{"id":475,"date":"2013-01-26T16:04:58","date_gmt":"2013-01-26T15:04:58","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=475"},"modified":"2013-06-26T16:23:19","modified_gmt":"2013-06-26T15:23:19","slug":"andrzej-pilipiuk-hochsztapler","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=475","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Hochsztapler"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Hochsztapler<\/i><\/p>\n<p align=\"center\"><b>Prolog<\/b><\/p>\n<p>Czasami dom jest nawiedzony. Oczywi\u015bcie zdarza si\u0119 to raczej rzadko, ale jak ju\u017c si\u0119 zdarzy, lepiej ucieka\u0107 drzwiami i oknami. Czasami duchy porozrabiaj\u0105, rozbij\u0105 telewizor za dwa tysi\u0105ce z\u0142otych, zerw\u0105 \u017cyrandol i pot\u0142uk\u0105 kupione od ruskich kryszta\u0142y, a potem sobie p\u00f3jd\u0105. Czasami nic nie zniszcz\u0105, ale b\u0119d\u0105 skrzypia\u0142y schodami, udaj\u0105c, \u017ce po nich wchodz\u0105. W zamkni\u0119tych pomieszczeniach pojawi\u0105 si\u0119 zimne przeci\u0105gi, a nocami co\u015b b\u0119dzie wy\u0142o w piwnicy albo na strychu. Normalka. Niekiedy wszystko rozegra si\u0119 po cichu. W \u015brodku nocy zobaczycie bia\u0142e sylwetki jakby zrobione z firanek. Sylwetki w przeciwie\u0144stwie do firanek czy zwyk\u0142ego dymu z papieros\u00f3w b\u0119d\u0105 porusza\u0142y si\u0119 pod wiatr i przechodzi\u0142y przez \u015bciany. Ci, kt\u00f3rzy je zobacz\u0105, wy\u0142ysiej\u0105, zacznie im si\u0119 psu\u0107 wzrok i b\u0119d\u0105 wypada\u0107 z\u0119by. Objawy te nazywane s\u0105 cz\u0119sto b\u0142\u0119dnie syndromem Burcharda, cho\u0107 jako pierwszy opisa\u0142 je niejaki Jakub W\u0119drowycz. Wprawdzie Burchard por\u00f3wna\u0142 objawy z tymi wywo\u0142anymi przez poddanie tkanki silnemu promieniowaniu jonizuj\u0105cemu, W\u0119drowycz za\u015b odnalaz\u0142 analogie do schorze\u0144 wywo\u0142anych przez na\u0142ogowe picie denaturatu, ale to w gruncie rzeczy nie ma najmniejszego znaczenia. Je\u015bli duchy nie wynios\u0105 si\u0119 same, a wam nie uda si\u0119 ich wyp\u0142oszy\u0107 za pomoc\u0105 wieszania czosnku i innymi domowymi sposobami, pozostaje wynaj\u0105\u0107 fachowc\u00f3w.<\/p>\n<p>Fachowcy egzorcy\u015bci dziel\u0105 si\u0119 na cywilnych i duchownych. Duchowni nie zajmuj\u0105 si\u0119 raczej zwalczaniem dusz pot\u0119pionych (o ile takie nie wlez\u0105 w cz\u0142owieka), cho\u0107 je\u015bli zdo\u0142acie ustali\u0107 miejsce poch\u00f3wku tego, kt\u00f3ry zatruwa wam \u017cycie, mog\u0105 to miejsce po\u015bwi\u0119ci\u0107, co zazwyczaj eliminuje problem. Fachowcy cywilni dziel\u0105 si\u0119 na trzy kategorie. Po pierwsze s\u0105 fachowcy tani i ma\u0142o skuteczni. Po drugie (i tych jest zdecydowanie wi\u0119cej) drodzy i ma\u0142o skuteczni. Trzeci\u0105 kategori\u0105 s\u0105 cz\u0142onkowie towarzystw psychotronicznych, kt\u00f3rzy pracuj\u0105 cz\u0119sto za darmo, a efekt\u00f3w ich dzia\u0142a\u0144 nie spos\u00f3b przewidzie\u0107. Kiedy\u015b byli jeszcze wioskowi znachorzy, kt\u00f3rzy potrafili to i owo, oraz r\u00f3\u017cnego rodzaju m\u0105dre babki. Niestety, przemiany spo\u0142eczne i nieudane pr\u00f3by zbudowania w naszym kraju socjalizmu spowodowa\u0142y ca\u0142kowit\u0105 zag\u0142ad\u0119 tej po\u017cytecznej sk\u0105din\u0105d grupy. Oddzielny problem stanowi\u0105 fachowcy zza Buga, kt\u00f3rzy nic nie umiej\u0105, ale bardzo si\u0119 staraj\u0105. A gdy wszystko zawiedzie, jest jeszcze Jakub W\u0119drowycz.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>I<\/b><\/p>\n<p>Zgrzyt laubzegi przedzieraj\u0105cej si\u0119 przez bukow\u0105 sklejk\u0119, syk pary z \u017celazka. Szum wody w czajniku. Delikatne szybkie uderzenia lekkiego m\u0142otka. Pawe\u0142 Skorli\u0144ski zszed\u0142 z mieszkania do warszatu. Ze szczytu schod\u00f3w obj\u0105\u0142 wzrokiem ca\u0142e pomieszczenie. Kiedy\u015b dawno, dawno temu znajdowa\u0142o si\u0119 tu kilka klitkowatych pokoik\u00f3w. W\u0142a\u015bciciel kaza\u0142 wyburzy\u0107 \u015bcianki dzia\u0142owe i uzyska\u0142 sympatyczn\u0105 hal\u0119 fabryczn\u0105 o powierzchni dwustu metr\u00f3w kwadratowych. Robotnicy pracowali z zapa\u0142em, ale na ich twarzach wyczyta\u0142 zm\u0119czenie. Ko\u0144czy\u0142 si\u0119 pierwszy tydzie\u0144 od uruchomienia fabryczki. Norma produkcji przekroczona o dwadzie\u015bcia cztery koma siedem procent. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 lekko k\u0105cikami ust. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni rewolwer i kolb\u0105 uderzy\u0142 w mosi\u0119\u017cny gong. Oderwali si\u0119 od pracy i popatrzyli na niego.<\/p>\n<p>&#8211; Jest pi\u0105tek wieczorem &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; My\u015bl\u0119, \u017ce na dzisiaj sko\u0144czymy. \u017bycz\u0119 mi\u0142ego weekendu.<\/p>\n<p>Zaszura\u0142y odsuwane krzes\u0142a. \u015acinki papieru, szmatek i sk\u00f3ry kto\u015b zaraz pozmiata\u0142 na kupki, a kto\u015b inny wrzuci\u0142 do du\u017cego metalowego kub\u0142a na odpadki. Jeszcze kto\u015b inny starannie przeci\u0105gn\u0105\u0142 sto\u0142y zmoczon\u0105 szmat\u0105. Zatupota\u0142y nogi w korytarzu. Po chwili nie by\u0142o ju\u017c nikogo. Pawe\u0142 zszed\u0142 na d\u00f3\u0142. Przeszed\u0142 przez sal\u0119 i kr\u00f3tk\u0105 sie\u0144. Zamkn\u0105\u0142 drzwi wej\u015bciowe na pot\u0119\u017cn\u0105 zasuwk\u0119. Sprawdzi\u0142, czy mocno trzyma. Zgasi\u0142 \u015bwiat\u0142o w sieni. Zamkn\u0105\u0142 na klucz drzwi z hali do sieni. Potem zajrza\u0142 jeszcze do magazynu. Tu tak\u017ce wszystko by\u0142o w porz\u0105dku. W zadumie zatrzyma\u0142 si\u0119 na ko\u0144cu linii produkcyjnej i podni\u00f3s\u0142 ze sto\u0142u \u0142adny notatnik formatu B5. Notatnik by\u0142 prawie sko\u0144czony. Sk\u00f3rzany grzbiet wyko\u0144czony kapita\u0142k\u0105 z cienkiego rzemyczka, oprawa z szarego p\u0142\u00f3tna, w rogach mosi\u0119\u017cne okucia, niedu\u017cy zameczek na ma\u0142\u0105 k\u0142\u00f3dk\u0119, uniemo\u017cliwiaj\u0105cy obcym poznanie sekret\u00f3w w\u0142a\u015bciciela. Pi\u0119kny, niezniszczalny wyr\u00f3b. Obejrza\u0142 go jeszcze raz. Ten egzemplarz zosta\u0142 ju\u017c sko\u0144czony. Nie brakowa\u0142o przy nim niczego. Wy\u0142owi\u0142 spod sto\u0142u plastikow\u0105 torb\u0119, wsadzi\u0142 go do \u015brodka i w\u0142\u0105czywszy zgrzewark\u0119, zaspawa\u0142 plastik. Nie mia\u0142 wprawy, folia troch\u0119 zanadto si\u0119 podtopi\u0142a. Si\u0119gn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 do pude\u0142ka i nalepi\u0142 na wierzchu naklejk\u0119: produkt wykonano i konfekcjonowano w polsce. DO JEGO PRODUKCJI U\u017bYTO WY\u0141\u0104CZNIE POLSKICH SUROWC\u00d3W, POLSKICH MASZYN I POLSKIEJ SI\u0141Y ROBOCZEJ.<\/p>\n<p>Poczu\u0142 si\u0119 dumny. W zadumie od\u0142o\u017cy\u0142 notatnik do pude\u0142ka i wszed\u0142 po schodach na g\u00f3r\u0119. Zamkn\u0105\u0142 za sob\u0105 klap\u0119. Klapa tak\u017ce wyposa\u017cona by\u0142a w zamek. Przekr\u0119ci\u0142 klucz dwa razy, a\u017c napotka\u0142 op\u00f3r. Przeszed\u0142 do salonu i w\u0142\u0105czy\u0142 wideo.<\/p>\n<p>Ockn\u0105\u0142 si\u0119, co\u015b go zaniepokoi\u0142o. Siedzia\u0142 w fotelu, telewizor \u015bnie\u017cy\u0142. Popatrzy\u0142 na zegarek. Fosforyzuj\u0105ce wskaz\u00f3wki pokaza\u0142y godzin\u0119. Min\u0119\u0142a p\u00f3\u0142noc. Pstrykn\u0105\u0142 pilotem i telewizor przesta) \u015bnie\u017cy\u0107. I wtedy to us\u0142ysza\u0142.<\/p>\n<p>Kto\u015b szed\u0142 sobie, najwyra\u017aniej w ci\u0119\u017ckich butach. D\u017awi\u0119k dobiega\u0142 nie wiadomo sk\u0105d. Pawe\u0142 wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieszeni rewolwer i odbezpieczy\u0142 go z trzaskiem. W\u0142\u0105czy\u0142 celownik laserowy. Widok ogni\u015bcie czerwonej kropki ta\u0144cz\u0105cej po \u015bcianach uspokoi\u0142 go. Otworzy\u0142 drzwi na korytarz i wyskoczy\u0142, omiataj\u0105c wi\u0105zk\u0105 lasera ka\u017cdy zakamarek. Pusto. Prze\u015blizgn\u0105\u0142 si\u0119 do swojego pokoju i za\u0142o\u017cy\u0142 noktowizor. Ciemno\u015bci panuj\u0105ce w domu zamieni\u0142y si\u0119 w ogni\u015bcie zielone piek\u0142o. Przeszuka\u0142 starannie ca\u0142e pi\u0119tro i poddasze, ale nie znalaz\u0142 intruza. Zatrzyma\u0142 si\u0119 niezdecydowany Krok\u00f3w nie s\u0142ysza\u0142 ju\u017c od dobrych kilku minut. Wszystkie okna by\u0142y zamkni\u0119te, drzwi tak\u017ce. Je\u015bli kto\u015b tu by\u0142, to na pewno nie m\u00f3g\u0142 uciec. Klapa prowadz\u0105ca na d\u00f3\u0142 do warsztatu tak\u017ce zamkni\u0119ta by\u0142a na g\u0142ucho. Przy\u0142o\u017cy\u0142 do niej ucho. Z do\u0142u dobieg\u0142 go skrzyp, jakby kto\u015b opar\u0142 si\u0119 o schody. By\u0142 jego. Wysun\u0105\u0142 delikatnie bolec zabezpieczaj\u0105cy klap\u0119 i jednym ruchem odrzuci\u0142 j\u0105 na bok. Przesadzaj\u0105c po kilka stopni, zbieg\u0142 na d\u00f3\u0142. Czerwona kropka celownika ta\u0144czy\u0142a po \u015bcianach, ale w noktowizorze zia\u0142a pustka. Nikogo. Zajrza\u0142 pod schody, pod sto\u0142ami tak\u017ce nikogo nie by\u0142o. Drzwi do magazynu by\u0142y te\u017c zamkni\u0119te. Otworzy\u0142 mimo to i sprawdzi\u0142. W magazynie nie by\u0142o nikogo. Wyszed\u0142 do sieni, a potem otworzy\u0142 drzwi na dw\u00f3r. Wszystkie by\u0142y zamkni\u0119te tak, jak je zostawi\u0142. Nikt nieproszony nie wdar\u0142 si\u0119 noc\u0105 do fabryczki. Zbada\u0142 jeszcze wszystkie okna, otworzy\u0142 klap\u0119 i zajrza\u0142 do piwnicy, Pustka, cisza, bezruch. Opar\u0142 si\u0119 o st\u00f3\u0142 i w\u00f3wczas us\u0142ysza\u0142 skrzypni\u0119cie. Kto\u015b wchodzi\u0142 lub schodzi\u0142 po schodach. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 z rewolwerem w d\u0142oni. Skrzypienie schod\u00f3w ucich\u0142o. By\u0142y puste.<\/p>\n<p>&#8211; Cholera! &#8211; zakl\u0105\u0142.<\/p>\n<p>Wr\u00f3g musia\u0142 jako\u015b si\u0119 przyczai\u0107, gdy sprawdza\u0142 sie\u0144, a teraz wymkn\u0105\u0142 si\u0119 na g\u00f3r\u0119. Otworzy\u0142 sobie okno, zeskoczy, ostatecznie pierwsze pi\u0119tro to \u017cadna wysoko\u015b\u0107, i zniknie. Z broni\u0105 w d\u0142oni rzuci\u0142 si\u0119 po schodach na g\u00f3r\u0119. Pusto. Sprawdzi\u0142 wszystkie pomieszczenia i wszystkie okna. \u017badne nie zosta\u0142o otwarte. W pokojach oczywi\u015bcie nikogo nie by\u0142o. Zdenerwowany zawr\u00f3ci\u0142 do salonu. Telewizor milcza\u0142, ogie\u0144 na kominku pe\u0142ga\u0142 jeszcze, leciutko, powinien do\u0142o\u017cy\u0107 kilka szczapek, \u017ceby starczy\u0142o do rana. Spostrzeg\u0142 go nagle. Intruz pochyla\u0142 si\u0119 nad jego perskim dywanem. Wystrzeli\u0142 kilkakrotnie, celuj\u0105c w nogi, a potem zapali\u0142 \u015bwiat\u0142o, \u017ceby zobaczy\u0107, kogo stukn\u0105\u0142. Pod\u0142oga by\u0142a czysta. \u017badnego trupa czy rannego. Nigdzie te\u017c nie wida\u0107 by\u0142o \u015blad\u00f3w krwi.<\/p>\n<p>&#8211; Ups &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie. &#8211; Przecie\u017c go trafi\u0142em?<\/p>\n<p>Niespodziewanie poczu\u0142, \u017ce kto\u015b mu si\u0119 przygl\u0105da. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 gwa\u0142townie. Czerwona kropka celownika spocz\u0119\u0142a na zamkni\u0119tych drzwiach. Nikogo. Raz jeszcze obszed\u0142 ca\u0142y dom. Wsz\u0119dzie by\u0142o pusto i cicho.<\/p>\n<p>&#8211; To z przepracowania &#8211; powiedzia\u0142, a potem poszed\u0142 do swojej sypialni i waln\u0105\u0142 si\u0119 na \u0142\u00f3\u017cko. Nic mu si\u0119 nie \u015bni\u0142o.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>II<\/b><\/p>\n<p>Wiatr wy\u0142 za oknem, ale potr\u00f3jne szyby osadzone w aluminiowych ramach z uszczelkami z silikonu sprowadza\u0142y to wycie do cichego szmeru. Wiatr targa\u0142 ga\u0142\u0119ziami klon\u00f3w rosn\u0105cych mi\u0119dzy paskudnymi czynsz\u00f3wkami z czerwonej ceg\u0142y. W pomieszczeniu by\u0142o prawie mroczno, jedyne \u017ar\u00f3d\u0142a \u015bwiat\u0142a to kominek i telewizor. Pawe\u0142 rozwali\u0142 si\u0119 jak basza w fotelu, wyci\u0105gni\u0119te nogi opar\u0142 na krze\u015ble. Drzema\u0142. Gazeta z programem wysun\u0119\u0142a mu si\u0119 z r\u0119ki i le\u017ca\u0142a na pod\u0142odze. Z kieszonki koszuli wystawa\u0142 pilot od telewizora. Napi\u0119ty materia\u0142 wcisn\u0105\u0142 niekt\u00f3re guziki, ale urz\u0105dzenie celowa\u0142o w sufit. Pod\u0142oga zaskrzypia\u0142a. Pawe\u0142 ockn\u0105\u0142 si\u0119. Min\u0119\u0142o pi\u0119\u0107 dni i to, co prze\u017cy\u0142 tamtego pi\u0105tkowego wieczoru, zatar\u0142o mu si\u0119 ju\u017c cz\u0119\u015bciowo w pami\u0119ci. Uchyli\u0142 powieki i bezmy\u015blnie omi\u00f3t\u0142 nimi pok\u00f3j. Kto\u015b pochyla\u0142 si\u0119 nad dywanem. Tak jak wtedy. Kto\u015b pochyla\u0142 si\u0119 nad perskim dywanem wartym siedem tysi\u0119cy nowych z\u0142otych. Pawe\u0142 poderwa\u0142 si\u0119 z fotela, si\u0119gaj\u0105c pod oparcie. D\u0142o\u0144 zacisn\u0119\u0142a si\u0119 na kolbie rewolweru. Odbezpieczy\u0142 z trzaskiem i wycelowa\u0142, ale nikogo tam ju\u017c nie by\u0142o. Gdy zrywa\u0142 si\u0119, pilot wypad\u0142 mu z kieszeni i uderzy\u0142 o pod\u0142og\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Ej, ty! &#8211; rozleg\u0142o si\u0119 gdzie\u015b z boku. &#8211; Do ciebie m\u00f3wi\u0119.<\/p>\n<p>Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i strzeli\u0142 trzy razy. Telewizor raniony \u015bmiertelnie wyda\u0142 dziwny d\u017awi\u0119k i eksplodowa\u0142. Pawe\u0142 otar\u0142 pot z czo\u0142a i bezmy\u015blnie popatrzy\u0142 na pozosta\u0142o\u015bci urz\u0105dzenia i zas\u0142an\u0105 od\u0142amkami szk\u0142a pod\u0142og\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Cholera &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie.<\/p>\n<p>W tej chwili rozleg\u0142 si\u0119 dzwonek do drzwi. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 tylko wtyczk\u0119 z gniazdka i zbieg\u0142 na parter. Zatrzyma\u0142 si\u0119 przy drzwiach.<\/p>\n<p>&#8211; Kto tam? &#8211; zapyta\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Policja &#8211; us\u0142ysza\u0142. &#8211; Prosz\u0119 otworzy\u0107.<\/p>\n<p>Popatrzy\u0142 przez judasza, trzej faceci za drzwiami faktycznie wygl\u0105dali na gliniarzy, a zza za\u0142omu muru b\u0142yska\u0142o co\u015b na \u017c\u00f3\u0142to i na niebiesko, zapewne przy ulicy Wawelberga zostawili radiow\u00f3z. Ale on ju\u017c nie takie sztuczki widzia\u0142 w swoim \u017cyciu.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119 wsun\u0105\u0107 legitymacj\u0119 policyjn\u0105 przez szpar\u0119 na listy -powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>Jeden z gliniarzy spe\u0142ni\u0142 jego pro\u015bb\u0119. Legitymacja upad\u0142a mu do st\u00f3p. Podni\u00f3s\u0142 j\u0105 i obejrza\u0142. By\u0142a autentyczna. Oczywi\u015bcie mog\u0142a te\u017c by\u0107 perfekcyjnie podrobiona, stoj\u0105cy za drzwiami m\u00f3g\u0142 j\u0105 ukra\u015b\u0107 lub kupi\u0107 na bazarze, ale przy zachowaniu pewnych \u015brodk\u00f3w ostro\u017cno\u015bci m\u00f3g\u0142 ich wpu\u015bci\u0107. Przekr\u0119ci\u0142 zasuwk\u0119. Pchn\u0105\u0142 drzwi, a sam si\u0119 szybko cofn\u0105\u0142. Gdyby czego\u015b pr\u00f3bowali, mia\u0142 ich jak na strzelnicy. Weszli. Jeszcze raz zlustrowa\u0142 ich szybkim spojrzeniem i odetchn\u0105\u0142 z ulg\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Dzie\u0144 dobry, czego panowie sobie \u017cycz\u0105? &#8211; zagadn\u0105\u0142 uprzejmie.<\/p>\n<p>&#8211; To pan strzela\u0142? &#8211; zapyta\u0142 rzeczowo najwy\u017cszy z nich.<\/p>\n<p>&#8211; Ja. &#8211; Nie by\u0142o sensu si\u0119 wypiera\u0107, bo ci\u0105gle jeszcze trzyma\u0142 w d\u0142oni rewolwer. Kropka celownika laserowego ta\u0144czy\u0142a po pod\u0142odze. Wy\u0142\u0105czy\u0142 go i zabezpieczywszy spluw\u0119, umie\u015bci\u0142 j\u0105 troskliwie w kieszeni.<\/p>\n<p>&#8211; No c\u00f3\u017c. Przepraszamy za naj\u015bcie, ale mamy obowi\u0105zek zapyta\u0107, do czego pan strzela\u0142?<\/p>\n<p>Poczu\u0142, \u017ce czerwieni si\u0119 idiotycznie.<\/p>\n<p>&#8211; Rozwali\u0142em m\u00f3j telewizor &#8211; powiedzia\u0142 wreszcie.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017cemy si\u0119 tu troch\u0119 rozejrze\u0107?<\/p>\n<p>Wiedzia\u0142, \u017ce o to zapytaj\u0105, ale nie widzia\u0142 najmniejszych przeciwwskaza\u0144.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119. &#8211; Zrobi\u0142 r\u0119k\u0105 zach\u0119caj\u0105cy gest.<\/p>\n<p>Obejrzeli telewizor i troch\u0119 si\u0119 ob\u015bmieli koszmarnym rechotem. Pawe\u0142 pomy\u015bla\u0142, \u017ce musieli si\u0119 tego nauczy\u0107 od zatwardzia\u0142ych kryminalist\u00f3w. Wy\u0142uskali z wraku trzy kule.<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszamy za naj\u015bcie &#8211; powiedzia\u0142 ten najwy\u017cszy. &#8211; Ale sam pan rozumie, taka strzelanina, a tu jest niezbyt spokojna dzielnica.<\/p>\n<p>&#8211; Dla mnie \u017caden k\u0142opot. Dzi\u0119kuj\u0119 za trosk\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Za trosk\u0119? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 gliniarz.<\/p>\n<p>&#8211; Przecie\u017c to mnie mogli zastrzeli\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Ach tak. Nie boi si\u0119 pan tu mieszka\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Mam szyby oklejone foli\u0105 antyw\u0142amaniow\u0105, na dole w warsztacie s\u0105 kraty, bro\u0144 ca\u0142y czas pod r\u0119k\u0105.<\/p>\n<p>Gliniarz co\u015b sobie przypomnia\u0142 i poprosi\u0142 go o okazanie pozwolenia, pozwolenie wisia\u0142o na \u015bcianie oprawione w ramki i oszklone, co wywo\u0142a\u0142o kolejn\u0105 salw\u0119 koszmarnego rechotu.<\/p>\n<p>&#8211; To pan nie wie, co tu by\u0142o przedtem? &#8211; zagadn\u0105\u0142 znowu gliniarz.<\/p>\n<p>&#8211; Hm, dom \u015bredniej kadry technicznej zak\u0142ad\u00f3w Wawelberga. Tak m\u00f3wi\u0142 w\u0142a\u015bciciel.<\/p>\n<p>&#8211; Pan to kupi\u0142 czy tylko wynajmuje?<\/p>\n<p>&#8211; Wynajmuj\u0119, cho\u0107 rozmawia\u0142em ju\u017c z w\u0142a\u015bcicielem, za rok mo\u017ce za dwa lata, jak interes dobrze p\u00f3jdzie&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; A to ma pan jeszcze szans\u0119 si\u0119 wycofa\u0107 &#8211; powiedzia\u0142 gliniarz.<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam, co pan chce przez to powiedzie\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; To niedobre miejsce. Nawet nie chodzi o okolic\u0119. Ten dom sta\u0142 wiele lat pusty i niszcza\u0142. W\u0142adze dzielnicy skaza\u0142y go, ot tak, na zniszczenie. Na dole, tam gdzie ma pan warsztat, by\u0142a odlewnia, jeszcze za socjalizmu. Robili w gipsie popiersia Lenina i r\u00f3\u017cnych tam takich partyjnych gieroj\u00f3w. Ale potem si\u0119 wycwanili i zacz\u0119li odlewa\u0107 z br\u0105zu.<\/p>\n<p>&#8211; Odlewa\u0107 z br\u0105zu, ot tak, w mieszkaniu?! &#8211; zdumia\u0142 si\u0119 Pawe\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; No w\u0142a\u015bnie, co\u015b im \u017ale posz\u0142o i ca\u0142e pi\u0119tro wypali\u0142o doszcz\u0119tnie. A potem z pi\u0119tna\u015bcie lat nikt tu nie zagl\u0105da\u0142. Wykosztowa\u0142 si\u0119 facet na remont, ale mieszka\u0107 tu nie chcia\u0142 &#8211; rozejrza\u0142 si\u0119 na boki i zni\u017cy\u0142 g\u0142os<\/p>\n<p>do szeptu &#8211; to podobnie wygl\u0105da\u0142o. &#8211; Wsadzi\u0142 w co\u015b sze\u015b\u0107 ku\u0142 i skoczy\u0142 oknem. Nog\u0119 z\u0142ama\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Hm, nie widz\u0119 zwi\u0105zku.<\/p>\n<p>&#8211; Ludzie gadali, \u017ce ducha zobaczy\u0142, a to podobno tradycyjnie z\u0142e miejsce. \u017badna matka tu dzieciaka nie zostawi na podw\u00f3rku po zachodzie s\u0142o\u0144ca.<\/p>\n<p>&#8211; Skoro to z\u0142a dzielnica&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; No nic taka zn\u00f3w najgorsza, nie przesadzajmy. Na s\u0105siednich podw\u00f3rkach to zabawa do dziesi\u0105tej, przy latarniach kopi\u0105 pi\u0142k\u0119 \u0142ebki a\u017c mi\u0142o. A tu nie. Ludziska maj\u0105 co\u015b w rodzaju instynktu samozachowawczego. Nawet nie wiedz\u0105, dlaczego co\u015b robi\u0105, ale pod\u015bwiadomo\u015b\u0107 my\u015bli za nich.<\/p>\n<p>&#8211; Jak by\u0142em ma\u0142y &#8211; powiedzia\u0142 drugi gliniarz &#8211; mieszka\u0142em tu niedaleko. &#8211; Machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105. &#8211; To te\u017c m\u00f3wili, \u017ce tu straszy. Podobno dwu z tej odlewni si\u0119 pochla\u0142o i zostali na noc gdzie\u015b w kanciapie na zapleczu. I co\u015b ich tak wystraszy\u0142o, \u017ce jeden posiwia\u0142, a drugi zwiewa\u0142 przez podw\u00f3rko, nios\u0105c Lenina z br\u0105zu w obj\u0119ciach i krzycz\u0105c, \u017ce ma \u015bwiatopogl\u0105d materialistyczny i \u017ce duch\u00f3w nie ma, wi\u0119c niech si\u0119 od niego odczepi\u0105. Ca\u0142kiem mu odbi\u0142o.<\/p>\n<p>Pawe\u0142 popatrzy\u0142 na nich uwa\u017cnie, ale nie wygl\u0105da\u0142o na to, by mieli \u017cartowa\u0107. Ich twarze by\u0142y powa\u017cne i zm\u0119czone.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017ce si\u0119 panowie pocz\u0119stuj\u0105 &#8211; powiedzia\u0142, wyjmuj\u0105c z barku tac\u0119 ciastek i orzech\u00f3w.<\/p>\n<p>Siedli przy stoliku. Gliniarze stali si\u0119 rozmowni, pierwsze lody zosta\u0142y prze\u0142amane. Mia\u0142 jeszcze troch\u0119 martini gdzie\u015b w szafce w kuchni, ale zrobi\u0142 tylko herbat\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; M\u00f3wili &#8211; zacz\u0105\u0142 ten najwy\u017cszy, z lubo\u015bci\u0105 wdychaj\u0105c aromat cejlo\u0144skiej li\u015bciastej, \u017ce tu by\u0142o morderstwo gdzie\u015b jeszcze przed pierwsz\u0105 \u015bwiatow\u0105. Tu mieszkali tacy tam m\u0142odsi technicy, zreszt\u0105 to pan sam powiedzia\u0142, dom kadry technicznej. Bo in\u017cynierowie mieli gdzie indziej i tamtego domu ju\u017c nie ma. Tu by\u0142y niedu\u017ce mieszkania. Pan, jak ma ca\u0142e pi\u0119tro, dwie\u015bcie metr\u00f3w dla siebie, to pan jest kr\u00f3l. A oni si\u0119 tu gnie\u017adzili<\/p>\n<p>jak szprotki w oleju, znaczy w puszce. Z rodzinami i dzieciakami, tak \u017ce nie mieli wcale lepiej ni\u017c ci w tych trzech kamienicach &#8211; machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 w stron\u0119 okna. &#8211; Bo tam to mieszkali zwykli robotnicy z rodzinami. By\u0142a jeszcze czwarta kamienica troch\u0119 dalej, tam jest teraz taki trawnik i podsypane ziemi\u0105, ale kszta\u0142t jak sta\u0142a wida\u0107, bo to taki prostok\u0105t. J\u0105 we wojn\u0119 rozwalili, a potem niby mieli remontowa\u0107, ale sz\u0142o to wolno i jako\u015b rozebrali w ko\u0144cu. A wiec tu by\u0142 taki technik, ju\u017c starszy facet i mia\u0142 c\u00f3rk\u0119. I on poszed\u0142 jako\u015b do fabryki i przy\u0142apa\u0142 robotnik\u00f3w, jak z jakiej\u015b maszyny cz\u0119\u015bci wykr\u0119cali czy co\u015b. Doni\u00f3s\u0142 na nich&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Za pierwszym razem nie doni\u00f3s\u0142, bo by\u0142 dobry cz\u0142owiek &#8211; przerwa\u0142 mu ten drugi, kt\u00f3ry mieszka\u0142 niedaleko. &#8211; Zagrozi\u0142 im, znaczy, \u017ce na nich doniesie, je\u015bli si\u0119 powt\u00f3rzy. Ale to by\u0142a ca\u0142a szajka, podkradali r\u00f3\u017cne rzeczy i on si\u0119 dowiedzia\u0142 i poszed\u0142 do Wawelberga i powiedzia\u0142: by\u0142o tak a tak. I wszyscy, w sze\u015bciu albo o\u015bmiu, bo jeszcze mieli wsp\u00f3lnik\u00f3w na innych zmianach, wylecieli z roboty. No to postanowili si\u0119 zem\u015bci\u0107. Zaszli w nocy i tego technika i jego c\u00f3rk\u0119 zat\u0142ukli \u0142omami czy rurami, ale kto\u015b to widzia\u0142 albo s\u0142ysza\u0142, bo przecie\u017c takich rzeczy si\u0119 nie da po cichu, i wylecieli z mieszka\u0144 technicy, wybiegli z kamienic ci zwykli robotnicy i ich tu zaraz przy wej\u015bciu z\u0142apali. Jak si\u0119 dowiedzieli, \u017ce ta dziewczyna, <i>znaczy <\/i>zabita, to ludzi sza\u0142 ogarn\u0105\u0142, bo ona prowadzi\u0142a ochronk\u0119, takie tam przedszkole dla ich dzieci i jeszcze im co\u015b tam pomaga\u0142a du\u017co. I tych o\u015bmiu zaraz bez s\u0105du na miejscu pobili na \u015bmier\u0107. To carska Ochrana nawet nie szuka\u0142a, kto to zrobi\u0142, tylko tych osiem trup\u00f3w zabrali i ca\u0142\u0105 spraw\u0119 zatuszowali. Tak mi dziadek opowiada\u0142.<\/p>\n<p>Wysoki gliniarz skin\u0105\u0142 powa\u017cnie g\u0142ow\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017cna by poszuka\u0107 u nas w archiwum &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie. &#8211; Tyle tylko, \u017ce te stare archiwalia po wojnie podobno spalili, a zosta\u0142y te nowsze, takie od lat trzydziestych. A te najnowsze to s\u0105 ju\u017c zupe\u0142nie nieciekawe.<\/p>\n<p>&#8211; Tu ich zabili, w tym budynku? &#8211; zapyta\u0142 Pawe\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Tak, ale mo\u017ce pan spa\u0107 spokojnie, nic nie zosta\u0142o. Ten \u015bwirni\u0119ty literat, co to remontowa\u0142, to zdar\u0142 wszystkie tynki, tu w \u015brodku by\u0142y wszystkie \u015bciany wyburzane, pozmienia\u0142 ca\u0142kiem rozk\u0142ad. Nawet pod\u0142ogi s\u0105 nowe, bo stare stropy by\u0142y nieco wyeksploatowane. A tam &#8211; machn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 w stron\u0119 drugiego skrzyd\u0142a &#8211; tam to w og\u00f3le \u015bciany pop\u0119ka\u0142y, fundament naruszony. Dopiero wsadzili w nie takie grube stalowe szyny, dwuteownik, i zalali betonem, i to pomog\u0142o. A fundament te\u017c jako\u015b wzmacnia\u0142. Wykosztowa\u0142 si\u0119 facet, a\u017c przykro.<\/p>\n<p>&#8211; Ale ruder\u0119 odszykowa\u0142, nie do poznania &#8211; wtr\u0105ci\u0142 ten trzeci, kt\u00f3ry dot\u0105d si\u0119 nie odzywa\u0142. &#8211; Bo jak tu zagl\u0105da\u0142em trzy lata temu, czy si\u0119 w piwnicy narkomaniaki nie zbieraj\u0105, to strach by\u0142o wej\u015b\u0107. Ceg\u0142y lecia\u0142y na g\u0142ow\u0119, a tynk to le\u017ca\u0142 na ziemi jak \u015bnieg. A tu, gdzie pan teraz siedzi, to le\u017ca\u0142a kupa ziemi, ot takiej z pr\u00f3chnicy, starych desek co zgni\u0142y i z tego ros\u0142a sobie topola. By\u0142a prawie taka gruba jak moje ramie.<\/p>\n<p>&#8211; W pokoju?<\/p>\n<p>&#8211; Dachu nie by\u0142o. \u0141adnie ros\u0142a. Topole s\u0105 odporne na warunki. Czas na nas. Wprawdzie mi\u0142o si\u0119 gaw\u0119dzi, ale jeszcze troch\u0119 trzeba poje\u017adzi\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam, \u017ce tak zatrzyma\u0142em&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Nic nie szkodzi &#8211; klepn\u0105\u0142 radiotelefon. &#8211; Jakby by\u0142o co\u015b pilnego, to daliby zna\u0107.<\/p>\n<p>Wychodzili ju\u017c, gdy wpada\u0142a mu jeszcze jedna my\u015bl. Wy\u0142owi\u0142 z pud\u0142a cztery notatniki wyprodukowane w jego w\u0142asnej fabryczce.<\/p>\n<p>&#8211; No na pami\u0105tk\u0119 &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; I jeden dla kumpla w radiowozie.<\/p>\n<p>&#8211; \u0141adne &#8211; ucieszy\u0142 si\u0119 wysoki gliniarz. &#8211; Pewnie niez\u0142y interes?<\/p>\n<p>&#8211; Jaki tam interes, dwie hurtownie w ca\u0142ym mie\u015bcie skusi\u0142y si\u0119 na wi\u0119ksze partie, a tak nikt tego nie chce bra\u0107. Na razie mam pieni\u0105dze, \u017ceby jeszcze przez trzy miesi\u0105ce p\u0142aci\u0107 ludziom, a potem trzeba b\u0119dzie chyba zawiesi\u0107 produkcj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Ludzie nie maj\u0105 gustu &#8211; stwierdzi\u0142 drugi gliniarz.<\/p>\n<p>Podzi\u0119kowali i poszli. Wr\u00f3ci\u0142 do salonu i pozbiera\u0142 kawa\u0142ki telewizora. Szklanki po herbacie wyni\u00f3s\u0142 do kuchni. Potem raz jeszcze zajrza\u0142 do wszystkich pomieszcze\u0144. Wsz\u0119dzie by\u0142o pusto. Poszed\u0142 spa\u0107.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>III<\/b><\/p>\n<p>To by\u0142o w sobot\u0119. Cho\u0107 w\u0142a\u015bciwie to ju\u017c by\u0142a niedziela. Nowy telewizor szumia\u0142 cicho. Pawe\u0142 siedzia\u0142 w fotelu ze s\u0142uchawkami na uszach. R\u017ca\u0142 ze \u015bmiechu, ogl\u0105daj\u0105c powt\u00f3rk\u0119 jakiego\u015b Tok Show. Go\u015bciem programu by\u0142 pieprzni\u0119ty staruszek, wygrzebany przez prowadz\u0105cych gdzie\u015b na lubelszczy\u017anie, niejaki Jakub W\u0119drowycz. Ubrany by\u0142 w z\u0142achmanion\u0105 jeansow\u0105 kurtk\u0119, na nogach mia\u0142 gumofilce posztukowane drutem i \u0142atane kr\u0105\u017ckami gumy z d\u0119tek rowerowych. Przy plecionym ze sznurk\u00f3w od snopowi\u0105za\u0142ki pasie, przytrzymuj\u0105cym spodnie uszyte z czego\u015b w rodzaju p\u0142\u00f3tna workowego, wisia\u0142a p\u0119kata manierka, z kt\u00f3rej od czasu do czasu poci\u0105ga\u0142 \u0142yk. By\u0142o to co\u015b wysokooktanowego, bo rozkr\u0119ca\u0142 si\u0119 coraz bardziej. Z ust staruszka p\u0142yn\u0105\u0142 stek tak potwornych bredni, \u017ce Pawe\u0142 \u017ca\u0142owa\u0142 ju\u017c, \u017ce nie w\u0142\u0105czy\u0142 magnetowidu.<\/p>\n<p>&#8211; A niech pan powie &#8211; zagadn\u0105\u0142 prowadz\u0105cy &#8211; co sprawi\u0142o panu w \u017cyciu najwi\u0119ksz\u0105 trudno\u015b\u0107?<\/p>\n<p>Staruszek zazezowa\u0142 w stron\u0119 kamery. Kamerzysta pokaza\u0142 na zbli\u017ceniu g\u0142\u0119boko osadzone \u015bwi\u0144skie oczka go\u015bcia, po czym obraz odjecha\u0142 troch\u0119 i na ekranie pojawi\u0142a si\u0119 rosn\u0105ca k\u0119pkami, nie golona od trzech dni broda. W brodzie tkwi\u0142y wi\u00f3ry i jakie\u015b k\u0142aczki.<\/p>\n<p>&#8211; Najwi\u0119ksz\u0105 trudno\u015b\u0107? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 staruszek, po czym poskroba\u0142 si\u0119 z frasunkiem po g\u0142owie.<\/p>\n<p>Gdy tak si\u0119 drapa\u0142, Pawe\u0142 przypomnia\u0142 sobie, jak kiedy\u015b dawno temu w zoo ogl\u0105da\u0142 drapi\u0105cego si\u0119 szympansa. Gest by\u0142 niemal identyczny.<\/p>\n<p>&#8211; No chyba nauka pisania i czytania &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; Znaczy za cara to si\u0119 uczy\u0142em nie tego alfabetu, tylko tego, co nim Rusy pisali, a teraz ten nowy to ju\u017c kiepsko wchodzi\u0142, bo chyba by\u0142em za du\u017cy. Na ma\u0142ego dobrze wchodzi, potem ju\u017c nie.<\/p>\n<p>&#8211; To nie nauczy\u0142 si\u0119 pan czyta\u0107? \u2014 zaciekawi\u0142 si\u0119 prowadz\u0105cy.<\/p>\n<p>&#8211; Jak to nie? &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 Jakub. &#8211; Ja nawet ze cztery ksi\u0105\u017cki w \u017cyciu przeczyta\u0142em.<\/p>\n<p>Prowadz\u0105cy u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 szeroko, po ameryka\u0144sku, pokazuj\u0105c z\u0119by. Usta zaproszonego do studia drgn\u0119\u0142y kilkakrotnie. Co\u015b subwokalizowa\u0142. Pawe\u0142 pomy\u015bla\u0142, \u017ce chyba liczy z\u0119by gospodarza programu.<\/p>\n<p>&#8211; Dobrze, a co w \u017cyciu stanowi dla pana najwi\u0119ksze osi\u0105gni\u0119cie? -zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>Jakub znowu poskroba\u0142 si\u0119 po g\u0142owie.<\/p>\n<p>&#8211; Tyle by\u0142o tych sukces\u00f3w &#8211; powiedzia\u0142 w zadumie. &#8211; No szacunek ludzi, kt\u00f3ry zdoby\u0142em, r\u00f3\u017cni tacy przyje\u017cd\u017caj\u0105 zachodnimi maszynami, pieni\u0105dze daj\u0105, \u017cebym pom\u00f3g\u0142. To pomagam. Na mnie nie ma mocnych, jeszcze si\u0119 takie widmo nie wyl\u0119g\u0142o, \u017ceby mi da\u0142o rad\u0119, cho\u0107 bywa\u0142o i ci\u0119\u017cko &#8211; dorzuci\u0142 w zadumie. &#8211; Gdyby jeszcze gliniarze nie przeszkadzali, a tak, nie maj\u0105 poj\u0119cia o niczym, a kota dostaj\u0105 na m\u00f3j widok. Wiadomo, w tym zawodzie to trzeba czasem gr\u00f3b otworzy\u0107 i ko\u0142kiem go\u015bcia przyszpili\u0107, a zaraz brak poszanowania ludzkich szcz\u0105tk\u00f3w, \u017ce ja hiena cmentarna i inne takie. A co w gazetach pisali. \u017be ja moje z\u0119by&#8230; -Wyszczerzy\u0142 si\u0119 do kamery. Kamerzysta zrobi\u0142 zbli\u017cenie, prawie wszystkie by\u0142y z\u0142ote. &#8211; \u017be ja te z\u0119by znaczy nieboszczykom powyrywa\u0142em i sobie wsadzi\u0142em. Ciemnota taka, przecie\u017c na tym by\u0142by trupi jad, zreszt\u0105 to nie ka\u017cdy z\u0105b pasuje. Trzeba na wymiar robi\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Jak pan s\u0105dzi, czy grozi nam kolejna epidemia duch\u00f3w, tak jak w latach trzydziestych? Jakub zamy\u015bli\u0142 si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017ce by\u0107 &#8211; powiedzia\u0142 wreszcie. &#8211; Nowe morderstwa ludzie zrobi\u0105, to i straszy\u0107 potem b\u0119dzie, cho\u0107 ja nie s\u0142ysza\u0142 jeszcze, \u017ceby straszy\u0142o w takim zwyk\u0142ym bloku. Ale jest inne zagro\u017cenie. &#8211; Zasz\u0142a w nim nieoczekiwana, subtelna przemiana. Znikn\u0105\u0142 silny wschodni akcent, zdania niespodziewanie zacz\u0119\u0142y by\u0107 poprawne gramatycznie. Przesta\u0142 si\u0119 drapa\u0107, a jego twarz by\u0142a teraz skupiona. Oczy straci\u0142y swoj\u0105 ma\u015blano\u015b\u0107 i patrzy\u0142y teraz przenikliwie w kamer\u0119. &#8211; Pojawi\u0142o si\u0119 du\u017co literatury dotycz\u0105cej magii &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Wi\u0119kszo\u015b\u0107 tego to \u015bmieci, niewarte przeczytania, ale w niekt\u00f3rych pobrzmiewaj\u0105 niebezpieczne nuty. Mno\u017cy si\u0119 r\u00f3\u017cnych nawiedzonych wyznawc\u00f3w New Age. W wi\u0119kszo\u015bci to niegro\u017ani maniacy, ale nawet oni usi\u0142uj\u0105c rekonstruowa\u0107 dawne obrz\u0119dy, mog\u0105 zbudzi\u0107 niebezpieczne moce. To samo dotyczy sekt. Ich ekspansywno\u015b\u0107, a zw\u0142aszcza ogromne mo\u017cliwo\u015bci za\u0107miewania umys\u0142\u00f3w adept\u00f3w wskazuj\u0105, \u017ce jest tam co\u015b wi\u0119cej ni\u017c zwyk\u0142e wy\u0142udzanie forsy. Obce si\u0142y usi\u0142uj\u0105 zdobywa\u0107 przycz\u00f3\u0142ki w naszym kraju. Je\u015bli do tego dodamy upadek autorytetu Ko\u015bcio\u0142a oraz spadek kwalifikacji duchownych egzorcyst\u00f3w, mo\u017cemy si\u0119 kt\u00f3rego\u015b dnia obudzi\u0107 z r\u0119k\u0105 w nocniku. Obym by\u0142 fa\u0142szywym prorokiem, ale w Er\u0119 Wodnika wej\u015b\u0107 mo\u017cemy jako spo\u0142ecze\u0144stwo jeszcze normalne, a za dwadzie\u015bcia, mo\u017ce trzydzie\u015bci lat, ca\u0142y nar\u00f3d mo\u017ce by\u0107 ju\u017c zmanipulowany. Zanik \u015bwiadomo\u015bci chrze\u015bcija\u0144skiej wzmocni s\u0142ugi ciemno\u015bci. To, co dla nas jest egzotyczn\u0105 opowie\u015bci\u0105, dla naszych dzieci mo\u017ce stanowi\u0107 smutn\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107. Post\u0119puj\u0105ca desakracja wielu starych cmentarzy wywo\u0142a fale. Niestety, ustawy oko\u0142okonkordatowe zezwalaj\u0105 na poch\u00f3wki innowierc\u00f3w na cmentarzach katolickich. To tragiczny b\u0142\u0105d, za kt\u00f3ry przyjdzie odpokutowa\u0107 nast\u0119pnym pokoleniom. Uwa\u017cam, \u017ce nale\u017cy wprowadzi\u0107 ostre przepisy. Ka\u017cdego by\u0142ego cz\u0142onka partii komunistycznej pogrzeba\u0107 za murem, w niepo\u015bwi\u0119conej ziemi i przybi\u0107 osikowym ko\u0142kiem. Jedno bolszewickie \u015bcierwo desakruje ca\u0142y cmentarz, a w\u00f3wczas mog\u0105 wstawa\u0107 z grob\u00f3w tak\u017ce ci, kt\u00f3rzy byli prawie w porz\u0105dku i z po\u015bwi\u0119conej ziemi nigdy by nie wstali. Ponadto uwa\u017cam, \u017ce wszystkich pogrzebanych ju\u017c komunist\u00f3w nale\u017cy ekshumowa\u0107, przypalikowa\u0107 i pochowa\u0107 ponownie za murem. Tylko to daje nam gwarancj\u0119 bezpiecze\u0144stwa. Cia\u0142a bezbo\u017cnik\u00f3w mo\u017cna te\u017c pali\u0107 i rozsiewa\u0107 popio\u0142y, ale to nie zawsze pomaga &#8211; doda\u0142 po chwili.<\/p>\n<p>Prowadz\u0105cy siedzia\u0142 z otwartymi szeroko ustami, wpatrywa\u0142 si\u0119 w m\u00f3wi\u0105cego. Widz\u0105c, \u017ce ten sko\u0144czy\u0142, nabra\u0142 w p\u0142uca powietrza. Jakub powr\u00f3ci\u0142 do swojej pozy wioskowego przyg\u0142upa. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 kapciuch z tytoniem, kawa\u0142ek papieru pakunkowego i zacz\u0105\u0142 kr\u0119ci\u0107 z tego koszmarnego skr\u0119ta.<\/p>\n<p>&#8211; Macie tu popielniczk\u0119? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Znajdziemy &#8211; powiedzia\u0142 prowadz\u0105cy, robi\u0105c gwa\u0142towny ruch r\u0119k\u0105 do kogo\u015b, kto sta\u0142 poza polem widzenia kamer. &#8211; A jak pan sobie wyobra\u017ca tak\u0105 ekshumacj\u0119? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; W mie\u015bcie to trudno, nikt nie wie, kim kto by\u0142 i gdzie le\u017cy. Ale na wsi \u017caden problem.<\/p>\n<p>Kto\u015b z personelu obs\u0142uguj\u0105cego postawi\u0142 na stoliku puszk\u0119 po orzeszkach. Jakub podzi\u0119kowa\u0142 mu kiwni\u0119ciem g\u0142owy. Wygrzeba\u0142 z kieszeni metalow\u0105 zapalniczk\u0119. By\u0142a za\u015bniedzia\u0142a i oblepiona jakim\u015b czarnym syfem, kt\u00f3ry na zbli\u017ceniu kamery wygl\u0105da\u0142 jak smo\u0142a. Pstrykn\u0105\u0142 i zapali\u0142 swojego skr\u0119ta owini\u0119tego w szary, pakowy papier. Zaci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 i pu\u015bci\u0142 bardzo \u0142adne k\u00f3\u0142ko z dymu. Dym by\u0142 czarny, jak z p\u0142on\u0105cych szmat.<\/p>\n<p>&#8211; Trzeba to zrobi\u0107 tak. Najpierw robi si\u0119 spis pogrzebanych. Potem zbiera do kupy dziesi\u0119ciu starych ludzi, <i>z <\/i>posterunku po\u017cycza teczki, cho\u0107 z w\u0142asnego do\u015bwiadczenia to tyle powiem, \u017ce mi nie dali. A potem wszystkich partyjnych wykre\u015bla si\u0119 z listy. Potem dalej, samob\u00f3jc\u00f3w, rozwodnik\u00f3w, \u015bwiadk\u00f3w Jehowy, mormon\u00f3w, \u017cyd\u00f3w i innych takich. Potem robi si\u0119 weryfikacj\u0119 katolik\u00f3w i innych ochrzczonych, kt\u00f3rzy zostali na listach. Kto g\u0142osi\u0142 pogl\u0105dy socjalistyczne, won. Kto wywiesza\u0142 flagi na pierwszy maja &#8211; won. Kto chodzi\u0142 na pochody &#8211; won. Kto sk\u0142ada\u0142 kwiaty utrwalaczom w\u0142adzy ludowej &#8211; won. I tak a\u017c do skutku.<\/p>\n<p>&#8211; A co b\u0119dzie, je\u015bli na takiej li\u015bcie zostan\u0105 dwie albo trzy osoby?<\/p>\n<p>&#8211; No to trzeba ich ekshumowa\u0107 i pochowa\u0107 pod ko\u015bcio\u0142em. A ca\u0142y cmentarz jak leci, osikowymi ko\u0142kami. I ju\u017c tam ludzi porz\u0105dnych wi\u0119cej nie chowa\u0107. Zdesakrowany.<\/p>\n<p>Strz\u0105sn\u0105\u0142 porcj\u0119 popio\u0142u do puszki. Potem uj\u0105\u0142 j\u0105 w d\u0142o\u0144 i zacz\u0105\u0142 ciekawie czyta\u0107 zdobi\u0105ce j\u0105 angielskie napisy.<\/p>\n<p>&#8211; Orzeszki ziemne? &#8211; zdumia\u0142 si\u0119. &#8211; Na tym obrazku wygl\u0105daj\u0105 jak fasola.<\/p>\n<p>Prowadz\u0105cy popatrzy\u0142 na zegarek i wida\u0107 by\u0142o, \u017ce odetchn\u0105\u0142 z ulg\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Wys\u0142uchali pa\u0144stwo wypowiedzi naszego go\u015bcia, egzorcysty amatora z Wojs\u0142awic, Jakuba W\u0119drowycza.<\/p>\n<p>Rozleg\u0142y si\u0119 brawa siedz\u0105cych na widowni klakier\u00f3w. Jakub wrzuci\u0142 skr\u0119ta do puszki i powsta\u0142, po czym uk\u0142oni\u0142 si\u0119 najpierw publiczno\u015bci, a potem do ka\u017cdej z kamer po kolei. Na koniec poda\u0142 r\u0119k\u0119 swojemu rozm\u00f3wcy i potrz\u0105sa\u0142 ni\u0105 przez chwil\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; A\u017c chce si\u0119 \u017cy\u0107, jak sobie cz\u0142owiek co\u015b takiego obejrzy &#8211; stwierdzi\u0142 Pawe\u0142. Na ekran wskoczy\u0142a reklama pieluszek.<\/p>\n<p>&#8211; Ci\u0105gle te reklamy o sraniu i szczaniu &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119.<\/p>\n<p>Wra\u017cenie czyjej\u015b obecno\u015bci by\u0142o bardzo silne. K\u0105tem oka spostrzeg\u0142 ruch. Tym razem tylko po\u0142o\u017cy\u0142 d\u0142o\u0144 na rewolwerze i odwr\u00f3ci\u0142 powolutku g\u0142ow\u0119. Tak jak przedtem kto\u015b pochyla\u0142 si\u0119 nad dywanem. Pawe\u0142 mia\u0142 nerwy jak postronki, ostatecznie je\u017adzi\u0142 kiedy\u015b jako kierowca ci\u0119\u017car\u00f3wki z konwojami pomocy humanitarnej do Czeczenii i Bo\u015bni. Tylko dlatego nie wrzasn\u0105\u0142 na ca\u0142e gard\u0142o. Nad dywanem pochyla\u0142y si\u0119 dwie sylwetki. By\u0142y nieco ciemniejsze ni\u017c ciemno\u015b\u0107 panuj\u0105ca w pokoju. Widzia\u0142 przez nie listwy boazerii na \u015bcianie.<\/p>\n<p>&#8211; Duchy &#8211; przemkn\u0119\u0142o mu przez my\u015bl.<\/p>\n<p>Wi\u0119kszy duch podni\u00f3s\u0142 si\u0119 niespodziewanie i popatrzy\u0142 prosto na niego. Pawe\u0142 z rozpacz\u0105 wycelowa\u0142 z rewolweru, nagle odebra\u0142 p\u0142yn\u0105ce wprost do m\u00f3zgu uczucie. By\u0142o to rozbawienie. Pstrykn\u0105\u0142 prze\u0142\u0105cznikiem. Czerwona kropka lasera pojawi\u0142a si\u0119 na \u015bcianie za sylwetk\u0105, a jednocze\u015bnie pojawi\u0142a si\u0119 r\u00f3\u017cowa smuga, tak jak wtedy gdy promie\u0144 lasera przechodzi przez mg\u0142\u0119. Sylwetce musia\u0142o to sprawi\u0107 przykro\u015b\u0107, bo zesz\u0142a z linii strza\u0142u. Druga podnios\u0142a si\u0119 znad dywanu. Przez chwil\u0119 jakby ze sob\u0105 rozmawia\u0142y, po czym obie podesz\u0142y do \u015bciany i wtopi\u0142y si\u0119 w ni\u0105. Na korytarzu za \u015bcian\u0105 rozleg\u0142o si\u0119 kilka pukni\u0119\u0107, jakby kto\u015b szed\u0142 w ci\u0119\u017ckich butach po drewnianej pod\u0142odze. Pawe\u0142 zapali\u0142 \u015bwiat\u0142o, po czym z szuflady pod telewizorem wydoby\u0142 ksi\u0105\u017ck\u0119 telefoniczn\u0105. Zacz\u0105\u0142 szuka\u0107 has\u0142a \u201eegzorcy\u015bci&#8221;, ale nie znalaz\u0142. Sprawdzi\u0142, czy jest has\u0142o \u201educhy&#8221;. Takiego te\u017c nie by\u0142o. Zdenerwowany rzuci\u0142 j\u0105 na pod\u0142og\u0119. Mia\u0142 dosy\u0107. Wypi\u0142 \u0107wiartk\u0119 w\u00f3dki, a potem po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 spa\u0107. Znowu nic mu si\u0119 nie przy\u015bni\u0142o. Nast\u0119pnego dnia rankiem znalaz\u0142 w skrzynce na listy kopert\u0119 z piecz\u0105tk\u0105 dzia\u0142u handlowego jednego z supermarket\u00f3w. Rozpru\u0142 j\u0105 no\u017cykiem i wydoby\u0142 ze \u015brodka kart\u0119 formatu A4. Ci z dzia\u0142u handlowego supermarketu byli zachwyceni przes\u0142an\u0105 im pr\u00f3bk\u0105 towaru. Ci z dzia\u0142u handlowego zamawiali tysi\u0105c pi\u0119\u0107set sztuk notatnik\u00f3w ze sk\u00f3rzanymi grzbietami, okuciami na rogach i kapita\u0142kami z cienkiego rzemyka. Ci z supermarketu chcieli jedynie, \u017ceby wklei\u0142 do \u015brodka trzy kolorowe wst\u0105\u017ceczki w charakterze zak\u0142adek. Policzy\u0142 przewidywalny zysk i widmo zamkni\u0119cia fabryczki odsun\u0119\u0142o si\u0119 o dwa miesi\u0105ce. Zszed\u0142 do warsztatu z pismem w d\u0142oni. Uderzy\u0142 pa\u0142eczk\u0105 w mosi\u0119\u017cny gong.<\/p>\n<p>&#8211; Mam dla was dwie wiadomo\u015bci &#8211; powiedzia\u0142 do swoich pracownik\u00f3w. &#8211; Tradycyjnie jedna jest dobra, druga jest z\u0142a. Po pierwsze dosta\u0142em grubsze zam\u00f3wienie. Trzeba dostarczy\u0107 tysi\u0105c pi\u0119\u0107set sztuk, a z\u0142a wiadomo\u015b\u0107 jest taka, \u017ce do ko\u0144ca przysz\u0142ego tygodnia. Aby\u015bcie dotrzymali terminu, obiecuj\u0119- wam premi\u0119 po dwie\u015bcie z\u0142otych na \u0142epka.<\/p>\n<p>Zawyli rado\u015bnie. Zostawi\u0142 ich w warsztacie, a sam pojecha\u0142 po kilka motk\u00f3w kolorowych wst\u0105\u017ceczek.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>IV<\/b><\/p>\n<p>By\u0142 sobotni wiecz\u00f3r. Za oknem do\u015b\u0107 paskudna pogoda. Pada\u0142 deszcz i wia\u0142 wiatr.<\/p>\n<p>&#8211; No nie jest \u017ale &#8211; powiedzia\u0142 Pawe\u0142 przez telefon do swojego wsp\u00f3lnika Tomasza. &#8211; Boj\u0119 si\u0119 tylko, \u017ce nasi robole padn\u0105. Od tygodnia zasuwaj\u0105 na dwie zmiany. Jak nas dorwie inspekcja pracy, to nas to tak dupnie, \u017ce lepiej nie gada\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Innymi s\u0142owy, sugerujesz, \u017ceby podwoi\u0107 zatrudnienie?<\/p>\n<p>&#8211; Powinno wystarczy\u0107. Na razie. Rozejrzyj si\u0119 tam u siebie na prowincji za jak\u0105\u015b bud\u0105 i mo\u017cna by posadzi\u0107 jeszcze ze dwadzie\u015bcia os\u00f3b.<\/p>\n<p>&#8211; Cholera, my\u015bla\u0142em, \u017ce te pieni\u0105dze wydam inaczej&#8230; Jak ze zbytem?<\/p>\n<p>&#8211; Idealnie. Dzisiaj dosta\u0142em czwarte zam\u00f3wienie i znowu na tysi\u0105c sztuk. Ju\u017c chwyci\u0142o, teraz nie mog\u0119 si\u0119 wycofa\u0107, bo stracimy wiarygodno\u015b\u0107 jako partner handlowy. Do ko\u0144ca miesi\u0105ca musze dostarczy\u0107 pi\u0119\u0107 tysi\u0119cy, robotnicy zrobi\u0105 cztery maksymalnie. Musz\u0119 zwi\u0119kszy\u0107 zatrudnienie.<\/p>\n<p>&#8211; Zanim ci nowi si\u0119 dotr\u0105&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; To szybko p\u00f3jdzie. Tydzie\u0144 na nauk\u0119 zawodu i zasuwa\u0107. Zreszt\u0105 to wszystko jest przecie\u017c pro\u015bcizna.<\/p>\n<p>&#8211; Dobra. Posy\u0142am ci pi\u0119tna\u015bcie tysi\u0119cy nowych. Jutro z rana b\u0119dziesz je mia\u0142 na koncie. Tym samym m\u00f3j wk\u0142ad?<\/p>\n<p>&#8211; Masz teraz czterdzie\u015bci dwa procent udzia\u0142\u00f3w. Plus pi\u0119tna\u015bcie tysi\u0119cy, to b\u0119dzie r\u00f3wno czterdzie\u015bci dziewi\u0119\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Fajnie. No to do us\u0142yszenia.<\/p>\n<p>&#8211; Na razie.<\/p>\n<p>Pawe\u0142 od\u0142o\u017cy\u0142 s\u0142uchawk\u0119. W tej chwili z parteru dobieg\u0142 go skowyt, jaki wydaje cz\u0142owiek w obliczu czego\u015b strasznego.<\/p>\n<p>&#8211; Jezu-j\u0119kn\u0105\u0142. &#8211; Wypadek.<\/p>\n<p>Pogna\u0142 korytarzykiem do schod\u00f3w. Po drodze troszk\u0119 si\u0119 uspokoi\u0142. Najniebezpieczniejszym narz\u0119dziem tam, pi\u0119tro ni\u017cej, by\u0142a wiertarka. Nic si\u0119 nie mog\u0142o sta\u0107, co najwy\u017cej kto\u015b przy t\u0142uk\u0142 sobie palec m\u0142otkiem. No mo\u017ce niechc\u0105cy wywierci\u0142 dziur\u0119 w r\u0119ce. Wszystkie sk\u0142adki na ZUS i dodatkowe ubezpieczenia by\u0142y op\u0142acone. Zbieg\u0142 po schodach. Robotnicy, st\u0142oczeni wok\u00f3\u0142 siedz\u0105cego na krze\u015ble kolegi, rozst\u0105pili si\u0119. Siedz\u0105cy nie wygl\u0105da\u0142 na zranionego, ale mia\u0142 Ob\u0142\u0119d w oczach.<\/p>\n<p>&#8211; Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; zapyta\u0142 Pawe\u0142 \u0142agodnie.<\/p>\n<p>&#8211; Ona tam sta\u0142a &#8211; wybe\u0142kota\u0142 robotnik. &#8211; Sta\u0142a przy schodach, pomacha\u0142a mi r\u0119k\u0105!<\/p>\n<p>&#8211; Kto? &#8211; zapyta\u0142 Pawe\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; No ona. By\u0142a przejrzysta &#8211; duka\u0142 robotnik. &#8211; Popatrzy\u0142em i Jezu, ona pomacha\u0142a do mnie.<\/p>\n<p>&#8211; Co to by\u0142o? &#8211; zapyta\u0142 pozosta\u0142ych. &#8211; Co widzieli\u015bcie?<\/p>\n<p>&#8211; No ducha &#8211; powiedzia\u0142a dziewczyna, kt\u00f3ra zajmowa\u0142a si\u0119 pleceniem kapita\u0142ek. &#8211; Sta\u0142 przy schodach.<\/p>\n<p>&#8211; Kto jeszcze go widzia\u0142? &#8211; zapyta\u0142.<\/p>\n<p>Podnios\u0142y si\u0119 tylko trzy r\u0119ce, w tym siedz\u0105cego na krze\u015ble.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142uchajcie &#8211; powiedzia\u0142 spokojnie. &#8211; Jest p\u00f3\u017ano, jeste\u015bcie zm\u0119czeni. To moja wina, bo goni\u0119 was do roboty ponad si\u0142y. Jest ju\u017c prawie dwudziesta druga. Duchy pojawiaj\u0105 si\u0119 dopiero o p\u00f3\u0142nocy. Poza tym strasz\u0105 raczej w zamkach, a nie w fabrykach. Musia\u0142o wam si\u0119 przywidzie\u0107&#8230;<\/p>\n<p>Siedz\u0105cy na krze\u015ble j\u0119kn\u0105\u0142 i jako\u015b tak dziwnie spad\u0142 z krzes\u0142a. Usta mu podsinia\u0142y. Musia\u0142 zemdle\u0107, bo raczej nie wygl\u0105da\u0142o to na zawa\u0142. Par\u0119 os\u00f3b prze\u017cegna\u0142o si\u0119 zamaszy\u015bcie. Wpatrywali si\u0119 w co\u015b za jego plecami. Obejrza\u0142 si\u0119 ostro\u017cnie. Co\u015b, co przypomina\u0142o ob\u0142ok pary, sta\u0142o ko\u0142o schod\u00f3w, jakby si\u0119 im przygl\u0105da\u0142o. Nie wiedzia\u0142, co to jest. To znaczy widzia\u0142, ale nie dopuszcza\u0142 do siebie tej my\u015bli. Odwr\u00f3ci\u0142 i si\u0119 i odchrz\u0105kn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Musia\u0142a pu\u015bci\u0107 rura z ciep\u0142\u0105 wod\u0105 w piwnicy, tu jest ch\u0142odno, to i widzimy ob\u0142oki pary. &#8211; Nie wypad\u0142 zbyt przekonywaj\u0105co. Mo\u017ce dlatego, \u017ce g\u0142os mu dr\u017ca\u0142 tak, \u017ce ledwo m\u00f3g\u0142 m\u00f3wi\u0107. &#8211; Jest p\u00f3\u017ano, jeste\u015bcie zm\u0119czeni. Id\u017acie ju\u017c do domu, a ja zostan\u0119 i za\u0142atwi\u0119 ten problem.<\/p>\n<p>Nie kazali sobie tego dwa razy powtarza\u0107. Gdy ucich\u0142 tupot, poszed\u0142 i zamkn\u0105\u0142 drzwi. Wr\u00f3ci\u0142 do mieszkania naoko\u0142o przez boczne wej\u015bcie.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego dnia rankiem Pawe\u0142 pojecha\u0142 na gie\u0142d\u0119 staroci na Ko\u0142o. Kupi\u0142 jedena\u015bcie ikon i wr\u00f3ciwszy do domu, porozwiesza\u0142 je w mieszkaniu i w warsztacie. Od razu poczu\u0142 si\u0119 nieco pewniej.<\/p>\n<p>Ludzie lubi\u0105 zarabia\u0107, w nast\u0119pnym tygodniu z pracy zrezygnowa\u0142y tylko dwie osoby, ale uda\u0142o si\u0119 przyj\u0105\u0107 dwie inne na ich miejsce. W Urz\u0119dzie Pracy na Cio\u0142ka zostawi\u0142 ofert\u0119 zatrudnienia jeszcze dla pi\u0119tnastu os\u00f3b. Zwolnieni z pracy nie umieli utrzyma\u0107 j\u0119zyka za z\u0119bami. Pozna\u0142 to bez<\/p>\n<p>trudu. Gdy wchodzi\u0142 do sklepiku spo\u017cywczego urz\u0105dzonego na parterze jednej z kamienic Fundacji Wawelberg\u00f3w, ludzie milkli ma jego widok. Ch\u0119tni do roboty nie pojawiali si\u0119. W \u015brod\u0119 przyszed\u0142 za to dziennikarz z \u201eSuper Ekspresu&#8221;, \u017ceby przeprowadzi\u0107 z nim wywiad. Wywiad mia\u0142 dotyczy\u0107 mo\u017cliwo\u015bci fabryczki, perspektyw na rynku artyku\u0142\u00f3w papierniczych i innych takich, ale rozmowa szybko zesz\u0142a na spraw\u0119 duch\u00f3w i Pawe\u0142 zmuszony by\u0142 usun\u0105\u0107 dziennikarza z terenu zak\u0142adu, w czym spontanicznie pom\u00f3g\u0142 mu u\u015bwiadomiony aktyw robotniczy. W czwartek i w pi\u0105tek pojawili si\u0119 dziennikarze z \u201eWr\u00f3\u017cki&#8221;, \u201eDetektywa&#8221;, \u201eNie z tej ziemi&#8221;, \u201eSkandali&#8221; i jakiego\u015b czasopisma po\u015bwi\u0119conego problematyce UFO. Pogoni\u0142 ich wszystkich, po czym napisa\u0142 na kawa\u0142ku papieru o\u015bwiadczenie, kt\u00f3re rozplakatowa\u0142 na okolicznych przystankach, w sklepiku i na drzwiach zak\u0142adu. W sobot\u0119 jeden dziennikarz podszy\u0142 si\u0119 pod szukaj\u0105cego zatrudnienia, \u017ceby tylko dosta\u0107 si\u0119 do \u015brodka. Pawe\u0142 przyj\u0105\u0142 go do roboty, po czym przydzieli\u0142 mu wyj\u0105tkowo niewdzi\u0119czne zadanie przybijania nitami oku\u0107 i narzuci\u0142 tak\u0105 norm\u0119, \u017ce dzielny wys\u0142annik gazety po dwu godzinach sam si\u0119 zmy\u0142. Biznesmen obserwowa\u0142 jego odwr\u00f3t przez okno i chichota\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Pomog\u0142y ikony &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie.<\/p>\n<p>Pod wiecz\u00f3r wypogodzi\u0142o si\u0119 wreszcie. Nala\u0142 sobie kieliszek malibu i zasiad\u0142 przed telewizorem. Sko\u0144czy\u0142 ogl\u0105da\u0107 gdzie\u015b ko\u0142o p\u00f3\u0142nocy. Wzi\u0105\u0142 butelk\u0119 z zamiarem wstawienia jej do lod\u00f3wki i ruszy\u0142 w stron\u0119 drzwi do kuchni. Stopy zapada\u0142y si\u0119 w dywan jak w mech. Lubi\u0142 to uczucie. Niespodziewanie grzmotn\u0105\u0142 jak d\u0142ugi. Fakt, \u017ce potkn\u0105\u0142 si\u0119 na zupe\u0142nie r\u00f3wnym dywanie, zaskoczy\u0142 go i zdezorientowa\u0142. Upuszczona butelka toczy\u0142a si\u0119 po parkiecie, a potem kto\u015b z niedba\u0142ym wdzi\u0119kiem zatrzyma\u0142 j\u0105 stop\u0105. Pawe\u0142 poderwa\u0142 si\u0119 z rewolwerem w d\u0142oni, ale ducha ju\u017c nie by\u0142o. Podni\u00f3s\u0142 butelk\u0119 i obejrza\u0142 j\u0105 uwa\u017cnie. Naklejka w kilku miejscach odbarwi\u0142a si\u0119. Odbarwienia uk\u0142ada\u0142y si\u0119 w \u015blad palc\u00f3w nogi. Jednego du\u017cego i czterech ma\u0142ych. Palce by\u0142y drobne, noga musia\u0142a by\u0107 znacznie mniejsza ni\u017c jego. Noga m\u0142odej dziewczyny. Zakl\u0105\u0142 i poszed\u0142 na parter. Wyszed\u0142 z domu i przechadza\u0142 si\u0119 mi\u0119dzy kamienicami. Drzewa szumia\u0142y nad jego g\u0142ow\u0105.<\/p>\n<p>Dzielnica by\u0142a podobno paskudna, ale mia\u0142 przy sobie bro\u0144. Zreszt\u0105 nawet najbardziej sceptyczni \u017cule nie pojawiali si\u0119 po zmroku na podw\u00f3rku przed fabryczk\u0105. Uspokoi\u0142 si\u0119. Przywidzenie. Tylko przywidzenie. Przecie\u017c duch\u00f3w nie ma. To znaczy komuni\u015bci twierdzili, \u017ce duch\u00f3w nie ma, a teraz nie ma komunist\u00f3w, to mo\u017ce duchy jednak s\u0105? Odgania\u0142 takie my\u015bli. Wracaj\u0105c, zajrza\u0142 do skrzynki. Tkwi\u0142o w niej co\u015b ma\u0142ego. Otworzy\u0142 skrzynk\u0119. W d\u0142oni trzyma\u0142 wizyt\u00f3wk\u0119. Wydrukowano j\u0105 na kredowym papierze:<\/p>\n<p>nicolae eminescu egzorcysta.<\/p>\n<p>Poni\u017cej by\u0142 numer telefonu. Telefon musia\u0142 znajdowa\u0107 si\u0119 daleko, numer bowiem by\u0142 do\u015b\u0107 d\u0142ugi, a zaczyna\u0142 si\u0119 kierunkowym do Rumunii. Pawe\u0142 wr\u00f3ci\u0142 do domu i starannie zamkn\u0105\u0142 za sob\u0105 drzwi. Wzi\u0105\u0142 telefon i wystuka\u0142 numer. Odezwa\u0142a si\u0119 automatyczna sekretarka. Pro\u015bba o zostawienie informacji nagrana by\u0142a po polsku, niemiecku i rumu\u0144sku. Poprosi\u0142 o przys\u0142anie ekipy i usuni\u0119cie ducha. Im szybciej, tym lepiej.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>VI<\/b><\/p>\n<p>Ta sobota by\u0142a wolna. Ludzie nie dawali rady. Tomasz na prowincji bez problem\u00f3w uruchomi\u0142 produkcj\u0119, a zbyt by\u0142 niez\u0142y, bo fakt nawiedzenia fabryki dzia\u0142a\u0142 jak najlepsza reklama. Tomasz sugerowa\u0142 umieszczanie na opakowaniu nalepki przedstawiaj\u0105cej trupi\u0105 czaszk\u0119 albo ducha, i Pawe\u0142 zaakceptowa\u0142 ten pomys\u0142.<\/p>\n<p>W\u0142a\u015bciwie nie mia\u0142 nic do roboty, wi\u0119c siedzia\u0142 sobie i odpoczywa\u0142. Oko\u0142o \u00f3smej, zaraz po pogodzie us\u0142ysza\u0142 dzwonek do drzwi. Zszed\u0142 na parter.<\/p>\n<p>&#8211; Kto tam? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Nicolae Eminescu, egzorcysta &#8211; powiedzia\u0142 cz\u0142owiek za drzwiami. Pawe\u0142 otworzy\u0142 je i faktycznie zobaczy\u0142 stoj\u0105cego na progu egzorcyst\u0119. Egzorcysta mia\u0142 na sobie p\u0142aszcz, a przez rami\u0119 przewieszon\u0105 ortalionow\u0105 torb\u0119 czym\u015b wype\u0142nion\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Pan zamawia\u0142 usuni\u0119cie ducha? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>M\u00f3wi\u0142 nie\u017ale po polsku. Ale obcy akcent by\u0142 bardzo wyra\u017any.<\/p>\n<p>&#8211; Tak. Prosz\u0119 za mn\u0105.<\/p>\n<p>Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119. W tym momencie zrobilo mu si\u0119 zupe\u0142nie jasno przed oczyma, a zaraz potem zupe\u0142nie ciemno. Upadku na pod\u0142og\u0119 ju\u017c nie czu\u0142. Doszed\u0142 do siebie, gdy kto\u015b nim delikatnie potrz\u0105sn\u0105\u0142. Otworzy\u0142 oczy. Potrz\u0105sa\u0142 nim ten wysoki gliniarz.<\/p>\n<p>&#8211; Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Sami chcieliby\u015bmy wiedzie\u0107. S\u0105siedzi us\u0142yszeli strza\u0142y i zaraz potem kilku facet\u00f3w wyskoczy\u0142o oknami. Jest tam na dole troch\u0119 krwi, \u015bwiadkowie m\u00f3wi\u0105, \u017ce kt\u00f3ry\u015b sobie rozcharata\u0142 \u0142eb.<\/p>\n<p>Pawe\u0142 usiad\u0142 z wysi\u0142kiem.<\/p>\n<p>&#8211; Wezwa\u0142em egzorcyst\u0119 &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Przyszed\u0142. Zaprosi\u0142em go do \u015brodka, a potem nic nie pami\u0119tam. Chyba mi da\u0142 w \u0142eb. &#8211; Pomaca\u0142 si\u0119 po potylicy. Wyczu\u0142 tam ogromnego guza i troch\u0119 krwi.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119 sprawdzi\u0107, czy nic nie zgin\u0119\u0142o.<\/p>\n<p>Wsta\u0142 chwiejnie na nogi i wszed\u0142 na pi\u0119tro. Srebrny dzbanek do kawy sta\u0142 na kominku w salonie.-Dywan le\u017ca\u0142 na pod\u0142odze. Szable wisia\u0142y na \u015bcianie. Sejf za obrazem Malczewskiego by\u0142 nietkni\u0119ty.<\/p>\n<p>&#8211; Nic nie zgin\u0119\u0142o &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; A nawet jakby przyby\u0142o. Na pod\u0142odze sta\u0142a torba, z kt\u00f3rej wystawa\u0142a lufa palnika acetylenowego i szlifierka k\u0105towa.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119 niczego nie rusza\u0107, zaraz przyjedzie ekipa. Na pewno nic nie zgin\u0119\u0142o?<\/p>\n<p>&#8211; Zupe\u0142nie nic.<\/p>\n<p>&#8211; A s\u0105siednie pokoje?<\/p>\n<p>&#8211; Zamkni\u0119te i nieumeblowane.<\/p>\n<p>Popatrzy\u0142 na wywalone okna. \u017baluzje by\u0142y po\u0142amane, szyby wyt\u0142uczone.<\/p>\n<p>&#8211; Skakali bezpo\u015brednio, nie marnuj\u0105c czasu na otwieranie -powiedzia\u0142 gliniarz. &#8211; A tak w\u0142a\u015bciwie, to po co by\u0142 panu potrzebny egzorcysta?<\/p>\n<p>Pawe\u0142 u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 smutno.<\/p>\n<p>&#8211; Straszy.<\/p>\n<p>W tej chwili do pomieszczenia wesz\u0142o kilku policjant\u00f3w pod wodz\u0105 energicznego oficera.<\/p>\n<p>&#8211; Kapitan Sowa &#8211; przedstawi\u0142 si\u0119. &#8211; Tylko prosz\u0119 bez g\u0142upich komentarzy. Prosz\u0119 opowiedzie\u0107, co w\u0142a\u015bciwie si\u0119 sta\u0142o. Pawe\u0142 opowiedzia\u0142. Kapitan u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 lekko.<\/p>\n<p>&#8211; Banda Sierpagena.<\/p>\n<p>&#8211; Co prosz\u0119?<\/p>\n<p>&#8211; Grasuje taki Rumuniec. \u015awietnie zna polski, pracowa\u0142 jako psychiatra w Bukareszcie. Podobno jeszcze za Ceaucesku zajmowa\u0142 si\u0119 badaniem jakich\u015b pra\u0144 m\u00f3zgu czy czym\u015b takim. Scenariusz zawsze ten sam. Urz\u0105dza seanse spirytystyczne. W trakcie seansu hipnotyzuje ofiary i otwiera drzwi. Reszt\u0119 robi\u0105 jego kumple. Wynosz\u0105 wszystko, co si\u0119 da wynie\u015b\u0107, pruj\u0105 \u015bciany w poszukiwaniu sejf\u00f3w. Bior\u0105 wszystko, co ma jak\u0105kolwiek warto\u015b\u0107. Jak w gara\u017cu jest samoch\u00f3d, to te\u017c.<\/p>\n<p>&#8211; Cholera.<\/p>\n<p>&#8211; Tak, to ju\u017c drugi seans spirytystyczny w ich wykonaniu. Poprzedni zrobili na wybrze\u017cu. Facet by\u0142 jeszcze bardziej \u0142atwowierny ni\u017c pan. Zostawi\u0142 egzorcyst\u0119 na ca\u0142\u0105 noc w swoim domu, a rano nie by\u0142o tam nawet mebli, tylko w k\u0105cie jaki\u015b taki cyganowaty z fachowo poder\u017cni\u0119tym gard\u0142em i kartka, \u017ce to on straszy\u0142. Jak si\u0119 z panem skontaktowa\u0142?<\/p>\n<p>Pawe\u0142 przeszuka\u0142 kieszenie, ale nie znalaz\u0142 wizyt\u00f3wki, musia\u0142a si\u0119 mu gdzie\u015b zapodzia\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Szkoda &#8211; powiedzia\u0142 kapitan. &#8211; Mo\u017cna by da\u0107 zna\u0107 Rumu\u0144com, \u017ceby wzi\u0119li mieszkanie pod obserwacj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Zaraz, nic straconego. Przecie\u017c mo\u017cna za\u017c\u0105da\u0107 od telekomunikacji bilingu moich rozm\u00f3w, to wtedy b\u0119dzie mo\u017cna ustali\u0107 numer. Ja do Rumunii dzwoni\u0142em tylko raz w \u017cyciu, to znaczy wczoraj.<\/p>\n<p>Gliniarz podzi\u0119kowa\u0142. Zebrali odciski palc\u00f3w i inne takie i poszli sobie. Wyszuka\u0142 numer telefonu pogotowia szklarskiego i zadzwoni\u0142. Do rana szyby by\u0142y wstawione i znowu oklejone foli\u0105 antyw\u0142amaniow\u0105, cho\u0107 nocna pr\u00f3ba pokaza\u0142a, \u017ce wcale nie jest to taki dobry wynalazek. Tej nocy biznesmen spa\u0142 przy zapalonym \u015bwietle.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>VIII<\/b><\/p>\n<p>&#8211; Ma pan co\u015b o duchach? &#8211; Pawe\u0142 Skorli\u0144ski zagadn\u0105\u0142 sprzedawc\u0119.<\/p>\n<p>Pytanie by\u0142o zupe\u0142nie bezsensowne, znajdowa\u0142 si\u0119 bowiem wewn\u0105trz<\/p>\n<p>ksi\u0119garni ezoterycznej, a wszelaka mo\u017cliwa literatura wype\u0142nia\u0142a ciasno p\u00f3\u0142ki.<\/p>\n<p>&#8211; A co panu konkretnie jest potrzebne? O duchach jest ca\u0142y tamten rega\u0142 &#8211; machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105. &#8211; Mamy leksykony, katalogi, polskie i zagraniczne. Mamy historie nawiedzonych dom\u00f3w. Wszystko, co pan zechce. Oczywi\u015bcie mamy te\u017c sporo beletrystyki. Horrory po polsku, angielsku, nawet kilka po rosyjsku. Ciekawa lektura.<\/p>\n<p>&#8211; Wola\u0142bym poradnik.<\/p>\n<p>&#8211; Ma pan ducha w mieszkaniu? &#8211; sprzedawca nie okaza\u0142 zdziwienia. &#8211; <i>Domowy Egzorcysta, <\/i>przepraszam pan czyta po angielsku?<\/p>\n<p>-Tak.<\/p>\n<p>&#8211; <i>Domowy Egzorcysta <\/i>Burcharda. Jest tam kilka cennych wskaz\u00f3wek, jak pozby\u0107 si\u0119 nieproszonych go\u015bci, takich co tupi\u0105 po nocy i prze\u015bwituj\u0105 na bia\u0142o. Nie jest to nadzwyczajne, ale nic lepszego, chyba \u017ce ma pan znajomych w policji.<\/p>\n<p>&#8211; A je\u015bli mam?<\/p>\n<p>&#8211; Ja tego nie czyta\u0142em, s\u0142ysza\u0142em tylko, ale w szkole policyjnej w Szczytnie maj\u0105 r\u0119kopis ksi\u0105\u017cki Jakuba W\u0119drowycza.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142ysza\u0142em ju\u017c gdzie\u015b to nazwisko.<\/p>\n<p>&#8211; By\u0142 program, jako\u015b tak na dniach. Na Polsacie zdaje si\u0119. Swoj\u0105 drog\u0105 lepszy cyrk odstawia\u0142, normalnie nie jest taki.<\/p>\n<p>&#8211; M\u00f3wi\u0142 pan o r\u0119kopisie.<\/p>\n<p>&#8211; No w\u0142a\u015bnie. Kiedy\u015b jeden z gliniarczyk\u00f3w zrobi\u0142 odpis kilkunastu stroniczek. Te kilkana\u015bcie jest wi\u0119cej warte ni\u017c ca\u0142y ten sklep.<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam, nie rozumiem. Dlaczego ten r\u0119kopis jest w szkole policyjnej w Szczytnie?<\/p>\n<p>&#8211; D\u0142uga historia. Raz robili u niego rewizje, p\u0119dzi\u0142 bimber i szukali jeszcze broni. No wiec kt\u00f3remu\u015b gliniarzowi wpad\u0142 w oko zeszyt pokryty jakimi\u015b koszmarnymi bazgro\u0142ami. Skonfiskowali go, czy mo\u017ce po prostu zabrali, bo sam pan wie, jakie to by\u0142y czasy, i wys\u0142ali tam, \u017ceby kryptolodzy i grafolodzy mieli na czym trenowa\u0107. To jest napisane po polsku, cz\u0119\u015bciowo cyrylic\u0105, ma bardzo pomys\u0142ow\u0105 ortografi\u0119 i kaligrafi\u0119, o interpunkcji nie wspominaj\u0105c. Ale s\u0105 tam rzeczy ciekawe. Gdyby uda\u0142o si\u0119 panu zrobi\u0107 ksero, to dam tysi\u0105c z\u0142otych.<\/p>\n<p>&#8211; Obawiam si\u0119, \u017ce moje mo\u017cliwo\u015bci nie s\u0105 wystarczaj\u0105ce. Niech pan da tego Burcharda.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>IX<\/b><\/p>\n<p>Dochodzi\u0142a p\u00f3\u0142noc. Pawe\u0142 sta\u0142 w salonie z ksi\u0105\u017ck\u0105 w r\u0119ce i czyta\u0142 na g\u0142os straszliwe ci\u0105gi zakl\u0119\u0107. Duch wyjrza\u0142 ze \u015bciany i przygl\u0105da\u0142 mu si\u0119 na bezczela.<\/p>\n<p>&#8211; Cholera &#8211; zakl\u0105\u0142 wreszcie biznesmen. &#8211; Do dupy ta ksi\u0105\u017cka.<\/p>\n<p>Duch pokiwa\u0142 g\u0142ow\u0105, a przynajmniej tak to wygl\u0105da\u0142o. Pawe\u0142 otworzy\u0142 drzwiczki kominka i ju\u017c mia\u0142 cisn\u0105\u0107 dzie\u0142o w p\u0142omienie, gdy spostrzeg\u0142 na ok\u0142adce reklam\u0119:<\/p>\n<p>zesp\u00f3\u0142 fachowc\u00f3w &#8211; egzorcyst\u00f3w.<\/p>\n<p>zwalczanie wszelkiego rodzaju zjaw, widm i duch\u00f3w<\/p>\n<p>rutynowani specjali\u015bci! 100% satysfakcji lub zwrot koszt\u00f3w.<\/p>\n<p>do\u017cywotnia, a nawet po\u015bmiertna gwarancja.<\/p>\n<p>ponad czterdzie\u015bci udokumentowanych przypadk\u00f3w powodzenia.<\/p>\n<p>referencje<\/p>\n<p>Poni\u017cej by\u0142 numer.<\/p>\n<p>&#8211; Yeach! &#8211; zawy\u0142 Pawe\u0142.<\/p>\n<p>Sp\u0142oszony duch znikn\u0105\u0142 bez \u015bladu. Mimo p\u00f3\u017anej pory biznesmen si\u0119gn\u0105\u0142 po telefon.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>X<\/b><\/p>\n<p>By\u0142 paskudny jesienny wiecz\u00f3r. Wiatr wy\u0142 za oknem. Drzewa szumia\u0142y niepokoj\u0105co. W domu co\u015b trzeszcza\u0142o, jak to zwykle w starych i nawiedzonych budynkach. Rozleg\u0142 si\u0119 dzwonek do drzwi. Pawe\u0142 zbieg\u0142 na d\u00f3\u0142 i otworzy\u0142. W ciemno\u015bci na jasnym prostok\u0105cie \u015bwiat\u0142a rzucanego z wn\u0119trza budynku sta\u0142a tr\u00f3jka cywilnych egzorcyst\u00f3w, fachowc\u00f3w, ponad czterdzie\u015bci udokumentowanych przypadk\u00f3w. Egzorcy\u015bci mieli na sobie d\u0142ugie sk\u00f3rzane p\u0142aszcze i kapelusze o szerokich rondach. W d\u0142oniach trzymali walizki.<\/p>\n<p>&#8211; Pan Pawe\u0142 Skorli\u0144ski? &#8211; zapyta\u0142 najstarszy z nich, lekko posiwia\u0142y pan po sze\u015b\u0107dziesi\u0105tce.<\/p>\n<p>&#8211; Tak.<\/p>\n<p>&#8211; To pan wzywa\u0142 ekip\u0119 do usuni\u0119cia ducha?<\/p>\n<p>&#8211; Tak. Prosz\u0119 wej\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Weszli do przytulnego, jasno o\u015bwietlonego holu.<\/p>\n<p>&#8211; Jestem prezesem towarzystwa &#8211; powiedzia\u0142 siwy. &#8211; Nazywam si\u0119 Janusz Bratkowski.<\/p>\n<p>U\u015bcisn\u0119li sobie d\u0142onie. Drugi egzorcysta zdj\u0105\u0142 kapelusz i okaza\u0142 si\u0119 by\u0107 kobiet\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Ma\u0142gorzata Ko\u0107ko &#8211; przedstawi\u0142a si\u0119.<\/p>\n<p>Drugi m\u0119\u017cczyzna, kt\u00f3rego twarz zniszczy\u0142a jaka\u015b choroba podobna do ospy, wyci\u0105gn\u0105\u0142 d\u0142o\u0144 wyschni\u0119t\u0105 jak r\u0119ka mumii.<\/p>\n<p>&#8211; J\u00f3zef Etter &#8211; przedstawi\u0142 si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Wspaniale. Zapraszam na pokoje.<\/p>\n<p>Weszli do salonu. Go\u015bcie zdj\u0119li p\u0142aszcze i zostawili je w holu, po czym siedli wygodnie w fotelach.<\/p>\n<p>&#8211; Dobrze. Na co si\u0119 pan uskar\u017ca &#8211; zapyta\u0142 prezes.<\/p>\n<p>Jego wygl\u0105d budzi\u0142 zaufanie. Na opuszkach palc\u00f3w mia\u0142 wytatuowane kabalistyczne symbole. Na szyi wisia\u0142 mu jaki\u015b dziwny amulet. W jednym uchu mia\u0142 kolczyk z bia\u0142ym kamieniem.<\/p>\n<p>&#8211; Stuka- powiedzia\u0142 Pawe\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Tylko stuka? Jaki rodzaj stukania? Pojedyncze czy mo\u017ce ci\u0105gi stuk\u00f3w?<\/p>\n<p>&#8211; Nie tylko. Stuka, jakby szed\u0142 kto\u015b z drewniana nog\u0105. Takie jakby kroki. Czasami wida\u0107 sylwetki. Pojawiaj\u0105 si\u0119 po\u015brodku pomieszczenia i czasami id\u0105 w stron\u0119 \u015bciany.<\/p>\n<p>&#8211; M\u0119\u017cczy\u017ani czy kobiety?<\/p>\n<p>&#8211; Trudno powiedzie\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; W porz\u0105dku. Czy pr\u00f3bowa\u0142 pan ustali\u0107 list\u0119 dotychczasowych mieszka\u0144c\u00f3w tego budynku?<\/p>\n<p>&#8211; Szczerze m\u00f3wi\u0105c, nie. Ale z tego, co ludzie m\u00f3wili, chodzi o technika zatrudnionego w zak\u0142adach Wawelberga i jego c\u00f3rk\u0119.<\/p>\n<p>Prezes pokiwa\u0142 g\u0142oW\u0105 i skin\u0105\u0142 na J\u00f3zefa. Ten otworzy\u0142 walizk\u0119 i wydoby\u0142 z niej ca\u0142\u0105 fur\u0119 rozmaitego sprz\u0119tu. Wzi\u0105\u0142 w d\u0142o\u0144 drewnian\u0105 r\u00f3\u017cd\u017ck\u0119 wide\u0142kow\u0105 i obszed\u0142 pomieszczenie dooko\u0142a. Potem wyj\u0105\u0142 z walizki r\u00f3\u017cd\u017ck\u0119 uchyln\u0105, wykonan\u0105 z miedzianego drutu i znowu zacz\u0105\u0142 chodzi\u0107 po pomieszczeniu: Drut wychyla\u0142 si\u0119 w r\u00f3\u017cne strony. Wygl\u0105da\u0142o to niezwykle -fachowo.<\/p>\n<p>&#8211; Spr\u00f3buj\u0119 nawi\u0105za\u0107 kontakt &#8211; powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Trzeba zgasi\u0107 \u015bwiat\u0142o? &#8211; zapyta\u0142 w\u0142a\u015bciciel.<\/p>\n<p>&#8211; Nie. To nic b\u0119dzie konieczne.<\/p>\n<p>Egzorcysta siad\u0142 na \u015brodku dywanu. W d\u0142onie wzi\u0105\u0142 dwa kawa\u0142ki kamienia, przyci\u0119te w kszta\u0142t graniastos\u0142up\u00f3w. Zamkn\u0105\u0142 oczy.<\/p>\n<p>&#8211; Jest kontakt &#8211; powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>W tym momencie zebrani zobaczyli, \u017ce przygl\u0105da im si\u0119 duch. Duch wyszed\u0142 ze \u015bciany. By\u0142 przezroczysty. Wygl\u0105da\u0142 na m\u0119\u017cczyzn\u0119. Duch -zrobi\u0142 r\u0119k\u0105 ostrzegawczy gest i znikn\u0105\u0142. Drugi pojawi\u0142 si\u0119 w miejscu, w kt\u00f3rym kiedy\u015b by\u0142y drzwi. Wygl\u0105da\u0142 jak mglisty opar, ale stopniowo przybra\u0142 kszta\u0142ty m\u0142odej dziewczyny. Duch skrzy\u017cowa\u0142 d\u0142onie na piersi i przygl\u0105da\u0142 si\u0119 siedz\u0105cemu.<\/p>\n<p>&#8211; One si\u0119 boj\u0105 &#8211; powiedzia\u0142 J\u00f3zef.<\/p>\n<p>&#8211; To chyba dobrze &#8211; wtr\u0105ci\u0142 Pawe\u0142 &#8211; bo trzeba je&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Wypowiada si\u0119 pan w spos\u00f3b skrajnie nieu\u015bwiadomiony -zaprotestowa\u0142a dziewczyna. &#8211; To przyjazne duchy. Takich nie nale\u017cy rusza\u0107. Mog\u0105 si\u0119 przyda\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; To wy\u0142azi &#8211; powiedzia\u0142 siedz\u0105cy. &#8211; Co to do diab&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Ci! &#8211; upomnia\u0142 go prezes.<\/p>\n<p>&#8211; Siedzi w dywanie &#8211; powiedzia\u0142 J\u00f3zef.<\/p>\n<p>Zerwa\u0142 si\u0119 niespodziewanie i odskoczy\u0142 w bok.<\/p>\n<p>Pawe\u0142 przetar\u0142 oczy. Z miejsca, w kt\u00f3rym wcze\u015bniej siedzia\u0142 egzorcysta, wystrzeli\u0142a macka. Wygl\u0105da\u0142a jak utkana z dymu. Musn\u0119\u0142a uciekaj\u0105cego, wyrywaj\u0105c mu z koszuli na plecach kawa\u0142 tkaniny. Dziewczyna wyrwa\u0142a ze swojej walizki pistolet ska\u0142kowy i wycelowa\u0142a. Macka rozwiewa\u0142a si\u0119 w powietrzu. Opad\u0142a na dywan. Prezes podszed\u0142 i zebra\u0142 odrobin\u0119 py\u0142u do prob\u00f3wki.<\/p>\n<p>&#8211; Wygl\u0105da jak ektoplazma &#8211; powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Czy ektoplazma to nie jest przypadkiem wydzielina z istot \u017cywych?<\/p>\n<p>&#8211; zaciekawi\u0142 si\u0119 gospodarz.<\/p>\n<p>&#8211; Niekoniecznie &#8211; J\u00f3zef doszed\u0142 najwyra\u017aniej do siebie. &#8211; Zasadniczo w niekt\u00f3rych przypadkach mo\u017ce j\u0105 wytworzy\u0107 dowolna materia organiczna. Na przyk\u0142ad we\u0142na. Cholera, mam wra\u017cenie, \u017ce wyrwa\u0142 mi p\u00f3\u0142 g\u0142owy.<\/p>\n<p>&#8211; Obudzi\u0142e\u015b go &#8211; prezes oskar\u017cycielsko wyci\u0105gn\u0105\u0142 palec wskazuj\u0105cy.<\/p>\n<p>&#8211; Jasna cholera! Co teraz? P\u00f3ki siedzia\u0142, wszystko by\u0142o w porz\u0105dku. Za\u0142atwiliby\u015bmy go po cichu.<\/p>\n<p>&#8211; Sam by si\u0119 obudzi\u0142 &#8211; odci\u0105\u0142 si\u0119 J\u00f3zef. &#8211; Przecie\u017c nie palili\u015bmy czarnego p\u0142omienia. Nie powinien by\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Gdyby\u015bmy zapalili czarny p\u0142omie\u0144, by\u0142oby ju\u017c po nas. Co m\u00f3wi\u0105 kamienie?<\/p>\n<p>J\u00f3zef zacisn\u0105\u0142 d\u0142onie na graniastos\u0142upach i skoncentrowa\u0142 si\u0119. Macka wystrzeli\u0142a ponownie. Uchyli\u0142 si\u0119 w ostatniej chwili i tylko rozszarpa\u0142a mu nogawk\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Otwiera si\u0119 przej\u015bcie &#8211; powiedzia\u0142a dziewczyna.<\/p>\n<p>Ona tak\u017ce mia\u0142a zamkni\u0119te oczy.<\/p>\n<p>&#8211; Przej\u015bcie do enklawy Ozark? &#8211; zapyta\u0142 prezes.<\/p>\n<p>Pawe\u0142 us\u0142ysza\u0142 w jego g\u0142osie autentyczny lek i sam przestraszy\u0142 si\u0119 jeszcze bardziej. Wygl\u0105da\u0142o na to, \u017ce fachowcy wpadli w jakie\u015b szambo. Duchy m\u0119\u017cczyzny i dziewczyny znowu sta\u0142y na swoich miejscach.<\/p>\n<p>&#8211; Nie, nie do enklawy Ozark &#8211; uspokoi\u0142 go J\u00f3zef. &#8211; On ju\u017c raz zosta\u0142 pobity i&#8230; Ach tak. U\u017cywali go jako mechanizmu nap\u0119dowego do dywanu, ale by\u0142 za s\u0142aby.<\/p>\n<p>W tym momencie oba kamienne ostros\u0142upy w jego d\u0142oniach rozprys\u0142y si\u0119 niemal w py\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Proponuj\u0119 dywan poci\u0105\u0107 i spali\u0107 &#8211; powiedzia\u0142 prezes. &#8211; To pewnie arabski d\u017cin. Je\u015bli go spalimy, to przej\u015bcie si\u0119 zamknie. Prawie na pewno &#8211; zaakcentowa\u0142 to prawie.<\/p>\n<p>W jego g\u0142osie zabrzmia\u0142a nadzieja.<\/p>\n<p>&#8211; Czy d\u017ciny nie mieszkaj\u0105 czasem w miedzianych lampach? -zagadn\u0105\u0142 ostro\u017cnie Pawe\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Za du\u017co si\u0119 pan bajek naczyta\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Zap\u0142aci\u0142em za niego siedem tysi\u0119cy &#8211; zaprotestowa\u0142. &#8211; Nie da si\u0119 go jako\u015b zneutralizowa\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Niemo\u017cliwe. B\u0119dziemy mieli szcz\u0119\u015bcie, je\u015bli da si\u0119 go spali\u0107 -zacz\u0105\u0142 prezes, ale nie sko\u0144czy\u0142.<\/p>\n<p>Dywan eksplodowa\u0142. Drobne k\u0142aczki unios\u0142y si\u0119 w powietrze. Zalepi\u0142y drzwi i okna. J\u00f3zef rzuci\u0142 si\u0119 i z\u0142apa\u0142 za klamk\u0119. K\u0142aczki pokry\u0142y jego d\u0142o\u0144. Zawy\u0142 i zacz\u0105\u0142 je zdziera\u0107. Gdy w ko\u0144cu mu si\u0119 to uda\u0142o, jego r\u0119ka a\u017c do \u0142okcia pokryta by\u0142a drobnymi krwawi\u0105cymi rankami. Duch dziewczyny zmaterializowa\u0142 si\u0119 tu\u017c ko\u0142o nich. By\u0142 tak materialny, jak tylko zdo\u0142a\u0142. Nawet prze\u015bwitywa\u0142y leciutkie kolory. Troch\u0119 r\u00f3\u017cowo\u015bci na policzkach, b\u0142\u0119kit na sukni. Co\u015b m\u00f3wi\u0142a, ale nic nie by\u0142o s\u0142ycha\u0107. Ma\u0142gorzata stan\u0119\u0142a naprzeciw niej.<\/p>\n<p>&#8211; Jeszcze raz &#8211; poprosi\u0142a. Dziewczyna m\u00f3wi\u0142a, a potem znikn\u0119\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; Co powiedzia\u0142a? &#8211; zapyta\u0142 prezes.<\/p>\n<p>&#8211; Jeste\u015bmy tu uwi\u0119zieni. To co\u015b po\u017cywi <i>si\u0119 <\/i>naszymi umys\u0142ami i wzro\u015bnie w si\u0142\u0119. Od \u015brodka nie zdo\u0142amy pokona\u0107 zapory. To mo\u017cna zrobi\u0107 tylko od zewn\u0105trz. Mamy dwana\u015bcie godzin \u017cycia. Potem nas ze\u017cre.<\/p>\n<p>&#8211; Cholera, tyle to i ja wiem. Kiedy przyjd\u0105 pracownicy do warsztatu? &#8211; zapyta\u0142 prezes Paw\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; Mamy pi\u0105tek wieczorem. Dopiero w poniedzia\u0142ek rano. J\u00f3zef podszed\u0142 do telefonu i podni\u00f3s\u0142 s\u0142uchawk\u0119. Z obu sitek strzeli\u0142 p\u0142omie\u0144. Od\u0142o\u017cy\u0142 j\u0105 na miejsce.<\/p>\n<p>&#8211; To bardzo powa\u017cne? &#8211; zagadn\u0105\u0142 Pawe\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Nic gorszego ju\u017c chyba nie mog\u0142o nas spotka\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Jak to nie &#8211; zapeszy\u0142a si\u0119 dziewczyna. &#8211; A pami\u0119tasz, jak Micha\u0142a wci\u0105gn\u0119\u0142o do enklawy? Wym\u00f3\u017cd\u017cy\u0142o go ca\u0142kiem, zanim wr\u00f3ci\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; \u015amier\u0107 fizyczna w\u0142a\u015bciwie mnie nie przera\u017ca &#8211; powiedzia\u0142 prezes. -Ale te wszystkie diabelstwa niszcz\u0105ce dusz\u0119&#8230; Musimy si\u0119 zastanowi\u0107, co robimy. Je\u015bli spr\u00f3bujemy nawia\u0107, to mo\u017ce mamy szans\u0119&#8230; Tak z dziesi\u0119\u0107 procent. Mo\u017ce nie b\u0119dzie nas goni\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; B\u0119dzie &#8211; powiedzia\u0142 ponuro J\u00f3zef. &#8211; Musia\u0142 by\u0107 cholernie g\u0142odny, skoro chcia\u0142 mnie capn\u0105\u0107. Przecie\u017c mam amulet, a Dagon &#8211; woht.<\/p>\n<p>&#8211; Trzeba b\u0119dzie spr\u00f3bowa\u0107 przez \u015bcian\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 prezes. -Mamy szable. Mo\u017ce przer\u0105biemy si\u0119&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Ma\u0142e szans\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 Pawe\u0142. &#8211; To wszystko jest z przed\u00adwojennych cegie\u0142. Grubo na trzy.<\/p>\n<p>&#8211; Alternatyw\u0105 jest nic nie robi\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Je\u015bli nie ma innej mo\u017cliwo\u015bci, to moje szable s\u0105 do waszej dyspozycji.<\/p>\n<p>Prezes zdj\u0105\u0142 szabl\u0119 ze \u015bciany. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 j\u0105 z pochwy. Szabla by\u0142a skorodowana na wylot.<\/p>\n<p>&#8211; To si\u0119 sta\u0142o niedawno &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Przedtem by\u0142y dobre?<\/p>\n<p>&#8211; Tak. Natar\u0142em je towotem. Nie powinny zardzewie\u0107. Ma\u0142gorzata wyj\u0119\u0142a z walizki bry\u0142\u0119 czego\u015b w rodzaju plasteliny.<\/p>\n<p>&#8211; Wyrwiemy dziur\u0119 plastikiem &#8211; powiedzia\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; To chyba nielegalne &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119. &#8211; Poza tym ja to mieszkanie tylko wynajmuje&#8230;<\/p>\n<p>Cala tr\u00f3jka westchn\u0119\u0142a ci\u0119\u017cko. Dziewczyna przykleja\u0142a ju\u017c wa\u0142ek materia\u0142u wybuchowego na \u015bcianie, za kt\u00f3r\u0105 by\u0142 korytarz. Poci\u0105gn\u0119\u0142a dwa d\u0142ugie kable.<\/p>\n<p>&#8211; Po\u0142\u00f3\u017ccie si\u0119 na pod\u0142odze, zas\u0142o\u0144cie uszy, zamknijcie oczy i otw\u00f3rzcie usta- poleci\u0142 prezes.<\/p>\n<p>Wyj\u0105\u0142 jej z d\u0142oni kable i przykr\u0119ci\u0142 do zapalarki. Potem po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 za kanap\u0105 i wcisn\u0105\u0142 guzik. Eksplozja by\u0142a straszna. &#8220;Lampa pod sufitem zakr\u0119ci\u0142a si\u0119 jak szalona, ale nie zgas\u0142a na szcz\u0119\u015bcie. Meble podmuch poprzesuwa\u0142 bez\u0142adnie. \u015aciana jednak nawet si\u0119 nie zarysowa\u0142a. Pokryte strz\u0119pkami dywanu szyby w oknach tak\u017ce ocala\u0142y.<\/p>\n<p>&#8211; O cholera &#8211; powiedzia\u0142 Pawe\u0142. &#8211; Ju\u017c po nas.<\/p>\n<p>&#8211; Nie, nie jest a\u017c tak \u017ale &#8211; powiedzia\u0142 prezes. &#8211; Nawi\u0105\u017cemy kontakt telepatyczny. Musimy po\u0142\u0105czy\u0107 si\u0142y. Usi\u0105d\u017acie w kr\u0105g.<\/p>\n<p>Po\u015brodku pomieszczenia co\u015b zacz\u0119\u0142o wy\u0142azi\u0107 z pod\u0142ogi. Wygl\u0105da\u0142o jak utkany z dymu fraktal.<\/p>\n<p>&#8211; Gdy si\u0119 odpowiednio zmaterializuje, za\u0142atwi nas &#8211; powiedzia\u0142 J\u00f3zef. &#8211; Na razie jest za s\u0142aby.<\/p>\n<p>Co\u015b na pod\u0142odze warkn\u0119\u0142o. Siedli w kr\u0105g i wzi\u0119li si\u0119 za r\u0119ce. Ma\u0142gorzata zamkn\u0119\u0142a oczy. Pawe\u0142 poczu\u0142, jak co\u015b przesuwa si\u0119 przez jego umys\u0142. Wra\u017cenie by\u0142o nieprzyjemne. Zaraz jednak poczu\u0142, \u017ce to dzia\u0142a. Stw\u00f3r rosn\u0105cy z pod\u0142ogi wyra\u017anie si\u0119 wkurzy\u0142.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>XI<\/b><\/p>\n<p>To by\u0142o \u015bwi\u0119to. Jakub przepija\u0142 pieni\u0105dze zarobione za udzia\u0142 w programie. W knajpie by\u0142o p\u00f3\u0142 wsi. Wszyscy mu gratulowali, \u017ce tyle ciemnot uda\u0142o mu si\u0119 pu\u015bci\u0107 w kraj. Oczywi\u015bcie ka\u017cdy poczuwa\u0142 si\u0119 w obowi\u0105zku wypi\u0107 z tak s\u0142awnym cz\u0142owiekiem. By\u0142o ko\u0142o dziesi\u0105tej.<\/p>\n<p>Wi\u0119kszo\u015b\u0107 towarzystwa straci\u0142a ju\u017c poczucie rzeczywisto\u015bci. To przysz\u0142o nagle. \u017bar\u00f3wka zwisaj\u0105ca z sufitu zadr\u017ca\u0142a.<\/p>\n<p>Jakub W\u0119drowycz przerwa\u0142 wlewanie w siebie kolejnego kufla \u201ePer\u0142y&#8221;. Jedena\u015bcie poprzednich kufli za\u0107wierka\u0142o w jego wn\u0119trzno\u015bciach.<\/p>\n<p>&#8211; Nu co? &#8211; zapyta\u0142 Semen &#8211; Za du\u017co?<\/p>\n<p>Jakub odchyli\u0142 si\u0119 do ty\u0142u i polecia\u0142 razem z krzes\u0142em na ziemi\u0119. Dwadzie\u015bcia centymetr\u00f3w od pod\u0142ogi krzes\u0142o zawis\u0142o niespodziewanie i trwa\u0142o w pozycji niemo\u017cliwej do wyja\u015bnienia za pomoc\u0105 praw fizyki.<\/p>\n<p>&#8211; Ty, co \u017c tob\u0105? &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119 J\u00f3zef Paczenko. Przez twarz Jakuba przebiega\u0142y delikatne skurcze.<\/p>\n<p>&#8211; Natychmiast przybywam &#8211; powiedzia\u0142 ca\u0142kiem wyra\u017anie. Twarz jego odzyska\u0142a niespodziewanie w\u0142a\u015bciwy kolor. Krzes\u0142o wr\u00f3ci\u0142o do pionu. Samo.<\/p>\n<p>Kumple wytrzeszczyli oczy. Jakub wypi\u0142 \u201ePer\u0142\u0119&#8221; i wsta\u0142 z krzes\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; Ty, co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; zapyta\u0142 Semen.<\/p>\n<p>&#8211; Troje egzorcyst\u00f3w w \u015bmiertelnym niebezpiecze\u0144stwie &#8211; powiedzia\u0142 Jakub. &#8211; Musz\u0119 natychmiast wyrusza\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Przecie\u017c ty ledwo stoisz na nogach &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119 Tomasz. Jakub zamruga\u0142 oczkami.<\/p>\n<p>&#8211; Daj jeszcze flaszk\u0119 spirytu na drog\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 do ajenta.<\/p>\n<p>&#8211; Na krech\u0119?<\/p>\n<p>&#8211; Oni zap\u0142ac\u0105 &#8211; zabra\u0142 flaszk\u0119 i pozostawi\u0142 kompletnie zbarania\u0142ych kumpli.<\/p>\n<p>Przed gospod\u0105 \u015bcisn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0119 d\u0142o\u0144mi. Ostatni pekaes do Che\u0142ma odszed\u0142 przed godzin\u0105. Jego motor akurat nie by\u0142 na chodzie. Wypi\u0142 d\u0142ugi, dra\u017cni\u0105cy \u0142yk spirytusu. Mia\u0142 oko\u0142o jedenastu godzin i ponad trzysta kilometr\u00f3w do przebycia. M\u00f3g\u0142 zrobi\u0107 to tylko w jeden spos\u00f3b. Poszed\u0142 pod stercz\u0105cy przed aptek\u0105 pomnik. Pomnik postawiono kiedy\u015b dla cara Aleksandra II&#8230; Na cokole widnia\u0142 napis:<\/p>\n<p>b\u0142agoditielu &#8211; narod<\/p>\n<p>Od przesz\u0142o siedemdziesi\u0119ciu lat w miejscu cara na cokole sta\u0142 niejaki Tadeusz Ko\u015bciuszko, napis zatarto za\u015b artystycznie cementem. Jakub wygarn\u0105\u0142 z kieszeni monety. Pomi\u0119dzy aluminiowym peerelowskim bilonem poniewiera\u0142o si\u0119 kilka z\u0142otych carskich \u015bwinek. Wdrapa\u0142 si\u0119 na cok\u00f3\u0142 i dotkn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 zasmarowanego cementem owalu. Zacz\u0105\u0142 odmawia\u0107 dziwne \u015bpiewne kawa\u0142ki po starocerkiewnos\u0142owia\u0144sku. Pod cementem znajdowa\u0142o si\u0119 wyobra\u017cenie dwug\u0142owego or\u0142a. D\u0142o\u0144 zacz\u0119\u0142a \u015bwieci\u0107. Oderwa\u0142 j\u0105 od kamienia. \u015awiecenie ogarnia\u0142o ju\u017c ca\u0142e jego przedrami\u0119. Nadal, be\u0142kocz\u0105c co\u015b pod nosem, zacz\u0105\u0142 obchodzi\u0107 obelisk woko\u0142o. Kumple, kt\u00f3rzy wysypali si\u0119 z gospody obserwowali go zdumieni.<\/p>\n<p>&#8211; Co on tam robi? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Semen. &#8211; Musi co zwariowa\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017ce to derilium? &#8211; zastanawia\u0142 si\u0119 Tomasz. &#8211; Bredzi\u0142 zupe\u0142nie od <i>rzeczy.<\/i><i><\/i><\/p>\n<p>W tym momencie Jakub znikn\u0105\u0142. Niespodziewanie i bez \u015bladu.<\/p>\n<p>&#8211; Co? &#8211; zdumia\u0142 si\u0119 Paczenko.<\/p>\n<p>Pobiegli pod pomnik, ale po ich kumplu nie by\u0142o nawet \u015bladu.<\/p>\n<p>&#8211; Nie podoba mi si\u0119 to &#8211; powiedzia\u0142 Semen. A potem wr\u00f3cili do knajpy. Jakub, je\u015bli prze\u017cyje, pojawi si\u0119 w\u0142a\u015bnie tutaj.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>XII<\/b><\/p>\n<p>Egzorcy\u015bci pu\u015bcili d\u0142onie.<\/p>\n<p>&#8211; Co si\u0119 da\u0142o zrobi\u0107? &#8211; zapyta\u0142 Pawe\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Ca\u0142kiem sporo &#8211; u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 dziewczyna. &#8211; Wezwa\u0142am na pomoc Jakuba W\u0119drowycza.<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego w\u0142a\u015bnie jego? &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 prezes. &#8211; To hochsztapler. Dupa wo\u0142owa, a nie egzorcysta. Nie potrafi\u0142by wygoni\u0107 nawet ducha peki\u0144czyka.<\/p>\n<p>&#8211; Tylko on odpowiedzia\u0142 na wezwanie.<\/p>\n<p>&#8211; Trzeba pr\u00f3bowa\u0107 dalej. Zreszt\u0105 nawet je\u015bli dosta\u0142 wiadomo\u015b\u0107, to i tak nie zd\u0105\u017cy do nas dotrze\u0107. To trzysta kilometr\u00f3w, a o tej porze nic ju\u017c nie chodzi. Nawet je\u015bli dojedzie okazj\u0105, to zanim nas znajdzie w tym mie\u015bcie&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Zobaczymy &#8211; zaprotestowa\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam &#8211; zagadn\u0105\u0142 Pawe\u0142. &#8211; Kto to w\u0142a\u015bciwie jest ten ca\u0142y Jakub W\u0119drowycz? Ci\u0105gle ostatnio s\u0142ysz\u0119 to nazwisko.<\/p>\n<p>&#8211; Naci\u0105gacz i hochsztapler &#8211; powiedzia\u0142 prezes. &#8211; Ogl\u0105da\u0142 pan mo\u017ce program sprzed paru dni?<\/p>\n<p>&#8211; Aha.<\/p>\n<p>&#8211; Podrywa tylko autorytet naszej profesji. Powinno mu si\u0119 zakaza\u0107 prowadzenia jakiejkolwiek dzia\u0142alno\u015bci na tym polu. Zreszt\u0105 to na\u0142ogowy alkoholik, po\u0142ow\u0119 swoich przyg\u00f3d prze\u017cy\u0142 w postaci delirycznych omam\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; A drug\u0105 po\u0142ow\u0119 sam wymy\u015bli\u0142 &#8211; uzupe\u0142ni\u0142 J\u00f3zef. &#8211; W sam raz si\u0119 nadaje, \u017ceby zwalcza\u0107 bia\u0142e myszki, takie jakie si\u0119 pojawiaj\u0105 po du\u017cej dawce alkoholu. Gdyby zobaczy\u0142 w \u017cyciu jednego ducha, to by w portki narobi\u0142 ze strachu.<\/p>\n<p>-1 jeszcze pieprzy w telewizji trzy po trzy &#8211; dorzuci\u0142 prezes m\u015bciwie.<\/p>\n<p>&#8211; Jemu si\u0119 wydaje, \u017ce ta Era Wodnika to b\u0119dzie okres powszechnego upadku ludzko\u015bci. A tymczasem otwieraj\u0105 si\u0119 przed nami niesko\u0144czone mo\u017cliwo\u015bci poznania. Era Wodnika stanie si\u0119 okresem, w kt\u00f3rym odrodzi si\u0119 \u017cycie duchowe. Kto wie, mo\u017ce nawet zdo\u0142amy ukierunkowa\u0107 reinkarnacj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Wydrzemy tajemnice byt\u00f3w ponadzmys\u0142owych &#8211; uzupe\u0142ni\u0142 J\u00f3zef.<\/p>\n<p>&#8211; Era Wodnika&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam, a na czym to polega?- zagadn\u0105\u0142 Pawe\u0142. &#8211; Bo s\u0142ysz\u0119 o tych erach i&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Obecnie mamy Er\u0119 Ryb &#8211; powiedzia\u0142a Ma\u0142gorzata. &#8211; To era chrze\u015bcija\u0144stwa Moce ponadzmys\u0142owe uleg\u0142y silnemu wyt\u0142umieniu. Obecnie S\u0142o\u0144ce wejdzie w znak Wodnika. Otworz\u0105 si\u0119 przed nami takie same mo\u017cliwo\u015bci, jakie istnia\u0142y na Atlantydzie przed dwunastoma tysi\u0105cami lat.<\/p>\n<p>&#8211; Zaraz, to era trwa tysi\u0105c lat? Nie rozumiem.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142o\u0144ce w\u0119druje po niebosk\u0142onie. Przesuwa si\u0119, zas\u0142aniaj\u0105c kolejno pewne gwiazdozbiory zodiaku. Obecnie jest w znaku Ryb. Astronom wyja\u015bni\u0142by to panu lepiej. Albo astrolog. Pobyt w ka\u017cdym ze znak\u00f3w trwa tysi\u0105c lat. To jest jedna era. Znak\u00f3w jest dwana\u015bcie. Dwana\u015bcie tysi\u0119cy lat temu tak\u017ce by\u0142a Era Wodnika. Ludzko\u015b\u0107 osi\u0105gn\u0119\u0142a stan powszechnej szcz\u0119\u015bliwo\u015bci. Doskonalono swoje moce ponadzmys\u0142owe. Niestety, potem era zako\u0144czy\u0142a si\u0119. Mia\u0142o to tragiczne konsekwencje dla Atlantydy. Dzia\u0142alno\u015b\u0107 wulkaniczna w tym obszarze Ziemi powstrzymywana by\u0142a moc\u0105 umys\u0142\u00f3w jej mieszka\u0144c\u00f3w. Gdy moc os\u0142ab\u0142a, Atlantyda zapad\u0142a si\u0119 w morze.<\/p>\n<p>Pawe\u0142 pomy\u015bla\u0142, \u017ce to jakie\u015b brednie i chyba nawet mia\u0142 racj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; To co robimy? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Gdyby ju\u017c by\u0142a Era Wodnika &#8211; powiedzia\u0142 J\u00f3zef w rozmarzeniu<\/p>\n<p>&#8211; to za\u0142atwiliby\u015bmy to bydl\u0119 jednym mrugni\u0119ciem powieki.<\/p>\n<p>&#8211; Faktycznie trzeba co\u015b wymy\u015ble\u0107, bo nie doczekamy Ery Wodnika<\/p>\n<p>&#8211; powiedzia\u0142 ponuro prezes. &#8211; Ma\u0142gorzato, pani czyta\u0142a ca\u0142\u0105 literatur\u0119 New Ag\u0119. Czy by\u0142o tam co\u015b na temat arabskich d\u017cin\u00f3w?<\/p>\n<p>&#8211; Chyba nie, ale pami\u0119tam, \u017ce w <i>Leksykonie Ezoterycznym <\/i>co\u015b czyta\u0142am na ten temat. Musz\u0119 sobie przypomnie\u0107.<\/p>\n<p align=\"center\"><b>XIII<\/b><\/p>\n<p>Osiemdziesi\u0105t lat wcze\u015bniej Jakub przesta\u0142 okr\u0105\u017ca\u0107 pomnik. Oderwa\u0142 od niego d\u0142o\u0144. Blask jego cia\u0142a przygasa\u0142. Mia\u0142 na sobie mundur. Pomnik by\u0142 nowiutki, jak prosto spod ig\u0142y, a na jego szczycie sta\u0142a g\u0142owa cara zamiast postaci ludowego bohatera.<\/p>\n<p>&#8211; Uda\u0142o si\u0119 &#8211; powiedzia\u0142 sam do siebie.<\/p>\n<p>Popatrzy\u0142 na zegarek elektroniczny od syna. Jedena\u015bcie godzin czasu.<\/p>\n<p>&#8211; Ano trza si\u0119 pospieszy\u0107 &#8211; mrukn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>Obok pomnika znajdowa\u0142 si\u0119 urz\u0105d pocztowy i jednocze\u015bnie stacja kurierska. Stacja by\u0142a reliktem poprzedniej epoki, czas\u00f3w sprzed skonstruowania telegrafu optycznego. T\u0119dy sz\u0142a najkr\u00f3tsza droga z Kijowa do Warszawy, czasami je\u017adzili t\u0119dy carscy kurierzy i tylko dla nich utrzymywano jeszcze stary szlak. Wszed\u0142 na podw\u00f3rko. Z kantoru wyszed\u0142 prowadz\u0105cy stacj\u0119 \u017byd.<\/p>\n<p>&#8211; Czego pan sobie \u017cyczy? &#8211; zapyta\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Konia &#8211; powiedzia\u0142 Jakub w jidysz. &#8211; Musz\u0119 si\u0119 dosta\u0107 do Warszawy. Jak najszybciej.<\/p>\n<p>Po chwili osiod\u0142any ko\u0144 sta\u0142 przed nim. Zap\u0142aci\u0142 pi\u0119\u0107 rubli za start i po\u017cyczy\u0142 r\u00f3g. Alkohol troch\u0119 go rozbiera\u0142, ale wskoczy\u0142 na siod\u0142o i zdo\u0142a\u0142 si\u0119 na nim utrzyma\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Hylaja! &#8211; wrzasn\u0105\u0142 i \u015bcisn\u0105\u0142 konia pi\u0119tami. Ko\u0144 pomkn\u0105\u0142 pust\u0105 poln\u0105 drog\u0105 na Krasnystaw. Pi\u0119tna\u015bcie kilometr\u00f3w dalej spostrzeg\u0142 szyld kolejnej stacji. Zagra\u0142 na rogu i nim dojecha\u0142 do budynku, kolejny ko\u0144 czeka\u0142 osiod\u0142any. Nawet nie dotkn\u0105\u0142 nog\u0105 ziemi. Przeskoczy\u0142 na konia i rzuci\u0142 opiekunowi stacji monet\u0119. Ten odprowadzi\u0142 zm\u0119czone galopem zwierz\u0119 do stajni, a Jakub p\u0119dzi\u0142 ju\u017c dalej.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>XIV<\/b><\/p>\n<p>&#8211; Ro\u015bnie &#8211; prezes popatrzy\u0142 na poruszaj\u0105c\u0105 si\u0119 na pod\u0142odze mas\u0119. -Trudno. Na tego hochsztaplera W\u0119drowycza nie mo\u017cemy liczy\u0107. Zreszt\u0105 i tak nie da\u0142by rady nam pom\u00f3c. Ba\u0142wan i naci\u0105gacz. Zafajdany alkoholik podrywa tylko autorytet naszej profesji<\/p>\n<p>&#8211; To co robimy? &#8211; zapyta\u0142 J\u00f3zef.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017ce jeszcze raz wysadzimy \u015bcian\u0119. Mo\u017ce teraz p\u00f3jdzie.<\/p>\n<p>&#8211; A mo\u017ce spr\u00f3bujemy przebi\u0107 si\u0119 przez pod\u0142og\u0119 do warsztatu -zaproponowa\u0142a Ma\u0142gorzata.<\/p>\n<p>&#8211; To betonowa wylewka &#8211; zaoponowa\u0142 gospodarz. &#8211; Czterdzie\u015bci centymetr\u00f3w grubo\u015bci. I jeszcze zbrojenia.<\/p>\n<p>&#8211; A sufit?<\/p>\n<p>&#8211; Sufit jest cie\u0144szy, ale jak tam si\u0119 dosta\u0107?<\/p>\n<p>Faktycznie sufit by\u0142 wysoko, a grubo tapicerowane meble nie da\u0142yby odpowiedniej stabilno\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; Trudno, czekamy &#8211; powiedzia\u0142 prezes. &#8211; Jak si\u0119 zmaterializuje do ko\u0144ca, to stanie si\u0119 bardziej podatny na urazy. Podziurawimy go srebrnymi kulami. Mo\u017ce si\u0119 uda.<\/p>\n<p>&#8211; A co by zrobi\u0142 W\u0119drowycz na naszym miejscu? &#8211; zagadn\u0105\u0142 biznesmen.<\/p>\n<p>&#8211; G\u00f3wno by zrobi\u0142. On by nawet nie poczu\u0142, \u017ce co\u015b tu jest. My si\u0119 wprawiamy od lat, \u017ceby odczuwa\u0107 zmiany w aurze budynk\u00f3w. Szkolimy si\u0119 w postrzeganiu ponadzmys\u0142owym i czasami jeste\u015bmy w stanie nawet dostrzega\u0107 z\u0142e astrale. A co mo\u017ce taki W\u0119drowycz? Odkopie co najwy\u017cej trupa i wsadzi mu ko\u0142ek w pier\u015b. Gdyby znalaz\u0142 prawdziwego wampira, to by si\u0119 sfajda\u0142 ze strachu. A dostrzega\u0107 to mo\u017ce co najwy\u017cej bia\u0142e myszki i r\u00f3\u017cowe s\u0142onie. Zreszt\u0105 my mamy naukowe podej\u015bcie. Robimy zdj\u0119cia, pobieramy pr\u00f3bki ektoplazmy, spisujemy spostrze\u017cenia. Wie pan, \u017ce na s\u0105siednim domu siedzi astralna sowa?<\/p>\n<p>&#8211; To dobrze czy \u017ale?<\/p>\n<p>&#8211; Najlepszy jest astral z\u0142ocisty, sowa by\u0142a troch\u0119 przydymiona, ale nie jest z\u0142a. Raczej oboj\u0119tna dla tamtego budynku.<\/p>\n<p>&#8211; A tu jest co\u015b astralnego?<\/p>\n<p>&#8211; Nie, ale dom ma z\u0142\u0105 aur\u0119. My to czujemy.<\/p>\n<p>&#8211; A mo\u017cna si\u0119 tego nauczy\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Tylko je\u015bli ma si\u0119 naturalne predyspozycje. Ale gdy nadejdzie Era Wodnika, to b\u0119dzie du\u017co \u0142atwiej. Ju\u017c teraz mo\u017cliwo\u015bci zwi\u0119kszaj\u0105 si\u0119 z roku na rok. Na przyk\u0142ad \u0142atwiej jest patrze\u0107 w przesz\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; I wszystko mo\u017cna tak zobaczy\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Nie, tylko jakie\u015b detale, zwi\u0105zane z przedmiotem, kt\u00f3ry jest przewodnikiem.<\/p>\n<p>&#8211; Pewnie kiedy\u015b zbuduj\u0105 wehiku\u0142 czasu.<\/p>\n<p>&#8211; Niemo\u017cliwe. Z fizycznego i logicznego punktu widzenia. To si\u0119 nigdy nie uda, cho\u0107 oczywi\u015bcie pojawi\u0105 si\u0119 hochsztaplerzy w rodzaju Jakuba W\u0119drowycza, kt\u00f3rzy b\u0119d\u0105 twierdzili, a to \u017ce wzbudzili pr\u0105d elektryczny w podkowie podgrzewanej \u015bwieczk\u0105, a to \u017ce maj\u0105 perpetuum mobile w gara\u017cu. Naci\u0105gaczy nie brak. Dlatego my staramy si\u0119 o udokumentowanie ka\u017cdego przypadku. Mamy listy z referencjami od czterdziestu os\u00f3b, kt\u00f3rym pomogli\u015bmy. Pana te\u017c poprosimy o kr\u00f3tki opis naszych mo\u017cliwo\u015bci &#8211; tu spostrzeg\u0142, \u017ce troszk\u0119 si\u0119 zagalopowa\u0142. -O ile wyjdziemy z tego \u017cywi &#8211; doda\u0142.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><b>XV<\/b><\/p>\n<p>Ciemno\u015bci, droga widoczna w postaci ja\u015bniejszej smugi na ziemi. Dobrze, \u017ce przy\u015bwieca ksi\u0119\u017cyc. Kolejna stacja. R\u0119ka namaca\u0142a w kieszeni dno. Ile jeszcze do Warszawy? To ju\u017c Otwock. Jakub zeskoczy\u0142 z konia. Zap\u0142aci\u0142 ostatni\u0105 z\u0142ot\u0105 pi\u0119ciorubl\u00f3wk\u0105 i odda\u0142 tr\u0105bk\u0119. Popatrzy\u0142 na zegarek. Jeszcze dwie godziny. Poci\u0105gn\u0105\u0142 \u0142yk spirytusu. Dotkn\u0105\u0142 zegarka i zacz\u0105\u0142 okr\u0119ca\u0107 si\u0119 w k\u00f3\u0142ko. Po dziesi\u0105tym obrocie sta\u0142 w ogr\u00f3dku jakiego\u015b domu. Pies czuwa\u0142. Wyskoczy\u0142 z ciemno\u015bci i skoczy\u0142 na niego. Jakub machn\u0105\u0142 w powietrzu p\u0119tl\u0105 z linki hamulcowej i po chwili psisko miota\u0142o si\u0119 jak ryba z\u0142apana na w\u0119dk\u0119. Egzorcysta zawirowa\u0142 jak b\u0105k. Pies skoml\u0105c lecia\u0142 w powietrzu jak na karuzeli, potem przesta\u0142 skomle\u0107. Jakub prze\u0142azi przez ogrodzenie i nios\u0105c psa pod pach\u0105, wszed\u0142 na dworzec kolejowy. Zdj\u0105\u0142 z psa p\u0119tl\u0119 i pomaca\u0142 go. Pies by\u0142 nadzwyczajnie t\u0142usty. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 oble\u015bnie, ale po\u0142o\u017cy\u0142 go na peronie. Trudno. Nie b\u0119dzie przecie\u017c targa\u0142 ze sob\u0105 zabitego psa przez ca\u0142e miasto. Psisko otworzy\u0142o oczy i zawarcza\u0142o. Jakub te\u017c zawarcza\u0142. Pies spr\u0119\u017cy\u0142 si\u0119 do skoku. Chcia\u0142 z\u0142apa\u0107 go za gard\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; Nawet nie pr\u00f3buj &#8211; powiedzia\u0142 egzorcysta.<\/p>\n<p>Pies spr\u00f3bowa\u0142. Jakub kopn\u0105\u0142 go dziurawym gumofilcem w bok i pokaza\u0142 mu link\u0119 trzyman\u0105 w lewej d\u0142oni. Na stacj\u0119 wjecha\u0142 poci\u0105g. Po chwili pies zosta\u0142 sam. Chyba ucieszy\u0142 go taki obr\u00f3t sprawy.<\/p>\n<p>Materializacja dobiega\u0142a ko\u0144ca. Niespodziewanie kto\u015b od zewn\u0105trz nacisn\u0105\u0142 klamk\u0119. Drzwi otworzy\u0142y si\u0119, a po chwili zatrzasn\u0119\u0142y. Jakub W\u0119drowycz wszed\u0142 do pokoju. Ubrany by\u0142 w czarn\u0105 esesma\u0144sk\u0105 kurtk\u0119 mundurow\u0105, zszargan\u0105 do nieprzyzwoito\u015bci, na nogach mia\u0142 spodnie od ortalionowego dresu i rozpadaj\u0105ce si\u0119 gumofilce z wywini\u0119t\u0105 cholew\u0105, cerowane tu i \u00f3wdzie drutem.<\/p>\n<p>&#8211; Co jest? &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119, szarpi\u0105c za klamk\u0119.<\/p>\n<p>Dywan pogryz\u0142 go w r\u0119k\u0119, po czym sczernia\u0142 i opad\u0142 na pod\u0142og\u0119. St\u0119\u017cenie alkoholu we krwi W\u0119drowycza by\u0142o zbyt silne. Jakub zrobi\u0142 krok do przodu i potkn\u0105\u0142 si\u0119 o materializuj\u0105ce si\u0119 na pod\u0142odze co\u015b.<\/p>\n<p>&#8211; O karwia! &#8211; zakl\u0105\u0142, wlepiaj\u0105c arabskiemu demonowi kilka kop\u00f3w kaloszem. &#8211; \u017beby\u015b mi wi\u0119cej n\u00f3g nie podstawia\u0142 &#8211; zapowiedzia\u0142. Podszed\u0142 do grupki skulonej pod \u015bcian\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; A wy co? Ocipieli?<\/p>\n<p>&#8211; Pan Wedrowycz? &#8211; zapyta\u0142 ostro\u017cnie prezes.<\/p>\n<p>&#8211; A kto inny? Wy dzwonili po pomoc lelepat&#8230; no tym, tego? Od go\u015bcia zia\u0142o woni\u0105 piwa, st\u0119chlizny, dawno niepranych skarpetek i zagonionego konia.<\/p>\n<p>&#8211; Hm. Bardzo nam mi\u0142o. Nie tyle mo\u017ce dzwonili\u015bmy, co&#8230; Mo\u017ce m\u00f3g\u0142by nam pan pom\u00f3c?<\/p>\n<p>&#8211; A w czym?<\/p>\n<p>Dziewczyna wskaza\u0142a na widmo<\/p>\n<p>&#8211; To? &#8211; w g\u0142osie W\u0119drowycza odbi\u0142o si\u0119 rozczarowanie i mia\u017cd\u017c\u0105ca pogarda. &#8211; I wy nie mo\u017cecie tego za\u0142atwi\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Gdyby pan m\u00f3g\u0142 pom\u00f3c&#8230; &#8211; nie\u015bmia\u0142o wtr\u0105ci\u0142 gospodarz.<\/p>\n<p>&#8211; Ty tu szef?<\/p>\n<p>&#8211; Nie w\u0142a\u015bciciel.<\/p>\n<p>&#8211; P\u00f3\u0142 litra si\u0119 znajdzie?<\/p>\n<p>&#8211; Tak.<\/p>\n<p>Jakub podszed\u0142 do d\u017cina. Kopn\u0105\u0142 go raz jeszcze. Kalosz zadymi\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Swojego czasu kumpel poprosi\u0142 mnie o pomoc w za\u0142atwieniu czego\u015b takiego, co mu si\u0119 zagnie\u017adzi\u0142o w bimbrowni &#8211; powiedzia\u0142 i wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieszeni flaszk\u0119 z reszt\u0105 spirytusu. &#8211; Oczywi\u015bcie przyjecha\u0142em do niego. Mo\u017cna prosi\u0107 zapalniczk\u0119? Dzi\u0119kuj\u0119. A wi\u0119c wle\u017ali\u015bmy do piwnicy i pojawi\u0142o si\u0119 takie sukinsy\u0144stwo. Wypisz wymaluj takie jak to &#8211; pola\u0142 stwora spirytusem. &#8211; \u0141azi\u0142o i \u0142azi\u0142o, a potem ja podpali\u0142em go zapalniczk\u0105 o tak.<\/p>\n<p>Przypali\u0142 demona. Rozleg\u0142 si\u0119 skowyt, a po chwili na pod\u0142odze zosta\u0142a tylko kupka popio\u0142u. Dywan zalepiaj\u0105cy okna i drzwi opad\u0142 na ziemi\u0119, \u017cycie opu\u015bci\u0142o go ca\u0142kowicie. Egzorcy\u015bci zebrali sprz\u0119t i natychmiast zwiali. Drzwi na dole trzasn\u0119\u0142y.<\/p>\n<p>&#8211; Partacze &#8211; rzuci\u0142 za nimi Jakub. &#8211; Cholera, co za ciemnota. \u017beby nie wiedzie\u0107, \u017ce ektoplazma si\u0119 pali. Moje p\u00f3\u0142 litra?<\/p>\n<p>Pawe\u0142 mechanicznym krokiem podszed\u0142 do barku i poda\u0142 mu litrow\u0105 butelk\u0119 Johny Walkera. Jakub popatrzy\u0142 nieufnie na \u017c\u00f3\u0142t\u0105 zawarto\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Musi co kiepsko destylowana &#8211; zauwa\u017cy\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Ile si\u0119 nale\u017cy? &#8211; w\u0142a\u015bciciel wyj\u0105\u0142 z kieszeni portfel.<\/p>\n<p>&#8211; Czterdzie\u015bci rubli z\u0142otem. Jazda konno za cara by\u0142a droga. Gospodarzowi wypowied\u017a wyda\u0142a si\u0119 nie na temat, ale nie skomentowa\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Co si\u0119 sta\u0142o z tym duchem u pa\u0144skiego przyjaciela?<\/p>\n<p>&#8211; Te\u017c si\u0119 zachajcowa\u0142, ale od niego zaj\u0119\u0142a si\u0119 cysterna z osiemd\u017ciesi\u0119cioprocentowym bimbrem. Nu i cha\u0142upa wylecia\u0142a w powietrze. A jak by\u015b jeszcze kiedy\u015b potrzebowa\u0142 egzorcysty &#8211; pu\u015bci\u0142 oko do dziewczyny, kt\u00f3ra wyjrza\u0142a ze \u015bciany i przygl\u0105da\u0142a mu si\u0119 z wyra\u017anym obrzydzeniem. &#8211; To sprowad\u017a sobie fachowca. Tyle si\u0119 tych hosztepler\u00f3w namno\u017cy\u0142o&#8230;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; Hochsztapler Prolog Czasami dom jest nawiedzony. Oczywi\u015bcie zdarza si\u0119 to raczej rzadko, ale jak ju\u017c si\u0119 zdarzy, lepiej ucieka\u0107 drzwiami i oknami. Czasami duchy porozrabiaj\u0105, rozbij\u0105 telewizor za dwa tysi\u0105ce z\u0142otych, zerw\u0105 \u017cyrandol i pot\u0142uk\u0105 kupione od ruskich kryszta\u0142y, a potem sobie p\u00f3jd\u0105. Czasami nic nie zniszcz\u0105, ale b\u0119d\u0105 skrzypia\u0142y schodami, udaj\u0105c, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-475","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/475","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=475"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/475\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":477,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/475\/revisions\/477"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=475"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=475"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=475"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}