{"id":467,"date":"2013-01-26T15:55:36","date_gmt":"2013-01-26T14:55:36","guid":{"rendered":"http:\/\/www.vandrovec.net\/?p=467"},"modified":"2013-06-26T16:22:40","modified_gmt":"2013-06-26T15:22:40","slug":"andrzej-pilipiuk-hiena","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.vandrovec.net\/?p=467","title":{"rendered":"Andrzej Pilipiuk &#8211; Hiena"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><strong><i>Andrzej Pilipiuk &#8211; Hiena<\/i><\/strong><\/p>\n<p>Wrze\u015bniowe s\u0142o\u0144ce sta\u0142o wysoko na niebie. Na cmentarzu panowa\u0142 jednak niepodzielnie cie\u0144. Stare drzewa ros\u0142y g\u0119sto. Ich li\u015bcie, cho\u0107 zmienia\u0142y kolor, trzyma\u0142y si\u0119 jeszcze ca\u0142kiem mocno na ga\u0142\u0119ziach. Nieliczne jedynie opad\u0142y na d\u00f3\u0142 i le\u017ca\u0142y sm\u0119tnie na kopczykach ziemi, znacz\u0105cych miejsce wiecznego spoczynku prostych ludzi, oraz pompatycznych, lastrikowych p\u0142ytach, przy\u00adwalaj\u0105cych mogi\u0142y miasteczkowych notabli. Nieznaczny odse\u00adtek opad\u0142 na zaro\u015bni\u0119te chwastami kamienne nagrobki na prawo\u00ads\u0142awnej cz\u0119\u015bci cmentarza. Tomasz Cie\u015bluk i Jan Gr\u0105dkowski kopali szpadlami. Na pier\u00adwszy rzut oka wygl\u0105dali na grabarzy zaj\u0119tych swoj\u0105 prac\u0105, jed\u00adnak nerwowe spojrzenia, kt\u00f3rymi nieustannie rzucali na boki, podwa\u017ca\u0142y to wra\u017cenie. Jakub W\u0119drowycz sta\u0142 nie opodal i po\u00adgryzaj\u0105c w zadumie kawa\u0142ek kaszanki odwini\u0119ty z zat\u0142uszczonej p\u0142achty \u201eTrybuny Ludu&#8221;, popatrywa\u0142 to na swojego nieletniego syna, kt\u00f3ry sta\u0142 \u201ena lipie&#8221; przy bramie parku sztywnych, to na drog\u0119 w stron\u0119 Che\u0142ma. Wia\u0142 zimny jesienny wiatr, przenikaj\u0105cy do szpiku ko\u015bci. Obaj kopi\u0105cy ch\u0119tnie \u0142ykn\u0119liby czego\u015b na roz\u00adgrzewk\u0119, ale Jakub zabroni\u0142. Powiedzia\u0142 im ju\u017c dawno, \u017ce na cmentarzu potrzeba jasnego umys\u0142u i precyzji ruch\u00f3w, co za\u00adzwyczaj nie idzie w parze z alkoholem. On by\u0142 szefem, on wie\u00addzia\u0142 najlepiej i nie musia\u0142 tego dwa razy powtarza\u0107. W swoim zawodzie by\u0142 artyst\u0105 najwy\u017cszej klasy, co przyzna\u00adwali nawet ksi\u0105dz oraz milicjanci, kt\u00f3rzy ju\u017c kilkakrotnie usi\u0142o\u00adwali nakry\u0107 go przy pracy. Gdzie\u015b daleko rycza\u0142y sennie krowy p\u0119dzone do obory. Szos\u0105 przetoczy\u0142 si\u0119 w\u00f3z na \u017celaznych ko\u0142ach, ale drzemi\u0105cy na ko\u017ale wo\u017anica nie zwr\u00f3ci\u0142 na nic uwagi. Szkapa sama zakr\u0119ci\u0142a w drog\u0119 na Czarno\u0142ozy. Jakub przeni\u00f3s\u0142 czujne spojrzenie na pobliski plac budowy. Tam tak\u017ce by\u0142o pu\u00adsto i cicho. Dwa elewatory na zbo\u017ce, waga do w\u0119gla, hale skupu pozbawione jeszcze dachu. Popatrzy\u0142 na zegarek i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. Wcze\u015bnie dzisiaj sko\u0144czyli. Wiadomo, w dzie\u0144 po wyp\u0142acie nikomu nie chce si\u0119 robi\u0107. Obr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w stron\u0119 miasteczka. Kryty blach\u0105 dach opuszczonej cerkwi majaczy\u0142 ponad drzewami i dachami cha\u0142up. \u201eTo moja wie\u015b. Moi ludzie &#8211; pomy\u015bla\u0142. &#8211; Tylko ja stoj\u0119 na stra\u017cy&#8221;. \u0141opaty kopi\u0105cych zastuka\u0142y o wieko trumny. Prze\u0142kn\u0105\u0142 ostat\u00adni k\u0119s kie\u0142basy i otar\u0142 usta gazet\u0105. Kultura przede wszystkim. Zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do rozkopanego grobu jak tygrys do ofiary, kt\u00f3ra cho\u0107 osaczona, mo\u017ce si\u0119 jeszcze zdoby\u0107 na jaki\u015b desperacki cios. &#8211; A je\u015bli to nie on? &#8211; zapyta\u0142 Tomasz niewyra\u017anie, bo trzyma\u0142 w ustach gwo\u017adzie wyrwane w\u0142a\u015bnie przed chwil\u0105 obc\u0119gami. &#8211; Je\u015bli b\u0119dzie pud\u0142o, to trzeba b\u0119dzie odwiedzi\u0107 tego grubego ruskiego kupca sprzed pierwszej wojny. Je\u015bli to nie ten, to chyba niema&#8230; &#8211; Tylko jak go wygrzebiemy sprzed cerkwi? &#8211; zdenerwowa\u0142 si\u0119 Jan. &#8211; To przecie\u017c prawie w \u015brodku wsi. &#8211; Co\u015b si\u0119 wymy\u015bli. &#8211; A mo\u017ce to ten lekarz \u017byd? On mia\u0142 r\u0119ce upaprane we krwi po \u0142okcie. Jak z Josifem pocz\u0119stowali tych szwab\u00f3w bimbrem to by\u0142o pi\u0119tna\u015bcie ofiar&#8230; &#8211; Z \u017byd\u00f3w nie robi\u0105 si\u0119 wampiry &#8211; zaprotestowa\u0142 Jakub. &#8211; Wam\u00adpiry robi\u0105 si\u0119 ze S\u0142owian i ewentualnie z Rumun\u00f3w. To nie on. &#8211; Ale nie wiadomo, gdzie on le\u017cy. Je\u015bli w nie po\u015bwi\u0119conej ziemi, to \u0142atwo mu wsta\u0107. A jako lekarz wie, gdzie s\u0105 te wszy\u00adstkie \u017cy\u0142y i t\u0119tnice. &#8211; Ten &#8211; szef tr\u0105ci\u0142 nog\u0105 trumn\u0119 &#8211; le\u017cy w po\u015bwi\u0119conej ziemi, a wstaje. &#8211; Mo\u017ce jednak to ten Ru\u015b? Czerwoni szczali na mury cerkwi, to przesta\u0142a by\u0107 \u015bwi\u0119ta. Mo\u017ce to mu u\u0142atwi\u0142o? &#8211; Mo\u017ce i tak. Ale w takim razie zacz\u0105\u0142by wstawa\u0107 zaraz po wojnie. A ten od trzech lat grasuje. &#8211; Ale ju\u017c trzy razy robili\u015bmy akcje i za ka\u017cdym razem si\u0119 mylili\u015bmy. Mo\u017ce \u017ale szukamy? Mo\u017ce to kto\u015b z pierwszej wojny, mo\u017ce nawet z austriackiego cmentarza? Tego z pierwszej woj\u00adny? &#8211; Bli\u017cej by mu by\u0142o do Huty. A tam spok\u00f3j. &#8211; Jakub, ze Szwab\u00f3w robi\u0105 si\u0119 wampiry? &#8211; Nie jestem pewien, chyba tak. &#8211; To i z \u017byd\u00f3w powinny si\u0119 robi\u0107. Dodawali krwi chrze\u015bci\u00adja\u0144skich dzieci do macy. Tak mi opowiada\u0142a babka&#8230; &#8211; E, to tylko bajki. &#8211; A ja bym poszed\u0142 na dniach na kirkut i wykopa\u0142 tego hand\u00adlarza z rynku. Tego, co sprzedawa\u0142 ryby&#8230; On wprawdzie zmar\u0142 jeszcze przed wojn\u0105. &#8211; A jak go znajdziemy? Cholera, m\u00f3wi\u0142em ludziom, \u017ceby nie brali macew na fundamenty, a ci wszystko rozkradli. Teraz ju\u017c nie dojdziemy, co Jakub? &#8211; I tak by\u015bmy nie doczytali si\u0119 kto i gdzie. Wszystko po hebrajsku. &#8211; E, alfabet pewnie znale\u017aliby\u015bmy w encyklopedii, gdyby by\u00ad\u0142o trzeba. &#8211; Musi ten handlarz to na lewo od wej\u015bcia. Ten czerwony nagrobek z granitu. &#8211; Ten czerwony by\u0142 cadykiem. Patrz, gdzie le\u017cy teraz. &#8211; Jan machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105. W odleg\u0142ym ko\u0144cu cmentarzyska le\u017ca\u0142 masywny granitowy nagrobek. Na p\u0142ycie wyryto g\u0142\u0119boko pi\u0119cioramienn\u0105 gwiazd\u0119 oraz cytat z Lenina. &#8211; Co u diab\u0142a? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Jakub. &#8211; To by\u0142o wtedy, gdy je\u017adzi\u0142e\u015b do Radomia do roboty. Ten bydlak, Jakubowski odwr\u00f3ci\u0142 p\u0142yt\u0119 do g\u00f3ry nogami i zafundo\u00adwa\u0142 tej swojej kacapskiej dziwce poch\u00f3wek jak si\u0119 patrzy, i to za psie pieni\u0105dze. Bydle. &#8211; To ten? Mo\u017ce nie&#8230; &#8211; Pewnie, \u017ce ten. We\u017a lewarek, podnie\u015b i zajrzyj. S\u0105 litery po hebrajsku? &#8211; Mo\u017ce to ona wstaje? &#8211; Mo\u017ce. Cholera, je\u015bli to nie ten, to trzeba b\u0119dzie wykopa\u0107. -Jakubowski nam za to z dupy jaja powyrywa. &#8211; G\u00f3wno nam zrobi. O niczym nie musi wiedzie\u0107. &#8211; Jakub, a z komuch\u00f3w robi\u0105 si\u0119 wampiry? &#8211; Jasne. Te najwredniejsze. &#8211; Ale oni nie wierz\u0105 w Boga. &#8211; Tym gorzej. No ko\u0144czmy. Podnie\u015bli wieko. Wn\u0119trze trumny przedstawia\u0142o sob\u0105 obraz n\u0119dzy i rozpaczy. Wy\u015bci\u00f3lka by\u0142a poszarpana na strz\u0119py. Ubra\u00adnie, kt\u00f3re mia\u0142 na sobie zmar\u0142y, tak\u017ce by\u0142o podarte. Zw\u0142oki le\u017ca\u0142y dziwacznie zwini\u0119te. &#8211; O kurwa! Co tu si\u0119 sta\u0142o? &#8211; S\u0142odka tajemnica Josifa z Tru\u015bcianki. Ten bydlak sprzeda\u00adwa\u0142 ludzi szwabom. \u017byd\u00f3w, partyzant\u00f3w, jak lecia\u0142o. No i Josif pogrzeba\u0142 go \u017cywcem. &#8211; Josif Starszuk?! &#8211; Tego nie powiedzia\u0142em. &#8211; A sk\u0105d wiesz? &#8211; Od A\u0142naza Paczenki. Zaraz po wojnie mi opowiedzia\u0142. Mia\u0142 prywatne porachunki z tym tu. Dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce Josif go zabi\u0142 i pochowa\u0142, wi\u0119c wykopa\u0142 go, \u017ceby cho\u0107 w cia\u0142o wsadzi\u0107 kul\u0119. A ten jeszcze \u017cy\u0142. &#8211; I co A\u0142naz? &#8211; Zamkn\u0105\u0142 trumn\u0119 i zakopa\u0142 ponownie. To by\u0142 cz\u0142owiek ze stali. &#8211; To by si\u0119 zgadza\u0142o, nie? Ten tu w m\u0119ce si\u0119 sko\u0144czy\u0142 i ma niewinn\u0105 krew na r\u0119kach. To dlatego go wybra\u0142e\u015b? &#8211; Jasne. No, ale czas bra\u0107 si\u0119 do roboty. W\u0119drowycz rozpi\u0105\u0142 ceratow\u0105 teczk\u0119. Na pryzmie ziemi po\u0142o\u017cy\u0142 gazet\u0119, t\u0119 od kie\u0142basy, a na ni\u0105 zacz\u0105\u0142 wyk\u0142ada\u0107 swoje rekwizyty. Drewniany m\u0142otek, osikowy ko\u0142ek, \u017celazny gw\u00f3\u017ad\u017a, buteleczk\u0119 wody \u015bwi\u0119conej oraz sierp. Pomocnicy cofn\u0119li si\u0119 z szacunkiem. Prze\u017cegnawszy si\u0119, uj\u0105\u0142 sierp w spracowan\u0105 d\u0142o\u0144 i nachyliwszy si\u0119 nad cia\u0142em, ci\u0105\u0142 z rozmachem nieboszczyka po gardle. Jan i Tomasz spr\u0119\u017cyli si\u0119 do ucieczki, ale nic si\u0119 nie sta\u0142o. &#8211; Spokojnie &#8211; powiedzia\u0142 ich szef. &#8211; Oni nie maj\u0105 si\u0142y za dnia. W nocy co innego. &#8211; Gdyby\u015bmy robili akcje w nocy, nie myliliby\u015bmy si\u0119 tak cz\u0119sto. &#8211; Ale wtedy mog\u0142yby zosta\u0107 z nas kupki wylizanych gnat\u00f3w. Teraz trzeba oddzieli\u0107 g\u0142ow\u0119. \u0141opat\u0105. &#8211; Dlaczego nie sierpem wszystko? &#8211; zapyta\u0142 Tomasz, podcho\u00addz\u0105c ze szpadlem. &#8211; Sierpem tylko gard\u0142o. &#8211; A je\u015bli nie ma gard\u0142a? &#8211; Ko\u015b\u0107 grdyki zazwyczaj zostaje. Tomasz zagryz\u0142 wargi i waln\u0105\u0142. Zachrz\u0119\u015bci\u0142o, ale g\u0142owa nie oddzieli\u0142a si\u0119 od tu\u0142owia. Szpadel zaklinowa\u0142 si\u0119 mi\u0119dzy kr\u0119ga\u00admi. Ten niewielki op\u00f3r wprawi\u0142 go niemal w przera\u017cenie. &#8211; Za s\u0142abo &#8211; uspokoi\u0142 go szef. &#8211; Depnij butem. \u015amia\u0142o. Nie ugryzie ci\u0119. Ten od szpadla nie by\u0142 w stu procentach przekonany, nie\u00admniej jednak prze\u0142ama\u0142 si\u0119. Noga wznios\u0142a si\u0119 do g\u00f3ry. a potem opad\u0142a na rant szpadla. G\u0142owa potoczy\u0142a si\u0119 w k\u0105t trumny. To\u00admasz zrobi\u0142 si\u0119 zielony na twarzy i zacz\u0105\u0142 si\u0119 chwia\u0107. &#8211; \u0141yknij &#8211; Jakub poda\u0142 mu mena\u017ck\u0119 bimbru. By\u0142o to sprzecz\u00adne z jego zasadami, ale ten cz\u0142owiek potrzebowa\u0142 czego\u015b na wzmocnienie. &#8211; Spokojnie. Przywykniesz. Wydoby\u0142 g\u0142ow\u0119 z trumny, przesun\u0105\u0142 cia\u0142o w g\u00f3r\u0119 skrzyni, a nast\u0119pnie umie\u015bci\u0142 g\u0142ow\u0119 w nogach. &#8211; Drut. Jan poda\u0142 mu kawa\u0142ek grubego drutu i kombinerki. Jakub zebra\u0142 r\u0119ce nieboszczyka do kupy i oplata\u0142 je drutem w nadgar\u00adstkach. Zacisn\u0105\u0142 kombinerkami. \u017beby dra\u0144 nie si\u0119gn\u0105\u0142 po swoj\u0105 g\u0142ow\u0119. Nast\u0119pnie wzi\u0105\u0142 gw\u00f3\u017ad\u017a i wbi\u0142 z rozmachem w \u015brodek czaszki. &#8211; Stara metoda &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Ale skuteczna. &#8211; A ko\u0142ek w piersi? &#8211; Tomasz odzyskiwa\u0142 stopniowo r\u00f3wno\u00adwag\u0119 umys\u0142ow\u0105. &#8211; Zaraz wbij\u0119. To metoda, kt\u00f3ra przysz\u0142a pono\u0107 z Rumunii, ale mnie nauczy\u0142 jeden Ukrainiec. Przy\u0142o\u017cy\u0142 ko\u0142ek do piersi domniemanego wampira. Sk\u00f3ra pomi\u0119dzy \u017cebrami by\u0142a napi\u0119ta. Po pierwszym uderzeniu m\u0142otka ust\u0105pi\u0142a z odg\u0142osem p\u0119kaj\u0105cego p\u0142\u00f3tna. Z teczki wydoby\u0142 latark\u0119 i po\u015bwieci\u0142 przez dziur\u0119 obok. &#8211; Serce zachowa\u0142o si\u0119 &#8211; powiedzia\u0142. &#8211; Ko\u0142ek siedzi w dobrym miejscu. Tomasza zemdli\u0142o, odszed\u0142 na stron\u0119, ale powstrzyma\u0142 wy\u00admioty, nie chc\u0105c desakrowa\u0107 cmentarza. Jakub pokropi\u0142 swoje dzie\u0142o wod\u0105 \u015bwi\u0119con\u0105 z butelki. -Przybijajcie. Po\u0142o\u017cyli wieko i zacz\u0119li przybija\u0107 je wyci\u0105gni\u0119tymi wcze\u015b\u00adniej gwo\u017adziami. Na zako\u0144czenie odwr\u00f3cili trumn\u0119 dnem do g\u00f3ry i zacz\u0119li zasypywa\u0107 gr\u00f3b. W tym momencie nadbieg\u0142 Mi\u00adko\u0142aj, syn Jakuba. &#8211; Tatko! &#8211; Co? &#8211; Ksi\u0105dz i jeszcze dwu gliniarzy biegn\u0105 drog\u0105! &#8211; Panowie! Chodu! Wybiegli z cmentarza i pokonawszy chy\u0142kiem szos\u0119, ukryli si\u0119 na placu budowy. Ksi\u0105dz dotar\u0142 na nekropol\u0119 par\u0119 minut p\u00f3\u017aniej. &#8211; Ja ci\u0119, ukrai\u0144ska \u015bwinio, w wi\u0119zieniu zgnoj\u0119 &#8211; wydar\u0142 si\u0119 duchowny pod adresem Jakuba. &#8211; Ma\u0142o ci by\u0142o kl\u0105twy biskupa? Ja ci si\u0119 postaram o dziesi\u0119\u0107 lat odsiadki! Oddalili si\u0119 szybkim krokiem, ale z\u0142orzeczenia goni\u0142y ich jeszcze przez wiele minut. Wieczorem Jakub przemkn\u0105\u0142 do wsj i zapuka\u0142 do okna swojego przyjaciela J\u00f3zefa Paczenki. Kumpel otworzy\u0142 okno i przy\u0142o\u00ad\u017cy\u0142 palec do warg. &#8211; Dobry. &#8211; Dobry. Syn usn\u0105\u0142 dopiero co. Spotkajmy si\u0119 w stajni. &#8211; Przynios\u0142em flaszk\u0119. &#8211; Dobra, wezm\u0119 co\u015b na z\u0105b. Po chwili obaj siedzieli w ciep\u0142ej stajni. Ustawiona na pod\u00admiecionej cz\u0119\u015bci klepiska lampa naftowa roztacza\u0142a \u0142agodne \u015bwiat\u0142o. J\u00f3zef nala\u0142 bimbru do szklanek i stukn\u0119li si\u0119. &#8211; Oby nam si\u0119. &#8211; Zdrowia. Wypili. &#8211; Ognista gorza\u0142a &#8211; zauwa\u017cy\u0142 gospodarz. &#8211; To Josifa? &#8211; Pewno. &#8211; No to si\u0119 przygotuj na zmian\u0119 dostawcy. &#8211; Co si\u0119 sta\u0142o? Kocio\u0142 wybuch\u0142? &#8211; Zwin\u0119li go. &#8211; Pierdo\u0142y! Za partyzantk\u0119 &#8211; domy\u015bli\u0142 si\u0119. &#8211; M\u00f3wi\u0142em idiocie, \u017ce ta amnestia przed dwu laty to pu\u0142apka, a on&#8230; &#8211; Co ty. Za bimber i k\u0142usownictwo. -Kiedy? &#8211; Dzi\u015b po po\u0142udniu. Kiedy ty hmmm&#8230; &#8211; Nie dotar\u0142a do mnie jeszcze ta wie\u015b\u0107. Opowiesz? &#8211; Pewno. Jaki\u015b czas temu zaszed\u0142 nasz drogi przyjaciel do stodo\u0142y i co widzi? W jednym k\u0105cie le\u017cy locha z warchlakami. -Dziki? &#8211; Ano dziki. Dziewi\u0119\u0107 sztuk. Inny by wzi\u0105\u0142 siekier\u0119 i mia\u0142by mi\u0119so, ale jak wiesz on ma smyka\u0142k\u0119 do wszelakich interes\u00f3w. &#8211; M\u00f3wi\u0142em mu nieraz, \u017ce ten jego zmys\u0142 handlowy doprowa\u00addzi go do mamra. &#8211; No to wykraka\u0142e\u015b. Pas\u0142 dziki kartoflami, \u017ceby podros\u0142y, pas\u0142, a\u017c na niego s\u0105siedzi donie\u015bli. &#8211; Cholera! Kto? &#8211; Jeszcze nie wiem, ale si\u0119 dowiem. &#8211; Ju\u017c my ich urz\u0105dzimy. I co dalej? &#8211; No c\u00f3\u017c. Weszli gliniarze do stodo\u0142y, zobaczyli kojec z dzika\u00admi. Potem popatrzyli w drug\u0105 stron\u0119 i zobaczyli bimbrowni\u0119. &#8211; Du\u017co? &#8211; Podobno pi\u0119\u0107set litr\u00f3w zacieru. &#8211; Rany Boskie. Pi\u0119\u0107 lat jak obszy\u0142. I jeszcze za k\u0142usownictwo. &#8211; Mo\u017ce troch\u0119 mu odpuszcz\u0105 za dobre sprawowanie. &#8211; Z tego, co go znam, raczej do\u0142o\u017c\u0105 za z\u0142e sprawowanie. Tak czy siak, wcze\u015bniej jak za trzy lata go nie zobaczymy. Uni\u00f3s\u0142 szklank\u0119 do g\u00f3ry. &#8211; Za tych, co w wi\u0119zieniu. &#8211; Za naszego druha. Wypili. &#8211; Wiesz &#8211; zacz\u0105\u0142 J\u00f3zef. &#8211; Zachodzi\u0142 do mnie ksi\u0105dz. &#8211; Dzisiaj? &#8211; Dzi\u015b. Niedawno sobie poszed\u0142. Wiesz, co powiedzia\u0142? &#8211; Nie mam poj\u0119cia, ale to chyba nietrudno zgadn\u0105\u0107. &#8211; Powiedzia\u0142: \u201eZr\u00f3b co\u015b J\u00f3zefie i wp\u0142y\u0144 na swojego przyja\u00adciela, bo kroczy po bagnie. Do ko\u015bcio\u0142a nie chodzi, nieboszczy\u00adkom spok\u00f3j narusza. Mo\u017ce to i nie jest z\u0142y cz\u0142owiek, ale b\u0142\u0105dzi&#8221;. &#8211; By\u0142em chrzczony w cerkwi i tam bra\u0142em \u015blub! S\u0142uchaj, ty wierzysz w te wampiry, z kt\u00f3rymi ja walcz\u0119? &#8211; Tak szczerze? &#8211; Szczerze. &#8211; Je\u015bli mam nie sk\u0142ama\u0107, to nie do ko\u0144ca. Pluskwy pogryz\u0105 dzieciaka, prze\u015bcierad\u0142o we krwi, a matka krzyczy o wampirach. Targa ni\u0105 \u017c\u0105dza plotki, a przecie\u017c nie pochwali si\u0119, \u017ce ma robac\u00adtwo w mieszkaniu. &#8211; Zobacz to &#8211; Jakub podci\u0105gn\u0105\u0142 r\u0119kaw koszuli. &#8211; W czterdzie\u00adstym pierwszym ci\u0105\u0142em z Aleksandrem Pilipiukiem drzewo w jego lesie. Noc by\u0142a ciep\u0142a, przysn\u0119li\u015bmy na mchu. A rano&#8230; J\u00f3zef patrzy\u0142 na obnarzone rami\u0119 przyjaciela, na kt\u00f3rym widnia\u0142y dwie zagojone dawno blizny. Jak od z\u0119b\u00f3w wampira. Jak od k\u0142\u00f3w w\u0119\u017ca. &#8211; Mo\u017ce \u017cmija? &#8211; zasugerowa\u0142. &#8211; A widzia\u0142e\u015b kiedy\u015b w\u0119\u017ca, nawet nie \u017cmij\u0119, jakiegokolwiek w\u0119\u017ca w naszym lesie? -Nie. Nigdy. &#8211; Ja tak\u017ce nie. Ani Pilipiuk nie widzia\u0142, ani Hawraj, ani Far-fos, ani Kuraszko, ani Mi\u0105cz, ani Sapiega, ani&#8230; &#8211; A widzia\u0142e\u015b kiedy\u015b Sapieg\u0119 w lesie? &#8211; Nie. W\u0119\u017ca nikt nie widzia\u0142. &#8211; A wampira kto\u015b widzia\u0142? &#8211; Wampir\u00f3w nie, ale duchy to i owszem. &#8211; Ba! Ka\u017cdy wie, gdzie straszy. Na drodze ko\u0142o szubienicy, pr\u00f3bowa\u0142e\u015b kiedy\u015b przejecha\u0107 tamt\u0119dy wozem albo konno w po\u0142udnie albo o zmroku? &#8211; Tak, m\u00f3j dziadek pr\u00f3bowa\u0142, m\u00f3j ojciec, ja. Konie zawsze si\u0119 p\u0142osz\u0105. Boj\u0105 si\u0119. L\u0119kaj\u0105 si\u0119 czego\u015b, czego my nie widzimy. &#8211; M\u00f3j ojciec te\u017c pr\u00f3bowa\u0142. I ja. To przekl\u0119te miejsce. &#8211; Mo\u017ce trzeba by postawi\u0107 kapliczk\u0119 tam na g\u00f3rze? A mo\u017ce w samym w\u0105wozie. &#8211; Nie wiem. Tam czai si\u0119 jakie\u015b z\u0142o. A \u0142\u0105ki ko\u0142o Mamczynej g\u00f3ry? Facet z lask\u0105 w meloniku. &#8211; Dwa lata temu pobi\u0142 tego z Tr\u00f3\u015bcianki. Jak on si\u0119 nazy\u00adwa\u0142&#8230;? &#8211; Ze Starego Majdanu. Florek. Nie! Misztal oberwa\u0142. &#8211; Racja. -J\u00f3zwa. -Tak? &#8211; Widzisz&#8230; &#8211; Masz do mnie jak\u0105\u015b spraw\u0119. Wiedzia\u0142em o tym, gdy tylko ci\u0119 zobaczy\u0142em. M\u00f3w kumplu. &#8211; Nie chcia\u0142em o tym m\u00f3wi\u0107, to do\u015b\u0107 przykre, ale wampiry powstaj\u0105 zazwyczaj z nie po\u015bwi\u0119conej ziemi. &#8211; Czy ty robisz aluzje do mojego ogrodu? &#8211; Wiesz, jak to si\u0119 m\u00f3wi po wsi. Podobno masz tam z\u0142ych ludzi pod kwiatkami. &#8211; S\u0105 tam zakopani. Po\u015bwi\u0119\u0107 ogr\u00f3d i po problemie. &#8211; To za ma\u0142o. Z wampirami nale\u017cy mie\u0107 ca\u0142kowit\u0105 pewno\u015b\u0107. A my\u015bl\u0119, \u017ce ty wiesz, ilu i gdzie. &#8211; Pami\u0119tam. &#8211; Nie chc\u0119 ci\u0119 naciska\u0107, ale to do\u015b\u0107 prawdopodobne, \u017ce kt\u00f3ry\u015b z nich albo i oni wszyscy. &#8211; Wszyscy? To ju\u017c by nie by\u0142o tej wsi! &#8211; Ilu! &#8211; Jeden volksdeutsch, dwaj gestapowcy, czterej bolszewicy. A i jeszcze jeden milicjant. &#8211; S\u0142uchaj, a aktyw gminny? &#8211; Jaki aktyw? &#8211; Ci, co ich Ruscy osadzili w czterdziestym pi\u0105tym. &#8211; O nich nic nie wiem . Zreszt\u0105 tw\u00f3j ojciec te\u017c ich strzela\u0142. Nie pochwali\u0142 si\u0119? &#8211; Nie zd\u0105\u017cy\u0142. Ja wiem tylko, \u017ce gdzie\u015b pod lasem. W pia\u00adskach. &#8211; Mo\u017ce to nawet oni. &#8211; J\u00f3zef ugryz\u0142 si\u0119 w j\u0119zyk. &#8211; To znaczy chcia\u0142em powiedzie\u0107, \u017ce z nich mog\u0142o si\u0119 zrobi\u0107 co\u015b takiego. A tak swoj\u0105 drog\u0105, to opracuj sobie naukow\u0105 metod\u0119 szukania. &#8211; Ba, ale jak. Ca\u0142\u0105 swoj\u0105 wiedz\u0119 czerpi\u0119 z ksi\u0105\u017cki o wampi\u00adrach jednego Ruskiego. Ksi\u0105\u017cka jest przedwojenna. &#8211; Tak, teraz si\u0119 takich nie drukuje. &#8211; Ale jej bohater nie musia\u0142 szuka\u0107, wszyscy wiedzieli, \u017ce to hrabia Drakula. No c\u00f3\u017c, pora na mnie. Ju\u017c si\u0119 zrobi\u0142o ciemno. &#8211; A uwa\u017caj na siebie, gdy b\u0119dziesz mija\u0142 szubienic\u0119. Na gli\u00adniarzy te\u017c uwa\u017caj. &#8211; P\u00f3jd\u0119 ko\u0142o kirkutu. Zawsze by\u0142em w zgodzie ze starotestamentowymi. Nie pogryz\u0105 mnie. Po\u017cegnali si\u0119 i Jakuba W\u0119drowycza poch\u0142on\u0105\u0142 mrok. Dwa dni p\u00f3\u017aniej Dziecko p\u0142aka\u0142o w ramionach matki. Jakub W\u0119drowycz w skupieniu bada\u0142 \u0142\u00f3\u017ceczko. Na ko\u0142drze i prze\u015bcieradle widnia\u0142o kilkana\u015bcie krwawych plamek. Zdj\u0105\u0142 materac i od\u0142o\u017cy\u0142 go na bok. Wydobytym z kieszeni scyzorykiem d\u0142uba\u0142 bez specjalnego przekonania w spojeniach mebla. Nie wyd\u0142uba\u0142 nic szczeg\u00f3lnego. &#8211; \u017badnych pluskiew &#8211; stwierdzi\u0142 Jan, patrz\u0105c mu przez rami\u0119. Tomasz wygarn\u0105\u0142 spod \u0142\u00f3\u017cka jakie\u015b ga\u0142gany i kilka bobk\u00f3w. Jakub ogl\u0105da\u0142 przez chwil\u0119 w skupieniu, a potem przeni\u00f3s\u0142 wzrok na niemowl\u0119. Niewielka rana na d\u0142oni i kilka zadrapa\u0144, oto co pozostawi\u0142o to co\u015b grasuj\u0105ce w nocy. &#8211; Szczur &#8211; zawyrokowa\u0142 wreszcie ponuro. Obaj jego asystenci skin\u0119li g\u0142owami dla potwierdzenia diagnozy. &#8211; Ba\u0142wany! Tylko udajecie, \u017ce co\u015b wiecie! W moim domu nigdy nie by\u0142o szczur\u00f3w. To wampiry. L\u0119gn\u0105 si\u0119 na tym zdewa\u00adstowanym \u017cydowskim cmentarzu. Ma\u0142o si\u0119 naszej krwi za \u017cycia na\u017c\u0142opali, jeszcze i teraz pr\u00f3buj\u0105. &#8211; Marto! Nie wierzysz mojemu do\u015bwiadczeniu, to jed\u017a z dzieckiem do Che\u0142ma do doktora. A na noc wsad\u017a kota do \u0142\u00f3\u017cka. &#8211; Co wy tam wiecie. Z\u0142e dzieciaka pok\u0105sa\u0142o. Wampir. &#8211; To szczurze bobki. &#8211; Tomasz wyci\u0105gn\u0105\u0142 w jej stron\u0119 otwar\u00adt\u0105 d\u0142o\u0144. &#8211; A tak wygl\u0105daj\u0105 uk\u0105szenia wampira. &#8211; Jakub podci\u0105gn\u0105\u0142 r\u0119kaw koszuli, ods\u0142aniaj\u0105c blizn\u0119. Kobieta zblad\u0142a i prze\u017cegna\u0142a si\u0119 zamaszy\u015bcie. Wyszli. &#8211; W takie chwile cz\u0142owiek \u017ca\u0142uje, \u017ce nie jest ateist\u0105 &#8211; powie\u00addzia\u0142 pogromca nieczystych si\u0142 i splun\u0105\u0142 przez lewe rami\u0119, \u017ceby nie zauroczy\u0107. &#8211; A mo\u017ce to z Bo\u0144czy przy\u0142a\u017c\u0105? &#8211; zastanawia\u0142 si\u0119 Jan. &#8211; Tak sobie my\u015bl\u0119. &#8211; E, za daleko. Zreszt\u0105 ci z Bo\u0144czy nic do nas nie mieli. Mo\u017ce jeden hrabia Polety\u0142\u0142o. &#8211; M\u00f3wi\u0105, \u017ce to jego syn straszy na \u0142\u0105kach. &#8211; Ten nienormalny, co to pojecha\u0142 do Berlina pod podwoziem poci\u0105gu? Ja jeszcze nic na \u0142\u0105kach nie spotka\u0142em, zreszt\u0105 ten biedak nie mia\u0142 specjalnie mo\u017cliwo\u015bci narozrabia\u0107. &#8211; A ja bym si\u0119 wybra\u0142 kt\u00f3rej\u015b nocy. Oczywi\u015bcie z pistoletem nabitym srebrn\u0105 kul\u0105. &#8211; Dok\u0105d teraz? &#8211; Tomasz wgramoli\u0142 si\u0119 na furmank\u0119. &#8211; Na Ucha\u0144sk\u0105. Podobny przypadek. W domu na Ucha\u0144skiej dziecko by\u0142o wi\u0119ksze, mo\u017ce cztero\u00adletnie. Krew znaczy\u0142a prze\u015bcierad\u0142o jedn\u0105 du\u017c\u0105 plam\u0105. &#8211; Wampir? &#8211; zapyta\u0142a matka dzieciaka. W jej g\u0142osie wyczu\u0107 mo\u017cna by\u0142o rz\u0105dz\u0119 sensacji. &#8211; Dezyderia. Krwawa biegunka. Czy\u015b ty Karolina nie nakar\u00admi\u0142a dzieciaka zepsutym mi\u0119sem? &#8211; Czego zaraz zepsutym? Cielak si\u0119 nie\u017cywy urodzi\u0142. Mia\u0142am wywali\u0107 tyle mi\u0119sa? M\u00f3j stary zjad\u0142 i nic mu nie jest. W\u0119drowycz z\u0142apa\u0142 si\u0119 za g\u0142ow\u0119. &#8211; Czy ty babo rozum postrada\u0142a? Trzeba go do Che\u0142ma do szpitala. Natychmiast. We\u017a w\u00f3z albo mo\u017ce zapytaj, czy nie da\u00addz\u0105 w gminie samochodu. &#8211; E, mo\u017ce samo przejdzie. Wczoraj wymiotowa\u0142, a dzisiaj ju\u017c jak gdyby idzie ku lepszemu. &#8211; Gdy siedzia\u0142em w obozie w czasie wojny, to wi\u0119cej ludzi od tego zmar\u0142o ni\u017c od ku\u0142 szwab\u00f3w &#8211; wtr\u0105ci\u0142 si\u0119 Jan. &#8211; Zawie\u017a dziecko do szpitala, bo jutro ci na r\u0119kach umrze. Uwierzy\u0142a. Rozeszli si\u0119. Ko\u0142o poczty dogoni\u0142 Jakuba milicjant. &#8211; Dzie\u0144 dobry, obywatelu W\u0119drowycz. Dok\u0105d to pod\u0105\u017cacie? &#8211; Szacunek, panie posterunkowy. Do J\u00f3zefa Paczenki. &#8211; Wobec tego p\u00f3jdziemy kawa\u0142ek razem. Ja te\u017c id\u0119 w tamt\u0105 stron\u0119. &#8211; C\u00f3\u017c sk\u0142ania was do szukania towarzystwa tak plugawego degenerata, jak ja? &#8211; Ksi\u0105dz znowu z\u0142o\u017cy\u0142 skarg\u0119. &#8211; A fe. Duchowny, a kapu\u015b. &#8211; To powa\u017cna sprawa. Zapewne wiecie, \u017ce zar\u00f3wno profano\u00adwanie mogi\u0142, jak te\u017c okradanie nieboszczyk\u00f3w to przest\u0119pstwo? Jest na to odpowiedni paragraf. &#8211; Ksi\u0105dz zezna\u0142, \u017ce jestem hien\u0105 cmentarn\u0105? &#8211; Co\u015b w tym gu\u015bcie. &#8211; Je\u015bli go spotkacie, to przeka\u017ccie mu, \u017ce rzucanie fa\u0142szywych oskar\u017ce\u0144 na bli\u017anich zosta\u0142o zakazane przez \u00f3sme przykazanie dekalogu. &#8211; Przyda\u0142oby si\u0119 was przymkn\u0105\u0107. &#8211; A corpus delicti? &#8211; \u017be co? &#8211; Dow\u00f3d winy. \u017beby mnie zapud\u0142owa\u0107, musicie mi udowdo-dni\u0107, \u017ce to ja rozkopuj\u0119 groby. &#8211; To da si\u0119 udowodni\u0107 w toku \u015bledztwa poszlakowego. Zreszt\u0105 wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej i tak dorwiemy ci\u0119 na gor\u0105cym uczynku. Poszed\u0142 bez po\u017cegnania. J\u00f3zef akurat r\u0105ba\u0142 drwa w szopie. &#8211; Dobry. &#8211; Dobry. Co ci\u0119 sprowadza? &#8211; O, mam kilka spraw. &#8211; A jak ranny obch\u00f3d miasta? &#8211; Wzywa\u0142y mnie kobiety. Jedna do dzieciaka pogryzionego przez szczury, druga do dzieciaka z krwaw\u0105 biegunk\u0105. Wyobra\u017a sobie, nakarmi\u0142a go zdech\u0142ym cielakiem. &#8211; Borkowa? &#8211; Sk\u0105d wiesz? &#8211; Tylko ona jest do tego stopnia sk\u0105pa. &#8211; Tak wi\u0119c z egzorcysty amatora staj\u0119 si\u0119 inspektorem sani\u00adtarnym. &#8211; Zr\u00f3b uprawnienia i ci\u0119\u017ck\u0105 fors\u0119 zarobisz. &#8211; E, za stary ju\u017c jestem. &#8211; A wiesz, \u017ce stara Pilipiukowa widzia\u0142a w nocy Jakubowsk\u0105? &#8211; S\u0142ysza\u0142em. Zamiarowa\u0142em wdepn\u0105\u0107 do nich. &#8211; Pono\u0107 sz\u0142a w bia\u0142ej sukni. Z wiankiem na g\u0142owie. I \u015bwieci\u0142a lekko w ciemno\u015bci. &#8211; Nie ona jedna to widzia\u0142a. Podobno ju\u017c z dziesi\u0119\u0107 os\u00f3b, tyle tylko, \u017ce nie wiadomo dok\u0142adnie kto. Poza dwoma pijaczkami. Tyle \u017ce ja pijakom nie wierz\u0119. Ja jak si\u0119 upij\u0119, to widuj\u0119 diab\u0142y, anio\u0142y, a raz nawet kawa\u0142ek mahometa\u0144skiego raju. . &#8211; Mo\u017ce j\u0105 wykopiesz i przypalikujesz? Tak na wszelki wypadek? &#8211; Nie da rady. B\u0119d\u0119 musia\u0142 przerwa\u0107 na jaki\u015b czas dzia\u0142al\u00adno\u015b\u0107. Gliny niuchaj\u0105, ksi\u0105dz pisuje donosy i grzmi z ambony. Jakubowski zar\u017cn\u0105\u0142by mnie t\u0119pym no\u017cem i pozszywa\u0142 drewnia\u00adnymi ig\u0142ami. A tak na marginesie, to gdzie sz\u0142a? &#8211; Wyobra\u017a sobie, \u017ce do Grabarczuka. &#8211; Niemo\u017cliwe. Ten facet by\u0142 jedynym, do kt\u00f3rego nic nie mia\u0142a. &#8211; Ale ludzie gadaj\u0105, \u017ce jego c\u00f3rka by\u0142a w ci\u0105\u017cy z Jakubowskim, ale sp\u0119dzi\u0142a. &#8211; E, ludzie ka\u017cdego obsmaruj\u0105. A z Grabarczuk\u00f3w zbyt po\u00adrz\u0105dni ludzie, \u017ceby wierzy\u0107 w te plotki. &#8211; Mo\u017ce i tak. &#8211; No nic. Czas na mnie. Wpadn\u0119 na dniach. &#8211; No, to do zobaczenia. Ruszy\u0142 dalej. Aleksander sta\u0142 opieraj\u0105c si\u0119 o p\u0142ot swojego ogrodu. Przywitali si\u0119. Aleksander pocz\u0119stowa\u0142 go\u015bcia skr\u0119tem machorki. &#8211; Mam do pana spraw\u0119 &#8211; zagai\u0142. &#8211; S\u0142ysza\u0142em, \u017ce pa\u0144ska matka widzia\u0142a&#8230; &#8211; E, to nie istotne. Ona zawsze co\u015b zobaczy. A to olbrzyma utkanego z ciemno\u015bci, a to wilka. Pozwoli pan do obory. Weszli. W oborze sta\u0142a krowa, ja\u0142\u00f3wka w kojcu oraz pi\u0119kny kary ko\u0144. &#8211; Nu, Kary nast\u0105p si\u0119. Ko\u0144 odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 ukazuj\u0105c bok. &#8211; Patrz pan. Zwierz\u0119 mia\u0142o dwie k\u0142ute ranki, od kt\u00f3rych ci\u0105gn\u0119\u0142y si\u0119 sople zakrzepni\u0119tej krwi. Zar\u017ca\u0142o cicho. &#8211; O m\u00f3j Bo\u017ce &#8211; wyszepta\u0142 Jakub. Ze swojej ceratowej teczki wydoby\u0142 cal\u00f3wk\u0119 i zmierzy\u0142 odst\u0119p pomi\u0119dzy nimi, a potem por\u00f3wna\u0142 ze swoj\u0105 blizn\u0105. Zas\u0119pi\u0142 si\u0119. &#8211; I co pan powie? &#8211; Chyba to samo. &#8211; Wampir? &#8211; Trudno powiedzie\u0107 &#8211; podszed\u0142 do \u015bciany i zacz\u0105\u0142 j\u0105 bada\u0107 do takiej wysoko\u015bci, do kt\u00f3rej m\u00f3g\u0142 dosi\u0119gn\u0105\u0107 ko\u0144. Wodzi\u0142 r\u0119k\u0105 po deskach i po spojeniach. &#8211; Czego pan szuka? &#8211; Jakiego\u015b kolca, z\u0119ba od wide\u0142 tkwi\u0105cego w \u015bcianie, czego\u015b, o co m\u00f3g\u0142 si\u0119 skaleczy\u0107. &#8211; Aj jaj, czo\u0142owy pogromca wampir\u00f3w szuka przyczyn naturalnych? &#8211; Pan nie wierzy w wampiry. Pan jest cz\u0142owiekiem wykszta\u0142\u00adconym. Ja wierz\u0119 w duchy, ale szukam innych przyczyn. &#8211; I jak? &#8211; I nie znajduj\u0119. Zas\u0119pili si\u0119 obydwaj. Jeden my\u015bla\u0142 o swoim biednym koniu, drugi o pewnym rosyjskim kupcu pogrzebanym ko\u0142o cerkwi Eliasza Proroka. Trzy dni p\u00f3\u017aniej By\u0142o jeszcze zupe\u0142nie ciemno. Pada\u0142 rz\u0119sisty deszcze. Trzej ubrani w pa\u0142atki m\u0119\u017cczy\u017ani kopali przy \u015bcianie cerkwi ju\u017c trze\u00adci\u0105 dziur\u0119 z rz\u0119du. &#8211; Jasna cholera &#8211; rozleg\u0142 si\u0119 j\u0119k Tomasza. &#8211; Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; Patrzcie tam. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 r\u0119k\u0119. Ko\u0142o mleczarni przesuwa\u0142a si\u0119 powoli posta\u0107 ubrana w d\u0142ug\u0105, bia\u0142\u0105 sukni\u0119. Posta\u0107 \u015bwieci\u0142a wyra\u017anie w ciemno\u015bci mglistym, nierzeczywistym \u015bwiat\u0142em. &#8211; Jakubowska &#8211; szepn\u0105\u0142 Jakub. &#8211; Tylko ona nosi\u0142a tak\u0105 fryzu\u00adr\u0119. Znowu ci\u0105gnie choler\u0119 mi\u0119dzy ludzi. Ech, gdybym mia\u0142 pi\u00adstolet i srebrn\u0105 kul\u0119&#8230; Widmo przesun\u0119\u0142o si\u0119 w stron\u0119 parku. By\u0142o teraz bli\u017cej i patrzy\u0142o w ich stron\u0119, cho\u0107 na tle muru byli prawie niewido\u00adczni. Jan, mamrocz\u0105c co\u015b gor\u0105czkowo, \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 brezent z przeno\u015bnej klatki. W klatce siedzia\u0142 jego kogut. Zacz\u0105\u0142 dra\u017c\u00adni\u0107 koguta, wpychaj\u0105c do \u015brodka kawa\u0142ek kija. Ten jednak zamiast pia\u0107, gdaka\u0142 jak kura. Duch sta\u0142 i patrzy\u0142, a potem zacz\u0105\u0142 si\u0119 oddala\u0107. &#8211; Zostaw to ptaszyd\u0142o, posz\u0142a sobie. &#8211; Lepiej niech zapieje. B\u0119dzie bezpieczniej. Ptak w ko\u0144cu da\u0142 si\u0119 uprosi\u0107 i zapia\u0142 dono\u015bnie. Co gorsza nie chcia\u0142 przesta\u0107. &#8211; Zatkaj mu dzi\u00f3b, do cholery, bo wszystkich pobudzi! &#8211; Au! On dziobie! &#8211; P\u0142oszy\u0107 duchy ci si\u0119 zachcia\u0142o. Sama posz\u0142a. Wreszcie radosne pienia ucich\u0142y. Wr\u00f3cili do pracy. Po up\u0142y\u00adwie jeszcze kilkunastu minut \u0142opaty zabrz\u0119cza\u0142y o wieko meta\u00adlowej trumny. Kopi\u0105c pospiesznie, ods\u0142onili j\u0105 w ca\u0142o\u015bci. By\u0142a troch\u0119 za\u015bniedzia\u0142a. &#8211; Dlaczego metalowa? &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Tomasz. &#8211; Bo umar\u0142 na tr\u0105d. Takich grzebano w metalowych. &#8211; Nie zarazimy si\u0119? &#8211; Min\u0119\u0142o 50 lat. Zreszt\u0105 mam r\u0119kawice. &#8211; Tu jest zalutowane. &#8211; Widz\u0119. My\u015blisz, \u017ce po co kaza\u0142em Janowi wzi\u0105\u0107 palnik? Rozlutowanie z\u0142\u0105czenia zaj\u0119\u0142o im kilkana\u015bcie minut. &#8211; Tak, to on. Zmar\u0142y le\u017ca\u0142 w trumnie w pi\u0119knym sobolowym futrze, kt\u00f3re kapink\u0119 si\u0119 zdefasonowa\u0142o. Z cia\u0142a zosta\u0142 sam szkielet. &#8211; O kurcze -j\u0119kn\u0105\u0142 Tomasz, \u015bwiec\u0105c latark\u0105. &#8211; Co? &#8211; Jego z\u0119by! Z\u0119by kupca l\u015bni\u0142y matow\u0105 \u017c\u00f3\u0142t\u0105 barw\u0105. Wszystkie, ca\u0142y kom\u00adplet, wykonane by\u0142y z dwudziestoczterokaratowego z\u0142ota. &#8211; Ucz si\u0119 uczciwo\u015bci &#8211; powiedzia\u0142 surowo Jakub. &#8211; Niebosz\u00adczyk, nawet wampir, rzecz \u015bwi\u0119ta. Nasz zaw\u00f3d nara\u017ca na poku\u00adsy, ale nie jeste\u015bmy hienami. &#8211; Ale to jest z \u0107wier\u0107 kilo. &#8211; Jak nie mo\u017cesz na to patrze\u0107, to nikt ci ni ka\u017ce. Uwin\u0119li si\u0119 g\u0142adko. \u0141opata, drut, ko\u0142ek, g\u0142owa w nogach. Zalutowali, zasypali, udeptali. Znikn\u0119li w mrocznej kurzawie. Deszcz zatar\u0142 \u015blady kopania. Dobro nale\u017cy czyni\u0107 w milczeniu. Ko\u0142o po\u0142udnia dnia tego Jakub nalewa\u0142 w\u0142a\u015bnie karmy z wiadra dla swoich trzech \u015bwi\u00adnek, gdy rozleg\u0142o si\u0119 pukanie do drzwi chlewika. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 zaskoczony. Na jego podw\u00f3rku sta\u0142a wys\u0142u\u017cona czarna wo\u0142ga, a do drzwi puka\u0142 sam Jakubowski. &#8211; Dzie\u0144 dobry &#8211; cicho powiedzia\u0142 gminny sekretarz partii. &#8211; Dobry. C\u00f3\u017c was sprowadza, towarzyszu sekretarzu, do meliny ciemnogrodu i reakcji? &#8211; Mam do was poufn\u0105 spraw\u0119. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni kopert\u0119 i usi\u0142owa\u0142 niezdarnie j\u0105 wcisn\u0105\u0107 w r\u0119ce W\u0119drowyczowi. Ten ostatni wzi\u0105\u0142 j\u0105 w ko\u0144cu i ciekawie zajrza\u0142 do \u015brodka. Wewn\u0105trz tkwi\u0142y dwa tysi\u0105ce z\u0142otych. &#8211; To chyba rzeczywi\u015bcie bardzo poufna sprawa &#8211; stwierdzi\u0142. -A konkretnie? &#8211; Pan s\u0142ysza\u0142 o mojej zmar\u0142ej \u017conie? &#8211; Du\u017co. &#8211; Od trzech tygodni przychodzi i puka do mojego okna. Egzorcysta amator odda\u0142 mu kopert\u0119. &#8211; Nie zajmuj\u0119 si\u0119 zabobonami. Niech pan idzie z t\u0105 spraw\u0105 do ksi\u0119dza albo napisze do KC z pro\u015bb\u0105 o instrukcje. &#8211; Je\u015bli pieni\u0119dzy jest za ma\u0142o, to prosz\u0119 poda\u0107 cen\u0119. Pogadam te\u017c z posterunkowym, \u017ceby dali spok\u00f3j swoim podejrzeniom. &#8211; A co konkretnie mia\u0142bym zrobi\u0107? &#8211; Osikowy ko\u0142ek, czy jako\u015b tak. &#8211; Ju\u017c m\u00f3wi\u0142em, \u017ce si\u0119 tym nie zajmuj\u0119. Zreszt\u0105, atei\u015bci nie wstaj\u0105 z grob\u00f3w. &#8211; Dobrze panu m\u00f3wi\u0107. Niech pan si\u0119 zgodzi. Przyszed\u0142em do pana, bo tylko pan to potrafi. &#8211; A je\u015bli mi si\u0119 nie uda? &#8211; Panu? Legendy kr\u0105\u017c\u0105 o pa\u0144skim kunszcie! S\u0142ysza\u0142em od znajomego z Dubienki, a i z Uha\u0144 przysz\u0142y wie\u015bci. &#8211; Jutro o pierwszej. Niech nikt mi nie przeszkadza. &#8211; Obstawi\u0119 cmentarz milicj\u0105. Nikt nawet nie podejdzie. &#8211; Nie chc\u0119 \u017cadnych mundurowych w zasi\u0119gu wzroku. Mo\u017ce niech zaprosz\u0105 na posterunek ksi\u0119dza i przes\u0142uchaj\u0105 go. A pana poprosz\u0119, aby nam towarzyszy\u0142. &#8211; Czy to konieczne? &#8211; Tak. Na w\u0142asne oczy zobaczy pan, \u017ce wszystko zostanie wykonane bez fuszerki. Nast\u0119pnego dnia. Czterej m\u0119\u017cczy\u017ani zebrali si\u0119 na cmentarzu. Dwaj kopali, trzeci pogryza\u0142 kaszank\u0119. Ten czwarty siedzia\u0142 na odwalonej p\u0142ycie nagrobkowej i nerwowo obgryza\u0142 paznokcie. Dosta\u0142 szklank\u0119 bimbru, ale to mu specjalnie nie pomog\u0142o. Niebawem ukaza\u0142a si\u0119 trumna. Odkr\u0119cali \u015bruby dwoma \u015brubokr\u0119tami jedno\u00adcze\u015bnie. Jakub roz\u0142o\u017cy\u0142 na gazecie narz\u0119dzia. Jak chirurg przed operacj\u0105. Gminny sekretarz milcza\u0142. Milcza\u0142, gdy odcinali g\u0142ow\u0119 szpadlem. Milcza\u0142, gdy przebijali czaszk\u0119 gwo\u017adziem. Jednak gdy p\u0119tali r\u0119ce drutem, nie wytrzyma\u0142. &#8211; Czy to naprawd\u0119 niezb\u0119dne? &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142. &#8211; Niestety, tak. Na zako\u0144czenie z\u0142amali zmar\u0142ej obie ko\u015bci udowe, aby ca\u0142ko\u00adwicie uniemo\u017cliwi\u0107 jej wy\u0142a\u017cenie z grobu. Czysta, dok\u0142adna, fa\u00adchowa robota. &#8211; To wszystko? &#8211; zapyta\u0142, gdy zakopywali wywr\u00f3con\u0105 do g\u00f3ry nogami trumn\u0119. &#8211; Tak. Teraz b\u0119dzie spok\u00f3j. Otar\u0142 czo\u0142o z potu i wydoby\u0142 z kieszeni trzy koperty. &#8211; Premia uznaniowa &#8211; powiedzia\u0142. Troch\u0119 si\u0119 wykr\u0119cali, ale w ko\u0144cu wzi\u0119li. W kopertach by\u0142o po tysi\u0105c z\u0142otych. Przez nast\u0119pne dni by\u0142o gorzej ni\u017c \u017ale. Zmar\u0142a, nic sobie najwidoczniej nie robi\u0105c ze skomplikowanych zabieg\u00f3w, jakim poddano jej cia\u0142o, paradowa\u0142a po wsi. Widzia\u0142o j\u0105 kilkana\u015bcie os\u00f3b, jednego ze \u015bwiadk\u00f3w trzeba by\u0142o hospitalizowa\u0107, bo do\u00adsta\u0142 zawa\u0142u na jej widok. Zeznania by\u0142y sprzeczne. Wedle jed\u00adnych nios\u0142a odci\u0119t\u0105 g\u0142ow\u0119 w zwi\u0105zanych drutem r\u0119kach. Inni dopatrzyli si\u0119, \u017ce nogi zginaj\u0105 jej si\u0119 w niew\u0142a\u015bciwych miej\u00adscach. Byli i tacy, kt\u00f3rzy widzieli osikowy ko\u0142ek stercz\u0105cy jej z piersi. Ksi\u0105dz zabarykadowa\u0142 si\u0119 na plebanii i udawa\u0142 chorego. Mieszka\u0144cy udali si\u0119 wi\u0119c na milicj\u0119. Milicja wy\u015bmia\u0142a ich, ale co dziwne przez nast\u0119pne dni dziel\u00adni obro\u0144cy prawa nabrali zwyczaju barykadowania na noc drzwi posterunku ci\u0119\u017ck\u0105 szaf\u0105 z aktami. Pewnego wieczoru J\u00f3zef i Jakub zasiedli w stodole tego pier\u00adwszego. Mieli swoje tajemnice. W starej glinianej doniczce le\u017ca\u00ad\u0142a srebrna przedwojenna dziesi\u0119cioz\u0142ot\u00f3wka z Pi\u0142sudskim. Obok znajdowa\u0142a si\u0119 forma do lania ku\u0142, pami\u0119taj\u0105ca powstanie stycz\u00adniowe. J\u00f3zef zapali\u0142 palnik acetylenowy i skierowa\u0142 jego p\u0142o\u00admie\u0144 na doniczk\u0119. Najpierw rysunek lekko si\u0119 zamaza\u0142, a potem moneta zamieni\u0142a si\u0119 w kropl\u0119 metalu. Jakub z\u0142apa\u0142 obc\u0119gami doniczk\u0119. J\u00f3zef uj\u0105\u0142 w r\u0119k\u0119 form\u0119. Kropla stoczy\u0142a si\u0119. Zanurzy\u0142 form\u0119 w s\u0142oiku z wod\u0105. Za\u015bpiewa\u0142a para. Wytar\u0142 kul\u0119 chustecz\u00adk\u0105 i poda\u0142 przyjacielowi. &#8211; No to z Bo\u017c\u0105 pomoc\u0105. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kupy siana strzelb\u0119 ska\u0142kow\u0105 i spokojnymi, wprawnymi ruchami, zacz\u0105\u0142 j\u0105 nabija\u0107. &#8211; Wystrzeli ten rupie\u0107? &#8211; W zesz\u0142ym roku strzela\u0142em. &#8211; Mo\u017ce by\u0142oby lepiej, gdybym przyni\u00f3s\u0142 karabin&#8230; &#8211; O tak. Wiem, \u017ce masz zakopan\u0105 bro\u0144, ale nie dorobi\u0119 kuli karabinowej. Zreszt\u0105 pomy\u015bl, co by si\u0119 sta\u0142o, gdyby z\u0142apali ci\u0119 z karabinem. Tak masz prawie czyste r\u0119ce. Bro\u0144 powsta\u0142a przed 1880 rokiem. Martwi mnie tylko, \u017ce jest jednostrza\u0142owa. Je\u015bli spud\u0142ujesz, to rozszarpie ci\u0119 na strz\u0119py. &#8211; Mo\u017ce nie b\u0119dzie a\u017c tak \u017ale. Mam jeszcze srebrny no\u017cyk. Pchn\u0119 j\u0105 w serce. By\u0142o dobrze po dziesi\u0105tej, gdy zasadzi\u0142 si\u0119 w krzakach ko\u0142o domu sekretarza. Mija\u0142y godziny. Ko\u0142o dwunastej, gdy ju\u017c pra\u00adwie traci\u0142 nadziej\u0119, na ulicy pojawi\u0142 si\u0119 bia\u0142y zarys ludzkiej sylwetki. Podsypa\u0142 \u015bwie\u017cego prochu i poprawi\u0142 krzemie\u0144. Posta\u0107 zbli\u017cy\u0142a si\u0119. Nie mia\u0142 w\u0105tpliwo\u015bci. Ch\u00f3d i fryzura by\u0142y nie do pomylenia. Wycelowa\u0142 i wystrzeli\u0142. Posta\u0107 upad\u0142a na ziemi\u0119. Z cha\u0142up wybiegli ludzie. Kto\u015b pochyli\u0142 si\u0119 nad cia\u0142em. &#8211; Ludzie, to nie Jakubowska, tylko m\u0142oda Grzesiuczka! Prze\u00adbra\u0142a si\u0119 i straszy\u0142a&#8230; Pod Jakubem rozst\u0105pi\u0142a si\u0119 ziemia, a mo\u017ce to ugi\u0119\u0142y mu si\u0119 kolana. &#8211; Doktora, pr\u0119dko, jeszcze dycha! &#8211; us\u0142ysza\u0142. By\u0142a wi\u0119c jaka\u015b nadzieja. W tym momencie ci\u0119\u017cka r\u0119ka opad\u0142a mu na rami\u0119. &#8211; Jakubie W\u0119drowycz. Jeste\u015bcie aresztowani w imieniu Pol\u00adskiej Rzeczypospolitej Ludowej za usi\u0142owanie zab\u00f3jstwa z pre\u00admedytacj\u0105, posiadanie nie zarejestrowanej broni palnej i profa\u00adnacj\u0119 grob\u00f3w. Obejrza\u0142 si\u0119 z nadziej\u0105 na o\u015bwietlone okna domu. Zobaczy\u0142 st\u00f3\u0142, stoj\u0105ce na nim dwie butelki w\u00f3dki oraz wisz\u0105ce dwadzie\u00ad\u015bcia centymetr\u00f3w nad nim nogi gminnego sekretarza. Wzrok jego pod\u0105\u017cy\u0142 ku g\u00f3rze i zatrzyma\u0142 si\u0119 na masywnym haku wbi\u00adtym w sufit, o kt\u00f3ry zaczepiony by\u0142 stryczek. Z tej strony nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 ju\u017c spodziewa\u0107 \u017cadnej pomocy. Skazano go na cztery lata, ale dodano mu jeszcze dwa lata za z\u0142e sprawowanie. Wyrok odsiadywa\u0142 w jednej celi z Josifem z Tr\u00f3\u015bcianki, kt\u00f3ry te\u017c dosta\u0142 sze\u015b\u0107 lat. Trzy za bimber i k\u0142usow\u00adnictwo, a dalsze trzy za obraz\u0119 s\u0105du i pogr\u00f3\u017cki pod adresem tej instytucji. Trzy dni po aresztowaniu Jakuba na \u0142\u0105ce ko\u0142o zam\u00adczyska zaktywizowa\u0142 si\u0119 duch w meloniku z laseczk\u0105 i tak obi\u0142 jednego pijaczka, \u017ce ten poprzysi\u0105g\u0142 nigdy wi\u0119cej nie bra\u0107 do ust alkoholu i wytrzyma\u0142 prawie p\u00f3\u0142 roku.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>\u00a0Przyj\u0105\u0107 z <a href=\"http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/\">http:\/\/wojslawice.fm.interia.pl\/<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Andrzej Pilipiuk &#8211; Hiena Wrze\u015bniowe s\u0142o\u0144ce sta\u0142o wysoko na niebie. Na cmentarzu panowa\u0142 jednak niepodzielnie cie\u0144. Stare drzewa ros\u0142y g\u0119sto. Ich li\u015bcie, cho\u0107 zmienia\u0142y kolor, trzyma\u0142y si\u0119 jeszcze ca\u0142kiem mocno na ga\u0142\u0119ziach. Nieliczne jedynie opad\u0142y na d\u00f3\u0142 i le\u017ca\u0142y sm\u0119tnie na kopczykach ziemi, znacz\u0105cych miejsce wiecznego spoczynku prostych ludzi, oraz pompatycznych, lastrikowych p\u0142ytach, przy\u00adwalaj\u0105cych mogi\u0142y [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"footnotes":""},"categories":[20],"tags":[],"class_list":["post-467","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-povidky-v-pl-historie-w-pl"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/467","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=467"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/467\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":491,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/467\/revisions\/491"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=467"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=467"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.vandrovec.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=467"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}