opat\u0119 i nabrawszy piasku, sypn\u0105\u0142 im hojnie, gasz\u0105c po\u017car. Co\u015b okr\u0105g\u0142ego potoczy\u0142o si\u0119 po stole. Kartofel &#8211; pomy\u015bla\u0142 w pierwszej chwili genialny egzorcysta, ale zaraz rozpozna\u0142 w tym przedmiocie granat typu cytrynka. Widocznie przez ostat\u00adnie kilkadziesi\u0105t lat le\u017ca\u0142 spokojnie w k\u0105cie i dopiero teraz&#8230; P\u0142omie\u0144 z sy\u00adkiem przedar\u0142 si\u0119 przez piasek i lizn\u0105\u0142 \u015bmierciono\u015bny przedmiot. Jakub wpatrywa\u0142 si\u0119 przez chwil\u0119, jak stalowa skorupa staje si\u0119 coraz bardziej czerwona, a potem rozpaczliwie run\u0105\u0142 w stron\u0119 drabinki biegn\u0105cej na g\u00f3r\u0119. Wyskoczy\u0142 z bunkra w ostatniej chwili. Wybuch wyrwa\u0142 strop wraz z mas\u00adkuj\u0105cymi go krzewami porzeczek. Nast\u0119pnie ca\u0142a konstrukcja zapad\u0142a si\u0119 w ziemi\u0119. Jakub sta\u0142 przez chwil\u0119, wpatruj\u0105c si\u0119 ponuro w pogorzelisko. Nieoczekiwanie zaobserwowa\u0142 niecodzienne zjawisko. Na trawie ko\u0142o je\u00adgo st\u00f3p pojawia\u0142y si\u0119 czerwone plamki. Przybywa\u0142o ich z minuty na mi\u00adnut\u0119. Popatrzy\u0142 w niebo, ale nic nie wskazywa\u0142o, by akurat zacz\u0105\u0142 pada\u0107 deszcz krwi. &#8211; To ze mnie. Krwawi\u0119 &#8211; wydedukowa\u0142 Jakub, po czym ruszy\u0142 do cha\u00ad\u0142upy. Przejrza\u0142 si\u0119 w lustrze wisz\u0105cym ko\u0142o drzwi. Lustro by\u0142o bardzo m\u0119tne i przy odrobinie dobrej woli mo\u017cna si\u0119 w nim by\u0142o dopatrzy\u0107 wielu nie istniej\u0105cych szczeg\u00f3\u0142\u00f3w w\u0142asnej fizjonomii. Eks-bimbrownik spostrzeg\u0142, \u017ce ca\u0142\u0105 twarz ma poci\u0119t\u0105 drobnymi rankami, kt\u00f3re powsta\u0142y zapewne w chwili wybuchu ch\u0142odnicy. Z szuflady wyj\u0105\u0142 p\u0119set\u0119 i wytar\u0142szy j\u0105 o spod\u00adnie, pousuwa\u0142 z ran od\u0142amki szk\u0142a. &#8211; Cholera &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie. &#8211; Co\u015b mi tu nie gra. Ju\u017c sze\u015b\u0107dzie\u00adsi\u0105t lat p\u0119dz\u0119 bimber i nigdy jeszcze nie wylecia\u0142em w powietrze. Co\u015b si\u0119 nieuwa\u017cny na stare lata zrobi\u0142em? Wsiad\u0142 na motor i pojecha\u0142 do Wojs\u0142awic. Tak donios\u0142y problem nale\u00ad\u017ca\u0142o dok\u0142adnie przemy\u015ble\u0107 nad kilkoma kuflami \u201ePer\u0142y&#8221;. Semen Korczaszko rzuci\u0142 k\u0142od\u0119 drewna na cyrkolatk\u0119 i pu\u015bci\u0142 pr\u0105d. Silnik zawy\u0142. Stary kozak szarpn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 pas transmisyjny. Ko\u0142o zamacho\u00adwe zacz\u0119\u0142o si\u0119 obraca\u0107. Wbi\u0142 siekier\u0119 w kraw\u0119d\u017a belki i naprowadzi\u0142 j\u0105 na w\u0142a\u015bciwy tor. Pi\u0142a tarczowa z j\u0119kiem wgryz\u0142a si\u0119 w drewno. Semen, zr\u0119cz\u00adnie manipuluj\u0105c trzonkiem siekiery, prowadzi\u0142 kloc. Wreszcie pu\u015bci\u0142 i na-szykowan\u0105 \u017cerdk\u0105 popchn\u0105\u0142 k\u0142od\u0119. W tej chwili pi\u0142a wyda\u0142a dziwny d\u017awi\u0119k i rozsypa\u0142a si\u0119 na kawa\u0142ki. Od\u0142amki tarczy nadal mia\u0142y znaczn\u0105 szybko\u015b\u0107. Gwizdn\u0119\u0142y we wszystkich kierunkach. Pechowy drwal zas\u0142oni\u0142 si\u0119 r\u0119k\u0105, i to prawdopodobnie uratowa\u0142o mu \u017cycie. Gdy w pi\u0119\u0107 minut p\u00f3\u017aniej Ja\u00adkub wjecha\u0142 na podw\u00f3rze, staruszek siedzia\u0142 i wpatrywa\u0142 si\u0119 w d\u0142o\u0144, kt\u00f3\u00adrej brakowa\u0142o jednego z palc\u00f3w. &#8211; Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; Zdziwiony Jakub prze\u0142\u0105czy\u0142 pokr\u0119t\u0142o i silnik pracuj\u0105\u00adcy dot\u0105d bezproduktywnie zamilk\u0142. Ko\u0142o zamachowe kr\u0119ci\u0142o si\u0119 jeszcze przez chwil\u0119, a potem znieruchomia\u0142o. U st\u00f3p Semena powsta\u0142a spora ka\u0142u\u017ca krwi. &#8211; Upitoli\u0142o mi palec &#8211; powiedzia\u0142 stary kozak. Egzorcysta podni\u00f3s\u0142 z ziemi kawa\u0142ek tarczy i unikaj\u0105c jej ostrych jak brzytwa kraw\u0119dzi, zbli\u017cy\u0142 ciekawie do oczu. &#8211; Dziwne &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Co dziwne? &#8211; Semen, stosuj\u0105c ucisk, powstrzyma\u0142 wreszcie krwa\u00adwienie. &#8211; Czasami zdarza si\u0119, \u017ce pi\u0142a p\u0119knie od korozji wzd\u0142u\u017c por\u00f3w metalu albo bo w odlewie by\u0142 p\u0119cherzyk powietrza i materia\u0142 jest w tym miejscu s\u0142aby. Ale tu nie wida\u0107 nic takiego. Obejrza\u0142 inny kawa\u0142ek. &#8211; Tu te\u017c nic. &#8211; Mo\u017ce wpad\u0142a w rezonans molekularny &#8211; podsun\u0105\u0142 Semen. &#8211; Albo uderzenie spowodowa\u0142o p\u0119kni\u0119cie wibruj\u0105cego ze znaczn\u0105 cz\u0119s\u00adtotliwo\u015bci\u0105 metalu &#8211; doko\u0144czy\u0142 fachowo Jakub. &#8211; Co ja teraz zrobi\u0119 bez palca? &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142 Semen. &#8211; Ty ju\u017c kumplu nied\u0142ugo poci\u0105gniesz &#8211; Jakub bywa\u0142 czasami rozbra\u00adjaj\u0105co szczery. &#8211; Wi\u0119c i tak nie d\u0142ugo by si\u0119 przydawa\u0142. &#8211; Lepiej mie\u0107, a nie potrzebowa\u0107, ni\u017c nie mie\u0107 i nie potrzebowa\u0107 -odgryz\u0142 si\u0119 ranny. &#8211; A kto ci\u0119 tak u\u015bliczni\u0142 po twarzy? &#8211; Tresowa\u0142em kota &#8211; mrukn\u0105\u0142 egzorcysta. Na p\u0142ycie znalaz\u0142 dziwny \u015blad. Jakby zadrapanie pazurem. Potem po\u00adpatrzy\u0142 na krew przyjaciela wsi\u0105kaj\u0105c\u0105 w py\u0142 podw\u00f3rza. &#8211; Ziemia spragniona jest krwi &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie. Odrzuci\u0142 g\u0142ow\u0119 do ty\u0142u i w\u0119szy\u0142 w powietrzu. Aura okolicy powoli zmie\u00adnia\u0142a si\u0119. Wr\u00f3g. Nadci\u0105ga\u0142. &#8211; Chod\u017amy si\u0119 napi\u0107 &#8211; zaproponowa\u0142 Semenowi. &#8211; Dzi\u015b ja stawiam. Poszli. Posterunkowy Birski dostojnie sun\u0105\u0142 poboczem drogi, usi\u0142uj\u0105c utrzy\u00adma\u0107 si\u0119 w pionie. Wraca\u0142 w\u0142a\u015bnie z akcji likwidacji bimbrowni na Witol\u00addowie. Trzeba przyzna\u0107, \u017ce do zadania tego przy\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 niezwykle su\u00admienie. Dla ustalenia, czy naprawd\u0119 chodzi o samogon, wypi\u0142 p\u00f3\u0142 wiader\u00adka produktu i jeszcze wzi\u0105\u0142 kilka butelek ze sob\u0105, \u017ceby przeprowadzi\u0107 specjalistyczne badania laboratoryjne. Wdrapa\u0142 si\u0119 na wzg\u00f3rze ko\u0142o kap\u00adliczki i w\u0142a\u015bnie przed jego oczyma zarysowa\u0142a si\u0119 panorama doliny i le\u017c\u0105\u00adce na jej dnie miasteczko, gdy niespodziewanie min\u0105\u0142 go p\u0119dz\u0105cy z zupe\u0142\u00adnie niedozwolon\u0105 szybko\u015bci\u0105 samoch\u00f3d. &#8211; A \u017ceby\u015b wyl\u0105dowa\u0142 w rowie &#8211; wrzasn\u0105\u0142 za nim gliniarz. Musia\u0142 wym\u00f3wi\u0107 to w z\u0142\u0105 godzin\u0119, sto metr\u00f3w bowiem dalej pojazd znios\u00ad\u0142o z szosy i r\u0105bn\u0105\u0142 z ca\u0142ym impetem w drzewo. Posterunkowy przycz\u0142apa\u0142 po chwili. Pechowy kierowca wyrzucony przez okno si\u0142\u0105 uderzenia le\u017ca\u0142 w rowie. Ciek\u0142a z niego krew. Birski popatrzy\u0142 na niego ponuro. Uczyli go oczywi\u015bcie udzielania pierwszej pomocy, ale teraz wpatruj\u0105c si\u0119 w liczne rany ci\u0119te i t\u0142uczone, zw\u0105tpi\u0142 w mo\u017cliwo\u015b\u0107 opanowania wycieku krwi. &#8211; Wykrwawi si\u0119 &#8211; wydedukowa\u0142 wreszcie. &#8211; B\u0119dzie odstraszaj\u0105cy przy\u00adk\u0142ad dla innych. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni radiotelefon i wezwa\u0142 Rowickiego. Kto\u015b musia\u0142 tu po\u00adsprz\u0105ta\u0107. Jakub siedzia\u0142 w k\u0105cie gospody i wlewa\u0142 w siebie pi\u0105ty kufel. Czu\u0142 si\u0119 coraz lepiej. Leniwie przys\u0142uchiwa\u0142 si\u0119 rozmowom prowadzonym przy s\u0105siednich stolikach. Ludzie naradzali si\u0119 mi\u0119dzy sob\u0105, szeptali i popat\u00adrywali w jego stron\u0119. Wreszcie Tomasz i Semen wyst\u0105pili jako co\u015b w ro\u00addzaju delegacji. &#8211; Jakub &#8211; powiedzia\u0142 Semen &#8211; wyliczyli\u015bmy to statystycznie. Ka\u017cdy z tu obecnych dzisiaj si\u0119 poharata\u0142. W skali wsi daje to setki litr\u00f3w krwi. Co\u015b nam si\u0119 tu nie zgadza. Jakub oderwa\u0142 zamglone spojrzenie od kufla. &#8211; Mnie te\u017c si\u0119 co\u015b nie zgadza &#8211; powiedzia\u0142 z pewnym oci\u0105ganiem. &#8211; l poziom si\u0119 nie zgadza &#8211; westchn\u0105\u0142, patrz\u0105c na prawie pusty kufel. Kto\u015b z miejsca pobieg\u0142 go nape\u0142ni\u0107. Z wdzi\u0119czno\u015bci\u0105 umoczy\u0142 usta. Delegacja nadal sta\u0142a. &#8211; Jakub, co si\u0119 dzieje? &#8211; zapyta\u0142 Tomasz.- Dlaczego tak? &#8211; Ziemia \u0142aknie krwi &#8211; powiedzia\u0142 egzorcysta, po czym ze zmartwie\u00adniem stwierdzi\u0142, \u017ce kufel znowu jest pusty. Nape\u0142niono go w mig. &#8211; Od czego tak si\u0119 zrobi\u0142o? &#8211; zapyta\u0142 kto\u015b z t\u0142umu otaczaj\u0105cego stolik zwartym kr\u0119giem. &#8211; Czasami tak bywa &#8211; zauwa\u017cy\u0142 Jakub i znowu si\u0119 napi\u0142. &#8211; Czy to niebezpieczne? &#8211; zapyta\u0142 ajent. Jakub kiwn\u0105\u0142 powa\u017cnie g\u0142ow\u0105. &#8211; Je\u015bli nic nie zrobimy, po\u0142owa z was umrze w ci\u0105gu trzech dni &#8211; po\u00adwiedzia\u0142 powa\u017cnie. &#8211; Po\u0142owa z was? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 ko\u015b. &#8211; To ty nie jeste\u015b nasz? &#8211; Po\u0142owa z was &#8211; powt\u00f3rzy\u0142. &#8211; Ja jestem wiedz\u0105cym, wi\u0119c wiem, jak si\u0119 uchroni\u0107. W powietrzu zakot\u0142owa\u0142o si\u0119 od w\u015bciek\u0142ych okrzyk\u00f3w, a kilka butelek roztrzaskano na \u201etulipany&#8221;. &#8211; Od\u0142\u00f3\u017ccie to &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; Bo b\u0119dzie jeszcze gorzej. Du\u017co gorzej. To po\u017c\u0105da krwi. Zamilkli. Z jakich\u015b poci\u0119tych palc\u00f3w ju\u017c kapa\u0142y na pod\u0142og\u0119 czerwone krople. &#8211; Kto jest winny? &#8211; zapyta\u0142 Semen. &#8211; Przez kogo to wszystko? I co si\u0119 dzieje? . Jakub w zadumie popatrzy\u0142 w kufel, jakby w pianie szuka\u0142 odpowiedzi. &#8211; Zaraz tu wejdzie &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Nie mo\u017cecie go zabi\u0107, nie tutaj. To otworzy nam drog\u0119 prosto do piek\u0142a. Jego be\u0142kotliwy glos zabrzmia\u0142 bardzo powa\u017cnie. Czekali milcz\u0105c, a on wypi\u0142 jeszcze kufelek. Nieoczekiwanie otworzy\u00ad\u0142y si\u0119 drzwi. Do knajpy wszed\u0142 rozpromieniony Pawe\u0142 Bardak. &#8211; Dzi\u015b jest m\u00f3j wielki dzie\u0144 &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Wkr\u00f3tce dostan\u0119 trzy ty\u00adsi\u0105ce dolar\u00f3w. Wszystkim stawiam. Odpowiedzia\u0142o mu milczenie. &#8211; To on &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie Jakub. &#8211; To wszystko przez niego, cho\u0107 nie ma w tym jego winy. On ucierpia\u0142 pierwszy&#8230; &#8211; Co ty bredzisz, pomerda\u0142o ci m\u00f3zg? &#8211; Pawe\u0142 spostrzeg\u0142 nienaturalny spok\u00f3j panuj\u0105cy w karczmie. Egzorcysta wsta\u0142 zza stolika i podszed\u0142 do go\u015bcia. &#8211; Gdzie to jest? &#8211; zapyta\u0142, patrz\u0105c mu prosto w oczy. &#8211; Co? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Bardak. &#8211; Wiesz, o co pytam &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; O naszego starego boga, kt\u00f3remu nie sta\u0142o wyznawc\u00f3w. I ofiar &#8211; doda\u0142 po chwili ciszej. Pawe\u0142 cofa\u0142 si\u0119 powoli, ale trafi\u0142 plecami na twardy mur st\u0142oczonych ludzi. &#8211; Zaprowad\u017a nas &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. Mi\u0119kko, ale tonem wykluczaj\u0105cym sprzeciw. P\u00f3\u0142 godziny p\u00f3\u017aniej stan\u0119li na polu za stodo\u0142\u0105 Bardaka. Zadzwoni\u0142y o kamie\u0144 \u0142opaty. Pos\u0105g uda\u0142o si\u0119 ods\u0142oni\u0107 w ca\u0142o\u015bci. Otacza\u0142y go potrzas\u00adkane naczy\u0144ka wyt\u0119pione r\u0119cznie z gliny. Mimo up\u0142ywu tysi\u0105ca lat wida\u0107 w nich by\u0142o jeszcze ciemn\u0105 zaskorupia\u0142y mas\u0119. Jakub wyj\u0105\u0142 z kieszeni buteleczk\u0119 z wod\u0105 \u015bwi\u0119con\u0105. &#8211; Masz pecha &#8211; powiedzia\u0142 do pos\u0105gu. &#8211; Za dwadzie\u015bcia lat nikt nie ju\u017c by nie wiedzia\u0142, jak to zrobi\u0107. Trafi\u0142by\u015b do muzeum i ni\u00f3s\u0142by\u015b \u015bmier\u0107 mi\u0119dzy nas. Ale na szcz\u0119\u015bcie s\u0105 jeszcze po wsiach odpowiednio ciemni ludzie. Ludzie, kt\u00f3rzy nie szanuj\u0105 pami\u0105tek przesz\u0142o\u015bci. Wredni niszczy\u00adciele zabytk\u00f3w. Nazywaj nas, jak chcesz. Pos\u0105g milcza\u0142. Le\u017c\u0105c\u0105 w ziemi statu\u0119 zacz\u0105\u0142 otacza\u0107 \u015bwietlisty pancerz. &#8211; Odsu\u0144cie si\u0119 &#8211; rozkaza\u0142 Jakub. &#8211; To si\u0119 robi niebezpieczne. &#8211; Ale co si\u0119 dzieje? &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119 Tomasz. &#8211; Wypi\u0142 sporo krwi przez dzisiejszy dzie\u0144. Po\u017c\u0105da wi\u0119cej. &#8211; Co mamy robi\u0107? &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142 kto\u015b. &#8211; Jest g\u0142odny, wi\u0119c b\u0119dzie bi\u0142 na o\u015blep. Ale je\u015bli sobie troszk\u0119 podje, za\u015bnie. Wtedy go wyko\u0144czymy. &#8211; M\u00f3wisz tak otwarcie &#8211; zauwa\u017cy\u0142 Semen. &#8211; Spokojnie. I tak nie rozumie po naszemu. Kamienne powieki pos\u0105gu podnios\u0142y si\u0119 ze zgrzytem, ods\u0142aniaj\u0105c \u017cy\u00adwe, cho\u0107 nieludzkie oczy. &#8211; Pora &#8211; mrukn\u0105\u0142 Jakub, popychaj\u0105c skamienia\u0142ego ze zgrozy Bardaka bli\u017cej brzegu wykopu. Nast\u0119pnie wyj\u0105\u0142 z kieszeni star\u0105 jak \u015bwiat, wy\u00adszczerbion\u0105, fryzjersk\u0105 brzytw\u0119 i przejecha\u0142 mu po gardle, przecinaj\u0105c obie t\u0119tnice. Ludzie odwr\u00f3cili g\u0142owy. Pawe\u0142 run\u0105\u0142 na pos\u0105g. Krew la\u0142a si\u0119 z niego strumieniami. Wsi\u0105ka\u0142a w kamie\u0144 i ziemi\u0119 bez \u015bladu. &#8211; To nic osobistego &#8211; powiedzia\u0142 Jakub do konaj\u0105cego &#8211; ale sam rozu\u00admiesz, \u017ce ten, kto zak\u0142\u00f3ca spok\u00f3j dawnych bog\u00f3w, musi ponie\u015b\u0107 konsek\u00adwencje. Pewnie p\u00f3jdziesz prosto do nieba, jako m\u0119czennik za wiar\u0119 z\u0142o\u00ad\u017cony na poga\u0144skim o\u0142tarzu&#8230; Urwa\u0142, widz\u0105c, \u017ce \u015bmiertelne drgawki ju\u017c usta\u0142y. Cia\u0142o Bardaka znika\u00ad\u0142o, roztapia\u0142o si\u0119 w kamieniu. Demon przetrawi jego my\u015bli, odczyta wspo\u00admnienia i zgodnie z wiedz\u0105 i logik\u0105 zabitego b\u0119dzie wyznacza\u0142 kolejne ofiary. Na razie pos\u0105g utraci\u0142 pozory \u017cycia. Zapad\u0142 w sen, trawi\u0142. &#8211; No to do roboty &#8211; warkn\u0105\u0142 egzorcysta. Chlusn\u0105\u0142 wod\u0105 \u015bwi\u0119con\u0105 na krzy\u017c. W miejscach, gdzie upad\u0142a na ka\u00admie\u0144, wypali\u0142a dziury. &#8211; Do dzie\u0142a &#8211; powiedzia\u0142 odsuwaj\u0105c si\u0119. . W powietrzu unios\u0142y si\u0119 siekiery kilofy i m\u0142oty. Echo uderze\u0144 nios\u0142o si\u0119 przez wie\u015b. Sam egzorcysta cofn\u0105\u0142 si\u0119 kawa\u0142ek. Z kieszeni wygrzeba\u0142 woreczek z tytoniem i kawa\u0142ek szarego papieru pakowego. &#8211; Nie mog\u0142e\u015b od razu wod\u0105 \u015bwi\u0119con\u0105? &#8211; zapyta\u0142 szeptem Semen. &#8211; Po choler\u0119 go wyko\u0144czy\u0142e\u015b? Jakub zaci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 skr\u0119tem z machorki. &#8211; Widzisz, mog\u0142em oczywi\u015bcie, bez wody te\u017c by\u015bmy sobie poradzili, ale z Bardakami to mam jeszcze od czas\u00f3w wojny porachunki i teraz tra\u00adfi\u0142a si\u0119 dobra okazja&#8230;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; Okazja Pawe\u0142 Bardak ora\u0142 zagon za stodo\u0142\u0105. Dychawiczna szkapa leniwie ci\u0105g\u00adn\u0119\u0142a p\u0142ug przez rozmi\u0119k\u0142\u0105 po deszczach ziemi\u0119. Oracz \u017cu\u0142 wygas\u0142y niedo\u00adpa\u0142ek zwisaj\u0105cy mu z k\u0105cika warg. W ustach me\u0142\u0142 przekle\u0144stwa. Po\u015brod\u00adku pola lemiesz zatrzyma\u0142 si\u0119, nieoczekiwanie uderzywszy w co\u015b twarde\u00adgo. Do zamroczonego bimbrem umys\u0142u Bardaka przenikn\u0119\u0142a my\u015bl, \u017ce w tym miejscu co [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-485","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/485","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=485"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/485\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":486,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/485\/revisions\/486"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=485"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=485"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=485"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}